Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. No co Ty, dziewczyno, za co przepraszasz...... ale wiesz, że najgorzej leczy się własne zwierzęta? Dla mnie najgorsze jest trzymanie Pelasi do zastrzyku, tulenie jej, a ona tak rozdzierająco płakała, wprost w moje ucho, bo klęczałam na podlodze, a ona leżała w koszyku....a jutro znów....... Ale z drugiej strony, jaki wersal, lekarz na zawołanie, wizyta domowa, i czułe podejście, zagladanie do chorej miedzy śniadaniem a makowcem, pełna "kurtula":cool3:
  2. malagos

    Dyskopatia jamników

    Kochani, mam jamniczkę z dyskopatią, dostaje leki i jest od wczoraj poprawa. Ale mam pytanie, jak rozwiazać sprawę przenoszenia jej na trawniczek w wiadomych celach, bo wykluczone jest branie na ręce? Do ogrodu mam wprawdzie 6 schodków, ale piesek niechętnie wstaje i jakoś muszę ją przetransportować na siusiu? Na kocu? W dwie osoby? Ma moze ktoś doświadczenie? Teraz przeniosłam ją w jej koszyku, ale jest za wielki i miałam kłopoty w drzwiach :shake:
  3. Kurka, przecież niedawno komuś tłumaczyłam o dyskopatii, a tu nam się przytrafiła :shake: Na razie leczymy ją w domu, tzn. w gabinecie mego TŻ, jeszcze czeka nas RTG. Wiele wiadomości ze studiów odświeżyłam na Vetpedia i wątkach o dyskopatii, poza tym mój TŻ miał pozytywne rezultaty leczenia dyskopatii tym sposobem i lekami, jakie podał Pelasi. Zachodzę tylko w głowę, jak ją wynieść na siusiu, jeśli bezwzględnie nie wolno wziać na ręce?
  4. no i są kłopoty :shake: Jeszcze w sobotę popatrzyłam na jamniora leżacego na kanapie 4 kołami do góry, pomyślałam, że jest szczęśliwa i energiczna. Wieczorkirm przy braniu na ręce, pisnęła, a potek kulała na przednia lapkę. W niedzielę rano już kulała mocniej i nie chciało jej się chodzić. W nocy przytuliła się do mnie i popiskiwała. Do tego ratlerczyk przeżarł się świątecznie i wymiotował równo co pół godziny, raz tylko nie zdążajac zejsć z łóżka. Rano nie mogłam wziac Pelasi na ręce, bo rozpłakała sie bardzo. Czyli dyskopatia? Mimo wszystko wyniosłam ją na kocu na trawnik, ale siadziała skulona trzęsąc się. Zaraz też dostała zastrzyki, przeciwbólowe i p-zapalne i witaminy. Tak płakała, że Aga uciekła, a ja się poryczałam. Koniec na razie z kanapami, wersalkami i łóżkami. Jest koszyczek w kuchni, koce i poduszki, aby nie przemączć kręgosłupa. Teraz jest o niebo lepiej, była na siusiu i jest głodna.
  5. A ta jamniczka, nawet na domek tymczasowy nie ma szans? nie ma?:shake:
  6. Aga, cudowna kobieto! wszystkiego naj, naj za to, że uratowałaś tę sunię. Dobro wróci do Ciebie podwójnie :loveu: Wesołych Świat!
  7. malagos

    Metamorfozy

    [quote name='kiwi']masz racje malagos, dzielna mama musi miec swoje miejsce :) kto sie tym watkiem zajmowal?[/quote] Sunia jest u Gajowej, a znalazła ją chyba Deszczowa, albo Chrupek?
  8. A mnie się nie podoba, że musiała się zadowolić tylko spodami do mazurków, księżniczki jedzą mazurki, a spody niech sobie jakieś kundelki pałaszują :cool3: !!
  9. Mój Boże, jestem z Wami, myślę o Pigwuni, która nie po to uciekła grabarzowi spod łopaty, by teraz...... Będzie dobrze! Za dużo osób chce tego, by było inaczej!
  10. Sprawdziliśmy w ofercie Centrowetu [URL="http://www.centrowet.pl"]www.centrowet.pl[/URL] - jest caniserin, 5 ml po 28 zł, robi tę surowicę Instytut Weterynarii (Puławy?). Najbiżej Ostrowi jest hurtownia w Białymstoku, w Warszawie nie ma.
  11. Ja też się wypowiem, bo mam do tego prawo: mam swoje lata, ponad 20 lat życia na wsi po skończeniu studiów, skończoną weterynarię i dużo rozumu (mam nadzieję): ślepe mioty powinny być uśpione, i to w schronisku, jak tych suk przy budzie (u sąsiada 8 "ślicznych"szczeniaczków :angryy: ), wszystkich bez rodowodu, wszystkich, których szczenięta (np. jamniczki) sprzedawane są na giełdzie samochodowej za 20 zł, wszystkich, których dzieci chłop w worku wrzuca do rzeki lub obcina główki siekierą :angryy: :angryy: Wszystkie te tragedie widzę na codzień i naprawdę śmierć przez zastrzyk ze środkiem usypiającym jest lepsza, niż śmierc o jakiej pisałam wyżej.
  12. malagos

