-
Posts
682 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Beta&Czata
-
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Beta&Czata replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
Tak sobie podczytuję po cichutku i jako krajanka Gusi mam nadzieję na przypadkowe spotkanie (z wątku Marleya wywnioskowałam, że mieszkamy rzut beretem od siebie, a jak idę pod skarpę, to prawie pod gusinym domem). Ale teraz to obgryzę pazury z nerwacji. p.s. znalam w życiu 4 ogary: dwa w okolicach Kir i Witowa. Latały sobie luzem po TPN i ich pan, a nasz gospodarz - zawodowo tamtejszy leśniczy - co i raz miał telefon od pograniczników, coby sobie psy odebrał z przejścia w Chyżnem (ale tylko latały, zwierzyny nie ruszały, a do Słowaków chodziły w odwiedziny. Wieczorami odwiedzały nas na pieszczotki). Dwa kolejne to były psy mojego kolegi ze studiów i jego TZ-ki. On jeździł dużo konno i one biegały przy koniach. Wszystkie cztery były super, ale to było 30 lat temu. Od tamtych lat pozostał mi sentyment do ogarowych głosów. To głoszenie jest jedyne w swoim rodzaju i żadna inna rasa tego nie ma... -
No właśnie, jeśli raz zwymiotował, to chyba wszystko ok. Poza tym niektóre psy tak mają, że coś połykają na szybko, a później zwracają i w spokoju powoli konsumują. Moja Czata kiedyś, podczas wizytu u babci, wygarnęła po cichutku z garnka z rosołem kawał gotowanej wołowiny i "przewiozła" ją w żołądku do domu. Ja zorientowałam się dopiero, jak kończyła ten skarb konsumować w swoim posłaniu (a dziadek nie miał mięsa na drugie danie). W przypadku przeze mnie wcześniej opisanym wymioty i biegunka wystapiły po pewnym czasie i było tego sporo, a połknięta część była - jak się później okazało - dość duża i ostra. Od tamtej pory po prostu bardzo pilnowalam, czy nie gryzie sbyt szybko i łapczywie i zabieralam, gdy obryzla te miękkie części. Do zabawy i memlania kości nie zostawiałam.
-
Może była za duża... Ja, nietety, mam bardzo złe doświadczenie. Jak Czata miała ok. 7 m-cy (ON-ka) dostała kość cielęcą i kawałek musiał się odłupać i podraznił mocno żoładek/jelita. Psica cierpiała, wymiotowała, dostała biegunki, ślinotoku i takich boleści, że skakała po meblach i skowyczała. Mądry vet na ostrym dyżurze (to było w Wielkanocna niedzielę) nie obmacał brzucha, choć na wstępie go poinformowałam, że dostała kość, i stwierdził, że z psa nic nie będzie, bo to atak ostrej padaczki i najrozsądniej będzie uśpić... Podał jednak coś rozkurczowego i jej przeszło. Następnego dnia na spacerze był drugi atak i znów o mało psa nie straciłam, bo była bez smyczy i zaczęła od tego bólu uciekać przed siebie i nie reagowała na próbę zatrzymania. na szczęście TZ ją dorwał. We wtorek poszłam do naszego veta, który tylko spojrzał na brzuch i zdiagnozował, co jest. Dał odpowiednie leki, telefon do siebie do domu, gdyby coś się dział w nocy (mogło w/g niego dopjść do perforacji). Kazal karmić ryżem z marchewką i obserwować kupy. No i udało się tego kawałka pozbyć po dwóch dniach. Od tamtej pory - kości do obgryzania tylko pod kontrolą i zabierałam, gdy obgryzła główki z chrząstą. I tak przez kolejne lata. Dziś już nie dostaje, bo nie bardzo ma czym gryźć (ma 14 lat). Będzie dobrze. Pozdrawiam Elżbieta
-
Ja też bardzo bym chciała, żeby zamieszkał gdzies blisko, ale jak na złość moi psiolubni sąsiedzi i krewni dofutrzeni w stopniu maksymalnym i nic już nie wcisną. Cały czas jednak rozpytuję, męża też zagoniłam do poszukiwań. Ale marnie to widzę, bo pies, nie tylko duży ale dodatkowo dorosły, o nieznanej przeszłości i nie do końca zdrowy. To odstrasza - niestety...
