Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44567
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. No wcale się nie dziwię, że Cię chwyciła za serce, jest taka delikatna, urocza!...
  2. Kochane jesteście, że zaglądacie i jesteście ze mną. Trochę zgody: i trochę "nauki"
  3. tak właśnie muszę robic, bo inaczej się nie da. Dziś już dam spokój (sobie i jej), ale rano wypuszczę znów, ale spróbuję przypiąć długą smycz i zobaczymy, co ona na to
  4. No to i ja się melduję ... bardzo biedne obie, ale chyba nie takie stare?...tak porównuję z Dianą, ona miała o wiele więcej siwizny na pyszczku. Cudnie, ze jedna ma szansę
  5. Bo bez sterylki jej nie oddam, a przecież muszę jej poszukać nowego lokum.
  6. Mam pampersy psie rozmiar S po mojej Nusi retlerce. To dla psiaków o obwodzie w pasie 22 - 40 cm. Czy by pasowały dla Czestera? Bgra, zmierz go proszę
  7. Tak, źle się z tym czuje, bo ciągle kombinuję, czy ją wypuszczać, czy ją złapię, czy zostawić w kojcu do środy, czy po sterylce wytrzyma w domu, co powie na zamknięcie w kuchni, jak zareaguje na koty, i jak ją wyprowadzać na smyczy?... Aria w kojcu. Wyszliśmy z Tomkiem opatrzyć na zimę rośliny w ogrodzie (mamy świeżo posadzoną hortensję pnąca, figę i budleję), nasze suki z nami. Ale była radość Arii na ich widok! Aria biegała, zaczepiała do zabawy, przybiegała na nas (do Tomka!! - dała się pogłaskać po nosie, bo kucał i tuliła się do niego Bezia), nie odstępowała psów na krok, a tym samym nas, bo całe towarzystwo było blisko nas. Jak Diana poszła się położyć na tarasie, to i Aria też. Bardzo małpuje nasze psy, a Diana to dla niej guru - liz ją po pysku! jak szczeniak matkę! Potem wzięłam z kuchni miskę z jedzeniem i weszłam do ojca, za mną wskoczyła Bezia - łasuszek, i wreszcie Aria. I tak ją udało się zamknąć.
  8. Sąsiedzi się skarżą, że Aria wyje. Zasmakowała w odrobinie wolności i teraz tęskni do wyjścia z kojca :( Nad ranem dała znów koncert na całą wieś :( Głupio mi tym bardziej, że w środę zmarł nasz sąsiad Jurek, wczoraj był pogrzeb, rodzina by chciała odpocząć i ochłonąć, a wyjący pies, to sami wiecie... :( Rano, przed śniadaniem, wypuściłam Arię z kojca. Już bez dodatkowej zachęty wyszła sama. I zachowuje się teraz jak dziko żyjący pies, jak pewnie żyła 3 miesiące temu przez złapaniem. Biega po całym ogrodzie, przemyka się pod krzakami, na wołanie ucieka w drugi kąt ogrodu :( Na miskę w moim ręku nie reaguje zupełnie, nie chce podejść. To już/dopiero 2 godziny tej wolności, a ja nie mam pomysłu, co dalej, czy do wieczora wejdzie do kojca, czy nie...
  9. Na pierwszej stronce uzupełniłam rozliczenia, tzn, wpłaty na Arusię :) Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękuję :) Wpłaty: 24.XI Mari 23 50 zł 20XI Nesiowata 20 zł 17 XI Nadziejka z bazarku 26,30 :) 10 XI Nuncek 50 zł 3 XI Aldrumka 60 zł 29 X Nadziejka 23 zł 19 X Nadzieka 30 zł 13 X Nuncek 50 zł 28 IX aldrumka 20 zł 07 IX Nuncek 50 zł Karma Josera 15 kg od Agat 21
  10. Dziś już nie było tak różowo - wyszła z kojca, zaczepiała suczki, te się odgryzały, aż bałam się, że się to źle skończy. A do kojca nie chciała wrócić :( Po 4 godzinach wreszcie za Dianą i miską z jedzeniem weszła. Ale trochę nerwów i zdrowia straciłam:( Sterylizacja umówiona na środę na 17.00
  11. Ale cuda na bazarku! Zapraszamy!
  12. Na razie muszę poczekać ze spacerem z prozaicznej przyczyny - ma przyjechać szambowóz (przecież u nas na wsi nie ma kanalizacji...) i będzie otwarta brama, bo facet musi zrobić ze 4 - 5 kursów, a nie wiem nawet, kiedy zacznie. Ale poczekamy, nie ma wyjścia. Aria rano radosna, ale nie tak ufna, jak do tej pory. Resztka tej krótkiej smyczki zwisa, nie ma końcówki z pętelką, do której miałam przypiąć dłuższą smycz. I dotylkanie obroży i tej końcówki nie podoba się jej, unika, odsuwa głowę. Teraz tylko sterylizacja i zobaczymy, co dalej.
