Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dziekujemy, Linda i Kaj pozdrawiają
  2. Raczej na dzień dzisiejszy niestety normalny koszt wizyty z echo serca i leku na miesiąc w przychodni wyspecjalizowanej w kardiologii. Plus opakowanie kapsułek z kwasami tłuszczowymi ;) Elu, super wiadomosć. Najwazniejsze, że jakis biedulek znajdzie tam dom.
  3. Ja mam wizyty u kardiologa umawiane początkowo co 1-2 mies, potem co 3, a po uregulowaniu stanu, jesli jest stabilny, co 6 mies. Ostatnio za wizytę tylko z echo i podstawowym Cardisure zapłaciłam 380 zł. Za kazdym razem jest badanie powtarzane. Myslę, że to za duże obciażenie dla starszej emerytki. Chyba, że umiescic tam psa na zasadzie DT i stowarzyszenie pokrywałoby koszty faktur.
  4. Evu, na kogo namiary ? Pokażę do malawaszce od Sznaucerów z prośbą o wstawienie na sznaucerowy FB, tylko potrzebuję kontakt.
  5. Chciałam Ci podziękowac za prezent dla Amely, odżywka dotarła, dziękuję. Dziś zacznę podawać, bo miałam zaczęty inny preparat.
  6. Razem z Amely życzymy wszystkim pomagającym i zaglądającym tu zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt
  7. Wstawię tu to maleństwo od Mariny ze schroniska. Sama nie mam juz fizycznie jak pomóc, ale może ktoś zdecyduje się ją objąć opieką, żeby przyjechała? Sunia ma ponoć ogromnego guza na żołądku. Nie wiem, czy da radę, jesli tam będzie operowana. Schronisko to nie miejsce dla niej. Domyslam się, że jej stan, objawy i leczenie (oprócz operacji) są podobne do tych u Amely. ola obiecała się o nią wypytać.
  8. Tolu, na Amely ma być 1327 zł. Jedna faktura była do rozliczenia na Advocate dla Lindy - 50 zł i druga to samo, na Barytona - 50 zł. Opłaciliście chyba którąś z tych faktur dodatkowo. Jakbyś dała potem radę te ich faktury wstawić na ich wątki, to będe bardzo wdzięczna, ja wstawię te kwoty w rozliczenia na pierwszych stronach. Amely teraz jest własnie znowu w Tychach, więc wyślę kolejną fakturę, ale chyba dopiero pojutrze dam radę. Dziękuję bardzo za życzenia i wzajemnie.
  9. Kiyoshi, slicznie dziękuję za wstawienie tego wszystkiego. Chiałam potwierdzić wpłaty na moje konto od: AnnaGR - m50 zł Isiak - 50 zł limonka80 - 100 zł Ona03 - 100 zł Mari23 -50 zł Razem 350 zł. Pięknie Wam wszystkim dziękuję. Na spokojnie pojutrze wszysyko wstaweię na pierwszą w rozliczeniach, bo dziś nie dam rady. Poproszę Tolę o potwierdzenie, bo to Ona ma wgląd w fundacyjne konto. Odkąd zamieniłam Amely Alugastrin na siemię lniane nie było wymiotów. Dziś popołudniu ostatnia przed świetami wizyta. Trzymajcie kciuki, zeby było lepiej i żeby przez święta nic się nie podziało.
