Jaaga
Members-
Posts
19191 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dzięki za wstawienie, jest już ujęte w rozliczeniu na pierwszej stronie. Rozliczyłam wcześniej jak wpłaciłam nalezność na konto dr Parczyka. -
Podsumowanie rodzinki, której dotyczy wątek, bo wszystko umyka w dyskusji na temat kwiatów i szarfy. Rozliczenie styczniowe 3 szczeniąt, które już pojechały: 1 -5 dni, 2-8 dni 3 -13 dni po 8 zł/dzień. razem 208 zł. Dziś wstawię rachunek. Zostają u nas 3 psy - Gaja i dwie córki. Gaja ma deklaracje stałe na 150 zł ( Limonka80, Mruczka i MALWA). Zbierane będą na konto Limonki80. Poproszę o zwrot 250 zł za sterylizację z ogólnej puli zbiórkowej. Jest to oczywiste. Było o tym mówione od początku. 173 zł, które zostały na moim koncie ze zbiórki odliczę na koniec miesiąca od kosztów pobytu szczeniaków. Agat21, gorąca prośba - wstaw rozliczenie na pierwszą stronę, bo stale je powtarzamy i wszystko się gubi.
-
Ewa Marta - 100 zł - wpłacone agat21 - 100 zł- wpłacone Limonka80 - 100 zł - wpłacone Tianku - 30 zł - wpłacone Aldrumka - 70 zł - wpłacone Nesiowata - 30 zł - wpłacone Jankamałpa - 50 zł - wpłacone Poker - 100 zł - 230 zł ( z bazarkiem) - wpłacone Alaskan Malamutte - 50 zł - wpłacone Lipsik - 50 zł- wpłacone Elik - 50 zł - wpłacone Kropka73 - 100 zł - wpłacone Tola - 50 zł - wpłacone Ellig - 100 zł - wpłacone Anula - 100 zł - wpłacone Mruczka 150 zł - wpłacone Razem na konto wpłynęło 1.210 zł Z kwoty, która wpłynęła 1.210 zł odejmuję opłatę grudniową 829 zł. Zostaje na ten moment 381 zł na styczeń. Za 3 szczeniaki, które pojechały koszt utrzymania w styczniu wyniósł 208 zł, zostało więc 173 zł.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Całkowicie zapomniałam o tych wyłozonych pieniądzach i wysłaniu faktury do ZEA, a zeszły rok został rozliczony. W tej sytuacji zakupię karmę ponownie, jedno zaległe i drugie opakowanie na zapas. Do fundacji przesłałam również fakturę za zakupiony lek Librela - 320 zł. Wyłozyłam gotówkę. Poprosłam Tole o wstawienie tu faktury, jak bedzie opłacona. Bardzo liczyłam na efekt, ale niestety nie ma żadnego. Baryton nadal nie chodzi. trzeba mu podstawiać miskę z piciem i jedzeniem, wynosić na sikanie. Dziś pierwszy raz w nocy zrobił kupę pod siebie. Zawsze starał się trzymać. Psychicznie jest w idealnej kondycji, do tego ma apetyt i doskonałą kondycję fizyczną poza łapami i chodzeniem. Bardziej porazona jest strona po której został przy kręgosłupie fragmencik śrutu, którego usunięcie było zbyt ryzykowne. Być może on się minimalnie przesunął i spowodował ucisk? Po rozmowie z lekarką spróbujemy jeszcze kuracji sterydowej. W ulotce Libreli przeczytałam, że pierwsza dawka może nie zadziałać i efekt przynosi dopiero druga podana po 4 tyg. Może uda się uzyskac poprawę do tego czasu? -
Co do wieczornego pobudzenia, to to samo obserwuje u Borysa i Barytona. Cały dzień jest ok, a wieczorem zaczyna się szczekanie. Każdy z nich potrafi szczekać po kilka godzin. U moich to chyba związane ze starością. Wieczorami kręcili się (teraz Baryton nie chodzi) obaj, sprawdzali legowiska. Szczekanie na posiłek, szczekanie na wypusc z domu, za moment znowu wpuść.
-
Też mnie zaskoczyła, a dopiero kupiłaś mu karmę. Chyba jutro powinna dojść? Nie przyszło mi do głowy, że wzruszające zdjęcie z miską będzie miało taki efekt. Ta znajoma już pomagała bardzo Lindzie. Zebrała na nia na początek dużo pieniędzy na leczenie i opłaciła ze zbiórkowych środków zakup wózka.
