Jump to content
Dogomania

Beta&Czata

Members
  • Posts

    682
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Beta&Czata

  1. Naoomi, w nawiązaniu do naszej korespondencji na PW, przekazałam trochę kasy na karmę dla piesów. Pozdrawiam Elżbieta
  2. [I]"...po pierwsze piszcie mi nick bo nazwisko mi nic nie mówi.."[/I] Oczywiście zapomniałam o niku :oops:. Wpłata od Elżbiety Z-Ł (podwójne nazwisko) będzie ode mnie. Sorry za kłopot. Elżbieta
  3. Właśnie poszedł mój przelew, ale ze względu na week-end pewnie będzie na koncie w poniedziałek. Mizianko dla suńki. pozdrawiam Elżbieta
  4. Kilka lat temu odwozili do Dymin :shake: (tam miała trafić ta suńka, o której pisałam w poście o vecie). Jakby doszło do sterylek - postaram się sfinansować dla jednej, jeśliby gmina nie chciała. W razie czego proszę o nr konta na PW. W tym gabinecie, który znam, duża sucz kosztuje 200 zł, czyli standard (w W-wie za DON-kę płaciłam tylko trochę więcej).
  5. A propos wątroby, to przypomniało mi się zdarzenie - nie szkodnicze, powiedziałabym, że wręcz przeciwne - w wykonaniu Foksa - psa moich Rodziców. To był taki czekoladowy, mały, terierowaty rozczochraniec z przodozgryzem - śliczny. No i były to czasy, gdy cielęcinę można było kupić tylko u "Baby", która roznosiła ten luksusowy produkt po zaprzyjaźnionych domach (zresztą jakiekolwiek mięso wówczas było towarem mocno deficytowym). No i przybyła Baba z cielęciną, moja Mama zajęła się odważaniem wybranych kawałków i rozmową z ową Babą, a jej torba (Baby, znaczy się) stała przy ich nogach w kuchni. W końcu Baba i Mama zakończyły operację kupna/sprzedaży, Baba zabrała pieniądze, torbę i poszła.Mama twierdzi, że Fox cały czas był przy nich, zainteresowany zapachami. Jakieś pół godziny później Fox udał się do jednego z pokoi, wlazł pod kozetkę i po chwili położył Mamie u nóg [B]całą cielęcą wątrobę, [/B]dokładnie rozpakowaną z jakiegoś papieru i folii. I śmiał się tymi swoimi krzywymi zębami w szurpatej mordce. Moja Mama nie miała skłonności do zmyślania i koloryzowania, więc musiało być tak, jak to opowiedziała. Baba była niezwykle zdziwiona, gdy po jakimś czasie, gdy ponownie przyszła, Mama zapłaciła jej za tę wątrobę, którą oczywiście skonsumował Fox.
  6. Witam Czasem bywam w Staszowie i gdyby była sterylka - to polecam veta z ul. Mickiewicza 26 (w niektórych miejscowościach w marcu można robić darmowe sterylki, ale trzebaby się dowiedzieć w urzędzie miasta, czy w br. mają środki na taką akcję). Sterylizowałam tam jakieś 1,5 roku temu (przypadkiem zupełnie) jedną zaprzyjaźnianą sucz, u której pod nieobecność właścicielki stwierdziłam początki ropomacicza - jak się okazało, trafnie. Wspaniałe podejście do zwierzaków, dobrze wyposażony gabinet, właściwa opieka pooperacyjna z antybiotykami i ubrankiem, przy okazji fachowa diagnoza nadziąślaków i informacja, co można z tym zrobić (i taki drobiazg: "proszę, to mój nr telefonu kkaom., gdyby coś Państwa niepokoiło, proszę dzwinić o każdej porze". Na szczęście wszystko było ok, choć suńka mocno starsza). A byliśmy, jak to się mówi, "z ulicy". p.s Ta suńka to też dawna "ulicznica". Błąkała się po osiedlu w okolicach Zachodniej. Miała szczęście, bo została z tej ulicy adoptowana. Zapisuję wątek i będę zaglądać. Może jakoś będę mogła pomóc (choćby finansowo lub rozgłaszaniem wątku). Pozdrawiam Elżbieta
  7. "na Skierniewice". To oczywiste przejęzyczenie - chodzi o [B]Starachowice[/B] Elżbieta
  8. mrs.ka napisała "...ale media pomału ściągam" Chyba już ściągnęłaś. Przed chwilą TVN nadała reportaż (w Wydarzeniach) :shake:. Pewnie będzie za niedługo w necie.
