Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 05/09/26 in Posts

  1. Tolu, pięknie, mądrze, trafnie napisane. Nawet jeśli się nie uda, to już sama obecność pomaga, jeśli nie tym biednym psom, to nam próbującym pomagać. Kwestie finansowe są ważne, bardzo ważne, ale wspólnie razem jakoś łatwiej i pomagać..... i płakać jeśli się nie uda. Tak bardzo jestem Wam wszystkim wdzięczna za Niunię - dzięki Waszej pomocy jej życie się odmieniło i możemy cieszyć się patrząc, jak ta biedula szczęśliwie sobie teraz żyje. I wiem, że to nie jest takie proste, by "wyciągnąć" następną biedę, choć tu na dogo wiele "cudów" się wydarzyło, a miejsce u kikou to połowa ceny hoteliku. A właśnie dzieje się kolejny "cud", bo anonimowy darczyńca opłaci koszt pobytu biedaka z 10-letnim stażem w schronisku... a skoro jest miejsce i będzie transport, to warto choć spróbować to wykorzystać. Rozmawiam ze znajomymi i próbuję uzyskać jakąś pomoc spoza dogo, żeby jakiś biedak jeszcze mógł pojechać. Nie jest łatwo, sama z mojej wdowiej renty za wiele nie mogę, ale próbuję i może drgnie czyjeś serce.... Fakt, że dogo nie jest fundacją i datków nie zbiera, ale na pomoc Fundacji ZEA w zorganizowaniu zbiórki zawsze możemy liczyć. Łatwo nigdy nie było i jest coraz trudniej, wszyscy to wiemy...
    6 points
  2. A naszej Niuni zdrówko dopisuje, ma sie dobrze. Co mnie strasznie cieszy to jej mądra główka. Pewnie pamietacie, ze dziewuszka reaguje piskiem i ucieczką przy probie zrobienia czegokolwiek przy szyjce, przy obroży. Ale jest taka mądra, przećwiczyłyśmy kilka dni do jakiego pomieszczenia ma isć jeść i lub spać. I teraz coraz lepiej nam to wychodzi. Bez prowadzenia.na smyczy, bo to jest niemożliwe. Po prostu ją wołam. Bardzo ją obserwowałam od incydentu z Różą chodziłam za nią krok w krok kiedy była z innymi. Ona sama nie atakuje, nie zaczepia na szczęście ale ostro broni zasobów. (Czyli moze koegzystowac z innymi bustrymi pieskami, ktore nie naruszą jej granic) Tego feralnego dnia psiny musiały coś znaleźć, co uznały za atrakcyjne. Jak już Mari wspominała Róża jednak straciła oczko, pierwsza operacja nie przyniosła oczekiwanego efektu, oczko było zbyt uszkodzone i trzeba było usunąć je w kolejnym zabiegu. (Ale malutka już dochodzi do siebie)
    6 points
  3. Żeby nie było tak smutno pokażę Aksamitkę, teraz Lunkę, którą adoptowała córka Poker. Kocia jest podobno chodzącą milością
    5 points
  4. Warunki rzeczywiście niezbyt "eleganckie", ale Bartuś tam żyje od lat, zna swojego opiekuna, ufa mu, budę ma tam naprawdę ładną i troskliwą opiekę Dory1020. U kikou warunki i opieka o niebo lepsze - tak, najlepsze! Ale... Akurat kilka dni temu rozmawiałam z wetką o psie, który tu u nas ma dom u całkiem majętnych ludzi, a łazi bezpańsko, pani z kiosku przy cmentarzu go od lat dokarmia (w domu pewnie jakieś resztki tylko dostaje). Ostatnio zobaczyłam u niego dużą wygryzioną ranę i uszy ze świerzbem, zagotowało mnie.... uznałam, że