    Metamorfozy

    Wiecie, kogo mi tu brakuje? Gai, tej suni z okropnie przerżniętym drutem gardłem i dziećmi w stodole.
  13. Dzięki, Kiwi! Te metamorfozy sa rewelacyjne! Po raz pierwszy tam weszlam i jestem w "pozytywnym" szoku! A dziś poprosiłam moją 10-letnia Agusię, by wyszła na spacer z Pelasią, a po chwili słyszę nawoływania (bo to sztuka znaleźć psa pod narzutą na wersalce, fotelu w mojej sypialni, a Agi łóżku): Pella Pella Donna! a potem: Pelagio Bielawska, gdzie jesteś?!
  14. Kiwi, dobra kobieto :multi: :shiny:
  15. LESIO CZYZ ON NIE JEST CUDOWNY???:loveu: Jest!! Po trzykroć, jest! Ciekawe cechy po przodkach zebrał w sobie, ale jest śliczny i nietypowy!
  16. Aniu-Soniu :oops: Z moją inteligencją techniczną, wczoraj z pomocą kilku osób wstawiłam fotki, zrobione 2 tyg. temu:oops: . Na "metamorfozy" przyjdzie pewnie poczekać drugie tyle............
  17. Toż to kopia mojej Pelasi..... Dlaczego ja nie mogę mieć więcej jamniczków?!:placz:
  18. Tak mi szkoda Pudlisia :shake: Czy on był w tak złym stanie, że odszedł mimo podawania jedzenia, polepszenia warunków, czy to schronisko w Krzyczkach go uśmierciło? To tak przez ciekawość :shake:
  19. Powinnam zmienić tytuł na "Wiosenna jamniczka..." :cool3: Pelasia wraz z topniejącym śniegiem straciła kilka latek. Na dworek sama sie pcha i nie wraca na wołanie (no, może nie słyszy, biedactwo:cool3: ). Zbiega w podskokach ze schodków, aż uszy powiewają na wietrze. I buch, do ogródka! A tam skalniak, rabatki bylinowe, wrzosowe, a w nich mysie norki ........i co normalny jamniorek robi? A jak pojdziemy do sadu, który zimą wydawał się w odległosci 100 km, bo biedna psinka nie miała siły tam nigdy dojść.............Teraz okazał się zaskakująco blisko, bo Pelasia bywa tam kilka razy dziennie, i to nawet jak ja już wracam do domu, ona tam jeszcze gospodaruje :razz: . Ale wszystko jest ogrodzone, do drogi daleko i nie ma przejścia, więc sunia i dwie ratlerowatości są zupełnie bezpieczne. Raz dziennie biorę Pelasię na smycz i idziemy na pole. Ubiegłoroczne rżysko to jest raj dla jamniczków! Kopie się tam takie jamy, że cały ryj się chowa, wyciąga zębami korzonki i wypluwa ziemię, pracuje tymi siwiutkimi łapkami, a ogonek ciagle kręci wiatraczka. Wtedy się pańci nie słyszy, że woła do domku, a jak pańcia zbliża sie ze smyczką, jakby niechcący te mysie norki przekopuje się coraz dalej na polu :razz: , aż pańcia przemierza za pieskiem hektary rolinika-sąsiada. A jak się wpadnie do domku, to prędziutko na łóżeczko i się "jamniczy"- czochra pleckami po poduszce, potem przewrót na brzuszek, śpiewanie, pomrukiwanie i inne efekty wydawane paszczą, przeciaganie, aż tylne nózki wyprostuje za siebie i skrzyżuje. Wtedy trzeba do niej się przytulić buzią i pozwolić sie wylizać centymetr po centymetrze, mimo że te całuski sa odrobinę nieswieże:eviltong: . Kochana Pelasia!
  20. widać, ze jamniki kochają wiosnę i przestrzeń. Moja stareńka Pelasia biega jak oszalała po zeszłorocznym rżysku, kopie nory, wsadza cały swój długaśny ryj w każdą mysią norke i cały czas macha ogonkiem. A ja stoję jak świeczka ze smyczą na drodze i nie mogę jej się dowołac. Aż przymusowo na smycz i na włóka do domu. Jamnik, który zimą był wynoszony do ogródka na szybkie siusiu, bo nie miał siły sam zejść z 6 schodków :evil_lol:
  21. Ale dlaczego psy nie uciekły?! Zrujnowana chałupa pewnie nie miała drzwi lub miała jakieś dziury, którymi psiaki mogły wchodzić i wychodzić. Dlaczego wiec znalazły śmierć w płomieniach?! Straszne to, okrutne:-(
  22. Kurcze, ja nadal trzymam kciuki ;) A może juz coś wiadomo?
  23. A ja o ratlerki nawet nie będe pytać :eviltong: Pudelki, do domów! Mój sasiad miał pudla Fakira i nauczył go liczyć do trzech! Pokazywał na palcach, i pies szczekał tyle razy, ile było palców. I przecież pudle często w cyrkach występowały z powodu inteligencji!
×
×
  • Create New...