Jump to content
Dogomania

Beta&Czata

Members
  • Posts

    682
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Beta&Czata

  1. Warta Goldena, Szansa - na pomoc Goldenom i Aurea. Te mi przychodzą do głowy na szybko (chyba mają bannery reklamowe na dogo - takie, które pojawiają się na głównej stronie forum). Wygoogluj, bo nie znam adresów stron.
  2. Poszedł przelew. Co z odrobaczeniem i zabezpieczeniem p-kleszczowym ? Jak ją podtuczysz, a vet uzna, że już można ciachać - dołożę się do sterylki. W poszukiwaniu domu raczej nie pomogę, bo psolubni znajomi i rodzina już mają komplety. Ja sama mam "nadkomplet" - dwa owczary plus kocica w bloku. Ale Shira będzie za niedługo bardzo adopcyjna (już w zasadzie jest), a jeszcze z takim charakterem. Gdzieś tam na dnie serca mam nikłą nadzieję, że może się zgubiła i może ktoś jej jednak szuka... Pozdrawiam Elżbieta
  3. Zapisuję. Podaj mi konto na PW - prześlę grosz jakiś... Sunia jest piękna. Wyraz mordki ma podobny do tego, jaki moja Czata miała w młodych latach (dziś blisko 15-etnia).
  4. Z pewnością zrobiłaś wszystko, co mogłaś. I - co najważniejsze - byłaś z nim do końca. Masz zapewne mnóstwo pięknych wspomnień z tych 14-tu lat. Przywołuj je często. To czasem pomaga. A Gamma rzeczywiście była twarda. Jako szczenię zwalczyła leptospirozę (wtedy nie było szczepień na wirusówki, gabinety vet były po jednym w dzielnicy), jak miała 15 lat dostała ropomacicza (suk się wtedy raczej masowo nie sterylizowało), a na dodatek trafiła do veta od drobiu, który nie rozpoznał i leczył neurologicznie. Na szczęście na kolejnej wizycie był inny lekarz i zaordynował natychmiastową operację, ostrzegając, że najprawdopodobniej nie przetrzyma narkozy. Ale wyszła z tego bez szwanku i kolejne 3 lata była w dobrej formie. Skosiła ją dopiero w ciągu tygodnia "starcza" padaczka... Sorry za przydługi o.t. na wątku Bastera
  5. 14 lat u owczara to i tak piękny wiek. Przeważnie trzeba się z nimi żegnać znacznie wcześniej (10-12 lat). Ja jakoś mam szczęście do długowiecznych psów. Moja pierwsza sunia dożyła blisko 18-tu, ale to był mały kundelek.
  6. Trzymaj się. Ja od dwoch lat usiłuję sie psychicznie przygotować na pożegnanie z Czatą - też ON-ką (dwa lata temu,w wieku 13-tu lat, przeszła udar mózgu i odtamtej pory zaczęła się starzeć w b. szybkim tempie). Tak bym chciała, żeby dożyła choć swoich 15-tych urodzin 20 października.... Ale ona już żyje jakby w swoim świecie - jest wycofana,daleko od nas. Prawie nie słyszy, mało co widzi, siadają jej tylne łapy (nie ma dysplazji, to ze starości) Czasem, gdy ma lepszy dzień, jeszcze wyciąga mnie na nieco dłuższy spacer. Przebadałam ją dokładnie i nic jej nie dolega, poza starością - nic nie boli, ładnie je, ale już prawie nie reaguje na otaczający świat. I wiem, że moment, gdy trzeba będzie przeprowadzić Ją na Tamtą Stronę, jest już bardzo blisko.