czas wreszcie odebrać im tego psa, bo on u nich tylko w budzie śpi, nie dbają o niego, nawet szczepień nie ma. Z wyglądu bardzo podobny do Bartusia. I poszłam z tym do wetki, gotowa na natychmiastowe odebranie psa. Wetka zna psa i tych ludzi, to prawie jej sąsiedzi - powiedziała, że zabranie go teraz na starość to nie będzie dla niego polepszenie, on nie odnajdzie się w zamknięciu, będzie cierpiał, bo całe życie łaził....długo wymieniałyśmy "za" i "przeciw", ustaliłyśmy, że go odrobaczymy... i tylko tyle dla jego dobra. Już wtedy pomyślałam, że sytuacja podobna jak u Bartusia, tylko tu pies "pański", a nie bezpański. Dlaczego o tym piszę? Bo Bartuś już raz miał być zabrany i przyjechać do mnie na BDT. I wtedy kila osób, którym dobro tego psa leży na sercu ustaliło, że dla tego psa to nie będzie szczęśliwa zmiana, pomijając wielkie ryzyko ucieczki z nowego miejsca, musiałby długo być zamknięty w kojcu takim, z którego uciec się nie da. To nieufny pies, nawet do Dory, która go przecież od lat karmi nie podejdzie, tylko do swojego "pana". A pan chyba nie chce raczej psa się pozbyć, bo w dniu, kiedy Aśka7 miała po niego przyjechać pies w tajemniczy sposób "uciekł", choć zawsze spał tam przecież....myślę, że on celowo go wypuścił. A i Dora pewnie będzie się o niego zamartwiać, jak go jej "zabraknie", bo jestem pewna, że ona go kocha... Bartuś nie jest tam zagrożony, chodzi po terenie osiedla, gdzie wszyscy go lubią (z wyjątkiem jednego wrednego małżeństwa ), ma w pewnym sensie "dom", gdzie żyje od wielu lat. Wtedy ustaliłyśmy z Dorą, że zabierzemy Bartusia jeśli by się nagle okazało, że potrzebuje leczenia lub w innej nagłej sytuacji. Nie wiem, jak teraz wygląda sytuacja, być może stało się coś, co spowodowało nagłą potrzebę zabrania Bartusia, jeśli tak - sama dołożę deklarację dla niego. Ale jeśli nie - nie róbmy więźnia z wolnego ptaka... tak mi tylko serce podpowiada, choć patrząc na zdjęcia widzę smutnego, starego psa, którego chciałoby się natychmiast zabrać do domu... Ja nie twierdzę, że "NIE".... ale nie pochopnie.... u kikou piesków nie ma dużo, myślę, że miejsce dla kilku nawet by się znalazło, bo ona ma wielkie serce i dom do tego wspaniale przystosowany....ale czy Bartusiowi na pewno będzie tam lepiej, niż teraz?
    5 points
  5. Jasne, że lubię. To mądra, fajna psina. Aż mnie ściska jak pomyślę ze takie wspaniałe, oddane, bystrzaki tyle lat siedzą gdzieś zapomniane w schroniskowych klatkach.
    5 points
  6. Na szczęście działa Gajulka śpi i chrapie po wrażeniach weekendu, a ja mam chwilkę na Dogo. Weekend spędziliśmy na działce, więc zmęczenie małej mordki jest uzasadnione. Udało się zrobić większą wyprawę Trochę małych spacerków i można było na tarasie popilnować Pozdrawiamy zaglądających.
    5 points
  7. Wy tu se dysputy płciowe (ups - puciowe!) prowadzicie, a Samiś niedzielę spokojnie ogrodując spędza i nawet nie wie, że jest o bezeceństwa jakieś posądzany..
