Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Podejrzenia o znęcaniu się nad nią mają jednak podstawy. Zaczęłam trochę ogarniać delikatnie jej sierść i znalazłam bliznę po ostrym cięciu biegnącą przez jej cały kark. Wygląda, jakby ktoś jej chciał odciąć głowę. Coś koszmarnego. Trzeba sprawdzić, czy to cięcie nie uszkodziło jej kręgosłupa, pewnie naruszyło wtedy mięsnie, może bolą ją zrosty? Nie wiem jak wygląda to od dołu, bo boję się jej odgiąć głowę. Dotykana w tym miejscu zawodzi koszmarnie. Bardzo dziękuję wszystkim za obecnosć tu i dzielenie się spostrzeżeniami oraz wiedzą. Może jutro uda mi się na spokojnie usiąść, bo dziś tylko chciałam wam przekazać, że pomalutku odkrywam jej straszne doświadczenia.
-
Baryton robi to samo. Wszystko oznajmia wyciem lub głośnym szczekaniem. Nie minęło mu to z czasem. Niektóre noce są koszmarne, bo stale zrywam się sprawdzać, co chce. Raz to zajęte przez innego psa legowisko, do którego akurat musi wejsć, drugi raz wyjście na siku, potem po 5 min. powrót do domu, nastepnie pilnowanie miski i tak potrafi całą noc. Później odsypia w dzień. Wstaje np dopiero w południe. To już chyba sprawa wieku, jak wcześniej pisała Poker.
-
Amely dotarła dopiero o 4.40. Jest gorzej niż myślałam :( Chyba tylko z powodu stresu i dezorientacji z powodu niesienia jej w transporterku, dała się wyciągnąć z niego w domu. Potem już nie. Kwiczy i ucieka w koło przy próbie każdego dotknięcia. Można delikatnie dotykać jej po karku, wtedy stoi i tylko piszczy i skomli, ale przy dotyku dalej, próbuje się odgryzać, ucieka i kwiczy histerycznie. Naprawdę nie wiem od czego zacząć ją ogarniać. Na pewno w pierwszej kolejności zęby, bo ledwo gryzie, a smrodek czuć na 30 cm. Dobrze, że jej namoczyłam karmę w rosole z wołowiną, bo suchego raczej nie pogryzie. Stan sierści jest tragiczny. To iluścentymetrowa lita skorupa, co najwyżej tylko rozchodzi się warstwami. Nie do rozczesania na żywo. Będzie musiała być uśpiona do zębów i RTG, to wtedy ją spróbuję rozczesać. Najpierw jednak trzeba pobrać krew do zbadania + badanie na mikrofilarie. Z prawą przenią łapką ewidentnie jest coś nie tak, unosi ją, ale i reszta nie zachwyca. Stawia je czasem pod dziwnym kątem. Na nosie ma bliznę po jakimś urazie. Może on spowodował problemy ze wzrokiem. Ogólnie sprawia wrażenie, jakby dotyk sprawiał jej ból, więc trzeba całą prześwietlić i w zależności od wyniku, szukać pomocy dla niej już u konkretnych specjalistów. Wydaje mi się, że jakoś widzi. Może nie super, ale jednak nie błądzi gdziekolwiek wzrokiem jak moja niewidoma suczka. Trafiła zaraz po przyjeździe do miski z wodą. Za to kręci stale głową prawo-lewo, więc to może coś neurologicznego. Jej aktywność skupia się generalnie wokół miski. Nie używa legowiska, tylko pilnuje miski i kładzie się na ręczniku, który ma rozłozony do siusiania. przy okazji chciałam podziękować Poker za paczkę z rzeczami psiejskimi. Jak widać ogromny ręcznik nabrał nowego przeznaczenia. Reasumując do zdiagnozowania jest wszystko, nie wiem, jak ją złapię i wsadzę do transporterka, żeby jechać do domu. Nie mam pojęcia co dalej, jak ona ma normalnie funkcjonować z takim lękiem przed człowiekiem. Początkowo myslałam, że jeśli nie uda się nazbierać na jej diagnostykę, to i tak będzie lepiej jej w domu, niż w schronisku i to już wiele. Jednak teraz już tak nie myslę. Nie jest to pies, który może funkcjonować w takim stanie. Zostawienie jej tak byłoby po prostu nieludzkie, bo widać, że cierpi. Nie wiem, jak to się dzieje, że jak wypatrzę jakiegoś psa, to potem okazuje się on chodzącą tragedią.
