Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Dostałam fakturę z przychodni. Koszt pelnego badania krwi i leczenia wyniósł 330 zł. To zadeklarowała się pokryc fundacja ZEA. Fakture wysle do fundacji z prośbą o wstawienie tu, bo nie potrafię odpowiednio zmniejszyć. Jest jeszcze do zapłacenia w przychodni w Jastrzębiu Zdroju 160 zł za Alizin. Tylko musimy tam jechać uregulować płatność i wziąć paragon. Tu ponowię apel-zostalo sporo Alizinu w butelce. Czy ktoś kojarzy sunię z zapaleniem macicy czy w możliwej ciąży? Czasem ludzie się zastanawiają czy przygarnięta sunia nie mogła być pokryta, a wystarczy podać Alizin i po lęku. Moge go wysłać. Może przyda się w jakimś przytulisku czy DT? Koszty paliwa na jezdżenie po wetach bierzemy na siebie.
-
Poker, tu sytuacja jest całkiem inna. W Miedarach są wolontariuszki i pracownice, które robią zdjęcia, jeżdżą na wizyty, zawożą psy do domów. Jest kierowca, który jeździ też i wet, który szczepi i odrobacza. Od dziewczyn dowiesz się wszystkiego o psie. Tu wiadomo tyle, ile Tola dowiedziala się od pracownika. Jeśli komuś wpadnie w oko, to musiałby sam chyba ze zdjęciem jechać do Zamościa i szukać suni w schronisku. Na to nie ma chętnych, juz przerabialysmy z Tolą. Pozostaje też sprawa, co byłoby gdyby pies mial wrócić z adopcji? Taka była sytuacja z Martą z miedar i to Basia zadzwoniła i wyprosiła u nas miejsce, bo suczka miala w 2 godziny wrócić z wszystkimi dziećmi do schroniska. Wczesniej Basi bardzo dużo psiaków ogłaszałam bezpośrednio ze schroniska i znajdowały domy, ale tylko dzięki zaangażowaniu i pomocy Basi i dziewczyn. Tam bez problemu w ten sposób znajduje się domy nawet dla dużych psów.
-
Tola pisała, że sfilcowana.
-
Mnie tez wpadła w oko z tymi miodowymi oczami.
-
Limonko, bardzo dziekuję. Jesteś jak zawsze niezawodna w pomocy najbardziej potrzebującym. Przy moich psich adopciakach i 10 kotach na utrzymaniu, niestety nie jestem w stanie pomóc suni inaczej, niz tylko miejscem hotelowym w domu. Przez 25 lat adopcyjne zwierzaki utrzymywałam ze szczeniaków, a teraz moje młode siedzą już 7 miesiecy i na domy się nie zapowiada. Jeszcze nigdy przez te lata nie miałam takiej sytuacji. Sama nie mam więc jak jej pomóc. Jedyna nadzieja, że ludzie ją wypatrzą i wspólnie uda się jej zapewnić leczenie i domowe życie na ten czas, który jej pozostał.
-
Na to Tola tez pewnie nie ma wpływu. Chyba ze wolontariuszka moze cos będzie wiedziała?
-
- 380 replies
-
- 10
-
-
-
Elu wiem, ile masz psiaczków pod opieką. Tez pomyślałam, dlaczego taki mały jest odizolowany od psów na wybiegu, tylko wiesz jak Toli trudno zdobywać informacje. Chodzilo mi o to, że nie da rady robić tego dla zaspokojenia naszej ciekawości i z tym niestety musimy się pogodzić.
-
Właśnie odjechał Maro. Patrzyl biedny z auta za Andrzejem. Jednak do niego najbardziej sie przywiązał. Trudno, takie jest życie. Potęskni i przyzwyczai sie do nowej rodziny. Najważniejsze, że będzie tam kochany i będzie sie mial dobrze. Dalam mu resztke intestinala. Panstwo juz wczoraj pytali jaka karmę kupić.
-
Maro przyjechal po czyszczeniu uszu. P doktor nic nie wzięła za wizytę. Wszyscy ciesza sie z jego adopcji
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Własnie nie widać tego wszystkiego. Rządzi nami i innymi psami. Specjalnie pilnuje jedzenia,które dajemy mu między łapami, żeby się odgryzać psom. Ma wybrane miejsce, gdzie musimy go sadzać i skąd wszystko obserwuje. Siedzi z bystrym wzrokiem i z uwagą wszystko rejestruje. Jest bardzo inteligentny i potrafi sygnalizowac potrzeby. Ma niesamowity apetyt, ale tylko na to co najlepsze. Mimo dwukrotnego na dobe podawania Tramalu nie jest otumaniony i mało kontaktowy. Gdyby leżał słaby i nieszczęśliwy, to nie miałabym wyrzutów sumienia w podjeciu decyzji. W przypadku Suvi, kiedy tylko cierpiała, wiedziałam że to słuszna i jedyna decyzja. Przy nim nie mam na razie takiej pewności. Domyslam się, że to kwestia czasu, ale nie potrafie jeszcze teraz. -
Zrobiłam Andżeli ogłoszenie na Wrocław. Czy ktoś da radę je wyróżnić? Bez tego nie ma szans. https://www.olx.pl/d/oferta/andzela-owczarek-niemiecki-wysterylizowana-zdrowa-szuka-domu-adopcja-CID103-IDNVgKD.html? Bardzo prosze o zrobienie ogłoszeń na inne miasta, ale w takiej odległości, żeby ludzie dali radę sami przyjechac, bo to szczególny przypadek i konieczne jest zapoznanie. Może Bielsko-Biała, Katowice, Kraków, Opole?