-
Paulinko, nie przejmuj sie porą, dla mnie to też nie był jeszcze nawet początek nocy, ale TZ siedział przy laptopie i dlatego od razu nie wstawiłam wieści od Ciebie na forum. A z zapaleniem stawów to różnie bywa. Młoda cały czas w cieple, nie forsowana, a i tak dostała i to w środku lata. Mam nadzieję, że antybiotyk Bonusiowi pomoże. Jakby co - Młoda dostała także specjalny syrop, wspomagający stawy z glukozaminą (chyba). Nie zapamiętałam nazwy, a Młodą razem z lekami przekazałam w piątek synowi (na trochę, żeby nie zapomniała, że tak naprawdę to u niego mieszka). Ale zapytam, jak to się nazywa. Jakby coś - to kupię i jakoś Wam przekażę. Pozdrawiam Elżbieta
-
Wczoraj późnym wieczorem miałam info od Pauliny, że Bono po RTG. Łapy chore - dostał silny antybiotyk, który ma brać przez 3 tygodnie. Nie znam szczegółów rozpoznania, ale stawiam na zapalenie stawów. W tej sytuacji - tzn. żeby nie zmarnować leczenia - musi na zimę miec miejsce, gdzie będzie w cieple (oczywiście najlepszy byłby DS). Jak już pisałam Paulinie - ja go przygarnąć, nawet na DT, nie mogę, bo mam już 12 łap (u Młodej przedwczoraj też zdiagnozowano zapalenie stawu barkowego i też dostała b. silny antybiotyk. Dodatkowo kazałam prześwietlić biodra - i wyszła dysplazja, którą zresztą podejrzewałam. A Czata, staruszka, właściwie nie wychodzi od veta, ale to ze starości. Tylko Kicia zdrowa). Rozpuścułam wici wśród rodziny i nawet miałam na oku moją siostrę cioteczną, która ma dom z ogrodem, ale tam jest 6 kotów i b. chora moja Ciocia. Syn i córka też dofutrzeni, ale obiecali popytać znajomych o ew. DT.
-
Jutro kaska na rtg powinna być na koncie. Jak coś zostanie z prześwietlenia, zadysponujcie w/g potrzeb. Spokojnej nocy Elżbieta
-
Paulina, masz PW w sprawie rtg
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Beta&Czata replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Mam dwie suki (w typie ON i DON). Pierwsza, stateczna i b. spokojna z racji b. zaawansowanego wieku i ogromu pracy włożonego w jej wychowanie, druga - w zasadnie nie moja, ale pomieszkująca u mnie b. często, nawet tygodniami, z racji zajęć służbowych mojej młodszej latorośli. Nad Młodą ciągle pracuję, bo - mimo usilnych starań - nie mogę wytępić w niej nienawiści do zaczepiających ją mikroszczekaczy. Ale ze staruszką nie mam problemów, poza tym, że staram się jej nie spuszczać ze smyczy na osiedlu (ruchliwa ulica tuż obok, a ona bardzo słabo słyszy i może nie zareagować na "czekaj', czy "stój". Przedwczoraj wracam ze spaceru ze starszą i czekamy na windę, która zjeżdża z góry i obie słyszymy, ze się w niej coś wydziera (szczeka). Głos jest nam nieznany. Okazuje się, że nalezy do pudelka (chłopak), który kogoś u nas odwiedza, bo już ze dwa razy go widziałam. Wina się zatrzymuje, więc cofnęłam się ze dwa kroki. Czata tradycyjnie w pozycji "siad", którą przyjmuje w takich sytuacjach bez komendy. Ja się cofnęłam, więc ona też i ponownie usiadła. Pudel wrzeszczy, jakby go ze skóry obdzierali. Pani uchyliła drzwi i nic - nie wychodzi. Ja czekam. Pani: niech pani zabierze tego psa ! Ja: a po co ? Pani: bo mój się boi !!! Ja. to jego kłopot. Pani: ale my nie możemy wyjść ! Ja: a co Wam przeszkadza ? Pani: pies..! Ja: ale ona siedzi i jest dość miejsca, by otworzyć drzwi. Pani: ale jak Cziko wyjdzie, to ten wilk może się na niego rzucić. Ja. a w jakim celu? Pani: żeby go ugryźć !! To bydlę zagryzie mi psa... Ja. po pierwsze - to nie bydlę, a owczarek, jest u siebie i ze zwykłej grzeczności czeka z wejściem do windy aż opuszczą ja wysiadający, po drugie siedzi i się nie ruszy bo nie ma takiej potrzeby, po trzecie - jest na smyczy, w odróżnieniu od pani psa, więc nawet, gdyby się ruszyła, to mam jak ją zatrzymać. Pani: mój nie musi, bo jest mały. Ja: no to ma Pani szczęście, że jestem z tą suką, a nie z drugą, która bardzo nie lubi, jak na jej własnym terenie, w jej własnej klatce schodowej gość jej wymyśla. Ponieważ tu mieszkamy i nie zamierzamy tego zmieniać, proponuję przy kolejnych odwiedzinach pamietać o smyczy (zapiętej!!). W tym momencie dałam Czacie ukryty sygnal "zostań", zrobiłam dwa kroki wprzód i sama otworzyłam windę. Pudelek wcisnął się w kąt i rozdarł sie tak, jakby Czata już go do połowy połknęła. Ona aż łeb przekrzywiła i zmarszczyła czoło ze zdziwienia, ale nawet sie nie ruszyła z tego siadu. W końcu baba złapała go na ręce i wylazła z windy, strasząc mnie po drodze policją. Pożyczyłam jej wszystkiego najlepszego. Chciałam nawet podac adres komisariatu, ale sobie poszła. No i podejrzewam, że to nie ostatnie z nimi spotkanie, które może skutecznie zaprzepaścić moją pracę nad odczulaniem Młodej na mikrowyjcoszczekacze. -
Najważniejsze, że jest wspaniale zaopiekowany. Ma bezpiecznie, czysto, sucho, ciepło i dotatnio. Takim staruszkom to wlasnie jest potrzebne, by jeszcze trochę pożyć. A ile - kto to wie. Maluchy żyją dłużej. W przypadku Czaty 14 lat (stuknie jej 20 października) to dużo, choć znałan ON-kę, która odeszla, gdy miała około 16-tu. Moja pierwsza, Gama, maluch w typie jamnika szorstkowłosego przyplatał sie do nas, gdy zaczął wymieniać zęby, a więc miał około 4-5 miesięcy (i gdy już gołym okiem było widać, że jamnikiem to ona nie będzie - uszy miała od owczarka). Pożegnaliśmy ją, gdy miała 18 lat (może miesiąc mniej, może miesiąc więcej) i gdy po kolejnym ataku starczej padaczki sparaliżowało jej cały tył i - mimo intensywnego leczenia - nie było najmniejszej poprawy. A sterylkę miała w wieku 15 lat (zaawansowane ropomacicze, nie rozpoznane przez panią doktór, jak sie później okazało, od drobiu, która leczyła psa przez kilka miesięcy na schorzenie neurologiczne!!!) i zniosła ją wspaniale, choć vet sugerował uśpienie bo nie wierzył, ze suka wybudzi się z narkozy. Staruszeczki są niesamowite
-
Mru, cieszę się, że mogłam Cie poznać (oby więcej takiej Młodzieży) i że podkłady sie przydają. Jak będziesz je jeszcze potrzebowac - smiało pisz. Kupię i dostarczę. Stadko masz rewelacyjne ! (czy to ich własna kanapa, czy czasem pozwolą Pańci przysiąść na rogu?) Wczorajszo-dzisiejsza nocna burza nam też dała popalić. Czata od 12.30 do 3.30 była bardzo niespokojna. Chodziła w kółko po mieszkaniu, sapała, ziajala, jeczała i tak dalej. Dwa razy z nią wychodziłam, jak grzmoty trochę się oddaliły (słabo slyszy, więc daleka burza już jej tak nie rusza) i uspokoiła się dopiero około 3.30. (a ja o 5.45 wstałam, żeby ogarnąć zwierzyniec przed pracą. Wyspana jestem, jak cholera). Tak sobie myślę, że Krzyś mógł w przeszłosci przejść udar. To kręcenie się w kółko w stressie, ślepota, nie kontrolowanie potrzeb fizjologicznych to tak, jak u Czaty. Z części przypadłości wyszła (nie robi pod siebie, ale sikała na podkłady około 3 miesięcy. Z kupą poszło szybciej - jakieś trzy tygodnie), ale b. słabo widzi i to chodzenie w kółko i wyraźny niepokój w stresujących - nowych sytuacjach. Aha - i też zrobiła sie okropnie niedotykalska. Czesanie, które wcześniej lubiła, to teraz wyzwanie, a obcięcie pazurów to masakra. Ogona w ogóle nie wolno jej dotknąć, bo pokazuje zęby. I to wszystko wystąpiło po udarze. Trzymajcie się wszyscy. Pozdrawiam Elżbieta
