Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Wykapać na pewno nie, bo to poważna operacja i narkozą musi być jak najkrócej działająca. Do tego bałam się ją nawet przenosić, bo macica może pęknąć. Jeśli będzie jeszcze przysypiać, to powycinam jej sierść . Najważniejsze, żeby przeżyła. Lekarka ma obawy ze względu na jej wiek. Widać, że toksyny ją trują, a kroplówkę pewnie da się tylko podawać do czasu aż nabierze sił.
-
ona prawdopodobnie wcale nie miala zabiegu. Tylko nie miala u nas cieczki. No i nie dało się jej zabrać do lekarza. Nie dało się nawet wyciągnąć poza kojec, tak zaciekłe walczyła. Dostala dzis zastrzyk rozkurczowy, wiele ropy i tak wypłynęło, wiec chyba przez to teraz jest silniejsza. Kiedy czekaliśmy na p. doktor pojękiwała, wiec musiało ją bardzo boleć. Teraz widać, że jej ulżyło. Rano jedziemy z nią do przychodni. Albo będzie mieć operacje, albo dostanie Alizin, gdyby serce i stan ogolny były za słabe na narkozę na już. Jest bardzo grzeczna w domu. Jest sama w pokoju, nie szczeka, nie miota się.
-
Limonka80 mi o nim powiedziała i zaglądnęłam. Śliczny i biedniutki psiaczek. zadzwoniła akurat, jak kontaktowałam sie z lekarką w sprawie chorej Suvi. Na razie nie mam wiec jak pomóc, nawet awaryjnie. Może warto go ogłosić z jakimś wzruszajacym tekstem? Moze ktoś go wypatrzy i da mu dom?
-
Dokładnie, to samo powiedziała lekarka. Całe szczęście, że się szyjka otworzyła. Wczoraj jeszcze jadła i normalnie sie zachowywała. Dzis już była nieswoja , a potem poszlo ekspresowo. Po lekach jest silniejsza, zainteresowana otoczeniem. Przy lekarce była bardzo słaba. Teraz nawet spojrzała na mnie bykiem. Mam nadzieje ze da radę. Przez te miesiące nie kilka cieczki, wiec pomyślałam że może jednak była wycieta w schronisku.
-
Tak, Pani Dorota jest bardzo zaangażowana, jak zresztą cala rodzina. Juz wszyscy krewni i znajomi wiedza o Loni, córka ją rysuje. Lonia jest bardzo wyczekiwana. Nie pamiętam, żeby mnie ktoś wypytywał tak o wszystko, jak p. Dorota. Bardzo przeżywa odmowę adopcji Wolfika i miała go poszukać na moim FB, żeby pooglaszać i pokazać znajomym. Pani Dorota znalazła ogłoszenie o Loni na grupie pinczerkowej, gdzie ją wstawiłam.
-
Jeśli chodzi Ci o miejsce, to gdyby nie miał gdzie jechać, może do nas przyjechać, tylko ostatnio problem jest z deklaracjami Do nas musiałby być wcześniej w schronisku zaszczepiony, bo już nie mogę mieć powtórki z "rozrywki". Dwunasty rok w schronisku, to straszne... Mam nadzieje, ze uda się jednak dla niego coś na już znaleźć.
-
Pan zadzwonił dziś do Toli, ze rezygnuje z adopcji Wolfika :( Tola pozmieniała już ogłoszenia na Sarę. Czy ktoś moze ponownie ogłosić chłopaka? To wręcz niesamowite, jaki on ma pech w życiu. Najpierw oddany do schroniska, gdzie tyle czasu nikt się nim nie zainteresował, potem u nas prawie żadnego zainteresowania nim, mimo że sliczny i idealny. Teraz jeszcze rezygnacja z adopcji. Dopiero rano mu mówiłam, że pojutrze jedzie do domu, a naraz okazało się, że został bez perspektyw. Na szczęście Aska7 okazała się największą dobrodziejką dla Loni, którą miał też zawieźć pan Jacek. Lonia została także na lodzie. I wtedy wkroczyła nasza niezastapiona Aska i zadeklarowała, że przyjedzie po Lonię i zawiezie ją do nowego domu. Bardzo, bardzo Asiu dziękuję.
-
UWAGA! czy ktoś kojarzy gdzieś szczeniaki do adopcji? Wyslalam wczoraj obie ankiety do stowarzyszenia i dziś dostałam wiadomość, że oni tez maja chętny dom i ten będą sprawdzać. Są wiec dobrze zapowiadające się dwie rodziny dla szczeniaka suni- w Katowicach w bloku i w Krakowie w mieszkaniu z ogródkiem. Musze dziś dać ludziom znać.
-
Ja im mogę dać Mariana. Jest bialo-rudy i leniwy. Będzie pasować.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziekuję za zwrot, pieniądze sa na koncie. Rozliczenie dodałam juz wczesniej na pierwszej stronie. -
Sara jest świetną sunią. Jest cały dzień luzem w domu, do pokoju idzie na noc. Dziś zastałam ją z Gaja razem przytulone na fotelu. Pani zawaliła, bo miałaby naprawde rewelacyjnego psa. Aż trudno uwierzyć, że Sara spędziła życie na łancuchu. Jest mądra i lepiej się zachowuje, niż wiele psów mieszkających od szczeniaka w domu. Jedynie szczekanie, żeby zwrócić na siebie uwagę pozostało jej pewnie po łańcuchowym życiu. Zrównoważona, kontaktowa, stale zadowolona, przyjmuje z pogodą wszystko, co daje jej los.