Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44580
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Ja też skorzystałam, ze wczoraj była u nas Ania z Kenią - całe stado zabrałyśmy na pola. Wybiegały się, wybawiły! Nawet Sonia przy Kenii i Amisi odżywa. Ale powietrze już było takie ciężkie, mgliste, dziś chyba nie lepiej...
  2. Ja też mam do odłowienia jeszcze 3 czarne koty, dzikuski niestety. Wypuszczę je do tego gospodarstwa, skąd pochodzą. Szkoda, Alu, że daleko od siebie mieszkamy, przetrzymałabym tę srebrną po sterylizacji u siebie.
  3. Kto, jak nie TY?? :) Między jednym a drugim egzaminem wyściskaj od nas Fasolówkę :)
  4. Na fb zrobiłam mu wydarzenie.
  5. Zawsze pozostanie z nami...
  6. 10 lat minęło od znalezienia Pelasi. Taka sama zima, ta sama droga, patrzę przez to samo okno w kuchni, co wtedy....
  7. Nie wiem... Babki z rynku, te co zawsze, dawały mu jeść od tygodnia. A że mieszka tam bardzo podobny pies Łatek (jak mniemam, brat naszej Soni, razem koczowały pod sklepem 13 lat temu), i pewnie ja go widziałam, ale pomyliłam z Łatkiem. Szkoda tego Sonka na łańcuch, ale nie mam pomysłu :( Żeby go ktoś chciał na dt, nauczył życia, chodzenia na smyczy, pieszczot...\ Eh, bardzo mi go żal...
  8. Biedny ten brzusio, ale tak trzeba dla zdrowia...
  9. i ja jestem, jak tylko mam chwilkę czasu
  10. Tekst: Sonek błąkał się od kilu dni po naszej wsi, dokarmiany przez niektórych, przepędzany przez innych. Spał w zaspie śnieżnej na ulicy. Teraz jest bezpieczny i w kojcu czeka na nowy dom. Pies jest duży, bardzo spokojny, ufny, przyjacielski. Po odkarmieniu będzie ślicznym psem w typie landseera. Jest młody, ma około 2 lat. Został odrobaczony i zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Kontakt: [email protected] 692 781 745
  11. Ogłosiłam Sonka na OLX i Ogłaszamy.pl, nie umiem wejść na stronę Mojaostrołęka?...P{oprosiłam Konfirm o pomoc...
  12. Dziś go wygłaskałam, założyłam inną, większą obrożę (wczoraj na jej widok w moim ręku cofnął się do budy), nalałam wody. Jak sie pochyliłam na miską, by nałozyć jedzenie, polizał mnie po policzku. Jejku, jest taki fajny! Napisałam krótki tekścik ogłoszeniowy do naszych Wieści, ukażą się pod koniec tygodnia.
  13. U Bezulki wszystko ok. Pani mówi, że docierają się - ze trzeba wcześniej wstać, by wyjść na spacer z psem, ze po pracy też mieć czas dla psa... Ale Beza pogodna, spokojna, ma apetyt, bawi się z młoda pańcią. To chyba czas odetchnąć, nie?
  14. Pani nawet się nie odezwała, nie zadzwoniła, kompletna cisza :( Jeżdżę do kojca z Tomkiem - zawożę michę ciepłego jedzenia i wodę. Pies śpi w budzie, więc nie marznie. Do jedzenia wychodzi z tej budy, je niespiesznie, spokojnie, pije wodę. Martwiłam się na początku, czy nie chory, bo taki smutny i osowiały. Cudny, fajny misiek.
  15. Chyba go nazwę Soniek - bo taki jakiś ogólnie podobny do mojej Sońki, a te łapeczki dropiate to już identyko :)
  16. A my mamy pod opieką takiego biedaka pic host
  17. Pojechałam do niego po pracy - wyleżane miejsce przed budą...Czyżby nie wszedł od wczoraj? Miski z zmarzniętą wodą, miska pełna chrupek, wiadro(!) wypełnione zupą z przedszkola. I pies, cudny, spokojny, uległy, z ogonkiem pod brzuchem...Bardzo, bardzo poczciwy osobnik. Tomek już rozpuscił wici po znajomych, jutro rano ma podejść tam do kojca młoda osoba - może jej się psiątko spodoba.
  18. Krysiu, Złota Kobieto! A ja tyle się naszukałam tego wątku! Dziękuję Ci serdecznie! Napisała o nowym psie tam właśnie. Imię tylko jakieś muszę wymyślić.
  19. Dziękuję Konfirm za odnalezienie wątku :) Od wczoraj w gminnym kojcu czeka na dom nowy pies - duży, gładkowłosy, czarno -biały, bardzo łagodny i sympatyczny. Błąkał się od kilku dni, widziałam go pod sklepem, potem dwa dni go nie było. Wczoraj leżał zwinięty w rogalik w pryzmie odgarniętego śniegu na ulicy, przysypany śniegiem... Pracownicy gminy, którzy zazwyczaj odprowadzają takie zwierzaki do naszego gminnego kojca, byli zajęci usuwaniem jakiegoś zwalonego drzewa, a po godzinach pracy jakiś nikt się nie kwapił z pomocą :( Popatrzyłam na Tomka...Wzięliśmy smycz, obrożę, pasztet podlaski, chrupki i wróciliśmy do rynku. Pies na nasz widok się podniósł z tej śnieżnej jamki i dał sobie założyć obrożę. Ale do samochodu za chiny nie dał się podprowadzić, a co tam mówić o wejściu... Postanowiłam go na smyczy prowadzić do domu (do naszego kojca, bo wymoszczona słoma buda, bo ciepłe jedzenie), ale gdzie tam! może z 10 kroków zrobiłam, ciągnąc psa na smyczy, aż się położył nie nie ma sprawy.... Tomek jechał za nami powoli autkiem. W tej desperacji (żeby psu nie dać rady poradzić!!) mówię "otwórz drzwi, a ja go wsadzę" i dźwignęłam te 30 kg na tylne siedzenie. Cholerka, pies nieznajomy, duży, wystraszony! Ale ani pisnął, tylko znieruchomiał. Nie chudy, nie śmierdzący, taki miśkowaty poczciwiec. A w oknach oczywiscie twarze, bo to sensacja, psa łapią! Jedna babka wyszła do bramy i mówi: "dobrze, że go łapiecie, bo już do ludzi się zaczął sadzić" - jak nie krzyknę na nią, czy zgłosiła tego psa do gminy, czy podała mu miskę z wodą chociaż, czy może tak spokojnie patrzeć, jak pod jej bramą zamarza pies?? Poszła bez słowa do chałupy. W naszym kojcu pies dostał miskę ciepłego ryżu z mięsem, miskę z wodą. Jadł "jednym zębem", zostawił pół porcji na dnie. Popił wodą i bez wahania zaczął wychodzić z kojca! Po sztachetach! Nie było wyjścia, Tomek zadzwonił po Tomka - strażaka, by jednak psa odwiózł do kojca gminnego, bo to kojec zakryty, z dachem. Zostawiłam mu tylko obróżkę i smycz. Dziś po pracy podjedziemy tam, zrobimy zdjęcie, zawiozę ciepłe jedzenie.
  20. Wczoraj łapaliśmy z Tomkiem psa - bezdomny, od kilku dni włóczył się po naszej wsi, dziadował pod sklepami. I jak po wyjściu z pracy zobaczyłam go zwiniętego w rogalik w śniegu na chodniku, przysypanego śniegiem, to serce mi pękło :( Pies już bezpieczny w gminnym kojcu :)
×
×
  • Create New...