  7. Witaj, Jolu. Się porobiło .... A tak niewinnie wygląda. (z Twojego wątku na Szansie, który sobie podczytuję, wiem, że przewidywałaś taki rozwój sytuacji, ale miałam nadzieję, że Twoi więksi chłopcy dadzą sobie z Robinkiem radę i on to w końcu zaakceptuje. No, ale to w końcu Shiba, co będzie ustępował jakimś większym Goldenom...). Będę czujna i rozpuszczę wici, ale moi psiolubni znajomi są już dość mocno zapsieni. Ściskam Cię Ela
  8. Moja panikara też uciekała do wanny, ale po zmianie żeliwnej na akrylową to się skończyło. Znalazła sobie miejsce w schowku bez okna. Biorąc pod uwagę to, co pamiętam z fizyki, mam wrażenie, że żeliwnej wannie "pozbywała się" nadmiaru ładunków elektrycznych (sierść psa bardzo się elektryzuje, widziałam to gołym okiem tuż przed burzą i w b. duży mróz - cały kurz przyczepiał się do psa, a jak się go pogłaskało, to wręcz czuło się delikatne "kopnięcie") Może żeliwna wanna działała jak swoisty piorunochron, to znaczy odprowadzała ten nadmiar ładunków (gdzieś czytałam, że zbytnie naelektryzowanie sprawia psom duży dyskomfort, wręćz ból).
  9. Beta&Czata

    Telewidz

    Moje psy raczej nie oglądają (czasem któraś reaguje na głosy zwierząt) ale za to kocica uwielbia programy o ptakach. Jak miałam starszy model telewizora - wskakiwała na górę i usiłowała upolować łapą. Na płaskim się tak nie da, więc siedzi w typowej, przyczajonej pozie, gapi się i klapie zębami dokładnie tak samo, jak w przypadku ptaków, które widzi przez okno.
  10. To chyba bardzo indywidualna sprawa. Dawno temu mialam znajdę - kundelka. Nigdy nie była uczona ataku czy agresji, ale była to bardzo pewna siebie i ustabilizowana psychicznie sunia (taka była,ale wiem to dziś, to był mój pierwszy pies i niewiele wówczas - ponad 30 lat temu - wiedziałam o psiej psychice). Było w naszym wspólnym życiu kilka sytuacji, gdy Gama wyraźnie sygnalizowała,że nie zawaha się użyć zębów w obronie swego stada, a ze dwa razy to zrobiła i całkiem skutecznie. Kolejna sunia (ON-ka) jest po podstawowym szkoleniu PO i nawet dziś, a ma blisko 15 lat,w sytuacji w/g niej zagrażającej - ustawia się pomiedzy mną i "zagrożeniem", opuszcza głowę i stawia sierść. Gdy była młodsza i w pełni sprawna - kilka razy jej umiejętności b. się przydaly, np. obroniła córke przed "zdjęciem" jej z roweru, skutecznie odganiając napastników. i pomogla dopaść i zatrzymać złodzieja, który wyrwal torebkę kobiecie. Młodsza sucz - DON-ka -z kolei jest typem dość lękliwym (była szkolona tylko w zakresie PT) i, szczegolnie gdy jest na smyczy, woli schować się za moimi nogami.Gdy biega luźno -obchodzi zagrożenie szerokim łukiem. Ona mnie z pewnością nie obroni...
  11. furosemid ma własnie takie działanie. U mojej "sercowej" suni (też ON-ka tylko trochę starsza - ma 15 lat) był podawany dość długo zanim wszystko wróciło do normy, o ile można mówic o normie w tym wieku i po udarze. Powodzenia
  12. "Noo...to Ty miałaś niezłą zabawę z dziką zwierzyną"... Tak jakoś wyszło, ciągle coś małego, biednego, bezbronnego samo mi w ręce wchodziło. Nawet znaleziony w listopadzie ślimak winniczek, który "zapomniał" że już przymrozki, przezimował u mnie, karmiony sałatą i gotowaną marchewką (uwielbiał ją - kładłam taki pasek w donicy z kwiatami, gdzie mieszkał - nawet się w końcu nieco zagrzebał w ziemi - a on łaził "w te i we wte", aż z marchewki nic nie zostawało. Oglądałam przez lupę jak ją pochłaniał). Teraz to aż strach wychodzić, bo tegoroczne pisklaki zaraz będą opuszczać gniazda, za jakiś czas wylezą młode jeże, a to wszystko w miejskiej dżungli... Sorry za offa, ale nie mogłam się powstrzymać. Z tymczasami nie mogę pomóc, bo mam trzy futra, w tym jedno starutkie (sunia z avataru ma już 15 lat) i chore. Pozdrawiam z warszawy Elżbieta