-
Właśnie o to chodzi, że gdyby te sprawy obchodziły wiekszosć ludzi, to nam byłoby lżej. Udostępniam Amely gdzie się da. Na FB jakaś kobieta zarzuciła mi, że na schroniskowym filmiku Amely jest dręczona i "ktoś" ma jej pomóc i ja przygarnąć. Normalnie staram się głęboko odetchnąć, policzyć do iluś, ale w czwartej dobie czekania na to, czy Amely przekroczy granice, kiedy włascielka schroniska wysiada psychicznie po przejechaniu ok 800 km z ilomaś chorymi i niepełnosprawnymi psami i wizją powrotu do schroniska z większością z nich, ch.. mnie strzela na takie wypociny.
-
Widać, że w tym kojcu są inne niewidome psy.Wstawię zdjecie towarzyszy niedoli Amely. Takie piękne, serce mi się ściska na ich widok. Na myśl o tym, ze na oślep muszą poruszac się między tą zimna budą, a plasitkowym legowiskiem. Nic nie widzą, wszystkiego boją się. Bez szansy na zmianę losu, bo na co komu kłopot i niewidomy pies? Amely w drodze, a one bezimienne, nie interesujące nikogo oprócz Mariny. Po cichutku liczę na to, że amelka zobaczy świat i znajdzie dom, a wtedy bedę mogła wziać któregoś. Dziś doszłam do wniosku, że chyba ze mną jest coś mocno nie tak. Znajome hodowczynie pozują uśmiechnięte do zdjeć ze swoimi psiakami, a ja latem martwię się o upał i brak wody w schroniskowych miskach, zimą o mróz w budach. Dokarmiam wszystkie wiejskie ptaki, które u nas dowiedziały się, że jest miejscówka, przyjmuje dzikie koty, mam dzikie psy, szczury, nutrie i latam do stodoły z miskami dla dzikich kotek. przejmuję się kurami, karpiami, krowami, świniami, lisami. Nie mam normalnej radości z życia. Mąż żartuje, że jesli kogoś wczesniej zamordowałam, to juz odpokutowałam i nie musze dalej cierpieć. Te znajome traktują mnie jak miłe, ale jednak upośledzone, wyrosnięte dziecko. Nie wiem, czy to kwestia innej świadomości, wrażliwości? Jestem stale czymś zatroskana, nie cieszę się życiem. Macie podobnie? Czy Wam też upalne dni kojarzą się z pragnieniem, a zimowe noce z zamarzaniem w budzie?
-
Mam takie same odczucia i co gorsze,a dla mnie zupełnie niezrozumiałe, że to robi ukraińska strona. Zamiast się cieszyć, że ktoś chce zabierać ich kalekie psy, to rzucają kłody pod nogi i je tak często odsyłają z granicy z byle powodu. Kaleki szczeniak nie przejechał, bo zakwestionowali jego wiek. Dla mnie to wielki wstyd. Mentalnie są daleko od Europy i długo tam nie dotrą. Przez takie działanie, już kierowcy nie biorą szczeniaków, które mają największe szanse oraz chorych i niepełnosprawnych psów, które najbardziej potrzebują pomocy. Amely może przyjechać dzięki temu, że Ola pokryje koszt jej przejazdu - 250 euro, ale trudno znaleźć kogoś chętnego na zdrowego psa, kto wyda taką kwotę. Witaj Basiu, czy do Twoich znajomych też miał teraz jakiś psiak przyjechać? Siedzę w Katowicach i czekam z dnia na dzień... Dziękuję za wskazówkę, choć jak przeczytałam kręgosłup, to już mi słabo. Jesli oprócz ślepoty, Amely też będzie miała chory czy uszkodzony kręgosłup jak Linda i Baryton, to chyba już nigdy sama nie wybiorę żadnego psa na DT. Co do moich sióstr Akacji i Mani, dziękuję. Zmieniłam w końcu zdjęcie Opium i teraz nikt mnie nie poznaje ;) Tolu, nie spieszy się, tylko daję znać.
