Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44567
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. No właśnie, potrzeba czasu na to oswojenie. Zagrożenie jest tylko takie, że do mnie nabierze z czasem zaufania, ale do obcych - niekoniecznie. Nowy dom będzie pewnie musiał od podstaw ją socjalizować :( Myślę, że jak już będzie lepiej z Arią, to zawieziemy na sterylizacje (jak?..) i będę ją ogłaszać. Może znajdzie się dobra dusza, która ją weźmie pod swoje skrzydła i zostawi ją sobie na zawsze.
  2. Dziękuję dziekuję.......
  3. Dziękuję, Nadziejko, tyle lat Nusia była z nami, wydaje się ze od zawsze... od zawsze.......dzis się zabieram za porządki "posłankowe", bo na każdym jest podkład i folia, upiorę koce, poduszki itp. I do piwnicy wyniosłam posłanie z kuchni, bo używała je tylko Nusia.
  4. Z Arią różnie - jak już da się przez kraty pogłaskać obrożą, to następnego dnia nie wyjdzie z budy na jej widok :( Ręce opadają, bo tu trzeba speca, a nie takiego laika jak ja :(
  5. Mądrze napisałaś, Krysiu, to prawda - Nutka pozwoliła nam się psychicznie przygotować na odejście. Słabła z dnia na dzień, od 3 dni pojawiała się ataki padaczki - krótkotrwała utrata świadomości, po której spała całe godziny. Ale na siusiu wreszcie się podnosiła, łapki jej się plątały, i postawiona na trawie robiła co trzeba. Pampersika jej już nie zakładałam, by zwiększyć komfort ruchu. No i nie chciała jeść :( odrobine skubnęła, odwracała głowę. Piła wodę, łapczywie i dużo, czasem wpadając do miski łapami :( Wczoraj zjadła, o dziwo, sporą garść mielonej wołowiny, podawałam jej z ręki małymi porcjami. Przytuliłam ją, a ona wylizała mi nos, jak kiedyś, to było ulubione jej zajęcie. Wieczorem już nic nie tknęła, miała znów atak, oddychała z trudem. Ułożyłam ją na posłanku w kuchni, by miała spokój. Raniutko już nie żyła, była zimna :(
  6. Nasza Nusia, słabiutka babinka :(
  7. Nie mogę się doczekać, kiedy Aria pozwoli sobie wyciąć te dredy zza uszu i obejrzeć głowinę - na czole ma przesuwalny guzek i jakoś tak zmierzwiony loczek, śrut? stara rana? ...:(
  8. Aria robi postępy :) nadal boi się obroży w ręku, jak jestem w kojcu, ale przez kraty udało mi się ją nawet głaskć tą obróżką :) Bardzo łaknie pieszczot, zwłaszcza ta ręka wysunięta do kojca przez kraty to najlepsza przyjaciołka - podstawia się, obiegnie kojce dookoła i znów jest pod ręką łepek, dupka, grzbiecik! A jak wygląda ta moja ręka, to szkoda gadać, cala w siniakach. W kojcu, jak już podje, to podchodzi do dłoni, spokojnie stoi i ją można głaskać i głaskać. Na razie tylko przód ciała, ale i już drugiej ręki się nie boi. Nutka drepcze, pokasłuje, ale nie je :( Wczoraj wieczorem skubnęła trochę kociej karmy, dziś rano odwraca łepek. Ani gotowany kurczak, ani parówka, ani szyneczka, ani Dolina Noteci, nawet nie powącha.
