Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Chodzi Ci o Goplanę? Dostaje zastrzyki hormonalne i na szczeście guz Stickera znacznie się zmniejszył, a w jamie brzusznej nie ma innego guza, bo miała ponownie robione USG. Jeździmy z nią do Mikołowa, gdzie będzie miała zabieg. Jest przygotowywana do niego. Nie miałabym sumienia uśpić suni w dobrej kondycji, dorodnej, z apetytem. jeśli pożyje jeszcze kilka lat, to myslę że warto. Przedwczoraj sterylizowałam tam i usuwałam guzka, jaki powstał po cieczce u innej malanki, to po zabiegu na drugi dzień śmigała po ogrodzie. Maltańczyki to długowieczna rasa. Mama Goplany jeszcze żyje.
  2. Dziękuję bardzo, mogę spróbować, tylko on jest takim średniakiem , waży 20 kg. Pasowałayby? Kiedyś mu zakładałam po operacji, teraz całkiem mi to z głowy wyszło. Gdyby rozmiar był ok, a on nie tolerował, to zawsze jest Linda.
  3. Właśnie dotarł wynik z laboratorium i Maro nie ma żadnych pasożytów.
  4. Od wczoraj u Barytona jest poprawa. Potrafi w domu podnieść się, sam pije wtedy z miski i sam je. Dopomina się wszystkiego głosnym szczekaniem, ale już o wiele lepiej funkcjonuje i nie jest taki sfrustrowany. I nie ma takiego spojrzenia smutnego. Ma normalne, bystre. Ciesze się, że ten ostatni Tramal pomógł, bo byłam załamana, kiedy nie działały wszystkie leki po kolei.
  5. Ja również zaglądam i trzymam kciuki. Jest piękny, więc nic dziwnego, że jest tyle udostepnień.
  6. Wczoraj kucałam na wybiegu i albo Suvi ma słaby wzrok albo ośmieliło ją to, że byłam nisko, ale podeszła do mnie. Powąchała i po chwili odeszła.
  7. Śmiejecie się, ale Maxim jednak jakoś skaleczył Andżelę w łapę. Siekacze mają jak spiłowane, kły stępione, a jednak. Co do wózka, to akurat daje bardzo duże mozliwości Pamiętacie jak kiedyś pisałam, że nie potrafiłam dogonić Lindy, jak puściła się za sarnami? Także proszę mi tu nie podśmiewać się. Maximowi o dziwo w prowokacjach nie przeszkadza fakt, że ma tylko trzy łapy.
  8. Dostałam fakturę za leczenie Maro, ale nie obejmowała wszystkiego, więc zwróciłam się o korektę, żeby nie tworzyć kolejnych faktur. Test na lamblie wczoraj wykonany w przychodni wyszedł ujemny. Jeszcze czekamy na laboratoryjne badanie kału w kierunku pasożytów.
  9. Trzymam kciuki za bezproblemowy przebieg wizyty i dobre wyniki badań. Nie przejmowałabym się tym, co mówiła pani z hoteliku.
  10. Dokładnie, nie chce być z nikim innym, ale przestała być agresywna. Ja robiłam zdjecia, dlatego prawie jej wyleciała z kolan. Była niezadowolona i nie wyluzowała się ani trochę. Jednak musi się przyzwyczajać do innych ludzi, bo przeciez któregoś dnia ktoś bedzie chciał ja poznać. Zdjęcia robiłam mauchom wieczorem, więc nie są najlepszej jakości. kto je ogłasza, to prosiłabym może o dodanie któregoś do ogłoszeń. Dobrze, ze i tak zrobiłam, bo dziś u nas zawieruchy śniegiem lub deszczem i wcale nie wyszłyby lepsze.
  11. Dla jasności rozliczeń: karma kosztowała 269,99 zł, zostało więc 480, 01 zł.
  12. Nic nie zwracasz, przecież to z pieniędzy na fundację maltańczykową Oni zrobią mi zwrot, jak spłyną faktury i im wyślę.
  13. Zakupiłam dla Andżeli 4 worki Josery Festival za kwotę 639, 60 zł. Z kwoty do rozliczenia na maltańczykową fundację 750 zł zostało 110,40 zł
  14. Kupiłam dla Maro Gastro Intestinal. Niestety, karmy są droższe w sklepach czy na Allegro, niż np. na Bitibie. Prosiłam Evę z fundacji, żeby tam zrobiła zakupy na fundację dla obojga, niestety nie miała czasu.Juz mam tam konto prywatne na swój mail, wiec nie dałabym rady uzyskać faktury na fundację. Szkoda, bo byłaby zniżka na worku nawet ok 20 zł. Nie dosć ze ceny są najniższe, to jeszcze taniej w dwupakach, a do tego dodatkowy rabat za zakupy powyżej okreslonej ceny.
