Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Prawie nie maja kontaktu ze sobą. Amely jest oddzielona w pokoju. Musze miec pod kontolą jej picie, jedzenie, sikanie i kupę. Bie dałoby się, gdyby była z innymi psami. Jak były razem w ogrodzie, to już nie reagował, kiedy przestała tak straszliwie cuchnąć schroniskiem. tylko po jej przyjeździe tak się zdenerwował. Jo37, chciałam dać znac, że faktura za jedzonko dla Baytona nadal nie dotarła. Upomniałam się mailowo w sklepie i czekam. Na razie więc wstawię zdjęcie z zamowienia. Jeszcze raz dziękuję.
  2. Jeszcze chyba zapomniałam napisac, że zrobiliśmy badanie kału i wyszło czysto. Czyli eozynofile pewnie są tak wysokie jednak z dirofilarii.
  3. Izo, dziękuję slicznie. Zaraz wyslę, tylko nie miałam już odwagi Cie prosić, bo stale coś mi pomagasz wstawiać.
  4. Dzięki wielkie, sama nie mam praktycznie czasu, zeby poszuka info w internecie. Może organizm Amely sam sie ratuje i stąd jej obsesja na punkcie ziemniaków? Kupiłam już duzy worek i co dzień gotuję. Końcówka o szlifowaniu zębów jak u Amely. Zauważyłam, ze bardzo robi to, jak się stresuje, kiedy jej np. podaję cos strzykawka lub siedzi na kroplówce. Wszystko zgadza się z opisem. Koc jest po to, zeby nam dawał poczucie bezpieczeństwa ;) Niestety, ale Amely nadal kłapie zębami jak szalona, kiedy cos sie przy nie robi, więc tylko w ten sposób jest mozliwe jej utrzymanie na kolanach na czas kroplówki. To w sumie ok 5-6 godz. dziennie. Mari23, ślicznie dziękuję Ci za chęć ponownego wsparcia Amely. Podam moje konto. mam nowe recepty wypisane i na razie nigdzie nie dostałam leków homeopatycznych, które zaproponowała Poker. Dziś je po prostu musze zamówić i czekać. Jesli zostaną środki po tych wydatkach, to je przeleję na konto ZEA. Na pewno nie jest taka zbolała i odleciana z bólu, jak była. Je raz dziennie. Szykuję jej porcję, z której po ok godzinie lizania i glimdania zjada połowę. Cieszę się, że w ogóle je, ale to za mało, zeby mogła pozbyć się wenflonów i kroplówek. No i co dzień wypija troche mleka bez laktozy. Do tego uzupełniam jej specjalnymi środkami dla rekonwalescentów, które dostała, ale to tylko trochę i ostrożnie, bo nimi potem zwraca. Na pewno jest efekt leczenia, bo leukocyty z kosmicznych 38,1 ( 15.12.21) spadły do 19 (21.12.20). jednak na zywo nie widać az takiej poprawy. Bardzo schydła, stale zgrzyta zębami, maleńko je i tylko ziemniaki z kurczakiem, do tego re wymioty. Pocieszam się jednak, że skoro jest taka róznica w wynikacj, to trzeba tylko czasu, zeby lepiej funkcjonowała. Och, co to to nie ;) Nie nabrała zaufania, tylko wie, że przez ten czas, kiedy jest w kocu pod kroplówka, nikt nic jej nie bedzie wbijać i podawać. wystarczy ją lekko przesunąć czy unieść, a zaczyna jojczeć i próbowac gryźć. całe szczescie, ze jak ma podawane płyny, to siedzi tak spokojnie. Mam jednak problem ze wstawianie tu dokumentacji. Zdjecia przechodzą przez picassę, ale skany nie. Czy mogłabym komuś przesłać na maila faktury i wykini z prosba o wstawienie?
  5. Dziekuję bardzo, rano powysyłam konto. Ruszyła mi picassa, więc dziś udaje mi się wstawić zmniejszone fotki. jutro wstawię wyniki i faktury.
