Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Próbowałabym nawet gdyby Amely była zdrowa i nie gryzła, bo dałabym ją córce do Katowic. Ona ma tylko króliki. Jednak w obecnej sytuacji, kiedy chyba tylko gastroskopia moze wyjaśnić stan Amely, to zupełnie odpada. To pewnie tez ma pierwotniaki. Gdyby ktoś walczył z lambliami to zostawię tu info, ze jest psi metronidazol w smakowej zawiesinie, specjalnie ze wskazaniem do ich leczenia - nazywa się Eradia. Super sprawa, ułatwione podawanie leku.
-
Niepotrzebnie weszłam na wątek :( Tak piekny pies. Może ma zwykłe lamblie? Solar też był wychudzony przez te pierwotniaki. Zaburzają wchłanianie tłuszczu, stąd powodują wychudzenie. Tolu, on tez gdzieś jest w poblizu kojca w którym był Solar? Mój ulubiony typ psa. Po odkarmieniu bedzie piękny i imponujący. Jakby krótkowłosa wersja mojego Kaja. Gdybym nie miała Amely, to pewnie nie oparłabym się mu. Teraz co najwyżej mogę zaproponowac kilkudniowy przystanek w Katowicach, gdyby znalazło się jakieś miejsce dla niego i była potrzeba przechowania.
-
Z powodu stanu żołądka. Dopiero nieddawno udało się zatrzymać krwawienie ze sluzówki żołądka. Tabletki mogą go podraznić, a musiałaby je dostawać regularnie. Wczoraj była na wizycie kontrolnej w Tychach i niestety leukocyty znowu wzrosły w 3 dni z 19 do 35. To jakis obłęd. Trzy dni bez Metronidazolu i takie pogorszenie. Taki wynik może ponoć wskazywać na gdzieś istniejący ropień. Dostała metronidazol w zawiesinie i odetchnęłam, ale tylko do pierwszego podania wieczorem. Po podaniu maleńkiej ilości, zaczyna szaleć z otwartym pysiem, drapać łapkami w środku, leje się slina. Sróbowałam rano, po 0,3 ml do tych onjawów doszły torsje i wymioty. ten sam srodek bez najmniejszych problemów dostają szczeniaki. Czyli to raczej jej nadwrażliwość i reakcja alergiczna.
-
Dora, a próbowałas cykloferon? Mój wet stawiał na łapy kociaki w fatalnym stanie podajac im Cykloferon, antybiotyk i Biodacynę. Wczoraj rozmawiałam z hodowczynią z Lublina i wiem, że lekarze tam mają zapasy ukraińskich preparatów. Na same infekcje bakteryjne przy okazji osobiście polecam Biodacynę. jest to niedoceniana szczepionka bakteryjna na 5 najczęściej występujących bakterii. Mam nią regularnie od lat szczepione wszystkie swoje psy i zero problemów z infekcjami bakteryjnymi. Jej podanie ogólnie wzmacnia uklad odpornościowy. Bardzo fajnie też u hodowców jest odbierane Lydium. Sama przeszłam FIP w postaci neurologicznej , powodującej zapalenie mózgu, bez typowych objawów. Dopiero prof. Wrzosek we Wrocławiu zdiagnozował, kiedy Emil był juz sparalizowany do przednich łapek. Poddałam go eutanazji, jak paraliż dotrł do przełyku i nie mógł już przełykac jedzenia podawanego strzykawką. Oby Misia nie miała. Dora, a stosowałaś CBD? Nie wiem, jak u kotów, ale u dzieci i psów stosuję teraz praktycznie przy każdym stanie zapalnym. kupuję ludzki, bo ten weterynaryjny wychodzi znacznie drożej. Gdybys potrzebowała ogłoszeń białaczkowego kota, to przeslij mi tekst, fotki i namiary na maila [email protected] Poogłaszam na grupach pomogowych FB i mogę zrobić olx.
