Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26703
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Witam wszystkich w sobotnie popołudnie, na razie słoneczne. Mam nadzieję, że dzież upłynie Wam na zasłużonym odpoczynku, no chociaż trochę.
  2. Witam czarnego Grzesia w sobotnie słoneczne przedpołudnie.
  3. Świetne zdjęcie! Tylko lajków nie ma.
  4. Predicorton 5 mg. Ale już w poniedziałek będzie.
  5. Szczęściary , a ja pod rana bez lajków. I gdzie tu jaka sprawiedliwość? Bądźcie już zawsze szczęśliwe i kochane.
  6. Od czasu do czasu burczą na niego, ale on wszystkim (łącznie z kotami) schodzi z drogi, a przy okazji ja również krzyknę nie jest źle.
  7. Dziś nie zapłaciłam nic - pisałam o tym. Wczoraj zapłaciłam aż 10 zł i nie trzeba tego liczyć.
  8. Na razie nie potrzebuję, dzięki. A łapki i tak już lepiej mu "chodzą", było gorzej. Mam problem z wykupieniem jednego jego leku. Niestety, typowo weterynaryjny. Obdzwoniłam przychodnie weterynaryjne, w jednej nawet mieli ale tylko dla SWOICH STAŁYCH KLIENTÓW. szlag może człowiek trafić. Ale mam obiecany na poniedziałek, czekam mnie mała wyprawa w tym celu. Już na niedziele mu zabraknie, ale weterynarz stwierdził, że nie ma problemu z jednodniową przerwą. U niego akurat nie ma.
  9. Nesia przypomina się
  10. Nieboraczek dziękuje za pamieć z przy okazji pokazuje się w dzisiejszej odsłonie
  11. Powoli wszystko się zaczyna wyjaśniać. dziś rano zadzwoniła Ewu, że podobny atak miał w trakcie pobytu w lecznicy, zbadano mu poziom cukru glukometrem i praktycznie nie było odczytu. Po podaniu glukozy - wrócił do żywych. Dlatego też pojechałam dziś na badanie cukru co zresztą wcześniej uzgodniłam z lekarzem (na szczęście jeszcze brat jest w domu więc pojechał ze mną), miał zbadany cukier. Dziś wszystko w porządku i pan doktor stwierdził, że to nie ten pies, który był wczoraj. Jednak z racji tego, że trzeba to leczyć - w następnym tygodniu pojadę z nim na zrobienie krzywej cukrzycowej i wtedy wszystko się wyjaśni, będzie wiadomo co dalej robić. Ale chwilowo musi trochę odpocząć. Na przyszłość już będę wiedziała co robić. Chłopak praktycznie jest na gotowanej karmie, indyk mu pasuje. trochę białego serka, czasem żółtko (a przecież mam kury) - dajemy radę. A dostał jeszcze ze schroniska 3 puszki, czasem też być robione później, kiedy chłopak choć trochę dojdzie do normalności. On nie sika często, tylko dość dużo. Misiek miał podobnie ale tez sporo pił. A teraz najlepsze z dzisiejszego dnia - trochę czekaliśmy na wejście do gabinetu i brat postawił go na ziemi. Wysikał się i zamiast zacząć chodzić swoimi kółeczkami rwał prosto przed siebie byle dalej od lecznicowych zapachów. Tyle, że jego bieg to nie porównania z niczym. Tak więc nie trwał zbyt długo i znów wylądował na rękach. Po powrocie do domu - znów chodził kółeczkami
  12. Lala ma chandrę - pogoda jest dla niej nieodpowiednia, trzeba ją przespać...
  13. Piątkowy pochmurny i chłodny poranek. Prawie jesień mamy. Nie lubię takich gwałtownych zmian, ale siła wyższa. Baw się dobrze księciuniu, niechaj wreszcie pokaże się dom taki tylko dla Ciebie.