  6. W wolnej chwili zrobię i wstawię, choć poblokowałam sobie jakoś konto, w tym na picassie, wiec o wstawienie czegoś zmniejszonego (nawet faktur) na dogo muszę prosic innych, bo nie mam czasu przysiaść i pomyslec, jak to odkręcić, co zablokowałam. Baryton nie jest juz psem specjalnej troski. Funcjonuje świetnie, reaguje na gesty. Jedynie z jedzeniem jest wybredny, nie da się go zbyc samą suchą karmą. musi jeść posiłki przygotowywane, do których przemycam tylko suchą karmę. inaczej monotonnym szczenianie dopomina się, więc nie da rady go zbyć. będę pamiętać.
  7. Dziękuję slicznie. podam adres na pw. Ma z innej firmy, ale niestety wczoraj tym wymiotowała. może cos innego żołądek zaakceptuje? Czuję się bezradna już. Amely cały czas jest na kroplówkach. Wczoraj dwa razy wymiotowała, z przedwczoraj na wczoraj w nocy też. wtedy to była ogromna kałuża żółci z resztami jedzenia. w międzyczasie zrobiła kupe, niedużą, ale normanie uformowaną. Połowa była jeszcze czarno-zielona, a druga już po kurczaku, normalnego koloru. czyli jelita pracują. Zgrzytanie zębami nasila się. Potrafi to robić długo i glównie jak sie zdenerwuje. Mam nagrane na filmiku, chcę pokazać w gabinecie. Rano juz surowego mięsa nie chciała, gotuję znowu z ziemniakami. To jedyne, co jeszcze co chce jeść. No i mleko. Mleko zawsze strawi, nie wymiotowała nim ani razu. To dziwne, bo tym specjalnym preparatem wymiotuje. Dzis popołudniu kolejna wizyta. Nie wiem, czy jednak gastroskopia nie będzie konieczna. teraz jeszcze święta i wolne za pasem, nie wiem, jak to będzie. Ślicznie dziękuję, tym razem prosiłabym na moje, bo juz nie mam funduszy na leki z apteki, a sama kroplówka u weta kosztuje 2-3 x wiecej, niz w aptece.
  8. To by wszystko pasowało do tego, jak wygląda sytuacja u Amely i jak ona zachowuje sie przy misce. Tylko lekarka zaglądała jej w do gardła, macała migdałki i nic nie zauwazyła i nie wyczuła. W Tychach własnie od razu była mowa o tych nadżerkach. Może są w przełyku, ale tam nie zobaczymy. Za endoskopię u mojej yorki płaciłam 1250 zł. Tu jeszcze dochodzi słaby stan Amely. Jesteśmy umówieni na poniedziałek, to trzeba będzie coś zadecydować. I tak cieszę się, że jest tyle zebrane i mam za co ją leczyć. Dzięki temu, że sama potrafię wszystko zrobic i podać udaje mi się minimalizowac koszty. Nie wyobrażam sobie, ile wyszłoby jej leczenie, gdyby trafiła do laika, który musiałby jechac na kazda kroplowkę czy zastrzyk do przychodni i za to płacić. Tak kupuję płyny w aptece za małe pieniadze i sama podaję. Amely smakują ziemniaki i dzis zrobiłam jej pure z taka prawdziwą śmietaną. Zjadła pół talerza. zrobiła w koncu kupę, czarno-zieloną. Jeden kawałek uformowany, reszta taka papkowato-sluzowa. Rano dam ją do zbadania w kierunku pasozytów. pamiętacie, jak pisałam o pani z fundacji, która chciała wyjasnienie odnosnie Amely? opisałam jej sytuację, byłysmy w kontakcie. Poprosiła o adres i dzis kurier przywiózł 6 buteleczek Nutribound z Virbac. To własnie takie psie nutridrinki. Juz wypiła 20 ml strzykawką. Kiedyś też podawałam te z apteki i sprawdzały sie. Jakoś teraz dostałam zaćmienia i o nich nie pomyślalam ;) Widzicie, jednak w więcej osób pojawia się więcej fajnych pomysłów. Do tego Aska7 przysłała dziś Amely całe opakowanie - 10 saszetek Convalescence. Pieknie dziękuję. U nas sa nie do zdobycia. Amely jest na razie zabezpieczona. Może będzie już lepiej. Zobaczymy, czy cos jeszcze wyjdzie jutro p badaniu kału.