-
Kopiuję z wątku Maro: pokazałam Maro i Andzelę na swoim FB z prośbą o napełnienie trzymanej w zębach miseczki Nie wiem, jaki bedzie odzew na konto ZEA, bo dwie osoby zadeklarowały pomoc, ale... zadzwoniła moja maltanczykowa koleżanka z fundacji Maltańczyk Przyjaciel Człowieka i zaoferowała zwrot kosztu zakupu karmy dla obojga na 1500 zł! Na jedzonko dla Andżeli mamy więc 750 zł!
-
Mam świetne wiesci. Pokazałam Maro i Andzelę na swoim FB z prośbą o napełnienie trzymanej w zębach miseczki Nie wiem, jaki bedzie odzew na konto ZEA, bo dwie osoby zadeklarowały pomoc, ale... zadzwoniła moja maltanczykowa koleżanka z fundacji Maltańczyk Przyjaciel Człowieka i zaoferowała zwrot kosztu zakupu karmy dla obojga na 1500 zł! W przypadku Maro chciałabym z tych podarowanych 750 zł opłacić jeszcze drugą dawkę leku do uszu, antybiotyk na przewód pokarmowy i ew. badanie krwi, bo je jak smok i robi ok 6-8 kup na dobę. Wszystkie ogromne, budyniowate. Zakupiłabym mu może karmę jelitową GastroIntestinal? Nasze wszystkie ukrainśkie młode z lambliami na niej regenerowały jelita.
-
Może ktoś jednak założy im watek? Może udałoby się wtedy umieścić sunie w różnych miejscach? Jedno hotelowe mogłoby być od razu u nas. W najgorszej sytuacji, gdyby nic się nie znalazło, to obie. Tylko ktoś musi zbierać deklaracje, bo Tola jest zapsiona i nie da rady finansować a moje adopciaki starzeją się i chorują, wiec koszty spore i stąd tylko możliwość hotelowania. Może jak będzie watek to znajdzie się jakas opcja i miejsce?Tolu napisz o nich w tytule. Obawiam się, że sunie mogą tragicznie zniknąć. Skoro schronisko i gmina ich nie przejmą, to skończą marnie.
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Jaaga replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Moja największa psia miłość Sara, tez wyla i cierpiała po śmierci swojego pana. Dwa tygodnie spędziła pod drzwiami prosząc o wypuszczenie i powrot do domu 20-22godz na dobę zawodziła. Przysypiała na siedząco, żeby nie odstąpić od drzwi. Ludzie zgłosili jej wycie na policję i przyszedł patrol z wolontariuszkami ze schroniska. Pani policjantka "mądrze" powiedziala, że skoro sunia nie chce u nas być, to mam ją oddać do schroniska z powrotem. Zabralam ją stamtąd spod kupy kilkunastu psów, które chciały ja zagryźć. Straciła wole życia. Z czasem jednak zapomniala i nas pokochała rownie mocno. Była najwspanialszą i najmądrzejszą moją przyjaciółką. Gdy bylam ciężko chora na zapalenie płuc, to była wszystkie dni ze mną w łóżku, pilnowała, dotykała nosem, lizała. Musialam z nia wszędzie jeździć i chodzić, była moim cieniem. Byłyśmy zawsze razem; Jaga i Sara. Kiedy zmarła na nowotwór, to leżałam przytulona do niej 1,5 godziny, bo nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że już nigdy wiecej nie poczuję jej ciepła, zapachu, dotyku. Musialam to zapamiętać na lata. Skoro my tak je możemy kochać, to one nas również. -
Wątek maluchów a tu niestety takie smutne ustalenia trzeba ogarniać dzis zadzwonila Pani od ostatniego pieska i jest umówiona na jego odbior na czwartek. Jutro Gaja ma sterylkę. Czy mam brać paragon i rozliczenie zabiegu będzie ze zbiórkowych pieniędzy? 100 zł jest do zwrotu ze schroniska. Zabieg ostatnio kosztował ok. 350 zł. Mam nadzieję, że cena nie będzie wyższa. Dwie pozostałe sunie nadal niezauważone przez nikogo.