Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Pierwszy raz wahałam sie przed założeniem wątku dla kolejnego psa. Co, jesli nie uda mi się mu pomóc? Zamknę wątek i będę czekać na info o jego zagryzieniu czy padnieciu w schroniskowym kojcu? Stanęłam pod murem. Zauważony przeze mnie jako ostatni, bez szans na inną pomoc, bo duży, stary, bury, czyli praktycznie niezauważalny przy młodszych, kolorowych, mniejszych, ślicznych, a do tego juz nie załapał się na piątkowy transport psów z zamojskiego schroniska. Dwie nieprzespane noce, tysiące myśli, szacunki, czy uda mi się ogarnać wsparcie, czy nie? Juz kilka psów wyjeżdża teraz z tego schroniska, mają nazbierane deklaracje, opłacony transport, są zabezpieczone, a on praktycznie bez niczego... Do tego ja mam dobę zapchaną do granic możliwości, czasem 2-3 dni nie dam rady zaglądnać na wątek, na pewno nie ogarnę bazarków. Jedyne, co udalo mi się wyprosić, to miejscówka u mojej mamy, gdyby miał kojec i budę. Niby mało, a koszt duży, ale w ogólnym bilansie bez innych szans na wyjście żywym z betonowego schroniskowego kojca , to i tak sporo. Przedstawiam bezimiennego, dotąd niewidzialnego burasa i błagam wręcz o pomoc dla niego. Jest możliwy transport we wtorek - koszt 250 zł pozostałe wydatki: buda - 299 zł ( delaracja opłacenia przez niezastapioną limonka 80) kojec ok 2000 zł karma wysokokaloryczna 150 zł ( licze worek na miesiąc przy tak dużym psie) wet - pełne badanie krwi, badanie kału + test na giardię ok 300 zł Wszystkich serdecznie zapraszam do pomocy i zaglądania na wątek. Ostatnie zdjecie jest z sierpnia, kiedy jeszcze psy w schronisku były karmione gotowaną karmą, a bury nie wyglądał jak ofutrzony szkielet.
-
Dzięki Elu, raty nie wchodzą w grę, bo kojec musiałby byc zakupiony ze zbiórki na fundacje, ale to i tak niższe ceny, niz kiedy ja przeglądałam kojce ok 3 mies. temu. Zaraz przeglądnę. Minimum ro kojec 2x3 m z podłogą. Scianki są fajną sprawa przy starym psie.
-
Elu kochana, daj mi prosze link do tego konkretnie kojca, który wstawiłas, bo mnie wyświetla się link kojca 2x3 bez podlogi. To własnie taki byłby potrzebny, tylko z podłog.
-
Wiesz chyba jak jest, fundacje odsyłają do kolejnych, bo to naprawdę duży, stary, byc może chory samiec. Nic super medialnego, czym można zabłysnąć i co daje korzysć. Jedynie Tola i ZEA zawsze mi pomagają przy "moich" psach. tylko jako lokalna malutka fundacja mają ograniczone mozliwości i stale mają pod opieka kolejne zbierane zwierzaki. Przez jakiś czas zbierałam na Barytona na konto Vivy. Przez dluzszy czas nie miałam mozliwości dokonac rozliczeń, osoba pośrednicząca w tym, stale nyła w rozjazdach, bez dostepu do internetu i konta. Faktury czekaly na opłacenie. Mialam pożyczone prawie 5 tys. na operacje, których nie moglam odzyskać.
-
Własnie rozmawiałam z Tolą, zrobi zbiórkę na kojec, ale nie dopóki pies jest w schronisku. No i nie wiadomo, jaki bedzie odzew, bo to jednak co innego niz np. operacja ratujaca życie. Niestety takie własnie są potrzeby. Pisałam o tym, ze moja mama ma nieogrodzony duzy teren, psiak musiałby wychodzić na smyczy, więc kojec jest potrzebny. Mama ma 72 lata i yorki, nie da rady wziać do domu tak dużego psa. Jej rozpuszczone "bestie" nie dałyby mu żyć. Niemozliwe jest znalezienie odpłatnego hotelowego miejsca dla dużego, starego samca, to jedyna opcja jaka udalo mi się wręcz wyżebrać. Tola uważa, żeby jednak załozyc mu watek, mimo że nie wiadomo, czy on nadal bedzie w schronisku w czwartek, kiedy tam pojedzie. Tak zrobię. Spróbuję ogarnąć pomoc dla niego. Czyli mam rozumiec, że deklarujesz opłacić mu zakup budy - 299 zł? To byłoby naprawdę dużo i krok do przodu. On tam zginie bez pomoc. Dlatego choć spróbuję.
