Żyje sobie jak hrabia - Lala boi się go dalej, Fuks schodzi z drogi,wieczorem kawałek przejdzie na spacerze i tylko czeka (razem z Fuksem) czy przypadkiem ktoś nie otworzy lodówki - żebrak pierwszej wody, lepszy od Fuksa. Upodobał sobie brata, dzielnie sekunduje mu przy obiedzie. Jakby trochę mniej poszczekiwał. Ale boi się szczekania Lali - nie podchodzi do niej. Zrobiło się chłodno ale żadne z ubranek nie obejmuje jego szyi. A on właściwie nie ma sierści. Wczoraj założyłam mu sweterek, który kupiłam dla Aresa. Jakoś udało mi się założyć (choć on sam był bardzo tym zdziwiony i zniesmaczony) więc może wreszcie będzie miał coś na tym chudym grzbiecie.Bo nadal grzbiet ma ostry, choć boczki zaokrąglone. No i sierść zrobiła się błyszcząca. Jakaś poprawa jest, a on chyba zadowolony. Dużo śpi,ale to normalne. Nareszcie przyzwyczaił się do posłania. Bywa nawet,że wpasuje się w małe posłanko Lali. Nadal schodzi z drogi kotom i kurom. Pewnie tak już zostanie. Kury już przestały się bać jego widoku.