  13. Fajnie, że jest u fachowca, bo najtrudniejsze w odchowywaniu jest ponowne "umieszczenie" w naturze. Moja jaskóleczka musiała zostać u ludzi do końca życia. Na szczęście trafiła do ornitologów, prekursorów ptasiego azylu w warszawskim ZOO (Jerzy Desselberger z żoną - jak zadzwoniłam, że mam jaskółkę, powiedzieli, że to niemożliwe, żeby odchować od nieopierzonej kuleczki. Byli b. zdziwieni, gdy im ją przywiozłam. Karmiłam ją całe dnie muchami, które "pozyskiwałam" przy zsypach i udało się. Została u nich w mieszkaniu, gdzie mieli chyba ze 30 różnych uratowanych ptaków. Pozostałe moje tymczasy nauczułam samodzielnie jeść, latać i wypuściłam. Kawki jeszcze przez jakiś czas trzymały się blisko i przylatywały na wołanie. Gawron zlatywał do ogrodu, łaził za moim psem i podjadał mu z miski. Sroka, niewdzięcznica od razu sobie poleciała. Tylko odchowanej od oseska wiewiórki nie udało mi się wypuścić. Chętnie wlazła na drzewo, ale jak zobaczyła, że odchodzę - zeskoczyła na alejkę w parku i podniosła taki lament, że nie miałam serca jej zostawić. Trafiła do wiewiórczego dziecińca w ZOO (taki półwolnościowy - było ich tam już dwanaście młodych, mogły z niego dowolnie wychodzić, jeśli uznały, że już potrafią żyć samodzielnie)
  14. Sam nie będzie jeszcze jadł - za młody. Pierwsze karmienie (karmienia) musi być trochę "na siłę": dłonią objąć szyjkę i łebek od tyłu i lekko nacisnąć kciukiem i palcem wskazującym u nasady dzioba - tam gdzie ma to zółte. Dziób się otworzy i wrzucisz kulkę. Może się bronić, ale jak załapie, że to papu, to sam zacznie otwierać dzioba. U mnie (odchowałam kawki, gawrona, srokę i jaskółkę) uczyły się jeść ode mnie max. pół dnia. Nie podoba mi się jego "postawa" - musiał rzeczywiście nieźle grzmotnąć. Powinien siedzieć "w kucki" na brzuszku i zgiętych łapkach. Czy jest szansa, żeby go zobaczył wet
  15. Zapisuję.. Daleko jestem, mogę tylko wspomóc groszem. Nr konta poproszę, jak tylko będzie wiadomo, do kogo przesyłać. Ten świat chyba schodzi na... no właśnie, kiedyś mówiło się "na psy", ale to psy obraża. Dziś bardziej adekwatnie do tego, co się dzieje, chyba schodzi "na ludzi" (przez bardzo, bardzo małe "l")
  16. Moja Czata (ON-ka) lała w domu do 7-go miesiaca życia. Noce wytrzymywala mniej więcej od 3 - 4 miesiąca życia, gdy zostawała sama w domu (praca, szkoła) też było w miarę ok, ale gdy wracaliśmy - zaraz było siku jak tylko się z nami przywitała, choć pierwszą czynnością po powrocie był sprint z psem na siusiu... Ponieważ mamy w domu wykładzinę dywanową - w końcu trzeba było ją wymienić, bo pranie już nie pomagało. I to okazało się pomocne. Na nową nalała tylko jeden, jedyny raz - zaraz po jej położeniu. Od tamtej pory był spokój. Dziś ma blisko 15 lat i siku w domu jej się ani razu nie zdarzyło. Powodzenia Elżbieta
  17. Widziałam Cię chyba wczoraj z tymi psami na peronie...(zwróciłam uwagę na szorstkowłosego, bo był bardzo oryginalny. Ale pomyślałam, że na kogoś czekacie). Mieszkam na Imielinie, w pobliżu metra, ale tych psów nigdy wcześniej nie widziałam. Będę zwracać uwagę na ew. papierowe ogłoszenia, może ktoś będzie szukać.