-
Dalej, choc już nie panicznie. Można wszystko koło niej robić, jesli nie zwraca się uwagi na jej syki. Za blisko nie można, bo rąbnie pazurami. jest bez porównania lepiej, niż na początku, kiedy ze stresu potrafiła się załatwić do miski z jedzeniem i była na feromonach. koleguje się z koteczką, którą ktoś do nas podrzucił w ciąży. Liczyłam na jej adopcję, ale ma nawyk łapania za nogi pazurami i wbijania w nie zebów, więc chętnych nie było. Nie nadałam jej imienia, zeby nie zapeszyc, że zostanie. I tym sposobem mamy poprostu Kotę i tą zamojską Wścieklicę.
-
Też tak myślę. Tak samo robił 18 letni yorczek mojej mamy, ktorego weci traktowali jak śmierdzące jajko ze względu na ryzyko zabiegu związane z wiekiem. wiem, że mial ropnie w tylnych zębach i najpierw dostawał antybiotyk, a dopiero później miał je czyszczone i usuwane wg potrzeb. Jeszcze boję się też dirofilarii. Dobrze, ze chociaż teraz nie ma komarów, to nie rozniosłaby, gdyby miała. I tak w głębi duszy marzę, że jej ślepota (od początku pobytu w schronisku) jest operacyjnie do usunięcia. stanęłabym na głowie, żeby tylko mała dała radę jeszcze jednym oczkiem zobaczyć świat. Trzymajcie bardzo kciuki za nią i inne psiaki, bo są problemy z transportem. Ta droga za każdym razem jest koszmarem. Teraz jeszcze dochodzi mróz.Tylko koty, które przywiozła sama Marina, przyjechały bez problemów. za każdym razem siedzę jak na szpilkach przez te kilka dni.
-
Może edytuj tytuł, że już nieaktualne ;) Dobrze, że wszystko w porządku po zabiegu i nie wybrałaś drogi na skróty. Sama mam psy rasowe i wykastrowane adopciaki, więc osobiście potrafię spojrzeć na sprawę z obu stron. Dosadne komentarze tutaj były spowodowane tylko wieloletnim doświadczeniem osób, które poświęcają się walce z psią bezdomnością. To żadna złośliwość, tylko bardziej rozgoryczenie. Życzę wam wielu wspaniałych wspólnych lat.
-
Jesli są tu już kocie tematy, to chciałam przypomnieć się z zamojską dzikuską, która jest u mnie. I pokazać Miecia na zdjęciu z nowego domu, mojego ostatniego zamojskiego tymczasowicza.
-
Ta suczka jest zadrą w moim sercu. Choć szorściaki to psy, które mi najmniej się podobają, zupełnie nie są w moim ulubionym typie. Ona jednak jest wyjątkiem. Sunia na wszystkich zdjeciach jest zainteresowana człowiekiem, patrzy z wyczekiwaniem. Dzikawe psy reagują inaczej, zachowują dystans, uciekają ze wzrokiem, odwracają głowę, ona jest zawsze i na zdjeciach z każdej chyba wizyty Toli w schronisku. Niestety, nie dałam rady wziąć na swoje utrzymanie większej suni, a ze względu na jej nieadopcyjność - wiek i wieloletni staż schroniskowy, fundacja nie zdecydowała się na jej hotelikowanie. Nie ma co ukrywać, nie są to psie atrybuty. Wysyłałam ją do Moniki od sznaucerów, też bez skutku. Udostepniałam na FB. Ostatnio sunia miała zranione oko i niestety, kiedyś kiedy osłabnie, to pewnie towarzysze niedoli zakończą jej los. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby ktoś zainteresował się sunią. Sama miałam kiedyś Sarę, która była 9 lat w schronisku i okazała się świetnym psem, a teraz mam Nelę z takim samym stażem schroniskowym. oczywiście, to nie są psy w typie przytulanki, ale z chęcią się głaskają i ma się świadomość, że zmieniło się ich schroniskowy los i nie muszę kisnąć w kojcowej budzie, tylko cieszyć się normalnym życiem.
-
Tolu, dziękuję za potwierdzenie wpłat, a darczyńcom dziękuję za nie. Poudostępniałam ją na FB, ale jakoś nikogo tam nie wzrusza. Wpłaciła tylko moja kolezanka Marzena, która regularnie pomaga wszystkim moim tymczasowiczom. Postaram się zrobić bazarek, bo sunia wkrótce powinna dojechać. W weekend pokażę ją na Fb ponownie, może będzie lepszy odzew, niz w tygodniu. Jednak tak się spodziewałam, bo jak kalectwa nie widać, nie wystają kości, nie tryska krew, to zainteresowanie jest małe. Do tego jest mała, czarna i w typie "niewidzialnego" psa. Też chciałabym. Najgorsza jest granica. Potem już z górki.