  9. [quote name='joannasz']Gdzie tego szukać????[/QUOTE] Proszę bardzo: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doceń-zwierza-swego-bo-mogłaś-mieć-gorszego[/URL] Miłej lektury (zaopatrz się w płyn do czyszczenia monitora, bo na zaplutym niewiele widać)
  10. A zaglądałaś na wątek szkodników - nic tak nie poprawia nastroju jak świadomość, że inni mają gorzej:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  11. Nooo, wreszcie jakiś sygnał. Ta cisza była stanowczo za długa.
  12. Oszczędź Harlejowi epizodu z tym szkoleniowcem i uciekaj jak najdalej. Ja z suką syna (też w typie DON, wówczas ponad 4-letnia) pracowałam w zeszłe wakacje przez ponad 2 m-ce tzw. metodami pozytywnymi i w przeciągu tego czasu sucz opanowała wszystko, co sobie zaplanowaliśmy (chodziło o wyeliminowanie agresji do psów, która się ujawniała jedynie wtedy, gdy syn zostawiał ją u mnie na przechowanie - krótsze lub dłuższe). Korzystałam z porad z forum o pozytywnym szkoleniu psów. Dostałam kilka b. cennych porad i linki do filmików szkoleniowych i wypaliło.
  13. Toż to już całkiem poważne psisko. Jest rozbrajający z tym owczarkowym spojrzeniem. Życzę sukcesów w szkoleniu i z niecierpliwoścą czekam na relacje.
  14. Napisz do fundacji psi ratownicy ([URL="http://www.psiratownicy.pl"]www.psiratownicy.pl[/URL]) , ale z tego miejsca Ci się nie otworzy srtona, bo dogo blokuje. Ale numer - otwiera się !!)
  15. Krzysiu [*].... Mru, bądź dzielna Elżbieta
  16. Witaj Ja swoją sunię przyuczałam w okresie kwarantanny do sikania na gazety, które leżały w kąciku na podłodze, w bliskości jej posłania. Położyłam tam kilka warstw, w tym jedną, którą wcześniej nasączyłam lekko zapachem jej siuśków i później, zmieniając te gazety (15 lat temu o podkładach można było sobie pomarzyć), zostawiałam jedną lekko wilgotną. Po dwóch - trzech dniach załapała. Gdy skończyła się kwarantanna - sucz była wyprowadzana na dwór co 1,5 - 2 godziny - natychmiast po przebudzeniu, po każdym posiłku, po zabawie i gdy udało jej się wysiusiać na spacerku - pochały i smaczki. Trochę to trwało, ale po około dwóch miesiącach zaczęła wyraźnie sygnalizować potrzebę wyjścia (na wszelki wypadek gazety nadal leżaly jeszcze jakiś miesiąc, tym bardziej, że cała rodzina wychodziła do pracy/szkoły). Co prawda nasiusiała jeszcze w domu, gdy miała 7 miesięcy, natychmiast po zmianie wykładziny, ale chyba musiała ją oznaczyć (czytaj - zniwelować okropny dla psa zapach nowej wykładziny). Powodzenia w wychowywaniu malucha. Pozdrawiam Elżbieta
  17. Podmienili psa....Jest śliczny. Wszystkim Przyjaciołom Nera-Tadzia przesyłam życzenia lepszego Nowego Roku: z jak najmniejszą liczbą psów bez domu i bez pana, z mnóstwem adopcji, dużą ilością bezpłatnych i bezterminowych DT dla najbardziej potrzebujących ze schroniksami z prawdziwego zdarzenia. A dla Nerusia własnego, kochającego domu. Pozdrawiam noworocznie Elżbieta
  18. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Bono i wszystkich jego Przyjaciół Elżbieta
  19. Joanno, Wam także wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku życzy Elżbieta ze Zwierzyńcem
  20. Ani się waż.... To, że nie piszemy - nie znaczy, że nie zaglądamy. Ja tu jestem codziennie, mam wątgek w subskrypcji. A poza tym Owca to moje niespełnione marzenie, odkąd polubiłam koty (czyli od mniej więcej czterech lat, kiedy to zawitała do mnie Duszek; chyba pisałam, że syn między sprzedażą jednego mieszkania i nabyciem drugiego pomieszkiwał u mnie ze swoim zwierzyńcem, a jak się w końcu wyprowadził, to nie dałam mu zabrać kocicy, bośmy się z TZ-tem w niej zakochali). Niestety - o drugim kocie mogą sobie tylko pomarzyć (i pooglać np. na tym wątku).
