-
Posts
26839 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
dziś chłopak napędził mi strachu co niemiara - dostał biegunki. Pojechaliśmy do lecznicy (wcześniej dałam mu węgiel ale nic to nie zmieniło). Dostał 2 zastrzyki i 2 tabletki do domu. Mam się nie martwić - być może połknął liść. Przy okazji usłyszałam przeprosiny za stwierdzenie wnętrstwa. Lekarz stwierdził, że o czym innym myślał a co innego mówił. Obejrzał go dokładnie, obmacał (jednak nie odczuwa bólu z tego powodu)Usunięcie jest konieczne, ale ewentualny zabieg będzie możliwy koniec września lub początek października. Ze sterydu będziemy powoli schodzić, mam rozpisane terminy. Chłopak nabiera trochę wigoru, do gabinetu część drogi przebył na własnych nogach raźnie maszerując. Patrząc na jego możliwości - można nawet powiedzieć, że biegł. Wprawdzie w powrotnej drodze szło mu już gorzej, ale to i tak sukces. Po lekach dostał niesamowitego apetytu. Próbował nawet dobierać się do miski Lali. Kupa już trochę lepsza, zobaczymy co będzie jutro. Przy okazji spytałam o ten jego cukier i usłyszałam, że aby zapobiec kolejnym atakom trzeba go karmić co najmniej 4 razy dziennie. A wieczorem na podwórku znów nieźle maszerował. Wprawdzie były to kółeczka (różnej wielkości) ale tempo całkiem, całkiem. ... Teraz padł i śpi na podłodze. Niedługo pewnie znów wyjdziemy na chwilę. A oto i paragon za dzisiejsza wizytę
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Dziś zacznę od samego rana - psiego zabawowego dnia księciuniu. I zdrowia, o domu nie wspomnę. -
Grześ dzisiejszą noc przespał ze mną!. Dopiero koło czwartej, kiedy się ruszyłam zszedł na parter i położył się na dywanie. Neska spała na posłaniu, ale to u niej norma. Natomiast Lala przychodziła chyba dwa razy, kładła się obok na swoim miejscu o po jakimś czasie znów wracała na parter. Ale to też normalne. Obyło się bez szczekania ze strony dziewczyn. Po wyjściu na siusiu chłopak znów na wersalce i śpi.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Dziś mogę życzyć Czarnulkowi jedynie dobrej nocy! -
Używanie imienia to nie problem. Chwilowo jest Grześ. Mój brat tak na niego woła. A chłopak robi się trochę wybredny w jedzeniu. Tak jakoś ryż przelatuje mu między zębami i zostaje w misce. Od wczoraj tak jest. I coraz lepiej wychodzi mu leżenie na łóżku. Wtedy wyciąga się na całą długość i spokojnie śpi.
-
Wczoraj, o dziwo, na "wyjeździe" nie zmokłam. Ale wieczorem to już tak. Dobrze, że nie była to ulewa. Dziś od rana pochmurno i nie za ciepło. Nawet dobre to po mojej wczorajszej warszawskiej eskapadzie w upale. Za stara już jestem na takie "spacery" po rozpalonych ulicach. Spokojnego dnia życzę wszystkim.
-
Fakt - Grześ jest jajkowy. Chyba pan weterynarz powinien sprawić sobie odpowiednie okulary. Jeszcze w tym tygodniu powiem mu o tym. No, ale to lepiej dla chłopaka. Lekarstwo już jest, ale nałaziłam się jak diabli. Nie ma to jak Warszawa, "świetnie" oznaczona numeracja domów na ulicy. No, ale dzięki dobrej woli ludzi w sklepie znalazłam. I to jednak przychodnia weterynaryjna. Jedni mają leki tylko dla swoich klientów, inni sprzedają bez problemu. Wstawiam, na prośbę Elik, paragon
-
Szczęście to ma kot, Ty - kłopot. Obyś znalazła na miejscu jakiegoś porządnego weterynarza. U mnie dziś od rana słońce w pełni a podobno mają być burze (wczoraj jakoś nie spadła ani kropla deszczu). Niedługo muszę ruszyć do warszawy na ćwiczenia, potem od razu pojadę po lekarstwo dla Grzesia. I pół dnia z głowy. Znając swoje szczęście - wrócę mokra. Ale w końcu z cukru nie jestem, jakoś przeżyję. Udanego dnia życzę wszystkim.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Do księciunia zaglądam w poniedziałkowy poranek z życzeniami zdrowia i własnego domu. -
Ale bida.
-
Dziś chłopak zmienił sobie kierunek chodzenia i zniknął mi z oczu. Tylko na moment odwróciłam się i psa nie było. Widać kółeczka znudziły mu się, pomaszerował kawałek prosto, wszedł za irysy i siadł pod kwitnącą hortensją. łepek jednak wystawał. A wieczorem wzięłam go na kolana na wersalkę, po chwili ułożył się obok i trochę spokojnie podrzemał. Do czasu aż Nesia się rozszczekała. Wtedy zeskoczył. Ale przez chwilę był zupełnie spokojny i zadowolony.