Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21459
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Sądzą, iz sprawdzanie na kotach "ogólnych" w schronisku nie ma sensu. Moje psy na polu zawsze goniły koty, a domowe zupełnie ignorowały bo były "własne". O przeszłości suki nikt nic nie wie. Została przywiązana do bramy schroniska i siedzi już tam pół roku. Ponieważ jest "haszcza" ostatnio ze względu na mrozy i zimo, jej budę udostępniono innym psom a ona siedzi w boksie bez budy. Huska w klatce pół roku i w dodatku bez możliwości (ostatnio) schronienia. Jest apatyczna, prawie nie wstaje. Nie moge o niej przestać myśleć i stąd to...zamieszanie. Z jednej strony myślę, iż wszytsko będzie dla niej lepsze niż to schronisko, a z drugiej nie chcę po miesiącu czy dwóch szukac jej nowego domu, jak Ona już pomyśli, że MA nas i DOM. Sama nie wiem. Do tej pory nie było problemu z przyzwyczajaniem psów do kotów, dodam dorosłych psów. Zawsze potrafiłam "przekonać" psa, iż to MOJE koty i wara! Tu mnie "zmroziły" opinie, że na 100% NIE. Jeżeli jednak spróbuje, to będę relacjonować... postępy moje i psa.
  2. No właśnie, o siebie i ludzi się raczej nie boję. Myślę, iż sobie poradzimy. Suka w schronisku podobno na wszystkich warczy; nie da do siebie podejść; jednego namolnego (chciał głaskać) opiekuna ugryzła; w związku z powyższym "jest ta zła". I nie ma co liczyć że to się zmieni. Ale dalej uważam, żę jeżeli chodzi o domowników to będzie powoli ok. Tylko nie chcę się pozbyć moich kotów w ten sposób.
  3. Pytanie do madrych ludzi. Czy suka huska (schronisko) wzięta przyzwyczai się do kotów w domu? Jakie szanse? I czy "polowanie" w domu jest możliwe? Czy haska jak każdy inny pies "uzna" stado i właściciela, czy też zawsze będzie ryzyko, iż postanowi mieć inne zdanie.
  4. Dlaczego, zamiasat pójść do dobrego gabinetu wet. których jest trochę w Krakowie ludzie idą do schroniska? Przecież to bezsens totalny! Trzeba uczulać ludzi, nie mogą chodzić "leczyć" zwierząt do schroniska. Ja wiem, że to kosztuje, ale czy warto... za cenę życia psa?
  5. Serdecznie przepraszam wszystkie urażone osoby za umieszczony ma stronie AMICUSA tekst. Prosiłam o jego usumięcie już kilka dni temu. Jedyne co moge stwierdzić, to że osobiste animozje i urazy przesłaniają cel działalności naszego stowarzyszenia. Nie jest naszym celem ani obrażanie kogokolwiek, ani zniesławianie, ani pomawianie o cokolwiek. Prywatnie się dziwię, iż tyle energii można poświęcać, "robieniem na złość", gdy można ją spożytkować na wiele innych sposobów. Dla zainteresowanych losem dalmatynki Zuzy: widziałam ją wczoraj, nie marźnie - siedzi w domu; trochę przytyła; ale jest bardzo, bardzo potrzebny dom. Na stronie AMICUSA będą zdjęcia tej bidy, mam nadzieję, iż jeszcze dzisiaj. Mariola Gajko Prezes SPZ AMICUS
  6. AgoG, czy jeżeli Szok nie "pójdzie" na "Kundlu" to wraca do schroniska? Może jakiś domek adopcyjny by się znalazł, chociaż na dwa-trzy tygodnie, aby go doprowadzić do stanu używalności. Kiedy ten program, dopiero 13 stycznia, nie 6? Może p. Rupczewska dałaby go do Dziennika? Napisz co tam u niego słychać po dzisiejszej wizycie w schronie.
  7. Kiedy to JUŻ ZMIENIONY kierownik; to wogóle długo by opowiadać co tu się działo w tym cywilizowanym Krakowie w 2004r. Ja już nie mam siły cytować ile psów się zagryzło (ok. 150) ile padło, ile ... Śmiertelność wśród kotów 80%; nie pamiętacie raportu kontrolnego? Przecież był w pasie lokalnej - 31 stron niedopatrzeń, bólu i cierpienia zwierząt. I co? Zmieniono kierownika ale system pozostał i zarządzający też, eh...; co tu gadać!
  8. Z tym jedzeniem w schronisku to dzwinie jest. Jak się czyta raporty ileż to pieniędzy wydano na ryż i mięso to ho,ho! A jak tam byłam tw porze karmienia to w kotłach: brunatna woda; precle (solone??) z darów i suche z darów. Gdzie do cholery ten ryż i to mięso?????? Toż prawie 2 miliony zł polskich dale Urząd Miasta na schronisko!!!!! PRAWIE DWA MILIONY CO ROK!!!!! I to na bieżące potrzeby, na dodatkowe inwestycje można się starać o pieniądze.
  9. Tak, sugeruję aborcję. Mało, że sugeruję, uważam ją za jedyne wyjście w takich sytuacjach. Znalezienie domu dla urodzonych już szczeniąt, nie mówiąc o dorosłych psach, jest problemem.
  10. Z tego typu hodowlami "garażowymi" jest jeden podstawowy problem. Otóż można tam wejść z inspekcją wet. z policją, trzeba udowodnić że warunki są niewłąściwe, czyli cały eleborat na temat tego co widać i następnie należy psy ... zabrać. Kto z was, oprócz TOZ, który ma miejskie schroniska, jest w stanie przyjąć 40-60 psów; z sukami z małymi, z sukami w ciąży (czyli natychmiastowe sterylki), kto ma pod ręką 50 domów adopcyjnych. Przy każdym dużym mieście sa takie rozmnażalnie, psy są w fatalnych awrunkach, bez kojców, bud, szcenięta z krzywica i grzybicą. Zaniedbane zdychają z mrozu lub upału. Do Krakowianek - nie szukajcie pod Warszwą - w krakowie są takie same hodowle, pod nosem jeżeli jesteście w stanie zorganizować ok. 50 domów adopcyjnych dla zaniedbanych psów, suk i szczeniąt to zaczynamy akcję. Pozdr.
×
×
  • Create New...