Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Podałabym wszystko, jesli jest szansa na pomoc jej. Poprosze więc, zamówię i wykupię. Podaj tylko prosze dawkowanie na 10 kg, bo ja znam tylko jednego weta - specjaliste od rozrodu, który u nas stosował homeopatię (skutecznie). nie ma mi kto doradzić odnosnie dawkowania. Tez tak myslałam, ale kał jest, tylko "zapieczony", lekarka wsadziła palec. mam ampułkę metoclopramidu i mam dzwonic po 12.00.
  2. Amely tez ma własnie krwotoczne zapalenie i jelit i żołądka. Leukocyty przy antybiotyku i leku p. zapalnym wzrosły z 20 tys. do ponad 38 tys. To mało spotykana sytuacja, dlatego sprawdzalismy, czy nie ma perforacji zołądka lub jelit. lekarka nie chciała wierzyć, że ona jest na rozkurczowym zastrzyku, bo była tak spięta i bolesna. Dziś sytuacja skomplikowała się ponownie, bo przyszedł wymaz z tchawicy. zakładalismy, że zmiany w płucach, skoro nie dają objawów, są wywołane dirofilarią, jednak to co wyrosło w wymazie, to jakis koszmar. Te same bakterie pewnie niszczą jej przewód pokarmowy. Gdyby została w schronisku, to już nie żyłaby. Mam nadzieję, że nam się uda ją uratować. Lekarka jest od 12.00, wtedy bedę ustalać telefonicznie, co dalej. Czwarty dzień nie oddaje kału, będzie miała wprowadzony lek pobudzający perystaltykę jelit. Przy kolejnych RTG wyszło, że cięcie na szyi uszkodziło poważnie mięśnie, więc było głębokie. Jednak to stary uraz, sprzed schroniska. Nie potrafię pogodzić się z tym, że moglibysmy ją stracić. Nie tak miało być :(Jednak juz kiedys przeszłam klebsiellę p.i to był koszmar, a teraz są jeszcze 3 inne bakterie. U nas nie ma nigdzie convalescenta. Gdyby ktos dał rade zamówic, to bede wdzięczna i rozliczymy to na fundację. Na razie w Tychach wyszło ponad 400 zł do zapłacenia, nie brałam faktury, dopiero po kolejnej wizycie. Amely.pdf
  3. Jo37 ze swojego bazarku przeznaczyła 200 zł na jedzonko Barytona. Kupiłam dzis za to 15 kg Josera Festival i puszki - całość wyszła 199,79 zł. Ślicznie dziękuję za pomoc dla niego. Fakturę tu wstawię, jak dostanę.
  4. Jakby było lepiej. Wczoraj wieczorem zjadła ciut więcej niż pół puszeczki musu starter i trochę suchego też pochrupała. dziwny jest jej sposób jedzenia. Puszkę po prostu zlizuje, a drobniutkie chrupki zjada po jednej przednimi ząbkami. Ten posiłek zajął jej ok. godziny i tak jest od przyjazdu. Nie dałam jej wczoraj juz Cerenii i nie wymiotowała. Pije i sika. Cały dzień leżała i ożywia się wieczorem. Nie rozumiem tego, bo tak jest co dzień. Dziś rano ją wystawiłam na dwor, ale praktycznie nie zrobiła kroku. Stała pod schodami i tylko obserwowała mnie i psy. Już jakby mniej się boi. Nie będe jej dziś umawiac do Tychów, jesli nic się nie pogorszy, bo każdy taki wyjazd, wizyta, badania to dla niej ogromny stres.