  9. Bardzo Ci dziękuję, kochana! Tym bardziej że zawożę takze karmę Neli, tej dużej suczce, którą pani Kasia zgodziła się przetrzymać. Mam zmartwienie - nasza Nusia, ratlereczka, już na ostatniej prostej :( Dziś straciła przytomność, upadłą przed posłankiem. Myślałam, że to JUŻ, ale ułożona na posłaniu i okryta kołderką, ocknęła się i teraz śpi. Pokasłuje po swojemu, ale łebka nie podnosi :(
  10. Żeby tak Arie można było wypuścić z kojca...słońce, trawa, zabawa z psami... Ale muszę mieć gwarancję, ze po pierwsze nie ruszy kotów, nie zagrozi wynoszonej często Nutce, a po drugie - że wróci do kojca jak będzie trzeba. Czyli najpierw nauka obroża+smycz. Próby pierwsze nie wypadają korzystnie. Obroża koło miski - ok, ale obroża na przegubie ręki - Aria nie podejdzie. Ręka bez obroży - podchodzi, daje się głaskać, ale tylko do łopatek, dalej juz ucieczka :(
  11. pewnie spadła przed wyróżnieniem
  12. To super pomysł z tym projektowaniem, bo przybywa nowy członek rodziny i musi mieć swa małą przestrzeń :) A ja nadal prowadzę dom tymczasowy, i jak na razie "zablokowałam się " Arią :(
  13. Aldrumko, dziękuję za wpłatę na Arusię :)
  14. Oj tak........... Wieczorem Aria jest najbardziej komunikatywna, ale jak jestem poza kojcem a obok są Diana i Bezia. Wtedy mogę wsadziwszy rękę przez kraty kojca wygłaskać psa od głowy po ogon, sama się podstawia, odbiega, powraca. Czyli dotyk sprawia jej przyjemność.
  15. Obroża, którą założyłam wtedy Arii jest za luźna, i jakby szarpnęła, to by ją zrzuciła przez głowę. Głaszcząc Arusię i drapiąc pod głową próbowałam ją odrobinę zacieśnić, ale bezskutecznie, więc ją zdjęłam. No i tyle psa widziałam... Wyszła do mnie wieczorem z budy, ale nie dała się pogłaskać. Dziś rano to samo - miałam w ręku obrożę i smaczek. Ucieczka do budy z pozycją "tylko ogon widać" :( , a smaczek sama obie zjedz. Do miski wyszła, jak obrożę schowałam do kieszeni i sama wyszłam z kojca :( No cholerka, co kroczek do przodu, to dwa w tył:(
  16. I co tam , Małgoś, u Was?.......
  17. Ta nasza babinka w sierpniu skończyła 17 lat
  18. Agasiu, gdyby to był maleńki piesek, taki 6 kg - pod pachę i do domu. Posłanko w kuchni, obserwacja naszych psów, nauka od nich normalnych psich zachowań. Tak jak oswoiliśmy Pikusia, a był w podobnym stanie jak Aria. Tu nie wiem, ajk reaguje na koty, a Szara kotka jest stareńka, do tego nasza Nusia w pampersiku :( No nic, musi być jak jest, nic nie wymyślę :(
  19. Nadal dotyk za obrożę nie podoba się panience wcale, wyrywa się i umyka do budy.
  20. Na razie Aria robi unik, jak dotykam obroży, ale czasem da się pogłaskać po łopatkach i grzebiecie. Ma apetyt, jest wesoła, kupy w normie - to najważniejsze.
  21. Sukcesik! Rano założyłam Arii obrożę :) jak zapinałam na szyi zatrzask, cofnęła się, ale nie na tyle, by mi wyrwać obrożę z ręki. Ale uciekła do budy i przyjęła pozycję "nie ma mnie, tylko ogon widać". Teraz zaniosłam jej smaczek, przez kraty bardzo radosnie mnie powitała :)
  22. Ja też chylę czoła przed Twoją i Twego TŻ pracą jako dt - niezastąpiony, solidny! I dzięki za dalszą działalnością :) Może jednak się przekona, ze małe pomieszczenie nie równa się jakiejś klatce, niewoli czy co tam sobie ubzdurał w tym małym łebku?......
  23. tu jest tak specyficzna sytuacja, jak opisuję - Aria pozwala się dotykać TYLKO po głowie, od kilka dni też po grzbiecie. I tak się ustawia, ze muszę wyciągać rękę na całą długość, bo malutki mój kroczek w jej kierunku=ucieczka. Tak że tego.... Nie do każdej sytuacji i psa rady p. Beaty można zastosować :(
  24. Dziękuję za rady, są bardzo ważne dla mnie. Dziś jakby gorzej nam szło z głaskaniem. Podczas jedzenia - ok, odrobine posmyrana główka. Po jedzenie odważa się podejść na wołanie, i na chwilę znieruchomieć, jak ja dotykam. Dziś nie podeszła, krążyło wokół mnie, machała ogonem, ale podziękowała za pieszczoty :(
×
×
  • Create New...