-
Marina oceniła ją na ok. 8-9 lat i też tak sądzę. W przychodni dostała 10 za niespotykanie starte zęby. Jednak lekarka z Tychów po jej obserwowaniu uważa, że jej zgrzytanie zębami i agresja lękowa połączona z histerycznym kwikiem przy braniu na ręce, ma podłoże bardziej w psychice i koszmarnym doświadczeniu z ludźmi, niż w bólu. Po pierwsze właśnie te starte zęby wskazuja, że zgrzyta nimi juz długo. Gdyby nie jadła w schronisku, to nie przyjechalaby z nadwagą, wiec jakoś radziła tam sobie. Po drugie robiła to juz latem na filmiku, który dostałam od Mariny. Gdyby zgrzytanie było spowodowane krwotocznym zapaleniem przewodu pokarmowego, z jakim przyjechała, to nie dożyłaby do grudnia. Na ostatniej wizycie padła propozycja, że po wyleczeniu przewodu pokarmowego, dostanie lek przeciwlękowy. Jest prowadzona w przychodni neurologa, więc maja doświadczenie z doborem odpowiednich leków. Myślę, że warto spróbowac. Gdyby przestała kłapać zębami, to mialaby szansę na adopcję. jest mała i jak dla mnie ma bardzo sympatyczny wygląd. Źrenice są mętne, ale w tym wieku to raczej normalne. Baryton tez ma takie. Jesli juz, to martwiłabym się, czy nie ma nadciśnienia w oczach. Maż zapomniał poprosic o zmierzenie go przy ostatniej wizycie. Oczka są jakby wyłupiaste i wkoło tęczówki galki są bardzo czerwone.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dzięki za komplement ;) Pamiętam, jak się z niego wyśmiewali "miłośnicy" wilczaków, kiedy jeszcze był na Ukrainie i myslałam, że może znajde mu jakis dom u kogoś, kto kocha żółtookie, wilczaste, niekoniecznie rasowe psiaki, więc pokazywałam go na grupach. Było mi przykro, bo przecież tylko chciałam mu dać szansę, a przeczytałam, że nic wilczastego w nim nie ma, że to zwykły kundel, że mam go wstawiac na grupach adopcyjnych kundlowych. Jasne, że jest mniejszy, ale dla mnie piękny i pierwotny w swojej urodzie. Jak zresztą wiele psów na Ukrainie. I w przeciwieństwie do często przerasowionych psów wystawowych, był w stanie poradzić sobie żyjąc latami wolno, jak żył do czasu kiedy został skatowany i postrzelony przez człowieka. Jest inteligententy, kontaktowy mimo głuchoty i problemów z poruszaniem się. Kocha niesamowicie mojego męża. Jest w niego wpatrzyny w przenośni i dosłownie, z powodu braku słuchu. Odczytuje jego gesty. Tańczy wkoło niego, wydaje dziwne dzwięki, przypada do ziemi i nawet nieudolnie próbuje się przewracać i tarzać przy nim. To bardzo wzruszajacy widok. Te ukraińskie psiaki są niewyobrażalnie skrzywdzone przez człowieka. I naprawdę łapie za serce to, że są jeszcze w stanie zaufać jakiemuś człowiekowi i go całkowicie pokochać. I rzeczywiście każdy z nich przechodzi widoczną metamorfozę po wyleczeniu ciała i psiej duszy w domowych warunkach. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
- 1012 replies
-
- 11
-
-
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
-
- 556 replies
-
- 16
-
-
-
Raczej na dzień dzisiejszy niestety normalny koszt wizyty z echo serca i leku na miesiąc w przychodni wyspecjalizowanej w kardiologii. Plus opakowanie kapsułek z kwasami tłuszczowymi ;) Elu, super wiadomosć. Najwazniejsze, że jakis biedulek znajdzie tam dom.
-
Ja mam wizyty u kardiologa umawiane początkowo co 1-2 mies, potem co 3, a po uregulowaniu stanu, jesli jest stabilny, co 6 mies. Ostatnio za wizytę tylko z echo i podstawowym Cardisure zapłaciłam 380 zł. Za kazdym razem jest badanie powtarzane. Myslę, że to za duże obciażenie dla starszej emerytki. Chyba, że umiescic tam psa na zasadzie DT i stowarzyszenie pokrywałoby koszty faktur.
-
Evu, na kogo namiary ? Pokażę do malawaszce od Sznaucerów z prośbą o wstawienie na sznaucerowy FB, tylko potrzebuję kontakt.