-
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Beta&Czata replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
Aviomarina...min. pół godziny przed podróżą. Na moją pierwszą sucz, która chorobe lokomocyjną miała przez całe życie, działało (a że i dzecko miało, to jak nie zaaplikowałam, albo podałam za późno, to na zmianę podstawiałam kuwetę (suczy) i wiaderko (córci). Kajak cudny. Od piątku bacznie się rozglądam po Ursynowie, może uda mi się go zobaczyć na żywo. -
Wiem, co czujesz. Ja już raz przez ro przechodziłam (sama musiałam podjąć decyzję i sama przeprowadziłam Gamę na Drugą Stronę, nikogo z rodziny wtedy przy mnie nie było). Moja Czata ma już prawie 14 lat i od ubieglorocznego udaro "to" spojrzenie. I wiem, że nie będe jej na siłę trzymać po mojej stronie TM. Gdy nadejdzie jej czas, wierzę, że da mi znak, ze to już pora... Ściskam Cie gorąco. Elżbieta
-
dlaczego młody pies wylizuje starszemu oczy?
Beta&Czata replied to Aleksandra Bytom's topic in Weterynaria
Moje psice oczu sobie nie wylizują, ale kocica codziennie robi taka toaletę młodszej suni. To jest cały rytuał - Psica (DON-ka) opiera pysk np. na kanapie, a kocica obejmuje jej głowe łapkami i metodycznie wylizuje najpierw jedno oko, a później drugie. Kicia próbowała to robić także ze starszą suką (ON-ka), ale Czata jakoś tego nie lubi. -
Czata - w okresie wczesnoszczenięcym: 1. dość duża torebka foliowa po mięsie (wyszła ładnie po 2 dniach, ale była panika i wizyta u veta) 2. piękny, duży, błękitny opal z kawałkiem łańcuszka (zerwałam niechcący, upadł na podłogę i natychmiast zniknął w czeluściach psiej mordy). Mimo dokładnego przeglądania psich koop przez conajmniej tydzień - przepadł na wieki. 3. 4 metry bieżące drewnianej listyw przypodłogowej (sukcesywnie, przez pierwszy rok życia) Teraz, jak ma taka okazję, suche liście, ale tylko dębowe....(musi być dąb zwykły, bezszypułowego nie rusza)
-
Czy Wasze psy pójdą z obcym człowiekiem?
Beta&Czata replied to AjriszZona's topic in Wszystko o psach
Moja starsza sucz zapewne by poszła z obcym, pod warunkiem, że miałby coś, co sie nadaje do jedzenia. Jak była młodsza - często ponawialiśmy elementy szkolenia z zakresu nie brania niczego od obcych, własnie z uwagi na jej niepohamowane łakomstwo. Od jakiegoś czasu prawie w ogóle nie jest spuszczana ze smyczy, bo to staruszka z demencją i jak sie zawiesi - idzie przed siebie, a jeszcze dodatkowo jest głucha, więc mogę gardło zedrzeć, a i tak nie zareaguje. Samej np. przed sklepem raczej nigdy nie zostawiałam (tylko przed budką warzywną, ale tam w zasadzie jest do połowy w środku, bo ją tam bardzo lubią). Młodsza za Chiny ludowe nie da sie nikomu ani odwiązać, ani dotknąć (sprawdziłam - całkiem celowo), ale też nie jest nigdzie zostawiana sama. Na zaczepki ludzi w ogóle nie reaguje, nie jest łakoma, więc na smaka też nie podejdzie. Psów nie lubi, więc za innym psem się nie oddali, co najwyżej odgoni.. Moja pierwsza sunia - wiele lat temu - zaparła się na klatce schodowej, gdy znajomy, którego doskonale znała, usiłował ja wysikać gdy ja byłam chora i nie byłam w stanie wyjść nawet na trawnik przed domem. Nie wyszła z nim