  9. Też o tym myslimy, ale gastroskopia to kolejna narkoza i koszt 1200-1500 zł. Moja mama np miała wbity w slinianke fragmencik ości. Dostała ropnego zapalenia, była chora i na antybiotykach 3 tyg, az udało się ten malutki fragment znaleźć i wyjąć.Lekarka ją przebadała w kierunku guzków na przełyku czy tarczycy. Nic podejrzanego nie znalazła. Kość lub coś byłoby widoczne przy podaniu kontrastu. Miała robione zdjecia w róznym odstepie czasowym i nic nie wyszło. Na wczorajszych wyszły bardzo pogrubione sciany żołądka, ale kontast go równomiernie wypełnił i na drugim zdjeciu przeszedł do jelit. nie przejdzie, bo sa te drobinki, zaraz dostaje slinotoku. Na razie daję zalecone leki osłonowe i olej parafinowy. Spróbuję zwykły kleik z siemienia dodac do mleka.
  10. własnie dostaje surowa wołowinę, ale tylko liże, wiec wiele nie zjada. wczoraj dałam gotowanego kurczaka, żeby zobaczyć reakcję. Była zainteresowana, ale gotowanego nie potrafi przełknąć i wypluła od razu. Dlatego spróbuję jej zmiksować dziś gotowane. zamówiłam jeszcze surowa wołowine ze żwaczami, może to bardziej ją zachęci. Nie wiem tylko, czy dziś dostarczą.
  11. Rozi, ona nie przełyka niczego, co nie jest całkiem płynne,kaszka nie przejdzie :( Karmienie strzykawką nie wchodzi w grę, bo ona dostaje wytrzeszczu oczu już jak zbliżam się ze strzykawką z lekami. Do tego oczy sa stale przekrwione, więc pewnie ma nadcisnienie. Dzieki za pomysł ze zmiksowaniem mięsa, jakoś nie pomyslałam. Kupie jej słoiczek dla dzieci na próbę, a po zakupach spróbuję zmiksować jej ugotowane mięso. Taka paczkę rozmroziłam jako pierwszą, ale ona i tak nie zjadała nawet kawałeczka kości. Zjada to, co uda się na gładko zlizać. odłameczkami kości od razu pluła. Nie mam jak po domu z nią chodzić, bo ona nie chce sie prawie ruszać. Nie chce jej odstaszać szelkami i smyczą, bo nigdy w swoim życiu pewnie ich nie miała załozonych. prowokowałam chodzenie wystawiając ją na trawę, ale robiła parę kroczków i większosć czasu stała. Nie potrafię tu wstawić faktur i paragonów. Musze chyba poprosić Tole o pomoc.