  15. Elu, nurtuje mnie jedna kwestia. Napisałaś że decyzja o adopcji Micha przez tą Pania jest uzalezniona prawdopodobnie od wyników badań i i stanu jego aparatu ruchu. Rozumiem to, ale czy rozmawiałaś z panią, że tak duzy pies ( i znacznie cięższy po odkarmieniu) nawet jeśli teraz sprawnie chodzi, to w przyszłości może mieć trudności z poruszaniem się? I to raczej nie jest kwestia wielu lat, jak w przypadku młodego psa. Oczywiście, może tak nie być, ale czy pani jest na to gotowa i ma warunki? Mam nadzieję, że Michowi uda się szybko trafić do swojego domu. Jak czytam o Twoich perypetiach z badaniami, to cieszę się, że mieszkam na wsi i RTG na najnowszym sprzęcie mam od ręki. Powodzenia dla Micha i jego opiekunek.
  16. Wyniki Maro: WĘGRZYNEK JAGNA, 20220117184915.pdf WĘGRZYNEK JAGNA, 20220117200802.pdf
  17. Przepraszam za emocjonalny wpis. Wczoraj wieczorem rozmawiałam z Limonką i być może chodzi o zbiórki na szczeniaki, które miało robic stowarzyszenie. Nie wiem, czy są, rozmawiałam z p. Magdą przedwczoraj, ale nic nie wspominała. Natomiast absolutnie nie chodziło mi o to, żeby nie przenosić finansów na wątek ogólny. Jestem jak najbardzie za, bo tu gineły informacje o Gajce i maluchach wsród postów rozliczeniowych. Jesli na wątku maleństw bedą nadal wstawiane psy z Miedar, to może rzeczywiście jak Rozi napisała, zrobić osobne miejsce do ogólnych rozliczeń, żeby było przejrzyście. Reasumując już czysto technicznie: Gaja ma tu deklaracje na 150 zł, resztę będzie opłacać Stowarzyszenie. Suczki córki maą być opłacane z jakichs zbiórek? Proszę o doprecyzowanie, czy chodzi o zbiórki stowarzyszeniowe? jesli tak, to rozumiem, że tez mam faktury za nie wystawić na stowarzyszenie? W tej sytuacji, tu na wątku mam rozliczać stałe deklaracje na Gaję na osobny rachunek? Żadna z 3 suczek nie bedzie rozliczana ze zbiórkowych pieniędzy dogo? Co do dziewczyn, to u Gaji po sterylce jest wszystko dobrze, ładnie się zagoiła rana. Małe rosną, jednak nie ma jakiegokolwiek zainteresowania ich adopcją. Ustały telefony zarówno z naszych ogloszeń, jak i z ogloszeń stowarzyszenia. Mam nadzieje, że to prześciowo, bo za kilka dni skończą 3 miesiące.
  18. Aldrumko, rozumiem ze chodzi Ci o zabezpieczenie finansów Sabinki i jesteś w tym jak widac bardzo skuteczna, ale naprawdę nigdzie ani ja ani nikt nie wspominał, ze pieniądze na koncie Limonki80 są tylko na potrzeby Gajki i jej dzieci. Nie płaciło też, ani nie miało jej pod opieką nigdy stowarzyszenie, jak piszesz. Rodzinką zaopiekowała się Basia jako osoba prywatna. Prosiła o fakture na Stowarzyszenie, żeby szło rozliczyc legalnie pieniądze. Pani Magda w imieniu stowarzyszenia opłaciła jej jedną fakturę, zakladając że Basia jej zwróci z dogomaniackich wpłat po powrocie do zdrowia. Stało się inaczej, jak nikt z nas nie zakładał. Może zadzwoniłabyś lub napisałabyś do mnie, zanim podejmujesz tu decyzje, żeby dowiedziec się jak wyglądała i wygląda sytuacja Gaji i szczeniąt? Mam nadzieje, że powiadomiłaś Stowarzyszenie, że mają odtąd opłacać faktury i psy sa ich? Przepraszam, ale najpierw między postami dotyczącymi pogrzebu wyskoczyłas z pytaniem, czy szczeniaki są opłacone ze zbiórki na konto mojego męża, choc to jasno zaznaczyłam. Czuję dyskomfort i niesmak. Ziemia jeszcze nie osiadła :( Oczywiście przenieście temat finansówna wątek maleństw. Napisz mi tylko jeszcze prosze, z jakich to zbiórek mają być teraz utrzymywane córki Gaji? Chodzi Ci o tą resztę z dgomaniackiej zbiorki? o żadnych innych nie wiem. Chyba jesteś lepiej poinformowana, skoro napisałaś? Czyli z tego, co przeczytałam wynika, że Gajki pobyt ma opłacać Stowarzyszenie (300 zł )po odliczeniu 150 zł stałych deklaracji. Szczeniaki mają być opłacane z tych nieznanego mi pochodzenia zbiórek. Przepraszam, ale ja jeszcze nie mogę bez emocji Róbcie zreszta co chcecie i co ustaliłyście ze sobą. tylko poinformujcie stowarzyszenie.
