Spokojnego i rozleniwionego dnia życzymy wszystkim.
Ja tam nadal zbieram orzechy i chociaż rozdaję na prawo i lewo (komu i gdzie się da) to zapas rośnie. Ale do zimy daleko więc mam nadzieję, że jeszcze w kilku miejscach "uszczęśliwię" ludzi.
I skończyłam z burakami - wczoraj rozpracowałam ostatnią partię, która leżała tak jakoś dziwnie schowana, że o niej zapomniała. No i jestem szczęśliwa - rozmawiałam z osobą, która obdarzyła mnie dynią zagospodarowała wszystko co było. Podobno zostały jakieś maluchy, które raczej nie mają szans dojrzeć. Więc z tej strony też nie będzie niespodzianek. Jedynie, w ostateczności, niedojrzałe mogą trafić do mnie jako pasza dla kur. Ale to już żaden problem.
A nie ma przypadkiem wieści o bohaterce wątku?