  21. Zagłosowalam (już 104 głosy!). p.s. Jak pokazałam Krę mojemu TZ-owi, ciągle domaga się nowych zdjęć. Nawet specjalny folder założyłam i tam mu wrzucam co lepsze (ale nigdzie nie wykorzystam, wykasuję, jak się napatrzy) A moje aniołki nic nie niszczą.... I nie mamy się czym pochwalić. No, ale może coś się znajdzie z archiwum, bo mój TZ dostanie pod choinkę skaner do zdjęć i slajdów, więc mam nadzieję, że zeskanuje kilka slajdów z dzieciństwa Czaty. Jakoś chodzi mi po głowie zdjęcie z przeczytanym książkami z dolnych półek. Jakieś 50 szt. kryminałów - głównie Chmielewska, ale też pierwsze wydanie Złego Tyrmanda i jakiś cenny reprint.
  22. [quote name='Madie']Elżbieto, przepraszam za off-top ale mam takie pytanie, jako że Ty także posiadasz owczarki. Jaką karmą karmisz swoje psy? Ja teraz jestem na RC dla szczeniąt owcZarów i na DOG Chow dla ras duzych, ale pierwszego zbyt chętnie młody nie je, a po drugim sie strasznie zaczyna drapać ( wczorajsza opinia weterynarza). Pozostaj gotowanie, co tez robie, ale nie mam czasu gotowac 3 razy dziennie...[/QUOTE] Moja staruszka jest już na karmie weterynarynej, a młodsza je Nutrę. Jak Czata była młoda - nie było specjalnego wyboru, jadła Eucanubę dla owczarków, kupowałam u veta. Młoda też dostawała w pierwszym roku życia to samo tylko w wersji junior, poźniej przeszła na nutrę, bo cena RC Intestninal dla Czaty skutecznie wybiła mi z głowy fanaberie żywieniowe. Ja nigdy nie gotowałam psom - ledwo wyrabiałam się, żeby ugotować rodzinie.
  23. Ja jakoś miałam więcej szczęścia. Od zawsze było u nas pełno zwierzaków (kot jest dopiero od niedawna). Był pies razem z chomikami, myszoskoczkami, szczurem. Tylko szczur chodził luzem i "zszedł był" w sposób naturalny. Łaził po psie, kradł mu z miski i pies to tolerował. Ostatnio upiekło się sikorce, która jakimś cudem wlazła do domu przez uchylone okno i nie umiała się wydostać. Były próby jej upolowania i to - sądząc po ilości piór na dywanie i innych śladach, typu pozrzucane z półek drobiazgi - bliskie sukcesu. Ostatecznie sikorka uczepiła się zasłony i tak doczekała naszego powrotu z pracy. Odpoczęła na balkonie, pojadła (a jeśli jadła, to chyba nie była "uszkodzona" i poleciała. A kocica już jej nawet nie pilnowała - jak przysazlismy - spała sobie w drugim pokoju. Biedny Kaj, biedny Papug...
  24. Usiłowałam namówić moją córkę na Owcę (jako towarzystwo dla Wrzaskuna). Ona była bardzo na tak, ale Pan Mąż powiedział, że tylko druga burma wchodzi w grę, więc nawet o tym tu nie wspominałam. Poza tym pewnie nie przeszliby przedadopcyjnej...(znając Twoje wymagania i fakt, że w razie wyjazdów opiekujemy się nawzajem swoimi zwierzami, a w rodzinie są dwa psy).
×
×
  • Create New...