Jaaga
Members-
Posts
19277 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jutro sprawdzę. Musze puścić mniej psiolubne koty. Najlepszym testerem jest bialy w rude łaty Marian, bo nie wiem dlaczego, ale większość psów na to umaszczeniu gorzej reaguje. Czarny Oggy psów nie rusza, nawet Borysowi podtyka głowę pod nos. Za to na Mariana Borys dostaje głupki, jak na królika. Pędem puszcza się po schodach jak Marian zejdzie, a potem szuka jego śladu.
-
Tez biorę to pod uwagę, ale problem zaczął się dopiero po kąpieli. Kąpany był w zamowionym szamponie leczniczym, wiec raczej to nie reakcja na kosmetyk. Tak samo miały juz trzy inne psy z tego schroniska. U Oliego przerabialam wszystkie możliwe diety, a wydrapywał rany jak Borys. Dziś już nie drapał się przy mnie. Oby tak zostało. Lekarka zasugerowała jeszcze podać Advocate. Tylko nie miala tego dużego, musiała zamówić.
-
Co słychać u zamojszczaków? zagladam z nadzieją, ze może ktoś wypatrzył tu zwierzaka, któremu chciałby pomóc. Na zdjęciach starszego szorściaczka chyba jest ten borysowaty psiak, którego tak mi było żal, jak był wychudzony? jesli to on, to nabrał kondycji w nowym kojcu.
-
Mamy ogromny problem z Barytonem i nie bardzo mam czas na bieżąco pisac. Mam nowe zdjęcia Maro na FB, jak ktoś może, to prosiłabym o wstawienie tutaj. Jutro mamy z Maro jechac do lekarza na badania. Kup nadal tak samo dużo i nieciekawej konsystencji. Raz jasne, raz takie szare mimo tego samego jedzenia. Lekarka zasugerowała, że nalezy go zbadać w kierunku choroby trzustki, podobno typowej dla tej rasy. Ma miec jutro pobieraną krew w tym kierunku i badany kał. Po rozmowie z Evą z fundacji, diagnozowanie i leczenie pokryję z jego puli pieniędzy na karmę. Nie bardzo wiem, jaką karmę kupić, skoro nie wiemy, czy jest zdrowy, a Eva juz dopytywała się o rozliczenie. Nikt też nie zaadoptuje psa, który mu w ciągu nocy zrobi 5 kup. Jesli uważacie inaczej i mam kupić karmy, a leczenie z pieniędzy tu zebranych, to dajcie znać. Od kąpieli, kiedy została zmyta skorupa brudu i moczu bardzo sie wygryza. Idzie i w ruchu wydrapuje tylnymi łapami boki lub siada i wygryza grzbiet. Ma go już cały czas ośliniony. Nie wiem, co to jest, ale wiele psów z tego schroniska tak ma. Tylko Kokos miał zeskrobiny, posiew i wyszedł grzyb. jednak badanie trwa miesiąc. Maro zaczął serię leku przeciwzapalnego i antybiotyku, które dostał też Borys na początku przy wygryzaniu się i jemu pomogły. Mam nadzieję, że tu też tak się stanie. Gdyby nie te problemy zdrowotne, to moznaby go już ogłaszać. Jednak musimy poczekać, bo nie wiadomo co ludziom mówić. No i już rozbisurmanił się chłopak. Nie jest takim aniołkiem. Upatrzył sobie Lindę do nękania i musze ich pilnować. Za to na zdjeciach nie ma juz nic z tego chudego, osowiałego i umęczonego psa, jakim był w schronisku. Nawet urody jakby nabrał. Na początku Andrzej powiedział, że ma taką dziwną głowę i ukosne oczy jak nasz nieżyjący już łysy szczurek dumbo Żelek-Kisielek. No i miał trochę rację. Teraz Maro nie przypomina już uszastego szczurka. Pogryziony nos nie jest tak opuchnięty, zostały tylko szramy. Uszy są wysoko uniesione.
-
My też Andżelę mieliśmy w domu ponad miesiąc. Miała zamykane drzwi i barierkę w drzwiach, wychodziła tylko na spacery. Dopiero z Maro zaczęła akceptować wybieg. Chodziło mi tylko o to, że nie mozna mu na dużo pozwalac. Mam tak z ukrainskim Maximem. Milusi jak był chudy i zagubiony w nowej rzeczywistości, potem nabrał masy, wycwanił się i zaczął polowac na małe psy, koty, niedopuszczać dużych psów do miski. Nie ma wstępu do kuchni, bo stawał się bardzo zaborczy. Jesli to jednak mieszkanie, nie dom i ograniczona powierzchnia, to na pewno jest trudniej. Tylko szkoda Micha, zeby utknął w jakimś hotelu w odizolowanym kojcu, bez kontaktu z innymi psami i życiem w domu. Borysa ogłaszam rok i bez skutku, a jest domowy i towarzyski. Ma zdjecia z domu, ogrodu, wyjazdów. Co dopiero pies przeniesiony do kojca. Zero szans na adopcję. Skazany na takie sobie zycie, tyle że z pełną miską i bez walki o przetrwanie. Co z tą panią, o której było tu pisane?