-
Razem z Amely życzymy wszystkim pomagającym i zaglądającym tu zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt
- 556 replies
-
- 18
-
-
-
Wstawię tu to maleństwo od Mariny ze schroniska. Sama nie mam juz fizycznie jak pomóc, ale może ktoś zdecyduje się ją objąć opieką, żeby przyjechała? Sunia ma ponoć ogromnego guza na żołądku. Nie wiem, czy da radę, jesli tam będzie operowana. Schronisko to nie miejsce dla niej. Domyslam się, że jej stan, objawy i leczenie (oprócz operacji) są podobne do tych u Amely. ola obiecała się o nią wypytać.
-
Tolu, na Amely ma być 1327 zł. Jedna faktura była do rozliczenia na Advocate dla Lindy - 50 zł i druga to samo, na Barytona - 50 zł. Opłaciliście chyba którąś z tych faktur dodatkowo. Jakbyś dała potem radę te ich faktury wstawić na ich wątki, to będe bardzo wdzięczna, ja wstawię te kwoty w rozliczenia na pierwszych stronach. Amely teraz jest własnie znowu w Tychach, więc wyślę kolejną fakturę, ale chyba dopiero pojutrze dam radę. Dziękuję bardzo za życzenia i wzajemnie.
-
Kiyoshi, slicznie dziękuję za wstawienie tego wszystkiego. Chiałam potwierdzić wpłaty na moje konto od: AnnaGR - m50 zł Isiak - 50 zł limonka80 - 100 zł Ona03 - 100 zł Mari23 -50 zł Razem 350 zł. Pięknie Wam wszystkim dziękuję. Na spokojnie pojutrze wszysyko wstaweię na pierwszą w rozliczeniach, bo dziś nie dam rady. Poproszę Tolę o potwierdzenie, bo to Ona ma wgląd w fundacyjne konto. Odkąd zamieniłam Amely Alugastrin na siemię lniane nie było wymiotów. Dziś popołudniu ostatnia przed świetami wizyta. Trzymajcie kciuki, zeby było lepiej i żeby przez święta nic się nie podziało.
-
Musi, bo w czasie kroplówki dostaje codzienną dawkę Metronidazolu dożylnie. O dziwo, jak dostawała podskórnie wlewy na początku, to gorzej je znosiła. Po swoich przesciach z raną na karku, boi się bardzo dotykania. Te podania rzeczywiście szły szyciej, ale ona ciągle płakała. Co się poruszyła i poruszyła się wtedy igła, to wpadała w histerię. Przy tych dożylnych kwiczy tylko, jak sie ją łapie i siada z nią. po podłączeniu wenflonu już się wyluzowuje. Już przywykamy do tych kroplówek ;) W tym czasie, jak siedzi spokojnie, to podaję jej leki doustne. Remont łazienki leży, bo to mąż z nią siedzi godzinami, a ja tylko pilnuję i interweniuję w razie potrzeby, ale trudno. łazienka w końcu nie ucieknie. próbowałam, ale nie chce współpracować, sama sobie zgarnia językiem z talerzyka. Musi mieć na płaskim, z miski nie chce jeść. wiekszość rozrzuca wkoło, ale niektóre kawałaczki potem też zjada. Podaję do jedzenia Fatrogerminę. Na pewno już nie reaguje tak histerycznie, jak na początku. przedtem była bardziej obolała, uciekała ze wzrokiem, odwracała się, siedziała jak skaniemiała. Teraz patrzy z zainteresowaniem co robimy, czeka na podanie jedzenia. Tylko jak widzi, ze bierzemy koc, to znowu boi się. Daje się też głaskac po głowie. Na pewno byłoby łatwiej, gdybyśmy jej nie musieli stale "męczyć" od przyjazdu wizytami i podawaniem leków. Wcale nie dziwie się, że trudno jej zaufac w takiej sytuacji. Mam nadzieję, ze w końcu wyleczy się i pozna normalne życie.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Prawie nie maja kontaktu ze sobą. Amely jest oddzielona w pokoju. Musze miec pod kontolą jej picie, jedzenie, sikanie i kupę. Bie dałoby się, gdyby była z innymi psami. Jak były razem w ogrodzie, to już nie reagował, kiedy przestała tak straszliwie cuchnąć schroniskiem. tylko po jej przyjeździe tak się zdenerwował. Jo37, chciałam dać znac, że faktura za jedzonko dla Baytona nadal nie dotarła. Upomniałam się mailowo w sklepie i czekam. Na razie więc wstawię zdjęcie z zamowienia. Jeszcze raz dziękuję.