  10. Musi, bo w czasie kroplówki dostaje codzienną dawkę Metronidazolu dożylnie. O dziwo, jak dostawała podskórnie wlewy na początku, to gorzej je znosiła. Po swoich przesciach z raną na karku, boi się bardzo dotykania. Te podania rzeczywiście szły szyciej, ale ona ciągle płakała. Co się poruszyła i poruszyła się wtedy igła, to wpadała w histerię. Przy tych dożylnych kwiczy tylko, jak sie ją łapie i siada z nią. po podłączeniu wenflonu już się wyluzowuje. Już przywykamy do tych kroplówek ;) W tym czasie, jak siedzi spokojnie, to podaję jej leki doustne. Remont łazienki leży, bo to mąż z nią siedzi godzinami, a ja tylko pilnuję i interweniuję w razie potrzeby, ale trudno. łazienka w końcu nie ucieknie. próbowałam, ale nie chce współpracować, sama sobie zgarnia językiem z talerzyka. Musi mieć na płaskim, z miski nie chce jeść. wiekszość rozrzuca wkoło, ale niektóre kawałaczki potem też zjada. Podaję do jedzenia Fatrogerminę. Na pewno już nie reaguje tak histerycznie, jak na początku. przedtem była bardziej obolała, uciekała ze wzrokiem, odwracała się, siedziała jak skaniemiała. Teraz patrzy z zainteresowaniem co robimy, czeka na podanie jedzenia. Tylko jak widzi, ze bierzemy koc, to znowu boi się. Daje się też głaskac po głowie. Na pewno byłoby łatwiej, gdybyśmy jej nie musieli stale "męczyć" od przyjazdu wizytami i podawaniem leków. Wcale nie dziwie się, że trudno jej zaufac w takiej sytuacji. Mam nadzieję, ze w końcu wyleczy się i pozna normalne życie.
  11. Prawie nie maja kontaktu ze sobą. Amely jest oddzielona w pokoju. Musze miec pod kontolą jej picie, jedzenie, sikanie i kupę. Bie dałoby się, gdyby była z innymi psami. Jak były razem w ogrodzie, to już nie reagował, kiedy przestała tak straszliwie cuchnąć schroniskiem. tylko po jej przyjeździe tak się zdenerwował. Jo37, chciałam dać znac, że faktura za jedzonko dla Baytona nadal nie dotarła. Upomniałam się mailowo w sklepie i czekam. Na razie więc wstawię zdjęcie z zamowienia. Jeszcze raz dziękuję.
  12. Jeszcze chyba zapomniałam napisac, że zrobiliśmy badanie kału i wyszło czysto. Czyli eozynofile pewnie są tak wysokie jednak z dirofilarii.
  13. Izo, dziękuję slicznie. Zaraz wyslę, tylko nie miałam już odwagi Cie prosić, bo stale coś mi pomagasz wstawiać.
  14. Dzięki wielkie, sama nie mam praktycznie czasu, zeby poszuka info w internecie. Może organizm Amely sam sie ratuje i stąd jej obsesja na punkcie ziemniaków? Kupiłam już duzy worek i co dzień gotuję. Końcówka o szlifowaniu zębów jak u Amely. Zauważyłam, ze bardzo robi to, jak się stresuje, kiedy jej np. podaję cos strzykawka lub siedzi na kroplówce. Wszystko zgadza się z opisem. Koc jest po to, zeby nam dawał poczucie bezpieczeństwa ;) Niestety, ale Amely nadal kłapie zębami jak szalona, kiedy cos sie przy nie robi, więc tylko w ten sposób jest mozliwe jej utrzymanie na kolanach na czas kroplówki. To w sumie ok 5-6 godz. dziennie. Mari23, ślicznie dziękuję Ci za chęć ponownego wsparcia Amely. Podam moje konto. mam nowe recepty wypisane i na razie nigdzie nie dostałam leków homeopatycznych, które zaproponowała Poker. Dziś je po prostu musze zamówić i czekać. Jesli zostaną środki po tych wydatkach, to je przeleję na konto ZEA. Na pewno nie jest taka zbolała i odleciana z bólu, jak była. Je raz dziennie. Szykuję jej porcję, z której po ok godzinie lizania i glimdania zjada połowę. Cieszę się, że w ogóle je, ale to za mało, zeby mogła pozbyć się wenflonów i kroplówek. No i co dzień wypija troche mleka bez laktozy. Do tego uzupełniam jej specjalnymi środkami dla rekonwalescentów, które dostała, ale to tylko trochę i ostrożnie, bo nimi potem zwraca. Na pewno jest efekt leczenia, bo leukocyty z kosmicznych 38,1 ( 15.12.21) spadły do 19 (21.12.20). jednak na zywo nie widać az takiej poprawy. Bardzo schydła, stale zgrzyta zębami, maleńko je i tylko ziemniaki z kurczakiem, do tego re wymioty. Pocieszam się jednak, że skoro jest taka róznica w wynikacj, to trzeba tylko czasu, zeby lepiej funkcjonowała. Och, co to to nie ;) Nie nabrała zaufania, tylko wie, że przez ten czas, kiedy jest w kocu pod kroplówka, nikt nic jej nie bedzie wbijać i podawać. wystarczy ją lekko przesunąć czy unieść, a zaczyna jojczeć i próbowac gryźć. całe szczescie, ze jak ma podawane płyny, to siedzi tak spokojnie. Mam jednak problem ze wstawianie tu dokumentacji. Zdjecia przechodzą przez picassę, ale skany nie. Czy mogłabym komuś przesłać na maila faktury i wykini z prosba o wstawienie?