  5. Wczoraj wieczorem ucieszyłam się, bo poołudniu pochodziła sobie po pokoju, wypiła kotom ich mleko bez lakotozy, zjadła garść suchego startera. Intestinala nie chce nawet tknąć. Jednak cieszyłam się, ze chce cokolwiek zjeść i normalnie piła potem wodę. Dziś od rana leży, nie pije i nie je. Lezy na boku i co jakis czas rozkurcza łapki i rozciąga się, moze to z bólu brzucha? Wenflon był załozony na papierowy plaster i wyszedł z żyły, zanim podałam choc raz kroplówkę. Podałam podskórnie. Nie wymiotowała, ale jest na cerenii, nie wiadomo jak zareaguje, kiedy lek przestanie działać. Kupy nie robiła. Po cerenii minął jej slinotok, który miała od przyjazdu. Myslałam początkowo, ze to ze złego stanu zębów, ale ma je oczyszczone i skoro przeszedł dopiero po środku przeciwwymiotnym, to chyba był spowodowany nudnościami. Jutro zadzwonię do dr Olender do Tychów umówić wizytę. Ceny są tam wysokie, ale to trudny przypadek i na dzien dzisiejszy to juz chyba ratowanie życia. Trzeba powtórzyć badanie krwi. Wyprowadziła mi sunię z zapaleniem jelit. Mloda była wtedy na sterydzie kilka miesiecy i na diecie. tu nie mam jak podać specjalnego jedzenia. Nie wiem, jak poradzić sobie z takim zapaleniem jelit i jaka może byc przyczyna? Dotychczasowe badania i leczenie wyszły ok 600-650 zł. fakturę mam odebrac po zakończeniu leczenia. Dziękuję, że zaglądacie do Amely. Czuję się taka bezradna. Miało byc juz tylko lepiej. Liczyłam na to, że pojawią się problemy natury, nazwijmy to technicznej, czyli wyjazd do okulisty, nauczenie poruszania się po domu, utrzymania czystości, a nie że bedę martwić się o jej przeżycie. To niestety problem pojawiający się czasem u schroniskowych psów. Kiedy nie musi walczyc o przeżycie, organizm odpuszcza. Dziekuję wszystkim za wsparcie. Nadziejko, dziękuje że jesteś zawsze ze wszystkimi tymi biedakami. Ona odpuściła, musimy walczyć za nią. Jej człowiek i jego obecność kojarzy się wyłącznie z bólem i niestety tak jest nadal. Wiem, że to konieczne, ale każdy zastrzyk, wkłucie kroplówki działaja na niekorzysć na jej psychikę. W jej odczuciu, ona chce tylko uciec od katów :(
  6. Od wczoraj wieczora nastapilo pogorszenie. Po zmianie antybiotyku co prawda przeszła ta wodnista biegunka wskazujaca na krwawienie w przewodzie pokarmowym, ale zaczęły się wymioty. Co Amely zjada, to nawet po ilus godzinach zwracała. Dziś rano zaczeła wymiotowac regularnie. Ma juz załozony wenflon w tylnej łapce, dostała przeciwwymiotną Cerenię, mamy baterie leków. Ma zmieniony lek p. bólowy. Advocate daje się wg ulotki co 2 tyg. juz wiem, że mozna stosowac tez Iwermektynę, ale nie miałabym odwagi jej podac w takim stanie. Jest naprawdę kiepsko :( W poniedziałek zrobię powtórne badanie krwi. Podawanie leków to stała walka, nie wiem, ile wytrzyma wenflon, bo wierzga i wyrywa się. W przychodni zakładaliśmy wenflon w trzy osoby. Niestety, nie jestem w stanie podac jej niczego do pysia. Taka mozliwość zdecydowanie ułatwiłaby pomaganie jej czy żywienie. Tak własnie miał Baryton. Tylko on przyjechał wczesniej i pasożyt nie spowodował takich zmian. Zmianę skórna ma usuniętą. Jednak chyba i tak jeszcze mu podam parę dawek Advocate, bo teraz wystraszyłam się.
  7. Dokładnie, śliczny, w typie szpica. Jest duże zainteresowanie miłośników rasy takimi psiaczkami. Pewnie szybko pojawiłaby się kolejka chętnych, gdyby go ogarnąć.
  8. Dziękuję Tolu, dodam do rozliczenia. Usuwam również z pierwszej strony z rozliczenia kwotę 70 zł, która została błędnie zaksięgowana dla Amely, a jest dla innych psiaczków.