  12. Juz jestem. Nie miałam jak tu wejść, bo większosć dnia siedzimy na kroplówkach albo w przychodni, a to tylko jeden pies do zaopiekowania. Podawanie kroplówki wymaga dwóch osób, bo musimy ją trzymac w kocu i pilnowac, żeby nie gryzła i żeby łapka była wyprostowana. Sama droga do Tychów w godz. popołudniowych to 2 godz w obie strony. Amely lepiej reaguje na Metronidazol. Leukocyty z 38,1 w dwie doby trochę spadły na 37,4, trochę też zmniejszyly się eozynofile. Zaczęła też krzepnąć krew. Juz jest skrzepik przy przepłukiwaniu wenflona, wcześniej od razu wylewała się krew z żyły, bo bakterie zaburzyły krzepliwość. Dostaje dwa leki osłonowe na żołądek. Do tego stale nie zrobiła kupy. Wczoraj lekarka ciut jej wyjęła. Nie pomógł olej parafinowy, Metoclopramid, który dostała wczoraj przed południem. Amely chciałaby jeść, ale nie potrafi. Pije chętnie mleko bez laktozy, jednak nawet ono nie poruszyło stolca. Zwykłego pokarmu nie jest w stanie zjesć. Surowe, mielone na papke mięso lize językiem. Otworzyłam paczkę z mięsem z drobno zmielonymi kośćmi, to trzepiąc głową, mieląc je w pysiu, kwiczała i pluła. Nie rozumiemy tego, bo lekarka zaglądała jej w pysio i nie ma nigdzie w zasięgu wzroku nadżerek. Ma oczyszczone zeby, jeden chory z tyłu usunięty. Wiekszosć pokarmów zakopuje nosem, ale na mięso surowe lub gotowane ma ochotę, tylko nie daje rady jeśc. Nie mam pojęcia co dalej bedzie. Na następne dni ma kroplówki do czasu, az jelita ruszą i zacznie się normalnie załatwiać. Praktycznie nie je, bo tego co siekaczami uszczknie, a potem omiela językiem i w większosci wypluwa, to nie nie ma co liczyć. lekarka zaleciła chodzenie, żeby pobudzic perystaltyke jelit, ale Amely wystawiona na zewnątrz po prostu stoi, czasem zrobi parę kroczków i trzęsie się, chwiejąc się na tylnych łapkach. Na każdy dotyk reaguje wrzaskiem. Wszystko trzeba robić zarzucając na nią koc. Podawanie leków doustnie jest utrudnione, bo trzeba po ociupince, bo zaraz wszysto leci wręcz bańkami ze śliną, a dodatkowo to oczywiście rodeo, bo Amely nie jest chętna do współpracy. Jeszcze nigdy nie poświęcalismy tyle czasu i zaangazowanie jednemu psu. W ostatnich dniach wszystko kręci się wokół niej.
  13. O to chodzi własnie. Masz dostęp do tych saszetek? Jesli tak, to prosze zamów na fakturę na dane fundacji ZEA. Ewo, Amely wczoraj dostała Cerenię przeciwymiotną, dzis już nie ma jej podanej. boje się podać leki osłonowe, żeby ich nie zwróciła.Do tego ma ciągle ślinotok, kazda minimalna ilość podanego doustnie środka w wiekszości wypływa ze śliną. Mało co z tego przełyka, wiekszosć ląduje na zewnątrz w bańkach sliny. Odwadnia sie przez tę utratę śliny.
  14. Chodzi Ci o czopek glicerynowy? mogę zapytac, ale lekarka mówiła o tym, że muszą ruszyc jelita, bo przestały pracować.
  15. Podałabym wszystko, jesli jest szansa na pomoc jej. Poprosze więc, zamówię i wykupię. Podaj tylko prosze dawkowanie na 10 kg, bo ja znam tylko jednego weta - specjaliste od rozrodu, który u nas stosował homeopatię (skutecznie). nie ma mi kto doradzić odnosnie dawkowania. Tez tak myslałam, ale kał jest, tylko "zapieczony", lekarka wsadziła palec. mam ampułkę metoclopramidu i mam dzwonic po 12.00.