  15. Dziekuję bardzo, rano powysyłam konto. Ruszyła mi picassa, więc dziś udaje mi się wstawić zmniejszone fotki. jutro wstawię wyniki i faktury.
  16. W wolnej chwili zrobię i wstawię, choć poblokowałam sobie jakoś konto, w tym na picassie, wiec o wstawienie czegoś zmniejszonego (nawet faktur) na dogo muszę prosic innych, bo nie mam czasu przysiaść i pomyslec, jak to odkręcić, co zablokowałam. Baryton nie jest juz psem specjalnej troski. Funcjonuje świetnie, reaguje na gesty. Jedynie z jedzeniem jest wybredny, nie da się go zbyc samą suchą karmą. musi jeść posiłki przygotowywane, do których przemycam tylko suchą karmę. inaczej monotonnym szczenianie dopomina się, więc nie da rady go zbyć. będę pamiętać.
  17. Dziękuję slicznie. podam adres na pw. Ma z innej firmy, ale niestety wczoraj tym wymiotowała. może cos innego żołądek zaakceptuje? Czuję się bezradna już. Amely cały czas jest na kroplówkach. Wczoraj dwa razy wymiotowała, z przedwczoraj na wczoraj w nocy też. wtedy to była ogromna kałuża żółci z resztami jedzenia. w międzyczasie zrobiła kupe, niedużą, ale normanie uformowaną. Połowa była jeszcze czarno-zielona, a druga już po kurczaku, normalnego koloru. czyli jelita pracują. Zgrzytanie zębami nasila się. Potrafi to robić długo i glównie jak sie zdenerwuje. Mam nagrane na filmiku, chcę pokazać w gabinecie. Rano juz surowego mięsa nie chciała, gotuję znowu z ziemniakami. To jedyne, co jeszcze co chce jeść. No i mleko. Mleko zawsze strawi, nie wymiotowała nim ani razu. To dziwne, bo tym specjalnym preparatem wymiotuje. Dzis popołudniu kolejna wizyta. Nie wiem, czy jednak gastroskopia nie będzie konieczna. teraz jeszcze święta i wolne za pasem, nie wiem, jak to będzie. Ślicznie dziękuję, tym razem prosiłabym na moje, bo juz nie mam funduszy na leki z apteki, a sama kroplówka u weta kosztuje 2-3 x wiecej, niz w aptece.
