Jaaga
Members-
Posts
19277 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Zdjęcia piękne. Gdyby nie dłuższy pyszczek, to cala reszta jak cavalier.
-
Teraz zaczęła trzec oczy. Może wiesz, czy to coś oznacza? Czy coś jeszcze moze sie z oczami stać, pogorszyć? Wczesniej tego nie robiła. Dostalam od lekarki wyniki na maila. Niestety, rokowania ostrożne, nie nadaje się do operacji. Podamy Alizin. Mam w domu. Toksyny z ropomacicza juz obciążyły wątrobę.
-
Dziekuje za wyjaśnienie. Właśnie mnie to zaskoczylo, teraz wszystko jasne. Lekarka mówiła, że przez cukier jest w takim stanie, ze jest obojętna na wszystko. Ma dostać insuline rano. Na razie przepłukujemy. Futro ma mokre z tego, co wypływa. Może sikać gdzie da rade. Wypiorę lub umyję. Byle tylko cukier i toksyny wychodziły. Nocą najgorzej jak obudzę Barytona, bo potrafi kilka godzin potem jojczeć.
-
Rozmawialam dzis z panią. Wabi jest zestresowana, probuje zachowań, jakich tu nie wykazywała. Goni na smyczy auta, co dla państwa jest problematyczne. Do tego szczeka na inne psy. Tu była duszą towarzystwa, porywała do zabawy wszystkie psy i była zawsze w centrum, jak cokolwiek sie działo. Niańczyła maluchy. Zmiana jak u Laimy. Zwróciła mi na to uwagę Tola.
-
Bardzo się ucieszyłam, bo to jedyna radosna wiadomość dzisiaj. Mam nadzieje, ze to będzie jednak przyszla rodzina Maro. Państwo spod Mikołowa, wiec niedaleko. W niedzielę wieczorem oan będzie dzwonić dokładnie umówić się na poniedziałek popołudniu.
-
Siedzimy teraz na kroplówce. Zapowiada się na kilka godzin. Suvi mnie wystraszyła, jak przyszłam sprawdzić, a okazało się, że tak mocno spala, ze nie umiałam jej dobudzić. To chyba z tego cukru. Lewa strone przycięłam jej całą nożyczkami. Nie wygląda to ładnie, ale najważniejsze, że ropa nie zbiera się w tych kudłach. Zapach nieprzyjemny, dziwny, jakby kwaśny, łapy i tyl całe wilgotne. Dobrze, ze wszystko wychodzi. Na noc ją weźmiemy na dół, bo poprzedniej nocy budziłam cały dom, jak chodziłam do niej sprawdzać.
-
Pani doktor obawia się tego, że jak jej zbijemy cukier, to będzie znowu dziczyć. Podobno teraz jest taka przez poziom cukru. Do końca życia będziemy musieli ja kłuć dwa razy dziennie. Nie wyobrażam sobie jak to dalej będzie. Noszenie jej, łapanie, zastrzyki. Nie ma co jednak martwić się na zapas, bo nie przewidzimy. Na razie trzeba korzystać, ze da sobie podawać leki i kroplowki i wszystko podawać. Rano znowu jedziemy.
-
Jeszcze dwa dni temu miałam dwie niewidome swoje sunie. Potem Aska7 zalozyla wątek dla tego ślepaczka, a dzis doszła Suvi. Czasem dzieje się wszystko zupełnie niespodziewanie i nieplanowanie, jak piszecie o Soni. Ktos jeszcze da rade wesprzeć deklaracją staruszka śleputka? Aska7 zaopiekowała najtrudniejsze psiaki w najgorszej sytuacji.
-
Tak, przedwczoraj jeszcze wszędzie chodzila po ogrodzie, wciskała się do szopki sprawdzić, czy są jajka. Wczoraj wieczorem zaczęła przekręcać głowę, jakby nasłuchiwała i nie wpatrywala sie we mnie jak zazwyczaj. Dzis lekarka sprawdziła reakcje, badała jej oczy i nie widzi. Od mojej mamy york z cukru przez noc oślepł. Byl zdrowy, poszedl na kastracje i narkoza mu rozwaliła wątrobę. Trzy dni po zabiegu obudził się z jasnymi źrenicami, niewidomy. Suvi zostaje w swoim pokoju. To cukier ją tak osłabia. Myślę, że cukrzyca rozwijała się przy ropomaciczu. Od ok 2 tyg musieliśmy lac bardzo dużo wody na wybieg. Ciagle była wypita. Jednak w ciągu dnia szły tam owczarki, wiec zakładałam, że to wypija Maro po sterydzie, jaki dostał na świąd skóry.
-
Zbieramy się wlasnie. Najpierw dostanie kroplówkę i lekarka po badaniu zdecyduje, czy da się od razu operować, czy nie jest za duże ryzyko. Jeśli ryzyko będzie za duże, to będzie przeplukiwana kroplówkami i dostanie Alizin na oczyszczenie macicy. I metronidazol, bo wczoraj nie miala jej jak podać. Suvi nie je, a w drugiej formie jest dożylnie z kroplówką. Tak samo zadecydowała inna lekarka przy mojej Goplanie, ktora okazała się za slaba na operację. Trzymajcie kciuki.
-
Dokladnie, najrozsądniej jednocześnie zbierać deklaracje i szukać miejsca.
-
Pewnie wszystko wie p. Magda.
-
Wykapać na pewno nie, bo to poważna operacja i narkozą musi być jak najkrócej działająca. Do tego bałam się ją nawet przenosić, bo macica może pęknąć. Jeśli będzie jeszcze przysypiać, to powycinam jej sierść . Najważniejsze, żeby przeżyła. Lekarka ma obawy ze względu na jej wiek. Widać, że toksyny ją trują, a kroplówkę pewnie da się tylko podawać do czasu aż nabierze sił.
-
ona prawdopodobnie wcale nie miala zabiegu. Tylko nie miala u nas cieczki. No i nie dało się jej zabrać do lekarza. Nie dało się nawet wyciągnąć poza kojec, tak zaciekłe walczyła. Dostala dzis zastrzyk rozkurczowy, wiele ropy i tak wypłynęło, wiec chyba przez to teraz jest silniejsza. Kiedy czekaliśmy na p. doktor pojękiwała, wiec musiało ją bardzo boleć. Teraz widać, że jej ulżyło. Rano jedziemy z nią do przychodni. Albo będzie mieć operacje, albo dostanie Alizin, gdyby serce i stan ogolny były za słabe na narkozę na już. Jest bardzo grzeczna w domu. Jest sama w pokoju, nie szczeka, nie miota się.