Ha, no pewnie. To cud, że tak szybciutko znalazł domek.
I cieszę się, że będzie spał w domku, te On-ki z tymi stawami, to powinny mieć cieplutko i sucho.
Ja w blokach miałam duże psy, sunie znaczy, jedną Onkę taką prawdziwą z papierem, i drugą Zulcię - mieszańca.
Chodziłyśmy na długaśne spacery i obie doskonale się czuły w mieszkaniu. Chociaż każda charakterem była inna.
Jana - z hodowli - od dziecka w domu, ale z uszkodzoną trzustka i watrobą wrodzoną, stawy i kręgosłup masakra, już w 4 roku życia.
Leki, leki specjalistyczne karmy, o co wtedy tak łatwo nie było jak teraz.
Zulcia prawie dzika, 2-3 letna wzięta do mieszkania. Odnalazła się pięknie i nawet na wakacjach u mojej mamy, gdzie dom z wielkim ogrodem, w dzień owszem polegiwała na trawach i pod drzewkami, ale nocką tup, tup, tup koło Pańci :) w domku na posłanku.