  18. To by wszystko pasowało do tego, jak wygląda sytuacja u Amely i jak ona zachowuje sie przy misce. Tylko lekarka zaglądała jej w do gardła, macała migdałki i nic nie zauwazyła i nie wyczuła. W Tychach własnie od razu była mowa o tych nadżerkach. Może są w przełyku, ale tam nie zobaczymy. Za endoskopię u mojej yorki płaciłam 1250 zł. Tu jeszcze dochodzi słaby stan Amely. Jesteśmy umówieni na poniedziałek, to trzeba będzie coś zadecydować. I tak cieszę się, że jest tyle zebrane i mam za co ją leczyć. Dzięki temu, że sama potrafię wszystko zrobic i podać udaje mi się minimalizowac koszty. Nie wyobrażam sobie, ile wyszłoby jej leczenie, gdyby trafiła do laika, który musiałby jechac na kazda kroplowkę czy zastrzyk do przychodni i za to płacić. Tak kupuję płyny w aptece za małe pieniadze i sama podaję. Amely smakują ziemniaki i dzis zrobiłam jej pure z taka prawdziwą śmietaną. Zjadła pół talerza. zrobiła w koncu kupę, czarno-zieloną. Jeden kawałek uformowany, reszta taka papkowato-sluzowa. Rano dam ją do zbadania w kierunku pasozytów. pamiętacie, jak pisałam o pani z fundacji, która chciała wyjasnienie odnosnie Amely? opisałam jej sytuację, byłysmy w kontakcie. Poprosiła o adres i dzis kurier przywiózł 6 buteleczek Nutribound z Virbac. To własnie takie psie nutridrinki. Juz wypiła 20 ml strzykawką. Kiedyś też podawałam te z apteki i sprawdzały sie. Jakoś teraz dostałam zaćmienia i o nich nie pomyślalam ;) Widzicie, jednak w więcej osób pojawia się więcej fajnych pomysłów. Do tego Aska7 przysłała dziś Amely całe opakowanie - 10 saszetek Convalescence. Pieknie dziękuję. U nas sa nie do zdobycia. Amely jest na razie zabezpieczona. Może będzie już lepiej. Zobaczymy, czy cos jeszcze wyjdzie jutro p badaniu kału.
  19. Też o tym myslimy, ale gastroskopia to kolejna narkoza i koszt 1200-1500 zł. Moja mama np miała wbity w slinianke fragmencik ości. Dostała ropnego zapalenia, była chora i na antybiotykach 3 tyg, az udało się ten malutki fragment znaleźć i wyjąć.Lekarka ją przebadała w kierunku guzków na przełyku czy tarczycy. Nic podejrzanego nie znalazła. Kość lub coś byłoby widoczne przy podaniu kontrastu. Miała robione zdjecia w róznym odstepie czasowym i nic nie wyszło. Na wczorajszych wyszły bardzo pogrubione sciany żołądka, ale kontast go równomiernie wypełnił i na drugim zdjeciu przeszedł do jelit. nie przejdzie, bo sa te drobinki, zaraz dostaje slinotoku. Na razie daję zalecone leki osłonowe i olej parafinowy. Spróbuję zwykły kleik z siemienia dodac do mleka.
  20. własnie dostaje surowa wołowinę, ale tylko liże, wiec wiele nie zjada. wczoraj dałam gotowanego kurczaka, żeby zobaczyć reakcję. Była zainteresowana, ale gotowanego nie potrafi przełknąć i wypluła od razu. Dlatego spróbuję jej zmiksować dziś gotowane. zamówiłam jeszcze surowa wołowine ze żwaczami, może to bardziej ją zachęci. Nie wiem tylko, czy dziś dostarczą.
  21. Rozi, ona nie przełyka niczego, co nie jest całkiem płynne,kaszka nie przejdzie :( Karmienie strzykawką nie wchodzi w grę, bo ona dostaje wytrzeszczu oczu już jak zbliżam się ze strzykawką z lekami. Do tego oczy sa stale przekrwione, więc pewnie ma nadcisnienie. Dzieki za pomysł ze zmiksowaniem mięsa, jakoś nie pomyslałam. Kupie jej słoiczek dla dzieci na próbę, a po zakupach spróbuję zmiksować jej ugotowane mięso. Taka paczkę rozmroziłam jako pierwszą, ale ona i tak nie zjadała nawet kawałeczka kości. Zjada to, co uda się na gładko zlizać. odłameczkami kości od razu pluła. Nie mam jak po domu z nią chodzić, bo ona nie chce sie prawie ruszać. Nie chce jej odstaszać szelkami i smyczą, bo nigdy w swoim życiu pewnie ich nie miała załozonych. prowokowałam chodzenie wystawiając ją na trawę, ale robiła parę kroczków i większosć czasu stała. Nie potrafię tu wstawić faktur i paragonów. Musze chyba poprosić Tole o pomoc.