  19. Nic nie ma, bo jak tu napisalam, fakturę wezmę na maltańczykowa fundację. Dzis doszło jedzonko od Aska7 i Maro juz wsunął sporą porcję. Przyszly wyniki z badań w kierunku chorob trzustki i jest ok. Czekamy jeszcze na laboratoryjne badanie kału w kierunku pasożytów. Lekarka uważa że trzeba mu kupić teraz Gastro Intestinal i powinien jesc ją 2 mies. Skoro to nie trzustka, to prawdopodobnie efekt kiepskiego żywienia w schronisku i pasożytów, co razem upośledza wchłanianie. Poczekam, ile wyjdzie jutro faktura w przychodni i zamówię jeden worek intestinala. W tej chwili więc tylko czekam na wynik z badania kału. I jeśli nie zrobi laboratorium badania też na lamblie, to zrobimy test kontrolnie. Można już zacząć myśleć o ogłoszeniach. Moze ktoś ma talent do napisania wzruszającego tekstu?
  20. U naszych też. Tylko jesli chodzi o rtg stawów, to wiem, ze musza być porządnie unieruchomione. Tak robi się RTG psom rasowym np w kierunku dysplazji bioder czy stawów kolanowych. Co innego takie ogólne poglądowe badanie. Ja je zawsze u swoich robie na żywo, a u lękliwych schroniskowcow w premedykacji. Jeśli Michu zachowywał się nadpobudliwie w przychodni, to może jest to przyczyna, ze lekarz uznał, że lekka premedykacja może nie być wystarczająca. Ja po ostatnich rewelacjach weterynaryjnych raczej wszystko sprawdzam i potwierdzam. wczoraj dowiedziałam się o takim popisie nieuctwa i wtórnego analfabetyzmu u aż 3 wetow, że ręce opadły i trudno uwierzyć, że osoba która skończyła studia nie potrafi nawet przeczytać ulotki preparatu, który stosuje.
  21. Murko, jej objawy wygladaja jak powyzej Tola napisala na zespół przedsionkowy. I to, ze tak szybko dochodzi do siebie tez na to wskazuje. Przy kontynuowaniu leków powinno calkiem przejść. Jednak u niektórych starych psów potrafi się co jakiś czas powtarzać. Ponoc skret głowy w rzadkich przypadkach wg naszej neurolog może dłużej pozostać.
  22. Nie taki juz pierdoła, klapie zębami przy zastrzyku, a do uszu to juz w ogóle nie pozwala się zbliżyć. Choć dzis zachował zimna krew. Maxim jak zwykłe wypuszczony pobiegł od razu do zagrody, żeby robić wściekły raban przed nią. Zawsze wypuszczałam normalnie owczarki, ale dzis tak rozjuszyl Andżele, ze wypadła i ścięły się na poważnie. Maxim nie popuścił. Dobrze ze nioslam pranie do powieszenia, zarzuciłam jedna poszwe na jednego głowę, druga na drugiego i odcianelam Andzele do kojca. Maxima zabralam do domu, ona ochłonęła i za chwile wyszła. A Maro w tym czasie stał nieruchomo w kojcu przy otwartych drzwiach i wyszedł dopiero, kiedy psy się uspokoiły po zabraniu Maxima. Dobrze wiedzieć, że nie jest konfliktowy.
  23. Maro byl dzis na wizycie i badaniach w Pawłowicach i podobno niezłe szaleństwo było. Z trudem lekarce udało się podać mu druga dawkę Osurni do uszu. Może już jutro będą wyniki z badań.
×
×
  • Create New...