  13. no właśnie, bo zawsze z tyłu głowy: a jak się nie uda, a jak się psy pogryzą, a to moze jutro spróbuję, bo dziś juz ciemno itp. Oczywiście, że nadal jest niepewność, że jak jutro wypuszczę Arię i moje psy, to się nic nie stanie. No i to, ze jak dziś zamknęłam Dianę i Bezię w domu po tym wspólnym "spacerze", Aria trochę zgłupiała zostajac sama w ogrodzie. Nie wracała do kojca, chowała się w krzakach, zdezorientowana, przestraszona. Nie pomogło moje nawoływanie ani grzechotanie chrupkami w misce. Dopiero jedna z dziewczyn szła w jej kierunku, druga zagradzała drogę, ja stałam za kojcem, i jakoś tak wspólnie powolutku, spokojnie, nakierowałyśmy Arie do kojca. A jutro będę sama........
  14. c.d. A potem wypuściłyśmy samą Dianę - i znów zapoznanie poza kojcem, na spokojnie. Choć aż się trzęsłam z nerwów, czy się nie złapią, to dziewczyny uspokajały, mówiąc, ze muszą ustalić hierarchię. Dołączyła Bezia, a ja po prosu miałam za zadanie chodzenie sobie spokojne po placu, nie zwracając na psy uwagi. Było kilka spięć, Diana pokazała zęby, pokazała swą wyższość. Aria wyraźnie chciała się bawić, zaczepiała te moje dwie damy, ale bez rezultatu. A gdzy Klaudia kucnęła i głaskała Bezię, Aria też podbiegła i dała się bez problemu obcej osobie głaskać :) I po zabarykadowaniu wejścia do budy, obie panie założyły Arii obrożę i krótką smyczkę Trwało to 2 minuty, a ja się tak obawiałam...Aria znieruchomiała, dała sobie dopasować obróżkę i teraz w niej paraduje. Odpoczywa teraz w kojcu, jutro od rana trenujemy. Zapłaciłam 100 zł za paliwo, a to 120 km w jedną stronę :)
  15. Dziewczyny były, i podjechały pół godziny temu. Ponad 4 godziny nam poświęciły :) Bardzo dużo dała mi ta wizyta. Przede wszystkim mówiły, co i robić i ROBIŁY to, nie wirtualnie, ale w realu. Otworzyłyśmy kojec i rozłożona została karma aż do bramy. A my w domu i w oknie. Oj, czekałyśmy z pół godziny, aż Aria wyszła. Początkowo nieśmiało, ale pochodziła z pół godziny, wąchając, rozglądając się. Potem wypuściłyśmy Bezię. Powąchały się spokojnie, Aria wróciła sama do kojca. c.d nastąpi...
  16. Dziękuję bardzo za wpłaty - Mari23 50 zł i cegiełka od Nesiowatej 20 zł! Jesteście kochane! Ja też czekam...upiekłam szarlotkę i zaraz robię leczo, same warzywa, jako ze jedna z pań jest wege. no ciekawe, co się będzie działo, ciekawe... Wczoraj Aria znów mnie zadziwiła. Wieczorem, jak już zje swoje chrupki, zawsze się "bawimy", głaszczemy, dotykamy. I dla zabawy zaklaskałam w dłonie i przytupałam nogami. Rany, jak ona się przestraszyła! Uciekła do budy i już nie wyszła :( Tak ją ktoś poprzednio straszył, tupiąc buciorami!
  17. Hellou, i co tam u Was, kochani?
  18. Super!! Gratulacje!, Babciu i Dziadku! Jak to się mówiło u nas w rodzinie: Vivat autor, wydawca i dzieło!!
  19. Ale mnie zaskoczyłaś, sama masz tyle biedy pod opieką!....
  20. Wpłynęły pieniądze z bazarku Nadziejki - 26,30 zł! Bardzo, bardzo dziękuję!
  21. Ale się u Was dzieje, oj dzieje!... A u nas spokój i cisza :) Musia ma otwarte drzwi od łazienki, ale jej tam najlepiej, tylko na chwilkę wychodzi, i wraca. Przybiega na głaski, mruczy, zajada z apetytem. Mam wrażenie, ze moje obie kotki w ogóle o niej nie wiedzą, go one raczej nie chodzą na piętro, bo całe życie kotów i psów to kuchnia i nasza sypialnia: tu się je i tu się śpi :) Przyjdzie czas i na Musię :)Ale nie boi się psów - Diana owczarek też nie wchodzi na piętro, a Bezia oczywiście mi towarzyszy, jak tam idę. Ale bez agresji patrzy na kotkę, a Musia na nią, powąchały się noskami i rozeszły z podniesionymi ogonkami :)
  22. Zwrot kosztów paliwa :)
  23. Nasza Magda robi malutkie cięcie ze szwami rozpuszczalnymi. Najpierw wpadam na pomysł jakiegoś unieruchomienia Arii celem załozenia obroży, a potem pomyślała, że jak juz usypiać, to zróbmy sterylizację, Bo i tak trzeba. Umówiłam się z panią Klaudią, poleconą przez dr Łapińską, że przyjedzie z koleżanką do nas!! Środa, godz. 12.00
×
×
  • Create New...