-
Dziekuję Wam wszystkim za odwiedziny na wątku, za powstałe bazarki i udział w nich. Z powodu zdalnego nauczania, kiedy młodsza córka nie ma wsparcia dodatkowego pedagoga jak w szkole, to mam pół dnia lekcji ;) Nie jestem w stanie zaglądać często na dogo. Jestem w Katowicach, gdzie przyjedzie Amely. Miałam "twórczą" niemoc, nie potrafiłam zebrac się do założenia wątku. Wasza obecność, bazarki, jakie powstały dla bieduli dodały mi motywacji i sił do działania. Ponawiam prośbę, czy ktoś dałby radę wstawić tu filmik lub nauczył mnie jak wstawić taki, który dostałam na FB?
-
Napiszę jako hodowca, nie uznaj tego jako hejt. Czy hodowca w ogóle wie, jakie masz zamiary? Większosć sprzedając szczeniaki "na kolanka"za niższą cenę, ma w umowie zapis o przeznaczeniu szczenięcia. Nie każde szczenię rodowodowe w przyszłości powinno/musi być rozmnażane - tylko te najwybitniejsze. Jeśli już koniecznie musisz mieć szczeniaki, to zrób to jak należy. Zarejestruj suczkę w oddziale ZKwP, zgłoś przydomek hodowlany, zrób jej przegląd hodowlany, jeżeli nadaje się do hodowli, skontaktuj się z hodowcą, żeby doradził Ci wybór reproduktora. Hodowca zna swoje linie, wie z jakimi mogą wyjść dobre skojarzenia, których unikać. jesli masz wpis w umowie (ja w ponad 99% umów stosuję taki wpis) o nierozmnażaniu, to najpierw porozmawiaj z hodowcą na ten temat, zapytaj o zgodę, ewentualnie dokonaj dopłaty do ceny szczeniaka wystawowo-hodowlanego. Nie produkuj kundli. Hodowca poświęcił pewnie lata na wypracowanie swoich linii i pozyskanie genów, a Ty je skundlisz i zmarnujesz. Każde takie krycie nierodowodowe to psy w typie rasy, czyli kundle, a nie psy rasowe. Jesli ojciec feonotypowo bedzie przedstawicielem rasy, to niekoniecznie tak jest w rzeczywistości. Kryjąc tak, nie masz pewności, czy co drugi maluch już z wyglądu nie będzie kundelkiem. Pamiętaj też, że jako hodowca bierzesz odpowiedzialnosć za szczeniaki, które powołasz na świat. Musisz zadbać o to, żeby zminimalizować ryzyko wad, posiadać wiedzę na temat okresu ciąży, karmienia oraz odchowu maluchów. Ty bedziesz odpowiadać przed nabywcami szczeniaków za ich wczesną socjalizację, wady widoczne i ukryte (z tytułu rękojmi), za ich profilatykę zdrowotną. Border collie to rasa trudna, modna, ale nie każdy nadaje się na właściciela tego psa. Możesz spotkać się z sytuacją, że po jakimś czasie (czasem po latach) ktoś zwróci Ci psa, czy jesteś gotowa na to? Oczywiście możesz olać sprawę, ale skoro Ty powołasz na świat maluchy, to masz moralny obowiązek zachować się odpowiedzialnie w takiej sytuacji. Sama ciąża i odchów szczeniąt to powazne poświęcenie. Poród to nie przeleweki. Wystarczy, że źle ułoży się szczeniak schodząc do trzony macicy i potrzebna jest operacja. Nie zrobisz, to stracisz nie tylko miot, ale i matkę (cesarskie cięcie nocą to średnio koszt 1500 zł), a suki zazwyczaj rodzą nocą, jak większosć samic. Maluchy większych ras wymagają początkowo kojca z odbojnikami a póxniej osobnego pomieszczenia. Sikają i kupkają średnio co 2 godz. , stale piszczą, są ciągle głodne, po 4 tyg. wszystko testują ząbkami. Mam małe rasy, ale po odchowaniu cavalierków