  16. Amely tez ma własnie krwotoczne zapalenie i jelit i żołądka. Leukocyty przy antybiotyku i leku p. zapalnym wzrosły z 20 tys. do ponad 38 tys. To mało spotykana sytuacja, dlatego sprawdzalismy, czy nie ma perforacji zołądka lub jelit. lekarka nie chciała wierzyć, że ona jest na rozkurczowym zastrzyku, bo była tak spięta i bolesna. Dziś sytuacja skomplikowała się ponownie, bo przyszedł wymaz z tchawicy. zakładalismy, że zmiany w płucach, skoro nie dają objawów, są wywołane dirofilarią, jednak to co wyrosło w wymazie, to jakis koszmar. Te same bakterie pewnie niszczą jej przewód pokarmowy. Gdyby została w schronisku, to już nie żyłaby. Mam nadzieję, że nam się uda ją uratować. Lekarka jest od 12.00, wtedy bedę ustalać telefonicznie, co dalej. Czwarty dzień nie oddaje kału, będzie miała wprowadzony lek pobudzający perystaltykę jelit. Przy kolejnych RTG wyszło, że cięcie na szyi uszkodziło poważnie mięśnie, więc było głębokie. Jednak to stary uraz, sprzed schroniska. Nie potrafię pogodzić się z tym, że moglibysmy ją stracić. Nie tak miało być :(Jednak juz kiedys przeszłam klebsiellę p.i to był koszmar, a teraz są jeszcze 3 inne bakterie. U nas nie ma nigdzie convalescenta. Gdyby ktos dał rade zamówic, to bede wdzięczna i rozliczymy to na fundację. Na razie w Tychach wyszło ponad 400 zł do zapłacenia, nie brałam faktury, dopiero po kolejnej wizycie. Amely.pdf
  17. Jo37 ze swojego bazarku przeznaczyła 200 zł na jedzonko Barytona. Kupiłam dzis za to 15 kg Josera Festival i puszki - całość wyszła 199,79 zł. Ślicznie dziękuję za pomoc dla niego. Fakturę tu wstawię, jak dostanę.
  18. Jakby było lepiej. Wczoraj wieczorem zjadła ciut więcej niż pół puszeczki musu starter i trochę suchego też pochrupała. dziwny jest jej sposób jedzenia. Puszkę po prostu zlizuje, a drobniutkie chrupki zjada po jednej przednimi ząbkami. Ten posiłek zajął jej ok. godziny i tak jest od przyjazdu. Nie dałam jej wczoraj juz Cerenii i nie wymiotowała. Pije i sika. Cały dzień leżała i ożywia się wieczorem. Nie rozumiem tego, bo tak jest co dzień. Dziś rano ją wystawiłam na dwor, ale praktycznie nie zrobiła kroku. Stała pod schodami i tylko obserwowała mnie i psy. Już jakby mniej się boi. Nie będe jej dziś umawiac do Tychów, jesli nic się nie pogorszy, bo każdy taki wyjazd, wizyta, badania to dla niej ogromny stres.
  19. Wczoraj wieczorem ucieszyłam się, bo poołudniu pochodziła sobie po pokoju, wypiła kotom ich mleko bez lakotozy, zjadła garść suchego startera. Intestinala nie chce nawet tknąć. Jednak cieszyłam się, ze chce cokolwiek zjeść i normalnie piła potem wodę. Dziś od rana leży, nie pije i nie je. Lezy na boku i co jakis czas rozkurcza łapki i rozciąga się, moze to z bólu brzucha? Wenflon był załozony na papierowy plaster i wyszedł z żyły, zanim podałam choc raz kroplówkę. Podałam podskórnie. Nie wymiotowała, ale jest na cerenii, nie wiadomo jak zareaguje, kiedy lek przestanie działać. Kupy nie