Jump to content
Dogomania

Beta&Czata

Members
  • Posts

    682
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Beta&Czata

  1. Trzymaj się. Ja także wiem, jak to boli. Dawno temu przeprowadzałam przez TM Gamę. Odchodziła z głową na moich kolanach. I choć odchodziła po prostu ze starości, bez niczyjej winy, bolało tak samo. ["] ["] ["] dla Suni. Sunieczko, jeśli spotkasz tam Gamę, powiedz jej, że ciągle ją kocham...
  2. Moja poprzednia sunia liniala - jak Bóg przykazał - wiosną. Pozbywała sie zimowego futra. Gdzieś tak we wrzesniu - październiku porastała "na ziomowo". Czata linieje - jak ktoś napisał na Forum - dwa razy do roku po 6 miesięcy. Podobno to typowe dla ON-ków, a ona jest bardzo w typie... Ponieważ to trwa już ponad 9 lat - nieco sie przyzwyczaiłam. Teraz własnie kończy zrzucac podszerstek i zaczyna jej lecieć włos okrywowy. Jest codziennie, jak rok długi, wyczesywana i szczotkowana i zawsze jest co z tych szczotek i zgrzebła zbierać. A swoją drogą pies może linieć np. z powodu stressu (także takiego "pozytywnego"), czyli na tle nerwowym. Czacie najwięcej futra wyłazi w samochodzie, w drodze na wakacje (to stress pozytywny, bo jak dojedzie, będzie fajnie i ona nie może sie tego doczekać) oraz w poczekalni u veta (bo zaraz będzie zastrzyk w doopę)...
  3. Sprawa pierwsza: Spółdzielnia to nie jacyś enigmatyczni "oni", lecz jej członkowie. Niestety - wszystko tak się wynaturzyło, że członkowie spółdzielni zapomnieli/nie wiedzą, jakie mają prawa (i obowiązki). Jeśli członkowie na walnym zgromadzeniu członków lub - w przypadku większych spółdzielni - na walnym zgromadzeniu przedstawicieli (wybranych przez członków do reprezentowania ich interesów) podejmą większością głosów uchwałę o wprowadzeniu takiej opłaty - to jest to zgodne z prawem. Ale walne zgromadzenie może także podjąć uchwałę, że za te pieniądze spółdzielnia np. zakupi i ustawi kosze na psie odchody lub wydzieli i ogrodzi teren "wybiegu' dla psów. Jeśli na danym osiedlu jest dużo psiarzy - mozna spróbować się dogadać wnieść na najbliższym walnym lub zebraniu grupy członkowskiej określone propozycje. Znam spółdzielnie - co prawda raczej te mniejsze - gdzie to działa. U nas - dość duża spółdzielnia - najlepsze efekty osiągnęliśmy, powołując "komitet blokowy". Co prawda na razie nie dotyczyło to spraw psich, ale pierwsze koty za płoty. Sprawa druga: Ja osobiście nie obawiałabym się, że emeryci zaczną oddawac swoje Reksie do schroniska. Oni raczej zaoszczędzą na jedzeniu i za swego psa - często jedynego przyjaciela - zapłacą. Gorzej może być w przypadku osób, dla których pies (modnej rasy) jest dodatkiem do wypasionej fury.
  4. Witam! A przy mnie i mojej psicy niedawno zatrzymał sie zmotoryzowany patrol SM w momencie, jak ona sie przymierzała do qoopy. Miała zatwardzenie, więc trochę to trwało, a oni opuscili szybę i twardo stali (a za nimi dwa auta, którym zablokowali przejazd osiedlową uliczką dojazdową). Psica skończyła, a ja wyciągnęłam torebkę i pozbierałam. Dwano nie widziałam tak głupich min...
  5. Był dość ciemny, nie pokryty sierścią - wyglądał dokładnie tak, jak opity kleszcz, ale był ciemniejszy; średnio twardy. Czy luźny - racej nie, taki jakby "na szypułce". To było na uchu, tam skóra jest dość napięta.
  6. na początku maja usunęłam mojej psicy kaszaka z ucha (tzn. guzek, który był wypelniony tłuszczem z gruczołu tłuszczowego, którego ujście zostało zaczopowane). Najpierw myslałam, że to otorbiony kleszcz. Byłam u veta, który to wykluczuł i kazał obserwować. To coś rosło bardzo powoli ale w końcu wylazło spod sierści. Zdecydowaliśmy się usunąć, bo suka zaczęła to drapać. Po zabiegu vet obejrzał dokładnie i stwierdził, że to własnie kaszak - czyli nic groźnego. Ps. gruczoły "natłuszczające" sierść, o ile się nie mylę, pies ma na całym ciele, zaczopwanie ujścia może nastąpić na skutek np. drobnego urazu. W naszym przypadku - jak później skojarzyłam - był to efekt nieporozumienia z inna skuą (były w rococie zęby, ale skończyło się bezkrwawo, tylko na uderzeniu) pozdrawiam