mam przesyt szczeniaków na parę miesięcy. Maluchy najpierw muszą byc z Tobą, pod kontrolą, żeby suka ich nie przygniotła, zeby kontrolowac ich picie. Suka moze dostać tężyczki poporodowej. Wiem, że w czasie covidu wzrosły ceny maluchów i wzrosło z tym zainteresowanie rozrodem, ale uwierz, że tak samo wzrosły ceny usług weterynaryjnych i wszystkiego, co jest związane z odchowem maluchów, a ten boom na szczeniaki nie bedzie trwać wiecznie. To kwestia kilku miesięcy. Jesli nie znajdziesz im domów, co zrobisz? Może być liczny miot, nie zostawisz sobie np 7 maluchów w domu. Rozmnażając bez rodowodu produkujesz kundle, nie możesz ich legalnie sprzedać, nie znasz ich pochodzenia, obciażeń genetycznych które idą w liniach. Częśc w przyszłości pewnie zasili schroniska lub rzesze bezdomniaków wyrzuconych z domów. Będziesz je pokątnie opychać byle jak i byle gdzie, bez umowy - bo to dowód niezgodnej z prawem działalności. Zastanów się proszę, czy na pewno warto? Czy weźmiesz odpowiedzialnosć za kilkanaście lat życie szczeniat, które dzięki Tobie pojawią się na świecie? Jeżeli nie zrezygnujesz z pomysłu rozmnozenia swojej suni, to zrób to jak należy i w kontakcie z hodowcą. W ciągu tych 2 mies ciąży i ok 12 tyg. odchowu małych na pewno niejeden raz będziesz potrzebować porady i wsparcia kogoś mądrzejszego i z doświadczeniem. Jesli jednak dojdziesz do wniosku, że hodowla to coś nie dla Ciebie, to wysterylizuj sunię i ciesz się jej obecnością. To jakiś zacofany mit o kryciu raz dla zdrowia.Organizm suki krytej gorzej przechodzi kolejne cieczki, po każdej masz jak w banku ciążę urojoną. Suczki hodowlane też zapadają na zaburzenia hormonalne, pojawia się u nich ropomacicze, czy gruczolakorak. Z własnego doświadczenia napiszę, że naprawdę niewielki odsetek suczek rodzi do ustawowo okreslonego górnego wieku- 8 roku życia. Najcześciej wczesniej konieczna jest ich sterylizacja i wycofanie z rozrodu. Jesli suczka żyje średnio 15 lat, to ma ok 4 miotow w życiu. Hodowla to pasja, podporządkowanie całego życia psom, dostosowanie domu do pojawiających się miotów. Może się okazac, że to także Twoja pasja, ale nie jest tym bezmyśla produkcja kundli. Życzę podjęcia mądrej decyzji.
-
W klinice Teodorowskich odbywają się konsultacje i operacje. Tam był Baryton. Wystarczy napisać malia do prof Wrzoska i zapytać kiedy i gdzie będzie w najbliższym czasie. Tomografię odczytywał nam w Karakowie, bo mają tam najnowoczesniejszy sprzet w kraju i ustalił operację własnie w Orzeszu.
-
Dziękuję wszystkim za zaglądnięcie na wątek Amely, bądźcie dalej. Zabrakło mi lajków. Jak tylko mała dotrze, to dam znać. Czekam już niecierpliwie na to moje śleputkowe "jajko niespodziankę". Czy ktoś byłby w stanie wstawić tu filmik, gdybym przesłała na maila? sama nie potrafię, a dostałam taki ze schroniska.
-
Elu, to zależy gdzie jest pies. Do okulisty np nie musze jechać do Wrocławia czy Krakowa, bo mam już poleconą p. doktor z Dąbrowy Górniczej. Co do neurologa, to wiem, że w Orzeszu gościnnie bywa prof Wrzosek, bo tam operował Barytona. Teraz specjaliści jeżdżą na konsultacje do różnych ośrodków na umówiony termin.