robiła. Po cerenii minął jej slinotok, który miała od przyjazdu. Myslałam początkowo, ze to ze złego stanu zębów, ale ma je oczyszczone i skoro przeszedł dopiero po środku przeciwwymiotnym, to chyba był spowodowany nudnościami. Jutro zadzwonię do dr Olender do Tychów umówić wizytę. Ceny są tam wysokie, ale to trudny przypadek i na dzien dzisiejszy to juz chyba ratowanie życia. Trzeba powtórzyć badanie krwi. Wyprowadziła mi sunię z zapaleniem jelit. Mloda była wtedy na sterydzie kilka miesiecy i na diecie. tu nie mam jak podać specjalnego jedzenia. Nie wiem, jak poradzić sobie z takim zapaleniem jelit i jaka może byc przyczyna? Dotychczasowe badania i leczenie wyszły ok 600-650 zł. fakturę mam odebrac po zakończeniu leczenia. Dziękuję, że zaglądacie do Amely. Czuję się taka bezradna. Miało byc juz tylko lepiej. Liczyłam na to, że pojawią się problemy natury, nazwijmy to technicznej, czyli wyjazd do okulisty, nauczenie poruszania się po domu, utrzymania czystości, a nie że bedę martwić się o jej przeżycie. To niestety problem pojawiający się czasem u schroniskowych psów. Kiedy nie musi walczyc o przeżycie, organizm odpuszcza. Dziekuję wszystkim za wsparcie. Nadziejko, dziękuje że jesteś zawsze ze wszystkimi tymi biedakami. Ona odpuściła, musimy walczyć za nią. Jej człowiek i jego obecność kojarzy się wyłącznie z bólem i niestety tak jest nadal. Wiem, że to konieczne, ale każdy zastrzyk, wkłucie kroplówki działaja na niekorzysć na jej psychikę. W jej odczuciu, ona chce tylko uciec od katów :(
  20. Od wczoraj wieczora nastapilo pogorszenie. Po zmianie antybiotyku co prawda przeszła ta wodnista biegunka wskazujaca na krwawienie w przewodzie pokarmowym, ale zaczęły się wymioty. Co Amely zjada, to nawet po ilus godzinach zwracała. Dziś rano zaczeła wymiotowac regularnie. Ma juz załozony wenflon w tylnej łapce, dostała przeciwwymiotną Cerenię, mamy baterie leków. Ma zmieniony lek p. bólowy. Advocate daje się wg ulotki co 2 tyg. juz wiem, że mozna stosowac tez Iwermektynę, ale nie miałabym odwagi jej podac w takim stanie. Jest naprawdę kiepsko :( W poniedziałek zrobię powtórne badanie krwi. Podawanie leków to stała walka, nie wiem, ile wytrzyma wenflon, bo wierzga i wyrywa się. W przychodni zakładaliśmy wenflon w trzy osoby. Niestety, nie jestem w stanie podac jej niczego do pysia. Taka mozliwość zdecydowanie ułatwiłaby pomaganie jej czy żywienie. Tak własnie miał Baryton. Tylko on przyjechał wczesniej i pasożyt nie spowodował takich zmian. Zmianę skórna ma usuniętą. Jednak chyba i tak jeszcze mu podam parę dawek Advocate, bo teraz wystraszyłam się.
  21. Dokładnie, śliczny, w typie szpica. Jest duże zainteresowanie miłośników rasy takimi psiaczkami. Pewnie szybko pojawiłaby się kolejka chętnych, gdyby go ogarnąć.
  22. Dziękuję Tolu, dodam do rozliczenia. Usuwam również z pierwszej strony z rozliczenia kwotę 70 zł, która została błędnie zaksięgowana dla Amely, a jest dla innych psiaczków.