-
Dokładnie, każdy zasługuje, tylko nasze możliwości nie są bez granic. Właśnie jestem coraz bardziej zrezygnowana. Potrzebuję 3500 zł, z czego jest Twoje 100 zl deklaracji i karma od ZEA ( liczyłam 150 zł za najtanszą wysokoenergetyczną). Raczej sama tego nie ogarnę. Nie ma nawet 250 zł na transport. Nie bedę miała za co iść z nim do weta. Myslałam o założeniu mu wątku, żeby tu nie zaśmiecać, ale co jesli nie dam rady... Nie wiem czy wątek w takiej sytuacji to dobry pomysł? Wydatki to na już 300 zł buda, ok 2500 zł kojec, 250 zł transport, 150 karma miesięcznie, ok 300 zł wet ( odrobaczanie, pełne badanie krwi, ew. metronidazol na lamblie) To chyba największy lub jeden z największych psów z kojca. Jednorazowy koszt podania leków u takiego psa wynosi praktycznie tyle, co cała kuracja u małego. Przy ukraińskich psach udawało mi się zbierać takie kwoty, ale polowa wpłat co najmniej była dzięki udostepnieniom Oli na grupach i bazarku pomocowym na FB dla tego schroniska. Pamiętacie może choćby 1000 zł wpłacone przez jej koleżankę dla Barytona. Tam są osoby, które regularnie finansowo wspierają kolejne przyjeżdżające z Dniepropietrowska psy. Opłacali też koszty transportu psiaków, czasem idące w tysiace. Muszę porozmawiac z Tolą, czy jako fundacja da radę zrobić zbiórkę na kojec. Na fb normalnie nie mam co pisać próśb z podanym kontem, bo wiecie jakie zaraz bedą komentarze " biedny piesio, do domciu go weźcie, a nie do kojca. Wzięłabym sama, ale mam już jednego". Wystarczą po jednym takim na każdej grupie i już nikt nie wpłaci. Ludzie pomagąja, kiedy zbiera się na operację, widac krew i rany. A kojec? Jednak bez niego nie ma opcji umieszczenia u mojej mamy, bo do domu nie wezmie go, a teren jest nieogrodzony. Nie mogę pozwolić sobie na to, że pies przyjedzie, nie nazbieram na kojec i on utknie u mnie. Nie dam rady miec kolejnego. Stąd tyle moich wątpliwości. Naprawdę nie wiem, co zadecydować. Jest miejsce, nie ma kasy. Z drugiej strony nikt nie weźmie dużego, starego psa, wiec nie mam co liczyć, że mu się poszcześci i jeśli ja go nie wezmę, to opuści schronisko. Jego stan jest fatalny. Ma mało czasu. Sama nie wiem, co robić?
-
Tak, to ten. Nie dawał mi spokoju. Pokazałam go mężowi i powiedział, że wygląda jakby zaraz miał umrzeć, a w sierpniu wyglądał całkiem przyzwoicie. Bardzo Ci dziękuję, bo to taka bieda, jak rzadko. Tylko martwię się, czy uda mi się to wszystko ogarnać. Mam i tak mało czasu, a psiak zanim pojechałby do mojej mamy musi być zbadany i z profilaktyką, bo mama niezmotoryzowana. Twoja deklaracja jest jedyną dla niego. Opórcz transportu, budy, to jeszcze koszt weta i musze mamie dla niego kupować karmę. Rano byłam pełna entuzjazmu, teraz wieczorem, już zaczynam się martwić, czy jednak mi się uda.
-
Tola napisała, że transport burego chudzielca we wtorek wyniesie 250 zł. Sprawdziłam koszt budy - na dużego psa to 300 zł. Nie wiem, od czego zacząć i jak to ugryźć.
-
Czy dobrze kojarzę, ktoś tu wspominał, że ma kontakt z wolontariuszką ze schroniska? Zalezy mi na rezerwacji tego psa starego, burego. Tola może to zrobić dopiero w czwartek, jak tam będzie. Może udałoby się wczesniej przekazać zdjecie wolontariuszce, która pokazałaby pracownikowi o którego psa chodzi? Obawiam się, że bez pomocy on już wiele nie wytrzyma, a niestety nie ma miejsca na piątkowy transport. Sytuacja jest o tyle trudna, że musiałabym umiescić go u mamy, musze na początek nazbierać na budę i oczywiście transport, jesli bedzie możliwy. Musialabym mieć trochę czasu i zielone światło do działania, żeby temu podołać. Później potrzebny byłby dla niego kojec. Niestety, nic innego nie udało mi się wykombinować, a widac, że jemu czas się naprawdę kończy :(
-
Ona juz jest po eobieniu zebów. Miała usunięte tylko dwa i to nie dlatego, że się ruszały, ale dlatego, ze cyły tak starte, z miazgą na zewnatrz. Poproszę o to, ale ponoć to zgrzytanie może być na tle nerwowym po traumie, jaką przeszła i to zgadzałoby się z ogólnym oglądem sytuacji. Stan zapalny miała przed wyjazdem, a zgrzytała juz co najmniej latem (na filmiku słychać). prawdopodobnie już dawno, bo własnie zęby ma starte jak to wetka okresliła "jakby jadła kamienie". Myślę, że to z tego, bo w schronisku mają gotowane mięso z ryżem, wiec przez ostatnie lata jej zęby nie miały z czego się tak zetrzeć.