  9. Piszesz o dirofilarii? Jest jakaś tabletka, która na to działa? Ja dotąd w przychodniach zawsze miałam proponowany Advocate. Z Amely było naprawdę bardzo kiepsko do wczoraj, dziś jest ciut lepiej. Z badania krwi już te kilka dni temu wyszła hipoglikemia, wczoraj było fatalnie. W ogóle się nie ruszała. Dostała wlewy podskórnie. lek przeciwbólowy/przeciwzapalny, przeciwkrwotoczny, zmieniony antybiotyk. Okazało się, że jednak zmiany w płucach są prawdopodobnie wywołane przez obecność w nich dirofilarii. Ma już podany Advocate, nic po nim nie wyszło na razie. Wczoraj nad ranem zrobiła koszmarną biegunkę, wodę z ciemnymi farfoclami i krwią. Wskazuje to na krwawienie w przewodzie pokarmowym. Wieczorem poczuła się lepiej, nawet zjadła puszkę. Rano zrobiła lepszą kupę, biegunkę, ale juz nie wodę i bez krwi. Dziś jest słabiutka i zaraz jej znowu zrobię wlewy. Jedzenia na razie nie chce. Niestety, nie jestem w stanie nic jej podawać do pysia. Ona nadal przy tym szaleje, kłapie zębami, kwiczy i kręci głową. Odpadają więc wszystkie formy karmienia do pysia. Leki podaję w ten sposób, że jedna osoba trzyma ją przycisniętą zawiniętą do połowy w koc, a ja podaję wszystko od tyłu, podskórnie. Dzięki za radę ze ściereczką. Jak tylko przestanie być obolała, to spróbuję ją oczyścić. Oby jak najszybciej dało się likwidować dirofilarie. Ona, chyba tak jak Baryton przyjechała też w ostatnim momencie. Tak mnie męczyło, ze tam nie przeżyje zimy i pewnie to byłaby kwestia dni, góra tygodni. Pewnie wiecej psiaków z tego kojca ma tego pasożyta. Mój niepokój zwiekszył się, jak nagle bez chorowania i objawów zmarł niepełnosprawny husky. Wtedy przyjechał do mnie Baryton i tak skojarzyłam barytonowe robaki sercowe z tym niewyjaśnionym przypadkiem.
  10. Zagląda i ja. Nie miałam kiedy wcześniej, ale tak bardzo się cieszę, że chłopak dostał szanę i zaczął nowe życie. Super akcja!
  11. Amely od początku słabo jadła i wybrzydzała, ale piła ładnie. Zadzwoniłam o wyniki z krwi. Z badania krwi wyszła silna leukocytoza, eozynofila i odwodnienie. Dziś nie chce wcale jeść. Nie jestem w stanie podaj jej tabletki na odrobaczenie. Jesli dalej nie zje, mam jej dziś podać kroplówkę podskórnie. Jestem umówiona na jutro popołudniu na wizytę. W ostateczności dostanie wcierkę Avocate i osobno zastrzyk na tasiemca, lek przeciwzapalny. Eozynofilia plus silnie zapalone jelita wskazują na spory problem z pasożytami. Test na lamblie wyszedł ujemny. Mam na jutro w przychodni zamówione kilka puszek gastro intestinal. tylko czy ona to zje? Jestem bezradna. Nie chce jeść, strzykawką nie da sie jej podać, do tego mocno się ślini. Myślę, że stres związany z kilkudniowym transportem i pewnie wyziębienie pogorszyły jej stan. Zapalenie płuc, zapalenie jelit. Nie kaszle, ale świszcząco oddycha. Mało rusza się. Nie orientujecie się, czy gdyby miała dirofilariozę, to zawsze wyjdą mikrofilarie w badaniu krwi? Czy może być tak, że dorosłe robale będą w płucach czy sercu, a mikrofilarie nie wyjdą w krwi? Baryton miał złe wyniki krwi przez to paskudztwo. Byli razem, więc może to jest ten pasożyt, który ją niszczy? Nie, z oczami pojadę do okulistki, ale to już na spokojnie, jak się jej polepszy. Miała być niewidoma, ale zdrowa, a okazało się, że widzi, ale ma dużo większe problemy. Okulistę więc na razie odłożyłam. Wiem, bo cuchnęła niemozliwie. Tylko to było niespodziewane, bo Baryton niczym się nie ekscytuje, nic go nie rusza. A tu jak nie zbiegł i prosto na nią, aż nim telepało na wszystkie strony. Potem za nią chodził i wąchał poddenerwowany. Domyślam się, ze jej pojawienie się musiało być dla niego szokiem. Nie ma obciętej, tylko połowę ja jej wyczesałam, a resztę w miejscach, gdzie nie dała sobie, to wyczesała jej groomerka w przychodni, kiedy spała. Zdecydowanie jej lepiej. Nic nie ciągnie, powietrze dociera do skóry, nie ma zlepionych sopli i kulek z kału i błota na łapach z tyłu.
