-
Posts
26700 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Do mojego parafialnego cmentarza nie ma dojazdu komunikacją miejską. I do tego bardzo wąska droga. Ale to niczego nie zmienia, każdy o tym doskonale wie. Wystarczy trochę myśleć i patrzeć. Ja zresztą samochód w ten dzień zostawiam daleko i spory kawałek idę pieszo. Jedynie rano pojechałam pod cmentarz z wiązankami, w południe (na mszę) już się przespacerowaliśmy. Ale nie mogę patrzeć na wyczyny tych wszystkich kierowców, którzy nie dość, że za wszelką cenę wjechaliby nawet na ogrodzony teren cmentarza, to jeszcze mają pretensje do wszystkich i o wszystko a kompletnie na widzą tego co sami wyprawiają. A nigdy nie ma nawet kawałka policjanta. Dobrze, że mam ten dzień za sobą, bo zawsze kosztuje mnie sporo nerwów. Mimo pobaw, wytrzymałam na cmentarzu cała mszę. Na dziś został mi jeszcze jeden grób, ale tam pojadę sobie tramwajem. I to chyba też w miarę rano, bo nigdy nie wiadomo kiedy możerzacząć padać. A nie mam zamiaru paradować w gumowych "lakierkach". Spokojnego jesiennego dnia życzymy wszystkim.
-
Przywitamy się z samego rana z pięknym rudzielcem, choć za oknem jeszcze czarna noc. Pewnie jeszcze przewracasz się na drugi bok. My też zaraz wracamy w bety. Psiaki zaliczyły siusiu i już każde na swoim miejscu, więc ja również wracam w bety. A za drzwiami, o dziwo, nadal ciepło. I jeszcze sucho. Życzymy Wam spokojnego, jesiennego dnia bez żadnych ekstrawagancji (jeśli to jeszcze możliwe przy Mimiśce).
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witaj Czarnulku w kolejny dzień, bacznie wyglądaj - a nuż na horyzoncie pokaże się własny domek. Bardzo, bardzo Ci tego życzymy. -
Witamy cały FK w piękny, słoneczny poranek. Pojechałam na cmentarz naprawdę wcześnie (a jest to mały, parafialny cmentarz). I już były problemy ze znalezieniem miejsce na samochód. Ludzie najchętniej podjechaliby pod sam grób. Im bliżej bramy, tym więcej kłótni i trąbienia - chociaż kawałek dalej jest wolne miejsce. I to nie jedno. Zdegustowana jestem strasznie. Sama wynosiłam "towar" na 4 razy - mam tam 3 groby, sporo znajomych i sąsiadów. I jakoś mi to nie przeszkadzało, w końcu spokojny ruch na świeżym powietrzu zawsze jest wskazany. Wróciłam po 8, mogę sobie odpocząć. Umówiłam się z koleżankami na mszę, pojadą ze mną. Tyle, że wiedzą iż być może nie będę do końca mszy. Jeśli dopadanie mnie kaszel to zaraz wracam do domu. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Dziś jestem rano - Grześ z pewnością w dobrej formie, dalej będzie korzystał z uroków psiego życia. -
To tylko Neska wie. Pewnie niejeden psiak przechodził koło bramy więc trzeba było sprawdzić. A ja przez cały czas pamiętam, że jestem chora. Jest znacznie lepiej, ale do dobrego nadal brakuje, na kontroli byłam wg zaleceń, dalej będę brać antybiotyk. Najważniejsze jednak, że jest poprawa.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witaj Czarnulku, chociaż dopiero wieczorem. Ale przynajmniej w miarę ciepłym. -
Na koniec to i ja zajrzę. Kontrola u lekarza zaliczona, wyniki morfologii prawie już normalne, ale tak do końca jeszcze nie jest dobrze. - antybiotyk na następne 7 dni, kolejna morfologia i lekarz. Trudno - jakoś przetrawię. Ważne, że jest lepiej, czuję się już prawie normalnie, dziś nawet przespałam całą noc bez przerwy na kaszel. Pozdrawiamy wszystkich i życzymy jak najwięcej zdrowia.
-
Też chętnie dowiedziałabym się jak Benia egzystuje. Chociaż - skoro nic nie słychać, to chyba jest dobrze? Byłam dziś na grobie mojego chrzestnego. I jestem zniesmaczona. Żyje jego żona, jest dobrze sytuowana. A pomnik jest zielony od mchu i porostów. Niby liście zmiecione, ale to wszystko. Wiem,że ciotka sama nic nie zrobi, ale jest tyle firm sprzątających (jeśli już nie ma innych możliwości), że wszystko można załatwić. Zresztą - leżą tam też jej rodzice (a była jedynaczką). No, ale widocznie każdy inaczej na to patrzy. Ja z pewnością nie będę tam szorować, chociaż to brat ojca. Nigdy ich specjalnie ich nie obchodziłam (chociaż dzieci nie mieli) więc tylko zaniosła kwiat, zapaliłam znicz i uważam, że to wystarczy. Ich nie było stać nawet na to w stosunku do rodziców wujka i mojego ojca chociaż raz w roku. No, ale dość użalania - każdy ma inny charakter i nikt tego nie zmieni. Ciotka zawsze uważała, że jest i musi być w centrum zainteresowania, wszyscy i wszystko kręci się wokół niej. A tak żyć się nie da.
-
Dziękuję za zaproszenie - ale wątek czytam od samego początku. Śliczne psisko.
-
Dziękuję za troskę, ale jakoś wszystko przeżyłam, czuję się całkiem nieźle, dziś jadę na badania, jutro na kontrolę do lekarza i mam nadzieję, że będzie dobrze. Groby były już sprzątnięte, zostawiłam tylko wiązanki, zapaliłam znicze i to był cały mój pobyt na cmentarzu. Akurat w tym czasie nie padało. Ale, na wszelki wypadek, żeby przypadkiem nie zamoczyć nóg - założyłam gumowe "lakierki". Teraz już nie mam nic do sprzątania, jedynie pozawozić kwiaty i zapalać znicze. Niestety, jestem z tym wszystkim sama, ale takie jest życie. Po mnie nie będzie już nikogo. Pozdrawiamy cały FK życząc spokojnego wtorku.