-
Rozliczenie: wpłaty: Limonka80 - 50 zł Marzena L. Chorzów - 60 zł Anna GR Szczekociny - 100 zł 15 zł - Dominika S. Częstochowa 40 zł - Magda P. Łódz 35zł - Małgorzata S. Wrocław 50 zł - Ewa S. Zbąszyn 100 zł - Aleksandra S. Żmigród 50 zł - Maria P. Malczyce 100 zł - Aneta SZ. Barczewo 50 zł - Patryk SZ. Barczewo 75 zł - Małgorzata J. Lublin 50 zł - Anna CH. Zamość 50 zł - Bożena J. Józefosław 300 zł - Iza M. Jarocin 100 zł - Kasia SZ. Warszawa 100 zł - R. Warszawa 50 zł - Ala W. Międzyrzec 130 zł - Łukasz M. Płońsk 20 zł - Beata P. Starachowice 10 zł - Teresa K. Słomniki 100 zł - Ewa K. Warszawa 60 zł - Jan P. Ząbrowo 50 zł - Agnieszka B. Częstochowa 715 zł - bazarek Havanka 53 zł - bazarek Nadziejka 20 zł - Elżbieta K. Szczecin 20 zł - Honorata P. Zawada 20 zł - Małgorzata R. Jasło 30 zł - Krystyna T. Wrocław 34,48 zł - Barbara O. Warszawa 30 zł - Maria K. Wrocław 35 zł - Ewa N. C. - Kraków 20 zł - Irena K. Siemianowice 15 zł - Mariola S. Mysłowice 100 zł - Marzena L. Chorzów 80 zł - Malgorzata J. Lublin 166 zł - Poker Marzena L. Chorzów - 70 zł ona03 i Malgoska - 50 zł Malti - 30 zł Malgoska z bazarku - 173 zł Shirayuki 40 zł rozi z bazarku 500 zł shirayuki 100 zł (02.07) wpłata z FB - 130 zł. Malgoska bazarek 154 zł (28.04.22) Razem: 4130,48 zł Wydatki: Faktura za diagnostykę w Pawłowcach 620zł (s.10) Tychy Arka I wizyta- 397 zł ( z dn 15.12.20, s.10) Tychy Arka II wizyta- 195 zł (z dn. 17.12.20, s.10) Tychy III wizyta -115 zl ( z dn.21.12.20, s.10) Tychy IV wizyta - 155 zł ( z dn.21.12.20) Tychy V wizyta - 200 zł ( z dn. 29.12.20) Tychy VI wizyta - 285 zł ( z dn.11.01.21) Oświęcim gastroskopia - 600 zł Badanie kału (?) Badanie krwi przychodnia Pawłowice ? Tychy Arka wizyta 12.05.21 - 260 zł Adaptil - 115,70 zł Karma Josera (29.01.22) - 209,97 zł Karma RC Urinary ( 10.22)- 299,80 zł mastektomia+ USG pęcherza (fakt s.21) - 400 zł Razem: 3552,67 zł Na koncie ZEA pozostaje: 278,01 zł. Na wydatki, których nie da się rozliczyć na fundację ( np leki z apteki) na moim koncie jest: z bazarku Nadziejki - 92,30 (pozostałość po Solarze) AnnaGR - 50 zł, 21.12.20 Isiak - 50 zł, 21.12.20 limonka80 - 100 zł, 22.12.20 Ona03 - 100 zł 22.12.20 Mari23 -50 zł, 22.12.20 Limonka80 - 50zł 14.01.21 mój bazarek 73 zł Limonka80 - 50 zł 25.01 21 Limonka80 - 100 zł 02.02.21 Limonka 80 - 50 zł. 13.04.21 Limonka80 - 100 zł 12.05.21 Limonka na dietę Hepatic - 255 zł 14.05 Mari23 - 50 zł Nadziejka z bazarku 45 zł ( 28.04.22) Nadziejka z bazarku 38 zł (01.06.22) Nadziejka z bazarku 76 zł (16.10.22) Nadziejka z bazarku 45 zł (07.11.22) Razem wpłaty: 1253,30 zł wydatki: Paragony za leki z apteki: 85,05 zł Josera Festival 140 zł paragony z aptek - 56, 90 zł olej CBD - 95 zł ( str.14 ) Convenia - 100 zł Hepatic 10 kg - 245 zł badanie krwi (w Pawłowicach) i advocate 110 zł Badanie krwi (07.07.21) 150 zł Adaptil ( 2 wkłady) - 139,80 zł Szczepienie 5 skł. 35 zł diagnozowanie i leczenie + paliwo 125 zł. Razem wydatki: 1281,75 zł Stan konta zerowy, brakująca kwotę odliczyłam z wątku szczeniaków ukraińskich -------------------------- Nowe rozliczenie na moje konto: WPŁATY bazarek Isiak (23.12.22) 50 zł bazarek Aska7 (09.01.23) - 25 zł. bazarek nadziejki (18.02.23) - 46 zł WYDATKI szczepienie p. wściekliźnie + odrobaczenie - 40 zł (28.01.23) Stan konta: + 81 zł