  12. Masz rację co do ludzi, ale pierwszy raz mam takie przypadki przy Amely. Najpierw na FB jedna "pomagaczka" wszędzie na grupach pomocowych trollowała moje udostepnienia w poszukiwaniu dla niej pomocy, że niby nikt nie przytula Amely w schronisku i współczuje jej takiej pomocy jak nasza, teraz to zapytanie. Ręce opadają. To czarny, niepozorny, stary psiak, którego problemów nie widac i naprawdę musze się trochę nagimnastykować, żeby ją światu pokazać i żeby uzyskała pomoc. Tu krew się nie leje i kości nie wystają, ale jej cierpienie jest może i większe, niż czesto psów, których uraz jest widoczny. Nocami nie spałam i ją pokazywałam na FB. Nękałam Marinę o filmiki i zdjęcia. Mozna nie chciec pomóc, ale po co pisac takie bzdury i zniechęcac innych do pomocy? Mam tatę z zaawansowanym nowotworem, córkę z problemami. Powinnam tym wszystkim trzasnąć i skupic się na swoich kłopotach. Jednak po wyjeździe z domu, odwiedzeniu taty, całodziennej walce o każdy kęs,siadam do komputera i pokazuję Amely. Na łapce sie normalnie podpiera, unosi ją tylko, kiedy jest na rękach. Normalnie dziwnie ustawia obie łapki, ale tak jak przy np dysplazji, jakby był problem ze stawami. Kąpac jej nie bedę, bo mam uraz przy moje suni z idiopatycznym zwłóknieniem płuc. Jej po kąpieli czy nawet spacerze w zimnym powietrzu siadaja płuca i konieczne jest leczenie. Może to nadwrazliwość, ale bardzo boję się jak tylko słyszę, ze jest problem z płucami. Za kilka dni bedzie wynik z wymazu. Jest na antybiotyku. Dziekuję bardzo za wsparcie,to naprawdę trudne psy. Wzajemnie pozdrawiam. Ewo, dziękuję za pomoc i podziękuj prosze temu wyjątkowemu chłopakowi. To rzadkość dziś i szczególnie doceniam. Taka postawa bardzo zasługuje na szacunek.
  13. Szukaj może pomocy u kardiologa, oni często zajmują się psiakami z chorymi płucami, bo problemy czy wady serca i płuc sa połączone. Może pamiętasz moją sunie, króra miała bronchoskopię robioną tego dnia, co Baryton operację? Dwa lata jeździłam po lekarzach, robiłam badania i rozkładali ręce, az pogorszył się stan serca i wylądowalismy u kolejnej p. kardiolog. Dopiero ona stwierdziła nieuleczalną chorobę płuc i powiedziała, ze u niej leczy się wiele psiaków z problemami z płucami. Wdrożyła leczenie powodujące zwolnienie postepu choroby i ja już widze efekty.
  14. Nie, bo jest złamanie bez przemieszczenia i już w trakcie zrastania. Wydaje mi się, że to jednak może być starsze złamanie, tylko ze względu na wiek źle się zrasta, bo byłby chyba za duzy zbieg okoliczności, że już na filmiku ją tak dziwnie ją odstawia. Wiem, że u starych psów róznie to sie odbywa.
  15. Amely juz w domu. Była tak pobudzona, że musiała miec dołożony środek, bo zaczęła sie wybudzać przy zębach i jeszcze odsypia. Wszystkie filce ma usunięte. Sierść prosi sie o kąpiel, ale z powodu płuc to niemozliwe.