-
Amely jest stabilna, zamawiam jej dziś Joserę Festival, bo Tą karmę dostał Baryton, a jej wyjątkowo przypadła do gustu. Świetnie sobie radzi z tą akurat. Dostaje też co dzień surowe mięso lub surowe żwacze, no i olejek CBD. Chodzi 2 razy dziennie na spacery. Nadal jest zawijana w kocu na czas wziecia na ręce. W czwartek gastroskopia w Oświęcimiu.
-
Zastanawiałam się, dlaczego naraz w schronisku tyle psiaków wychudzonych, skoro wcześniej taj nie było. Przeglądałam stronę schroniska na FB i natknęłam się tam na informację, że wczesniej psy były karmione przygotowanymi posiłkami i kilka mies temu schronisko przeszło na suchą karmę. Może to jest powodem? Był apel o karmę i wyjasnienie. Wiadomo, że ludzie głównie dają do schroniska najtańszą karmę, bo wychodzą z założenia że lepiej kupić wiecej najtańszej, niz mniej lepszej, bo to przecież schronisko. Wśród takich karm rarytasem jest Pedigree. Na tym zdjeciu jest zachudzony duzy buras, którego mi tak żal, rudy w tle wygląda jak tarka do prania, do tego szkielet biały, który ma przyjechac. Przeglądałam zdjecia z lata i ten buras nie był chudy ani zmarnowany, jak teraz. Aktualnie wygląda jakby postarzał się o lata, a nie miesiace.
-
Belmondo jest ostatnio reklamowany na schroniskowym profilu FB jako Kokos, nie wchodzi mi tu linkowanie: Do adopcji poleca się dziś Kokos, który skacze jak piłeczka za każdym razem, gdy widzi blisko człowieka! to dorosły, terierowaty pies, o wadze ok. 10 kg, bardzo aktywny, potrafi chodzić na smyczy, szuka aktywnego domu, w boksie mieszka z innymi psami, z którymi dobrze się dogaduje, nie przepada za kotami,
-
Tolu, to rozglądnij się jeszcze za transportem do Katowic. Wtedy pani Justyna mogłaby odebrać je od mojej mamy po pracy. Była u niej, więc wie, gdzie przyjechac, a wtedy byłby obojętny termin transportu. To 10 min. drogi,zeby po nie podjechać w dogodnym czasie. Koty mogą czekać u mojej Minii, ma tylko króliki.
-
Tak myślałam. Ten niewidomy jest jeszcze w dobrej kondycji, ale ten duzy ma widoczne żebra przez grube futro, czyli musy być skrajnie wychudzony. Tylko glową muru nie przebiję. Na dodatek to duzy pies, sama diagnostyka i leczenie to ogromny koszt.
-
Chodzi o tego chudego staruszka w środku. Wygląda naprawdę kiepsko.
-
Ten duzy, kudlaty też niewidomy? Czy piszesz o tym mniejszym, krótkowłosym?
-
Co za bieda ten bury. W wolnej chwili Tolu daj mi prosze znac, czy go kojarzysz i coś Ci wiadomo? Teraz nie pomogę, ale może następnym razem...
-
Cały czas już o nim myslę. Na swoim FB wstawiłam własnie apel o pamięć o zwierzakach pozostawionych na mrozie. U nas co dzień idzie sporo jedzenia plus tłuścinka na dokarmianie wróbli i sikorek. Od samego rana już oczekuje zgraja na posiłek. Nie chcę mysleć o psach, które zamarzną z braku schronienia :(
-
Szkoda, że nie da się zabrac psiaków szybciej ze schroniska. Te mrozy są koszmarem. Jak Tola mi dziś powiedziała, że wiele z nich tam stoi na betonie i przestępuje z łapy na łape, to płakac się chce. Zeby tylko psiak wytrzymał do tego czasu. Nie jestem osoba decyzyjną co do imienia, ale skoro on bedzie u nas w domu i ileś razy dziennie bedziemy się do niego zwracac, to prosze o wybór imienia wpadającego w ucho i takiego, którego przyszły własciciel nie bedzie chciał od razu zmienić ;) Imie to bedzie jedyne, co bedzie dla niego stałe i pewne w nowym miejscu. Dla mnie super brzmi Kokos. np.Jim odpada, bo mamy swojego Jimmiego ;) Juz swego czasu miałam dwie Sary i był czasem problem.