  14. Tak gwoli wyjaśnienie - te 25 zł wpłaciła Nadziejka, ja tylko przekazałam. Nie wiem czy coś takiego było w schronisku. Mógł nawet nikt nie zauważyć bo trwało krótko.ostałam jego książeczkę - szczepienie przeciw wściekliźnie jest z 2 czerwca. Weterynarz nie ma żadnej pewności, że to jest padaczka. może być neuropatia - akurat wczoraj zmieniła się pogoda, pojawił się deszcz. Tak sobie myślę, że z tą wizytą jednak poczekam. I tak będzie musiał mieć zrobione badania, właściwie bez nich nie ma po co jechać bo tylko przedłuży się wszystko. A w tej chwili jest stanowczo za wcześnie na robienie badań. Zadzwonię jeszcze do weterynarza, zobaczę co on na to. Podał mi 3 adresy z telefonami. Wczoraj nie dodzwoniłam się do Kejciu - jej Tobi był leczony neurologicznie (całkiem zapomniałam ale podpowiedziała mi Jo37). Dziś, podobnie jak wczoraj wieczorem jest wszystko w porządku. Wieczorem stał przy misce, zaglądała do misek dziewczyn,,= zjadł wszystko i jeszcze dolewka wody z indyka weszła bez problemu. Niestety, nadal śpi na dywanie, posłanie jest be. Poleży na nim trochę tylko wtedy gdy położę go tam zupełnie rozespanego. Wyniosłam go rano na dwór, zrobił siusiu (zastanawiam się skąd on tyle sika), chwilę podreptał i już przymierzała się aby usiąść. A w nocy padało więc wzięłam go pod pachę i wróciliśmy do domu. Położyłam go na posłaniu ale ledwo poczuł podłoże - wyniósł się na dywan i śpi. Lala nawet nie podniosła le”ka kiedy wstałam i wołałam ją do wyjścia. ta dopiero ma nosa. W nocy padało a ja czepiam się i każę wychodzić z domu! Ona poczeka na lepszą pogodę ewentualnie smycz. A tak przy okazji - weterynarz mnie wczoraj zaskoczył tak bardzo, ze mnie zatkało. Skasował 10! Nie liczcie tego wcale w rozliczeniach psiaka. I do dziś nie wiem za co wziął te 10 zł - za obcięcie pazurków? Bo przecież nie za zastrzyk? Nie licząc już czasu, bo byliśmy w gabinecie naprawdę długo. Chyba mam bardzo ograniczony umysł - nie ogarniam tego.
  15. Wydaje mi się, że Neska i Lala coś usłyszały i dlatego zrobiły raban. Może u sąsiadów szczekał pies?
  16. No i chłopak "błysnął", napędził nam strachu co niemiara. Po 16 leżał na posłaniu, podsypiał. I nagle usłyszałam, że brat mnie woła - mam przyjść. Nie widziałam tego wszystkiego, ale kiedy weszłam pies wyciągnięty, łapy sztywne. Myślałam, że odchodzi.Niby patrzył na mnie ale czy mnie widział? podobno wcześniej trząsł się. Więc psa pod pachę i pędem do weterynarza. W samochodzie (umieściliśmy go między siedzeniami) wstał sobie, przednie łapy oparł o siedzenie i rozglądał się. Weterynarz nie ma pewności, to może być padaczka a może coś związane ze zmianami pogody. Zalecana wizyta u neurologa., dał mi 3 adresy z telefonami. Muszę jutro obdzwonić.Weterynarz twierdził, że u niego jeszcze nie był w pełni świadomy. Choć dla mnie zachowywał się normalnie. Dostał jakiś zastrzyk. W powrotnej drodze już przysypiał. A ledwo wrócił do domu - zaczął zaglądać do pustych misek dziewczyn. Napędził mi strachu, nie da się ukryć. Dobrze, akurat brat był w domu i nie musiałam zmagać się z tym sama. Przy okazji chłopak ma obcięte pazurki, łatwiej mu będzie utrzymać się na płytkach.
  17. Chłopak dziękuje za wizytę kolejnego gościa. Ja dziewczynom tylko otwieram drzwi i czekam na nie. Blondynka wynoszę pod pachą i w ten sam sposób transportuję z powrotem. A 3 w nocy to godzina jak każda inna. Skoro już obudziło mnie ich szczekanie to nie miałam wyjścia. Tyle, że zaraz potem położyłam się. Chyba czuje się stopniowo lepiej bo coraz więcej wącha co mu się nasunie pod nos. Oczywiście - chodząc w różnej wielkości kółeczka. Nauczył się wkładać mi do kieszeni fartucha tylną łapkę i muszę uważać kiedy stawiam go na ziemi. Przed chwilą wychodziliśmy i czekałam aż znudzi mu się spacerowanie aby wrócić do domu. Faktycznie, w końcu miał dość i bez zastanowienia zwinął się kłębek i położył na ziemi do spania. Kropiący deszcz absolutnie mu nie przeszkadza.
×
×
  • Create New...