  16. Dziękuję Tolu za wstawienie informacji o wpłatach. Bardzo cieszę się, że tyle osób zechciało jej pomóc. Teraz na FB dostałam wiadomość od osoby z pewnej fundacji, że prosi o wyjasnienie, dlaczego Amely przebywa w takich warunkach na zdjeciach. Szczerze, to zatkało mnie. Amely po przyjeździe miała oddzielone pół pokoju. Pokój wypłytkowany. To pies prosto ze schroniska, nie wiadomo z czym. Musze miec mozliwość łatwego sprzątania i dezynfekcji, musi byc oddzielona. Miała legowisko, ale nie chciała się nawet do niego zblizyć, bo dotąd żyła w schronisku na wybiegu. Połozyła się na ręczniku, który dostała do siusiania. Mialam ją stamtąd zabrac i przypiąć pineskami do legowiska? Karmę z miski rozrzuciła, bo ma chore zęby i nie potrafiła jej normalnie jesć, tylko chwytała siekaczami, a reszta spadała wkoło. Ma odruch pilnowania miski, więc przy niej sie kładzie. Naprawdę odechciewa się czasem pomagać. Nie wiem z jakich warunków ta fundacja zabiera psy, ale te ukraińskie to nie przytulaski. Tak po ludzku mi przykro.
  17. Dodam, że została oceniona na 10 lat. Kąpiel odpada ze względu na płuca. Dostanie antybiotyk, ale dopiero po wyniku z wymazu bedziemy wiedzieć, czy to zmiany spowodowane infekcją bakteryjną. Choć zabrzmi to może dziwnie, to liczę na to, bo inne nie drobnoustrojowe opcje to zwłóknienie płuc czy nowotwór. Dziwne jest to, że nie kaszle, tylko wydaje takie dziwne trochę charczące dźwięki.
  18. Nawet nie masz pojęcia jak ja się cieszę, że ona w końcu dotarła. Tyle miesięcy się zastanawiałam. Na ostatni transport nie załapała się. I jak dowiedziałam się o tym grudniowym, to wiedziałam, że teraz albo nigdy. I chyba miałam przeczucie, bo z tak chorymi płucami nie przezyłaby zimy na wybiegu, kiedy na Ukrainie juz w grudniu spadł snieg.
  19. Havanko, dziekuję za Twoje zaangazowanie. Równiez zapraszam na bazarek, bo własnie rozmawiałam z p. doktor i mam wstępne informacje. Amely ma złamana przednia prawa łapkę. Ta, którą tak specyficznie odgina na filmie, na co zwrócono tu uwagę. Dziwne jest to, że filmik jest starszy, a stopień gojenia wskazuje na 2-3 tygodniowe złamanie. Ma chore płuca. Poprosiłam o pobranie wymazu i ew. zrobienie antybiogramu z tchawicy, czy to infekcja bakteryjna. Do tego ma usuniętych kilka zębów, reszta bardzo starta i zapalenie jelit. jelita są bardzo pogrubione. Czekamy na jutrzejsze wyniki z badania krwi.
  20. Wczoraj przyjechalismy z Katowic do domu pod wieczór i Baryton ja zaatakował, jak tylko zszedł z góry. Musiał rozpoznac zapach lub nawet ją samą, bo byli razem kilka lat w tym samym kojcu. Pierwszy raz tak się zachować względem innego psa. Był potem do nocy bardzo zdenerwowany. Zachowuje się tak samo - wszystko jest ok, dopóki nie chce się jej dotykać lub brac na ręce. Bez tego jest bardzo spokojna i jeszcze ani razu nie szczeknęła. Amely nie śpi w zadnym legowisku czy nawet nie połozy sie na drybedzie, tylko zwija się na podlodze. Stale pilnuje miski. Rano zawiozłam ją na badania krwi - profil rozszerzony z tarczycą oraz na mikrofilarie, RTG, a w razie potrzeby USG, zęby. Dam znać, co dowiemy się po jej odbiorze. Waży 10,3 kg. Na razie nie wiem, jaka jest kwota wpłat na nią. Mam nadzieję, że udalo się nazbierać, bo dziś pewnie sporo to wszystko bedzie kosztować. Jednak w jej przypadku taka diagnostyka jest konieczna, bo nie da się jej usypiac do kolejnych pojedynczych badań. Miło powitać, trzymaj kciuki prosze, bo Amelci się przydadzą bardzo. Równiez pozdrawiam serdecznie. Wiem, o czym piszesz. Jak ją widziałam na zdjeciach i filmach ze schroniska, to miałam tak samo. Pomyslec, ze jest tam kilkaset psów z róznymi strasznymi doświadczeniami i problemami. Dobrze, że jej i innym 9 psiakom, które przyjechały, udało się. Dziękuję bardzo za wpłatę.
