-
Posts
26844 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Podaj mi nr konta, choć parę groszy dołożę.
-
Forest, pies kochający całym sobą - znalazł własny dom!
Nesiowata replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Daj sobie szansę chłopaku! -
spróbujemy. Ptysiek kolacjował dziś przez strzykawkę.Trochę mu to nie pasowało, ja też muszę nabrać wprawy. Ale oblizywał się wiec smakowało. dziewczynom dałam do spróbowania papkę - obydwie wylizały dokładnie. Zastanawiam się jednak czy w ten sposób nie oducz≥ę go gryzienia. No, ale to problem przyszłości. Chwilowo chciałabym aby zjadał jak najwięcej. Przedtem ryż wylatywał mu z każdej strony pyska, teraz nareszcie ma choć trochę wypełniacza. Dołożyłam też marchewkę. Mam nadzieję, że w końcu przybierać na wadze.
-
Dziś śpimy ile tylko się da. A Ptysiek próbuje sam zjadać to co wypadnie mu z pyska. Oczywiście jeśli tylko upilnuję Neskę (a ona jest jak błyskawica jeśli chodzi o jedzenie). ptyś jeszcze słaby ale garnie się do jedzenia. Ale strzykawkę kupiłam, spróbuję zmisksować jedzenie. Może wtedy będzie lepiej. A tak w ogóle to zaczynam mieć z nim problemy z podawaniem większych tabletek. Nie dość, że szczęki zaciska jak diabli (zwłaszcza na moich palcach) to jeszcze wypluwa dokładnie. Dziś jedną rozpuściłam w wodzie (taka jest dobra, łyka) a z drugiej wysypałam proszek i tez poszło. Wycwanił się chłopak, podobnie było z Lalą. Na początku łykała wszystko, teraz do gardła nie da sobie nic włożyć; trzeba kombinować z miażdzeniem i zawijaniem w pasztet. Ptyś następny taki aparat. Jest spokojny, drepcze po swojemu, odpoczywa i dużo śpi.
-
Ptysiek przespał noc bez żadnych sensacji, rano wyszedł wysikać się i teraz powoli karmimy się, nawet dość spokojnie. Jednak sam nie chciał jeść. Może dlatego, że Neska krąży w pobliżu jak sęp? Spróbuję w ciągu dnia wystawić ją za drzwi, może zacznie jeść sam? W końcu kupię jak największą strzykawkę i będę mu miksować jedzenie. Przynajmniej dla mnie będzie to wygodne, nie wiem tylko jak on zareaguje.
-
 I to jest wiadomość!
-
Ptyś dzisiejsze przedpołudnie kiepsko spędził. wymiotował. Zadzwoniłam do lekarza, niestety takie mogą być skutki uboczne. Od południa - jakby ręką odjął, zupełnie inny pies. Co prawda - nadal trzeba go karmić. Ale już bezproblemowo, bez wypluwania w każdy możliwy (i niemożliwy) sposób. Dużo żwawszy, raz czy dwa nawet sam zjadł to co mu wypadło z pyska. Dreptał sobie bez plątania łapek a kiedy miał dość - po prostu kładł się. Miejmy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Chyba wyczerpał już limit nieszczęść. Trzymajcie kciuki!
-
Cholera, kolejny rekord zakażeń. Do tego jeszcze upały nie do zniesienia. Jednym słowem - człowiek nie do życia. Niby zapowiadają burze, ale czy faktycznie tak będzie? Siedzę i jestem mokra. Dobrze, że wcześniej ruszyłam się po chleb. Ale mam jeszcze przejść do sąsiadki po cukinię. Bo jakimś dziwnym trafem, mimo wcześniejszych perturbacji, urosła. Tylko cz mnie będzie się chciało cokolwiek z nią robić? Zobaczymy. Już i tak obiecałam sobie, że w tym roku nie ma żadnych szaleństw. za dużo tego wszystkiego zostaje.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Na to wygląda. Już wczoraj miałam dość, a ciąg dalszy nastąpi Trzymaj się Grzesiu chłodno. -
I po wizycie - Ptyś ma tęgoryjca, pierwotniaków brak. Został (z uwagi na podrażnione jelita) potraktowany Advocatem. Dziewczyny dostały tabletki. Ptyś zaliczył jeszcze dodatkowo 2 zastrzyki. A miał dziś kiepski dzień, starał się wypluć wszystko co wcisnęłam mu do pyska. Teraz udało mi się wpakować w niego trochę indyka, z mniejszym ściskiem szczęki. Wczoraj udało mu się nawet ugryźć mnie w palec.Za miesiąc mamy się pokazać na kontrolę. Acha - ten tęgoryjec to "lżejsza" odmiana, która nie osłabia serca. Wklejam dzisiejsze paragony (witamina U i weterynarz) i wyniki badań. Ptyś zapadł w drzemkę na podłodze w kuchni. Może w końcu zacznie choć trochę jeść?!
-
Ciężki dziś dzień, mam nadzieję iż trochę ochłody jest w Waszym otoczeniu?! Ja tam ledwo zipię, nic nie chce mi się robić ale akurat dziś nie mam takich możliwości. Za chwilę muszę z Ptysiem jechać do lekarza. Poczekam jeszcze parę minut aż znikną najgorsze korki i czas ruszać. A niedawno wróciłam. Ciężka pogoda, do tego ruch na ulicach jak diabli i korki. Zdrowia życzę, mimo informacji o wzroście zakażeń.