  22. Juz jestem. Nie miałam jak tu wejść, bo większosć dnia siedzimy na kroplówkach albo w przychodni, a to tylko jeden pies do zaopiekowania. Podawanie kroplówki wymaga dwóch osób, bo musimy ją trzymac w kocu i pilnowac, żeby nie gryzła i żeby łapka była wyprostowana. Sama droga do Tychów w godz. popołudniowych to 2 godz w obie strony. Amely lepiej reaguje na Metronidazol. Leukocyty z 38,1 w dwie doby trochę spadły na 37,4, trochę też zmniejszyly się eozynofile. Zaczęła też krzepnąć krew. Juz jest skrzepik przy przepłukiwaniu wenflona, wcześniej od razu wylewała się krew z żyły, bo bakterie zaburzyły krzepliwość. Dostaje dwa leki osłonowe na żołądek. Do tego stale nie zrobiła kupy. Wczoraj lekarka ciut jej wyjęła. Nie pomógł olej parafinowy, Metoclopramid, który dostała wczoraj przed południem. Amely chciałaby jeść, ale nie potrafi. Pije chętnie mleko bez laktozy, jednak nawet ono nie poruszyło stolca. Zwykłego pokarmu nie jest w stanie zjesć. Surowe, mielone na papke mięso lize językiem. Otworzyłam paczkę z mięsem z drobno zmielonymi kośćmi, to trzepiąc głową, mieląc je w pysiu, kwiczała i pluła. Nie rozumiemy tego, bo lekarka zaglądała jej w pysio i nie ma nigdzie w zasięgu wzroku nadżerek. Ma oczyszczone zeby, jeden chory z tyłu usunięty. Wiekszosć pokarmów zakopuje nosem, ale na mięso surowe lub gotowane ma ochotę, tylko nie daje rady jeśc. Nie mam pojęcia co dalej bedzie. Na następne dni ma kroplówki do czasu, az jelita ruszą i zacznie się normalnie załatwiać. Praktycznie nie je, bo tego co siekaczami uszczknie, a potem omiela językiem i w większosci wypluwa, to nie nie ma co liczyć. lekarka zaleciła chodzenie, żeby pobudzic perystaltyke jelit, ale Amely wystawiona na zewnątrz po prostu stoi, czasem zrobi parę kroczków i trzęsie się, chwiejąc się na tylnych łapkach. Na każdy dotyk reaguje wrzaskiem. Wszystko trzeba robić zarzucając na nią koc. Podawanie leków doustnie jest utrudnione, bo trzeba po ociupince, bo zaraz wszysto leci wręcz bańkami ze śliną, a dodatkowo to oczywiście rodeo, bo Amely nie jest chętna do współpracy. Jeszcze nigdy nie poświęcalismy tyle czasu i zaangazowanie jednemu psu. W ostatnich dniach wszystko kręci się wokół niej.
  23. O to chodzi własnie. Masz dostęp do tych saszetek? Jesli tak, to prosze zamów na fakturę na dane fundacji ZEA. Ewo, Amely wczoraj dostała Cerenię przeciwymiotną, dzis już nie ma jej podanej. boje się podać leki osłonowe, żeby ich nie zwróciła.Do tego ma ciągle ślinotok, kazda minimalna ilość podanego doustnie środka w wiekszości wypływa ze śliną. Mało co z tego przełyka, wiekszosć ląduje na zewnątrz w bańkach sliny. Odwadnia sie przez tę utratę śliny.
  24. Chodzi Ci o czopek glicerynowy? mogę zapytac, ale lekarka mówiła o tym, że muszą ruszyc jelita, bo przestały pracować.
×
×
  • Create New...