  18. Nareszcie. Ogromnie się cieszę.
  19. Poproszę o pełne dane do przelewu (dokładny adres z kodem) na PW. Mój wspaniały bank bez tych danych nie puszcza przelewów(do dziś nie rozumiem, dlaczego - w poprzednim wystarczył nr konta firmy lub osoby i szło. Pozdrawiam Elżbieta
  20. Mowę mi odjęło... Będę śledzić rozwój sytuacji. Jak będzie zbiórka na leczenie/karmęmożecie na mnie liczyć
  21. 1. Torebki foliowe,szczególnie takie, w których było coś "pysznego". Szczególnie zabezpieczajmy kubełki/kosze na odpadki w kuchni. Taka torebka może swobodnie opuścić przewód pokarmowy psa, ale może równie dobrze się w nim zagnieździć na dłużej, powodując problemy trawienne. (Czata, gdy miała 10 tygodni, wyciągnęła z kubełka i pożarła dość dużą torebkę po mięsie. Skończyło się na strachu i parafinie, bo zobaczyłam, co się stało, ale już nie zdążyłam wyciągnąć z pyska. Do tej pory usiłuje się dostać do szafki pod zlewozmywakiem, bo w wieku 15 lat ze zmysłów pozostało jej tylko łakomstwo...) 2. Duże owoce z pestkami - brzoskwinie, morele etc., orzechy w skorupkach. Taka pestka czy orzech może siedzieć w żołądku miesiącami (kilka dni temu Czata pozbyła się (zwymiotowała) połówki orzecha laskowego, który musiała ukraść w okolicach Bożego Narodzenia. Losy drugiej połowy nieznane - albo już wydaliła, albo nadal w niej siedzi). W skrajnych przypadkach efekt podobny do połknięcia małej piłki (zamknięcie światła przewodu pokarmowego i konieczność operacyjnego usunięcia). Pozdrawiam Elżbieta
  22. [B]"Elżbieta Barbara Znocko- Łapczyńska 10 zł"[/B] To właśnie ja, [EMAIL="Beta@Czata"]Beta@Czata[/EMAIL]. W pierwszym nazwisku wkradł się błąd (powinno być Znosko), ale to tzw. pryszcz. Gorzej, że w potwierdzeniu przelewu na konto Wandy mam [U][COLOR=darkred][B]100 zł.[/B][/COLOR][/U] Zakładając, że bank po drodze nie zgubił 90-ciu zł, suczydło ma o 90 zł więcej. Zdjęcia rewelacyjne. Pozdrawiam Elżbieta
  23. Witaj Oczopląs i brak równowagi wskazują jednak na wylew/udar. Moja Czata jest po udarze, który miała w 2009 r. w wieku 13 lat. Objawy były identyczne, z tym że vet od razu rozpoznał i dostała stosowne leki. Wyszła z tego, ale zaburzenia równowagi trzymały się dość długo. Leki poprawiające krążenie bierze do dziś i będzie brać do końca życia. Pies musi mieć spokój i lekkostrawną dietę (jeśli je suche - wskazane jest rozmoczone). Bez leków się nie obejdzie, ale dawkę musi określić vet. Czata dostaje vetmedin 2,5 mg ( w pierwszych tygodniach było to 5 mg) i prilenal ale różni veci podają różne leki - jest ich sporo Ponieważ "siadły" jej tylne łapy - masaże stymulujące mięśnie. Gdzieś na tym wątku Gusia, której pies miał udar, opisała te masaże. Obserwuj głównie ten oczopląs - jeśli ustępuje, znaczy że idzie ku dobremu Czata z najgorszego stanu wychodziłą ok. 2 tygodni, później z każdym dniem było lepiej. Walcz, bo w przypadku małego psa 13 lat to jeszcze nie tak dużo i objawy mogą się całkowicie cofnąć. Vit.B podana prawidłowo, bo to się podaje w przypadkach neurologicznych. Moja jest w typie ON-ka, dziś ma blisko 15 lat i trzyma się dzielnie. Pozdrawiam Elżbieta
×
×
  • Create New...