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Niestety, Librela nie pomogła. Było dobrze jeden dzień. Ma już zaniki mieśni w tylnych łapkach, nawet na zewnątrz nie potrafi chodzić. Tam jpotrafi chwilkę ustać i klapie. Najgorsze jest to, ze jego głowa działa idealnie. Jest bystry, świadomy, potrafi się kontaktować i wszystkie potrzeby sygnalizuje. Gdyby nie to, nie zastanawiałabym się nad eutanazją, a tak nie mam sumienia. Jednak coraz bardziej oswajam się z tą myślą, że trzeba będzie, bo już musi dwa razy dziennie dostawać Tramal. Kiedy śpi, to porusza łapkami jakby biegał. Żal mi go bardzo, bo w swoich snach pewnie jest całkiem sprawnym psem, a nie biedakiem wymagającym pomocy przy wszystkim. -
Maro własnie pojechał do przychodni na ostatnie czyszczenie uszu. Bardzo się ciesze z jego adopcji i to jeszcze do tak fajnego domu :) Jest u nas krótko, ale całkowicie się zmienił. W niczym juz nie przypomina psa zachudzonego, z żebrami na wierzchu, stojącego na ugiętych łapach, jakim pamiętamy go ze schroniska. Jego organizm i psychika bardzo szybko wykorzystały nowe mozliwości. Jest teraz kontaktowy, zdrowy, pewny siebie, z normalną sierścią i masą ciała. Za każdym razem robi na mnie wrażenie, jak psy szybko potrafią się zmienić po leczeniu i pobycie w domu. Mam niesamowitą satysfakcje, że tak nam wspolnie udaje sie im całkowicie odmieniać życie. Szkoda tylko, że mamy ograniczone możliwości pomocy. Od wizyty Toli w schronisku męczy mnie to, ze nie zdążyliśmy pomóc owczarkowi z guzem.
-
Elu, nie masz co tu pytać, bo Tola tego nie wie. Gdybyś chciała zaopiekować psa, to pewnie dowiedziałaby się o nim więcej, ale jej trudno zdobywać informacje w schronisku. Tym bardziej, że musi być na miejscu, żeby pokazać o jakiego psa chodzi. Ostatnio musiala prosić o p. Wiesia, bo dostala do towarzystwa pracownika, który nawet płeć pomylił u jednego psa.
-
Tola pisala, że rudego szczekającego nie ma i owczarka z guzem tez On pewnie nie doczekał, bo z sączacym się mega guzem domu na pewno nie znalazł. Chodzilo mi właśnie o niego, dlatego Tola go szukała. Kolega Andżeli dalej zamknięty bez perspektyw; juz 15 mies. nie wychodzi z tego zamknięcia.
-
Cieszę się, że mala będzie miała dom. Moja znajoma p. Ewa powiedziała, że w okolicy Bielska-Białej bardzo chętnie będzie robić wizyty PA. Jest bardzo skrupulatna i spostrzegawcza wiec warto wykorzystać jej propozycję. Zostawiam tu to info, bo może ktoś skorzysta. Co to mamy kotki Tolu, to popros DT, żeby zrobił jej zdjęcia i prześlij info, zrobię ogłoszenie. Koty z kolei warto ogłaszać na Kraków, bo tam jest Amelia z kociej organizacji do wizyt.
-
Tolu, ślicznie dziękuję za wstawienie zdjęć. Andżela była dzielna, mimo że widać było ze nigdy nie jeździła na takie wycieczki. W połowie wypadu jednak załapała już o co chodzi i co robić. Wcześniej nie potrafiła nawet przeskoczyć zwalonego pnia, w drodze powrotnej skakała jak w cyrku Kiedy jest sama, to jest bardzo fajnym psem. Nie potrafi za bardzo nawiązywać bliskich relacji i czerpać przyjemności z kontaktu z ludźmi na takim wypadzie, ale i tak jest dobrze. Andżela to pies jednego człowieka. Podaje mi łapę, liże po twarzy, przytula się. Z pozostała rodzina nie spoufala się tak. Obwącha, czasem podejdzie i tyle. Gdybym miała mieć jednego psa, to chciałabym ją mieć. W samochodzie grzecznie siedzi i spokojnie jeździ, to samo na smyczy. Najpierw była pobudzona, szla z nosem przy ziemi, ciagle znaczyła coś moczem, potem się wyluzowała.