Jechałam z koleżanką samochodem do Makowa na naradę. Powiedziała, że wczoraj widziała rozpaczliwie biegającego po szosie pieska, pod samym miastem, gonił samochody....Że mi pokaże gdzie, ze moze jeszcze czeka, biega, szuka pana...
Mały, żółty, długowłosy...
Był. Na poboczu, zabity przez samochód. Gdybym wczoraj przejeżdżała tamtędy :-( Nie zdążyłam :-(