  23. Piszesz o dirofilarii? Jest jakaś tabletka, która na to działa? Ja dotąd w przychodniach zawsze miałam proponowany Advocate. Z Amely było naprawdę bardzo kiepsko do wczoraj, dziś jest ciut lepiej. Z badania krwi już te kilka dni temu wyszła hipoglikemia, wczoraj było fatalnie. W ogóle się nie ruszała. Dostała wlewy podskórnie. lek przeciwbólowy/przeciwzapalny, przeciwkrwotoczny, zmieniony antybiotyk. Okazało się, że jednak zmiany w płucach są prawdopodobnie wywołane przez obecność w nich dirofilarii. Ma już podany Advocate, nic po nim nie wyszło na razie. Wczoraj nad ranem zrobiła koszmarną biegunkę, wodę z ciemnymi farfoclami i krwią. Wskazuje to na krwawienie w przewodzie pokarmowym. Wieczorem poczuła się lepiej, nawet zjadła puszkę. Rano zrobiła lepszą kupę, biegunkę, ale juz nie wodę i bez krwi. Dziś jest słabiutka i zaraz jej znowu zrobię wlewy. Jedzenia na razie nie chce. Niestety, nie jestem w stanie nic jej podawać do pysia. Ona nadal przy tym szaleje, kłapie zębami, kwiczy i kręci głową. Odpadają więc wszystkie formy karmienia do pysia. Leki podaję w ten sposób, że jedna osoba trzyma ją przycisniętą zawiniętą do połowy w koc, a ja podaję wszystko od tyłu, podskórnie. Dzięki za radę ze ściereczką. Jak tylko przestanie być obolała, to spróbuję ją oczyścić. Oby jak najszybciej dało się likwidować dirofilarie. Ona, chyba tak jak Baryton przyjechała też w ostatnim momencie. Tak mnie męczyło, ze tam nie przeżyje zimy i pewnie to byłaby kwestia dni, góra tygodni. Pewnie wiecej psiaków z tego kojca ma tego pasożyta. Mój niepokój zwiekszył się, jak nagle bez chorowania i objawów zmarł niepełnosprawny husky. Wtedy przyjechał do mnie Baryton i tak skojarzyłam barytonowe robaki sercowe z tym niewyjaśnionym przypadkiem.
  24. Zagląda i ja. Nie miałam kiedy wcześniej, ale tak bardzo się cieszę, że chłopak dostał szanę i zaczął nowe życie. Super akcja!
  25. Amely od początku słabo jadła i wybrzydzała, ale piła ładnie. Zadzwoniłam o wyniki z krwi. Z badania krwi wyszła silna leukocytoza, eozynofila i odwodnienie. Dziś nie chce wcale jeść. Nie jestem w stanie podaj jej tabletki na odrobaczenie. Jesli dalej nie zje, mam jej dziś podać kroplówkę podskórnie. Jestem umówiona na jutro popołudniu na wizytę. W ostateczności dostanie wcierkę Avocate i osobno zastrzyk na tasiemca, lek przeciwzapalny. Eozynofilia plus silnie zapalone jelita wskazują na spory problem z pasożytami. Test na lamblie wyszedł ujemny. Mam na jutro w przychodni zamówione kilka puszek gastro intestinal. tylko czy ona to zje? Jestem bezradna. Nie chce jeść, strzykawką nie da sie jej podać, do tego mocno się ślini. Myślę, że stres związany z kilkudniowym transportem i pewnie wyziębienie pogorszyły jej stan. Zapalenie płuc, zapalenie jelit. Nie kaszle, ale świszcząco oddycha. Mało rusza się. Nie orientujecie się, czy gdyby miała dirofilariozę, to zawsze wyjdą mikrofilarie w badaniu krwi? Czy może być tak, że dorosłe robale będą w płucach czy sercu, a mikrofilarie nie wyjdą w krwi? Baryton miał złe wyniki krwi przez to paskudztwo. Byli razem, więc może to jest ten pasożyt, który ją niszczy? Nie, z oczami pojadę do okulistki, ale to już na spokojnie, jak się jej polepszy. Miała być niewidoma, ale zdrowa, a okazało się, że widzi, ale ma dużo większe problemy. Okulistę więc na razie odłożyłam. Wiem, bo cuchnęła niemozliwie. Tylko to było niespodziewane, bo Baryton niczym się nie ekscytuje, nic go nie rusza. A tu jak nie zbiegł i prosto na nią, aż nim telepało na wszystkie strony. Potem za nią chodził i wąchał poddenerwowany. Domyślam się, ze jej pojawienie się musiało być dla niego szokiem. Nie ma obciętej, tylko połowę ja jej wyczesałam, a resztę w miejscach, gdzie nie dała sobie, to wyczesała jej groomerka w przychodni, kiedy spała. Zdecydowanie jej lepiej. Nic nie ciągnie, powietrze dociera do skóry, nie ma zlepionych sopli i kulek z kału i błota na łapach z tyłu.
×
×
  • Create New...