Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19277
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Elu, to nie jest moja decyzja. Ja mam tylko takie możliwości i to zaznaczyłam na początku. Kiedy zostal pokazany, to napisałam, ze jakby od razu nie znalazl jakiegoś lokum, to może do nas przyjechać, ale tylko po szczepieniu. Po szczepieniu i nabyciu odporności będzie zabezpieczony.
  2. Pisałam od początku, że jesli pies miałby przyjechać do nas, to musi być zaszczepiony i z odpornością. Może gdzieś indziej ktoś zgodzi się go przyjąć bez tego. Szczepi lekarz i na pewno bada przed zaszczepieniem, ew. może zrobić test. Elu, wirus do roku zostaje w środowisku. Pies jest w częsci schroniska, skąd do Anecik przyjechał pies z parwo. Nie wiem, czy kojarzysz, ale Stefcia zachorowała ok 11 dni po przyjeżdzie do nas. Tola musiała zarazic się przed samym wyjazdem, bo też była poczatkowo zdrowa. On w kazdym momencie może sie zarazić. Dziś jest zdrowy, za tydzien może załapac wirusa. Podejmijcie decyzję, bo Tola za godzinę jedzie do schroniska i musi wiedzieć. Ja absolutnie nie moge pozwolić sobie na powtórkę tego koszmaru, jaki przeszliśmy przy szczeniakach. Nie wezmę nie zaszczepionego psa.
  3. Na 43 stronie jest jej zdjęcie. Ona nie ma osobnego wątku, jest pod opieką Marty Alicji właśnie. Pojawiała sie na tym wątku pokazywana przez Tyśkę i tu też wstawiam info o niej i czasem zdjęcie. To jedna z dzikich suczek, jak Sabinka. Mela prawie nie ma deklaracji, Marta Alicja pokazuje ją bez efektu. Ludzie chyba uznali, że skoro już jest w domowych warunkach, to można sobie odpuścić wsparcie dla niej. Dlatego tak się cieszę z jej postępów, bo to zwiększa szanse na DS.
  4. Oj, to rzeczywiście nie do przejścia, bo on na pewno swoje odsiedziałby zanim nadalby się do adopcji.
  5. Tez mi się tak wydaje. Mojej dzikiej Adzie ten etap zajął kilka miesięcy. Marta pisala, ze juz psychicznie nie wytrzymuje tych ciągłych tragedii. Nie dziwie się, bo ja juz dawno zwariowałabym na jej miejscu, a ona ma tyle energii i wszędzie szuka pomocy. Pytalam o hotelik. Odpisala, ze w odległości 100 km nie ma żadnego normalnego, a te które tak daleko są, to i tak zapchane.
  6. Pisałyśmy jednocześnie. Musze tez napisać o Melci, bo jestem bardzo dumna z dziewczyny. Jest u nas 2,5 tyg. i dzis sama wyszła z pokoju na zwiedzanie domu. Potem wróciła, ale wkrótce znowu ją korciło i wyszła ponownie. Położyła się w legowisku w korytarzu. Przestala uciekać jak jesteśmy obok możemy przechodzić, stać, rozmawiac, weszla nawet na piętro zobaczyć. Jak dla mnie to duży postęp u dzikiego psa w tak krótkim czasie.
  7. Juz wszystko wiem; kudlaczek to Dingo, a onek Diego. Marta bardzo się ucieszyła z niespodziewanej pomocy i prosila, żebym w jej imieniu wszystkim bardzo podziękowała, co niniejszym czynię
  8. Prosilam Marte o potwierdzenie, jak otrzyma wpłaty. Na kudlaczka nie zbiera. Wie, że chodzi o owczarka i jego łapę.
  9. dzis moja znajoma tez pytala o zea i wyslalam dane, bo chcą ze znajomymi przekazać % uczciwej fundacji. Przy okazji poleciłam tez aplikacje fanimani , żeby zainstalowali sobie na ZEA.
  10. Wiesz, że tam trudno o hotel, a co dopiero dla dużego psa wymagającego wizyt i być może operacji. Dla Melci nawet Marta Alicja tyle miesięcy szukała bezskutecznie hoteliku. Co do imienia, to skopiowałam wiadomość. Może się pomyliła, bo pisalysmy tez o tym kudlatym. Jesli ktoś oprócz Poker zrobi jeszcze ogłoszenie na Katowice, to poproszę męża o wizytę, a do domu mogly przyjechać ze slepaczkiem z Asią. Pewnie zgodziłaby się.