i czekała ładnych kilka godzin na powrót z pracy mojego TZ-a. Ale najlepszy numer zrobił w latach 70-tych ON znajomej. Był to pies po wszystkich możliwych szkoleniach. Kiedyś ona go przywiązała przed sklepem na Żoliborzu i spokojnie weszła po zakupy. Pies był przepiękny i na dodatek w kagańcu, więc dwóch meneli postanowiło go ukraść. Efekt był taki, że on spokojnie dał sie odwiązać, a następnie obu powalił na ziemię i nie pozwolił im się ruszyć do momentu, aż dostał odpowiednią komendę. A komendę dostał dopiero po przyjeździe MO (dla młodszych - milicja obywatelska - tak się to wtedy nazywało). Ten ON też był tak nauczony, że do domu wpuszczał wszystkich, ale nikogo nie wypuszczał. Dzieki temu dwa razy przez kilka godzin - do powrotu państwa - przetrzymał w domku letniskowym włamywaczy. Ten drugi raz uzupełnił odebraniem jednemu z nich noża, którym miał zostać chyba potraktowany "w obronie własnej". I nawet go nie drasnął zębami. -
ATOS z Warszawy ma juz dom!!!
Beta&Czata replied to Jola i Czterołapy's topic in Goldeny w potrzebie
Zapisuję wątek. Jolu, czy to ten pies, o którym mi pisałaś jakiś czas temu, że będziecie szukać mu domu ? Gdyby markowa Casta była nieco normalniejszą suką - mogłabym myśleć nad awaryjnym DT, jeśli do końca miesiąca nic się nie znajdzie. Ale zostawienie trzech dużych psów (w tym jednej oszołomki) w domu, gdy idziemy do pracy, niestety - odpada. No i poza tym jest kot. Na dodatek nigdy jeszcze nie pomagałam w ten sposób i jestem zupełnie nieznana "w branży". Cholera... Gdyby w grę wchodził jakiś hotel, czy płatny DT - oczywiście możecie na mnie liczyć. Pozdrawiam Elżbieta -
NERO [*] odszedł :((( nie doczekał domu :((
Beta&Czata replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Poszło ode mnie 100 zł - na razie jednorazowo. Elżbieta -
NERO [*] odszedł :((( nie doczekał domu :((
Beta&Czata replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak wyżej. Nie wiem, czy jednorazowo, czy stale przez jakiś czas - muszę się ogarnąć (moja stareńka sucz choruje, niemal co tydzień zostawiam sporo kasy u veta) -
Szczeniak ONka bojący się i szczekający na inne psy
Beta&Czata replied to juli_schwarz's topic in Strachliwość
Witaj Też to przerabiałam...Mam dwie takie pannice i obie w wieku 4 - 6 mięsięcy jakby cofnęły sie w rozwoju, ale nie trwało to długo. Gdzieś niedawno wyczytałam, że psy w tym wieku - nawet te, które wcześniej ufnie podbiegały do innych psów - zaczynają sie ich bać. W przypadku moich te lęki "same przeszły" po kilku tygodniach. Jest takie forum nt. pozytywnego szkolenia psów. Tam znajdziesz także wiele cennych rad jak prowadzić szczeniaka. Mnie niedawno bardzo pomogli, bo młodsza sucz - obecnie 4,5-letnia - jest dość agresywna w stosunku do mniejszych od siebie. Wrzuć w google "forum o pozytywnym szkoleniu psów", powinno Ci wyskoczyć to forum. Powodzenia Elżbieta -
nasz pies w czasie upałów - miękki kaganiec na psich pyskach
Beta&Czata replied to urbar's topic in Wszystko o psach
Jak już (co nie daj Boże) dojdzie do przegrzania, trzeba jak najszybciej psa schłodzić. Niedawno dowiedziałam się, że dobrą metodą jest wstawienie go na kilka minut łapami do chłodnej wody. Moje psiury od trzech dni siedzą w domu i specjalnie się nie kwapią do spacerów. Wychodzimy na dlużej wcześnie rano (dziś była to 5.30 i już było b. gorąco) i drugi raz po zachodzie słońca. W tak zwanym międzyczasie - tylko techniczne wyjścia na siku.