cieszyła się , ale po chwili. Jak zrozumiała, ze tu jest fajnie, wygodnie, cieplutko i ciagle głaszcza po łepetynie....:cool1: Aż posapywała z rozkoszy. Identycznie jak Malinka, która też nie znała kolan.
No i niespodzianka, gdy oglądałam ulubiony serial (wtedy zasiadam na słynnej kanapce przed TV, a psy i koty biegną na wyscigi, by zajać lepsze miejsca obok i na mnie :evil_lol: ), Liluś się kręciła przy nas, podpatrywała...
Nawet jej nie wołałam, bo był scisk jak piorun. A ta biedusia nie zuważyła, ze jedna sztuka schowała sie pod narzutę i wskoczyła....na ratlerkę. Ta podniosła jazgot, nakrzyczała na Lilusie, ale ułozyły się wszystkie zgodnie obok siebie. Czyli na 2 osobowej kanapce ja, 3 suczki i 2 koty. Zabrakło Pelasi, ale ta spała u mnie w łóżku.
[SIZE=1]W sumie dla takich chwil warto zyć....:evil_lol: [/SIZE]