  21. Normalna skóra, tylko sypią się całe płaty naskórka. Witaj, cieszę się że coraz więcej osób zagląda do małej.
  22. Masz duże doświadczenie w sfilcowanych kudłaczkach. Też o tym myślałam, poczekam jednak na badanie i RTG, bo boję się, ze coś mogę jej uszkodzić czy naruszyć lub ma jakieś uciski i nerwobóle jak np Baryton. Jego neurolog nie pozwoliła mi czesać, dopiero po operacji. Co patrzę na nią i czuję smrodek jak się porusza, to widzę ją w wannie. Muszę dobrac jej jakieś szelki, bo z obroży się wysmyknie. Ma malutką głowę, a reszta ciała jest gruba, to i ma to cięcie przez kark, więc tam nie chcę jej niczym uciskać. Masz rację z gryzieniem. Już szelki jej muszę założyć na stałe, bo nie poradzę sobie z ciągłym zakładaniem. Nie wiem, czy je będzie tolerować. Ona cały czas była luzem bez niczego, a tak histerycznie raguje. Ustalimy jutro w gabinecie, co dalej robić. przyznam, że mam duży stres przed tą wizytą. Zapytam, czy mogłabym zostać i jakby się dało czasowo, to sama wyczesałabym jej te największe filce i grudki błota z kałem.
  23. O, nie wpadłam na to. Dzięki za pomysł. Nie mogę ogolić, bo nie dam rady jej zakładać ubranka przy wyjściach. Taka zwyczajna sieść długo odrasta. Nie siłuję się z nią. Ona układa się i ja delikatnie wyczesuję. Wczoraj położyła się na moich udach, więc jak już zaczęła gryźć, to miała po czym. Teraz staram się to robić od tyłu. Przyszła mi akurat zamówiona paczka z różnymi szczotkami dla moich małych psów, wybrałam najskuteczniejszą. Dla niej niestety każdy bezpośredni kontakt z człowiekiem to opresja. Ta lepka, tłusta, cuchnąca sieść aż prosi się o kąpanie, ale o tym nawet nie myślę. Ona nawet nie potrafi się podrapać, jak ją swędzi. Żeby jej nie stresować prosiłam o wyczesnie, jak dostanie środek przy badaniach, ale chyba na to nie mają czasu, bo zaproponowano tylko ogolenie. Dlatego zaczęłam to po troszce robić. Są miejsca, których absolutnie nie daje sobie dotykać.
  24. Ona jest trudniejsza od nich, bo gryzie ze strachu przy dotykaniu. Troszkę jej usunęłam martwej sierści nagromadzonej chyba przez parę lat i jestem pogryziona. Starałam się jak mogłam, ale i tak kilka razy mi się oberwało. I to nie, kiedy mocniej dotknęła szczotka, przewaznie jak przesuwałam ją w inne miejsce. Ugryzie i nie puści, tylko trzyma w zębach i szarpie. Całe szczęście, że jest mała, inaczej byłoby nieciekawie. Dziś jakośc musimy założyć jej szelki, bo jedziemy do domu na jutrzejszą wizytę, a nie wyobrażam sobie gonienia i łapania jej po całym ogrodzie.
  25. Wczoraj trochę ją pomęczyłam próbami usunięcia filców, bo nie wyobrażam sobie jej ogolić, jak zaproponowała lekarka. Blizna jest idealnie równa, ale po obu stronach szyi sięga tylko do połowy, więc raczej wrośnięty sznurek czy powieszenie odpadają, bo ślady byłyby wkoło. To jest łysa blizna, jednakowej grubości, która nagle się kończy. Na pewno jakoś widzi, bo jak stawiam miskę, to podchodzi. Oczka są powiększone, gałki wkoło przekrwione, gorzej widzi, ale jednak. Bardzo mnie to cieszy. Dziękuję bardzo. Czeka ją badanie wszystkiego. Jutro zaczynamy.
×
×
  • Create New...