Witam.
Jestem po raz pierwszy aktywna na dogo - choc forum przeglądam od dawna.
Szczególnie interesują mnie wątki poświęcone ON-kom. Mam taką prawie 10-letną pannicę. Sam żywioł + agresja w stosunku do prawie wszystkiego, co sie rusza (bez różnicy - pies czy suka, o ile to nie jest znajomość "z piaskownicy", a pojawil się na "jej terenie". Poza terytorium, ktore 9, 5 roku temu uznała za swoje, ideał nie pies - posłuszna, spokojna, wręcz przyjacielska).
Poniewaz mieszkamy w bloku - imałam sie wszystkich sposobów. by ją nieco wyciszyć: szkolenie, praca - tj. wielogodzinne 'przebieżki" z mnóstwem ciekawych rzeczy do wykonania, zmiana karmy etc. - wszystko na nic.
Mój wet stwierdził, że ostatnia deska ratunku to sterylka, która powinna - w/g niego - poskutkować uspokojeniem i wyciszeniem pasa.
Nic bardziej błędnego. Moje suczysko należy do tych 10% suk, u których po sterylizacji wzrasta agresja. Dopiero po zabiegu wet powiedział, że to się zdarza (Czatę zna od małego - cały czas ją prowadzi, zna także jej "charakterek").
Skutek - w obrębie osiedla, czyli na wszystkich spacerach "na siusiu" - smycz, kaganiec i oczy dookola głowy. Okoliczni psiarze, widząc Czatę - na wszelki wypadek zmieniają kierunek spaceru. I tak od ponad 4 lat...
Wiem, że sprawa zmiany usposobienia jest bardzo indywidualna. Znam skuki, ktore były żywiolowe i agresywne, a po sterylce to oazy spokoju.
Moja niestety - jak ju wspomniałam, naleyy do tych ...%, u których sterylka podziałała zupełnie odwrotnie.
Sorry za nieco przydługą wypowiedź - chyba dlatego, że to pierwszy raz.
Podrawiam wszstkich Dogomaniakow
Beta