  7. Czata pierwsze prawdziwe pływanie zaliczyła, mając 7 miesięcy (wcześniej trenowała włażenie łapami do każdej wody - rów melioracyjny, kałuża, jakieś bagienka - na łakach wilanowskich jest tego pełno). Do dzis pamiętam tę chwilę. Przepiekne, czyste jezioro z dość ostrym spadkiem. Ja z synem - do wody. Suka lata wzdłuż brzegu, popiskując, z durnym wyrazem pyska i nagle - rozpaczliwy skowyt i skok za nami. Tam gdzie skoczyła, było mnie do pasa, a więc ona od razu straciła grunt i wpadła "z głową". Moment dezorientacji, kilka ruchów i ... płyne, płynę, jest cudownie.... Taką radość na jej pysku widziałam zaledwie kilka razy, a ma juz prawie 10 lat. Z tej radości poszczekiwała, gryzła wode i roslinki - była przeszczęśliwa. Pływała chyba z pół godziny. Od tamtego dnia - bez względu na rodzaj wody i porę roku - pływanie to jej żywioł. Nic nie jest w stanie jej zatrzymać, jeśli w zasięgu wzroku/węchu jest jakas woda. Wakacje więc spędzamy nad morzem lub nad jeziorami - żeby sunia miała to, co tak uwielbia. Ona nie musi nic aportowac z tej wody. Pływa dla samego pływania - szczególnie w morzu. Ale wyciąganie z morza ogromnej belki też jest super... Tej wiosny juz zaliczyła ohydnie cuchnące bagienko pod skarpą ursynowską (pod SGGW), Potok Służewiecki (żeby sie po tym bagienku oplukać) i wszystkie tamtejsze rowy melioracyjne. Tak jest co roku. Na szczęście dla mnie - budowy na łąkach wilanowskich nieco zmniejszyły ilość tych cieków, więc nie każdy spacer w tamtym kierunku kończy się "praniem" psa. Moja poprzedzia suczka zdecydowanie nie lubiła wody, za to kochała gęste, czarne blotko i tez kończyło sie praniem. Pozdrawiam
  8. Mam ON-kę. Nie stosuję żadnych specyfików, tylko: codzienne wyczesywanie (ON-ki - jak ktoś napisał na tym Forum lub na owczarku - linieją 2 x do roku po 6 miesięcy, co potwierdzam), następnie szczotkowanie, a "na deser" polerowanie miękka flanelką. Efekt do wglądu - mój avatar (niestety - regulaminowo malutki, ale jak się nauczę wstawiać zdjęcia, to spróbuję to lepiej pokazać. Pozdrawiam
  9. Czata także jest mniej ruchliwa, ale to nie jest związane ze streylką, tylko z wiekiem. Rower był u nas "w robocie" od zawsze, w swoich najlepszych latach bez problemu przebiegała - po uprzednim stopniowym "rozbieganiu" - ok. 25 - 30 km (narzucała tempo - my sie do niej dostosowywaliśmy). Niestety - prawie 10 lat - to juz nie wiek na takie ekscesy. Z żalem trzeba będzie ograniczyc dystans, bo widzę, że nawet intensywniejsze zabawy z piłką zaczęły ją trochę męczyć... Łakoma jak była -tak jest i nie zaobserwowałam wzrostu łakomstaw po sterylce (to nie pies, to odkurzacz - wchłonęłaby wzystko, jeśli tylko miałaby okazję -nawet cebulę, cytrynę i sałatę; mniam. mniam... ). Linii nie straciła, a tego się najbradziej obawiałam. Jedzenie (suche - Royal dla owczarków lub Purina, w wersji senior obecnie) jest wydzielane i jest ok.
  10. [FONT=Times New Roman]Moja 10-letnia ON-ka biega przy rowerze, odkąd skończyła1,5 roku (wet pozwolił); 0 dysplazji. Pamiętaj jednak, ze to pies narzuca tempo.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Pozdrawiam:hand: [/FONT] [FONT=Times New Roman]Beta (Elżbieta) & :Dog_run: Czata (On-ka)[/FONT]
  11. Witam. Jestem po raz pierwszy aktywna na dogo - choc forum przeglądam od dawna. Szczególnie interesują mnie wątki poświęcone ON-kom. Mam taką prawie 10-letną pannicę. Sam żywioł + agresja w stosunku do prawie wszystkiego, co sie rusza (bez różnicy - pies czy suka, o ile to nie jest znajomość "z piaskownicy", a pojawil się na "jej terenie". Poza terytorium, ktore 9, 5 roku temu uznała za swoje, ideał nie pies - posłuszna, spokojna, wręcz przyjacielska). Poniewaz mieszkamy w bloku - imałam sie wszystkich sposobów. by ją nieco wyciszyć: szkolenie, praca - tj. wielogodzinne 'przebieżki" z mnóstwem ciekawych rzeczy do wykonania, zmiana karmy etc. - wszystko na nic. Mój wet stwierdził, że ostatnia deska ratunku to sterylka, która powinna - w/g niego - poskutkować uspokojeniem i wyciszeniem pasa. Nic bardziej błędnego. Moje suczysko należy do tych 10% suk, u których po sterylizacji wzrasta agresja. Dopiero po zabiegu wet powiedział, że to się zdarza (Czatę zna od małego - cały czas ją prowadzi, zna także jej "charakterek"). Skutek - w obrębie osiedla, czyli na wszystkich spacerach "na siusiu" - smycz, kaganiec i oczy dookola głowy. Okoliczni psiarze, widząc Czatę - na wszelki wypadek zmieniają kierunek spaceru. I tak od ponad 4 lat... Wiem, że sprawa zmiany usposobienia jest bardzo indywidualna. Znam skuki, ktore były żywiolowe i agresywne, a po sterylce to oazy spokoju. Moja niestety - jak ju wspomniałam, naleyy do tych ...%, u których sterylka podziałała zupełnie odwrotnie. Sorry za nieco przydługą wypowiedź - chyba dlatego, że to pierwszy raz. Podrawiam wszstkich Dogomaniakow Beta
×
×
  • Create New...