-
Aniu, jesli Michu jeszcze ma być u Ciebie do czasu znalezienia nowego lokum, to nie dopuszczaj do takich sytuacji, jak opisujesz, ze on przy stole nie dopuszcza innych psów. On tam w ogóle nie powinien się znaleźć. Ty mu nie wyjadasz z miski, więc on nie ma czego szukac przy stole, kiedy jesz. Musisz wyraźnie dac mu odczuć, że jest na końcu hierrchii. Nic dziwnego, że on stale próbuje, skoro ma taką okazję. Uwierz, ze równie łatwo nie mam z Andżelą. Stale muszę być czujna i to ja bez przerwy ustalam granice w odpowiedzi na jej próby. Jesli bedziesz ingerować w relacje, kiedy psy się testują, to mozesz je zaognić. Psy często nie są samobójcami, jesli słabszy wyczuje zdecydowaną postawę silniejszego, to odpuści. U nas tak jest. Sytuacja patowa, bo znaleźć ekspresowo miejsce dużemu psu nie jest łatwo. Ela stara się w miarę swoich mozliwosci. Nikt nie przewidzi jaki pies bedzie, kiedy nabierze sił i wyjdzie ze schroniska. Taki duży,niesprawdzony pies powinien mieć znalezione lokum z zabezpieczeniem na ewentualność, gdyby jednak nie był idealny.Każdy chciał dobrze. Dla mnie nie jest wyjściem zamknięcie go w jakimś hotelikowym kojcu na lata. Jesli bedzie oddzielony w kojcu, to nigdy nie nauczy się relacji z innymi psami. Tym samym nie bedzie miec szansy na adopcję, bo przecież ludzie z psem muszą wychodzić na spacery, mijać inne psy, czasem gdzieś jechac ( choćby do weta). Do tego to zobowiązanie finansowe praktycznie na całe psie życie, bo jak znaleźć dużemu, starszemu psu dom, kiedy siedzi sam w kojcu, nic o nim nie mozna powiedzieć, nie ma normalnych domowych zdjęć, nie załatwia potrzeb na spacerach? Jemu po prostu moim zdaniem nie mozna pozwolić na totalną dominację i zawładnięcie człowiekiem, a nie znaleźć wyizolowane miejsce. Jednak nie jestem osobą decyzyjną ani deklarowiczką. Piszę to tylko ze swojego doświadczenia ze swoim stadem dużych psów. Co do próblemów ze stawamy, to czasem po wyjściu ze schroniska psy dostawały Metacam. Zazwyczaj przechodził problem stanu zapalnego, wynikający z leżenia miesiacami czy latami na zimnym betonie lub glebie. Potem wystarczą suplementy.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dzięki za wstawienie, jest już ujęte w rozliczeniu na pierwszej stronie. Rozliczyłam wcześniej jak wpłaciłam nalezność na konto dr Parczyka. -
Podsumowanie rodzinki, której dotyczy wątek, bo wszystko umyka w dyskusji na temat kwiatów i szarfy. Rozliczenie styczniowe 3 szczeniąt, które już pojechały: 1 -5 dni, 2-8 dni 3 -13 dni po 8 zł/dzień. razem 208 zł. Dziś wstawię rachunek. Zostają u nas 3 psy - Gaja i dwie córki. Gaja ma deklaracje stałe na 150 zł ( Limonka80, Mruczka i MALWA). Zbierane będą na konto Limonki80. Poproszę o zwrot 250 zł za sterylizację z ogólnej puli zbiórkowej. Jest to oczywiste. Było o tym mówione od początku. 173 zł, które zostały na moim koncie ze zbiórki odliczę na koniec miesiąca od kosztów pobytu szczeniaków. Agat21, gorąca prośba - wstaw rozliczenie na pierwszą stronę, bo stale je powtarzamy i wszystko się gubi.
-
Ewa Marta - 100 zł - wpłacone agat21 - 100 zł- wpłacone Limonka80 - 100 zł - wpłacone Tianku - 30 zł - wpłacone Aldrumka - 70 zł - wpłacone Nesiowata - 30 zł - wpłacone Jankamałpa - 50 zł - wpłacone Poker - 100 zł - 230 zł ( z bazarkiem) - wpłacone Alaskan Malamutte - 50 zł - wpłacone Lipsik - 50 zł- wpłacone Elik - 50 zł - wpłacone Kropka73 - 100 zł - wpłacone Tola - 50 zł - wpłacone Ellig - 100 zł - wpłacone Anula - 100 zł - wpłacone Mruczka 150 zł - wpłacone Razem na konto wpłynęło 1.210 zł Z kwoty, która wpłynęła 1.210 zł odejmuję opłatę grudniową 829 zł. Zostaje na ten moment 381 zł na styczeń. Za 3 szczeniaki, które pojechały koszt utrzymania w styczniu wyniósł 208 zł, zostało więc 173 zł.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Całkowicie zapomniałam o tych wyłozonych pieniądzach i wysłaniu faktury do ZEA, a zeszły rok został rozliczony. W tej sytuacji zakupię karmę ponownie, jedno zaległe i drugie opakowanie na zapas. Do fundacji przesłałam również fakturę za zakupiony lek Librela - 320 zł. Wyłozyłam gotówkę. Poprosłam Tole o wstawienie tu faktury, jak bedzie opłacona. Bardzo liczyłam na efekt, ale niestety nie ma żadnego. Baryton nadal nie chodzi. trzeba mu podstawiać miskę z piciem i jedzeniem, wynosić na sikanie. Dziś pierwszy raz w nocy zrobił kupę pod siebie. Zawsze starał się trzymać. Psychicznie jest w idealnej kondycji, do tego ma apetyt i doskonałą kondycję fizyczną poza łapami i chodzeniem. Bardziej porazona jest strona po której został przy kręgosłupie fragmencik śrutu, którego usunięcie było zbyt ryzykowne. Być może on się minimalnie przesunął i spowodował ucisk? Po rozmowie z lekarką spróbujemy jeszcze kuracji sterydowej. W ulotce Libreli przeczytałam, że pierwsza dawka może nie zadziałać i efekt przynosi dopiero druga podana po 4 tyg. Może uda się uzyskac poprawę do tego czasu?