  11. Bo po schodach to stale zasuwała. Miski sa i na parterze i na pietrze, tak samo legowiska, więc musiała stale sprawdzać, czy cos się nie zmieniło w nich. Na Kaziku próbuje zaczepek stosowanych na Laimę.
  12. Marta Alicja wysłała mi filmik juz bez gipsu. łapa wygląda naprawde źle. Jest całkiem bezwładna, majta się w ruchu. Wydaje mi się, że najlepiej byłoby do dobrego lekarza jechac i w razie potrzeby zrobić operację i gwoździować, bo wygląda źle. Miałam sunię ze złamaniem w jednym miejscu i wyglądało to całkiem inaczej. Nie majtała się w ruchu w kazda stronę. To duzy, młodziutki pies, trudno mu będzie bez sprawnej kończyny.
  13. Zaraz wysle konto Marty Alicji. Pytałam ją o tego onka. Jest młody, niewykastrowany. Prowadzony na smyczy warczał na innego psa. Dobrze, ze chociaz pojadą do normalnego weta zaopatrzyć tą łape, bo pewnie trudno bedzie o jakiś tymczas w zapsionym miejscu. Nie wyobrażam go sobie cierpiącego w takim stanie na łancuchu.
  14. Mam konto, Marta bardzo się ucieszyła. Dwa razy dopytywała :) Już wysyłam na priv.
  15. Marta Alicja napisała, że dziś pojadą zdjać gips, a jutro postarają się zawieźć go do normalnego weta.
  16. Poprosze Martę o konto. Zaraz dowiem się jak wygląda sytuacja z wizytą u weta.
  17. Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł. Do błędu się nie przyzna, a skoro jest kiepski, to moze jeszcze tylko naruszyc łape i pogorszyć stan.
  18. Asiu, jesli to było do mojego wpisu, że czekam z cukrzycowymi rzeczami na jego przyjazd, to absolutnie, nie chodziło o poganianie Ciebie. On i tak musi najpierw zostać zaszczepiony, potem nabrać odporności. Podziwiam Cię bardzo, że tyle czasu poświęcasz i daje radę.
  19. Wiem, ze wszyscy sie starają; po przypadkach parwo w schronisku jest jednak konieczne szczepienie. Czekamy więc, az zostanie wykonane i pies nabierze odporności po szczepieniu. To niestety musi potrwać, a nie wiadomo kiedy wet go zaszczepi. Domyślam się, że gdyby tylko mógł jechac od razu, to Aska7 pewnie w pierwszym mozliwym terminie, przejechałaby znowu Polskę wszerz, zeby go jak najszybciej zabrać.
  20. Nie powinno tak być. Może ma za ciasno załozony gips. Pies bardzo cierpi, widac nawet na zdjęciu, ze palce sa opuchnięte.
  21. Myślę o nim, szczególnie po śmierci Suvi. Żebyśmy zdążyli. Czekam, aż bedzie mógł przyjechać. Pewnie Tola w tygodniu dowie się, kiedy może byc zaszczepiony.
  22. Pamiętam jak z Tola pokazywałyśmy ją i nigdy nie udawało się jej pomóc. Ogłaszałam gdzie się dało, pisałam do Malawaszki. Potem lęk, bo Tola jej długo w schronisku nie widziała. Jednak pojawiła się, ale z raną przy oku. Było wiadomo, ze należy sie pospieszyć z pomocą. W końcu dzięki Aska7 mogła wyjechać. Pamiętam to, jaka była dzika po przyjeździe, budowanie i brukowanie dla niej zagrody. Dziś poszłam dać owczarki na wybieg i tak przykro było, ze jej juz nie ma. Teraz tylko szumi jej gałazkami wierzba :( Dziękuję wszystkim tu na wątku za obecność, deklarowiczom za pomoc i wszystkim za dobre słowo i mysli dla suni i dla nas. To racja, że dla niej te miesiące to było dużo, tylko dla nas mało. Ważne, że w ogóle zaznała wolności po spędzeniu 12 lat w zamknięciu. Jutro pojedziemy oddać leki, które zostały i zrobić rozliczenie za ratowanie. Zostało mi napoczęte opakowanie Alizinu, tego lekarzowi nie zwrócę. Czy ktoś m wie o suczce z zapaleniem macicy lub zaciążonej, której mogłabym go wysłać? Aska7 przywiozła glukometr i babkę jako suplement przy cukrzycy. W lodówce mam też buteleczkę insuliny. Dałam znac Asi, ze poczekam z tym do przyjazdu ślepaczka ze schronu. Staż schroniskowego życia taki sam, oczka wyglądają podobnie, jak przy cukrzycy. Lepiej więc poczekać do przyjazdu.
×
×
  • Create New...