-
Posts
11533 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
6
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Isiak
-
Biedny kocio... WŁAŚCICIELSKI???? Szok.
-
Świetny jest. Te uchole cały czas tak czujnie nastawione
-
Kolejny pies, obok którego nie można było przejść i go zostawić. Wbrew rozsądkowi. Ale pies jest atakowany i gryziony przez inne w boksie. Rozpaczliwie szuka pomocy u człowieka. Ceną rozsądku mogłoby być jego życie..więc zapraszamy z Aską7 na jego wątek.
Isiak replied to agat21's topic in Psy do adopcji
Świetny z niego psiak. Biega sobie szczęśliwy, nieświadomy tego, jakiego miał farta, że udało mu się opuścić schronisko. Jestem pod wrażeniem jego posłuszeństwa. -
Dziękuję za wyjaśnienie. Czy pozwolisz, żebym powiedziała o nim moim zaprzyjaźnionym wetkom? Może miałyby na oku odpowiedni, dobry sensowny dom?
-
Słodki... Z czym będzie problem w życiu pieska? Tzn. jak ma wyglądać opieka, czy ograniczenie ruchu na przykład? Jak częste wizyty u kardiologa? I jakie są prognozy co do długości życia? Mojej Pipi prognozowano 4 lata życia. Żyła 8 lat.
-
Tak mi się marzy, jakby to było fajnie, gdyby takim spadkobiercom, co biorą majątek, a wyrzucają zwierzęta, które przecież były kochane i ważne dla tej zmarłej osoby, odbierano ten spadek. na przykład przepadałby na rzecz Skarbu Państwa. Skoro nie chcą zaopiekować się osieroconym stworzeniem lub znaleźć mu dobrego domu, wyrzucają na bruk ukochanego pupila, to tak, jakby deptali życie i uczucia tej zmarłej osoby. Tacy ludzie nie są godni spadku. Wyciągając tylko łapy po dobra materialne, zachowują się jak hieny cmentarne. Takie jest moje odczucie za każdym razem, kiedy czytam o takich przypadkach.
-
Mój pierwszy ślepaczek - Finek zostaje u nas na zawsze ;)
Isiak replied to elik's topic in Już w nowym domu
Brawo Wy! -
Znajoma napisała parę dni temu, że już nie wytrzymuje i dzisiaj wywala kota na podwórze. A na drugi dzień, że kot już po kastracji i zostaje w domu. I dobrze, bo on od małego niewychodzący, jak by sobie dał radę na zewnątrz i to jeszcze teraz zimno jest Kastrowany był w mojej lecznicy (okazało się, że tam najtaniej w mieście) i od tego czasu NIE LEJE nigdzie poza kuwetą i zlewem. Na razie jeszcze mocz cuchnący bardzo, ale z czasem będzie lepiej. Ufff... Tylko póki co musiałam na żarełko i żwirek kasę wyłożyć, ale znajoma obiecała, że mi odda.
-
Ja to wiem, ale wpływ mam niewielki. Dawno jej o tym mówiłam i ona też to wie, tylko trzyma ją kasa. Musiałabym znowu ja wszystko finansować. Płaciłam już za leczenie jej dwójki kociąt (były chore, jak je zabrała) i za sterylizację kotki. Kupiłam na początku kotkom zabawki i karmę. Podejrzewam, że ona liczy na to, że również opłacę jej kastrację kocura i kupię te środki do mycia (znalazłam na allegro spray za 39,90 zł i koncentrat do mycia za 66,74 zł). Ale mam dwa swoje koty, karmię cztery pod blokiem, mam deklaracje na dogo i poza dogo. I tylko jedną wypłatę, a wszyscy wiemy, jak teraz drogo się żyje. Więc trochę ten tego...