    5 points
  8. A dzisiaj jeszcze taka wiadomość od mojej znajomej, której klasa postanowiła zrobić akcję dla Samisia i wpłacić na jego zbiórkę:
    4 points
  9. A nasza Niunieczka rozbrykała sie, koniecznie chce zjeść kotki. Szczegolnie kotke Renatke. (Renata to dziwna kicia, która nas wybrała i sama sie do nas wprosiła w gościnę, mimo że tu sporo psiaków mieszka) Na szczęście Renata jest młoda i sprytna i nie daje sie zjeść
    4 points
  10. Mam dobre wieści: Ten biedak po 10 latach więzienia pojedzie do kikou, anonimowy darczyńca zapewni mu pomoc na ostatnie lata życia. Nasza kochana i niezawodna Aśka7 pojedzie w trasę 13 czerwca, za dwa tygodnie piesek rozpocznie nowe życie, innego niż schroniskowe chyba już nie pamięta.... Jest druga dobra wiadomość - wśród moich znajomych spoza dogo zebrałam już 250 zł stałych deklaracji i bez względu na to, czy ktoś się do pomocy przyłączy razem z tym biedakiem pojedzie na pewno ktoś jeszcze. Wciąż trwają "zakulisowe" rozważania komu w pierwszej kolejności pomóc, kogo zabrać, komu ta pomoc najbardziej potrzebna... Wybór niestety spory, bo tych w potrzebie niemało, a raczej tylko jedno psie nieszczęście będzie mogło rozpocząć inne życie.... Nie jestem w stanie podjąć decyzji któremu pomóc... Edit: Zapraszam na nowy wątek, niekoniecznie po deklaracje, każda obecność, wsparcie radą i dobrym słowem jest na wagę złota
    4 points
  11. Oto Bunia, obecnie Buba. Ostatnia sunia, która trafiła od ewu pod moją opiekę. Przebywała u mojej koleżanki Bożeny.
    4 points
  12. Myślę, że mari23 pisała ogólnie o ciszy, jaka tu zapanowała, bo to ona chyba boli najbardziej w sytuacji, kiedy wychodzimy z jakimś problemem. Pomoc finansowa jest ważna, ale ważne jest też bycie razem, jakiś znak, że jesteśmy, rozumiemy, widzimy te psy. Cisza jest destrukcyjna, a w sytuacji pomocy zwierzętom rozrywa serce.
    4 points
  13. Udało mi się znaleźć cudowny dom dla owczarka australijskiego, wspaniały pies i miał szczęście, że trafił do wspaniałych ludzi. Będzie szczęśliwy, a dotychczasowa właścicielka spokojna o jego los. Morze łez popłynęło po obu stronach, najspokojniej przeszedł przez to sam pies. Pierwsza fotka to podróż do nowego domu, druga to Bonnie przy płocie sąsiada nowego domu wypatruje.
    4 points
  14. Ten wątek powstał, żeby pomóc Bartusiowi. Ale jeśli zostanie tutaj to potrzebuje wg mnie doglądania przez Dorę i dobrego karmienia jakimś ulubionym jedzonkiem, nie suchą karmą. Chociaż tyle można by wspomóc Dorę i Bartusia na ten moment. A w razie czego poprzez konkretną pomoc.
    4 points
  15. Dzisiaj nasz spryciul nad spryciule zdjął sobie abażur zahaczywszy go o płotek Wrócił z ogrodu cały zadowolony. Na szczęście przy oczku nic sobie nie zrobił, bo musiał się "odkołnierzyć" tuż przed wejściem do domu
    4 points
  16. Uprzejmie Ci dziękuję za zainteresowanie. Jakbyś chciała jeszcze dorzucić choć grosz do jego operacji, badań, leków, specjalnej karmy czy hotelowania, to będę podwójnie wdzięczna za troskę o Samisia.
    4 points
  17. Byłam w weekend odwiedzić Basię, oprócz światełka położyłam na grobie małą doniczkę z miniaturowymi bratkami, takie delikatne, biało-liliowe ... To już 4 lata, kiedy to zleciało ... Czas mija, wciąż tak samo smutno.
    4 points
  18. Duży tak średnio lubi jak się mu robi zdjęcia. Jak się nie uda z zaskoczenia to potem takie miny są Za to mogę wrzucić bardzo rzadkie zdjęcie, jak się ktoś cieszy z poniedziałkowego poranka
    4 points
  19. Śpiący aniołek Nie wiem jak Was, ale mnie bardzo rozczulają śpiące spokojnie w zrelaksowanych pozach zwierzaki. Jest to dla mnie symbol ich dobrego bezpiecznego życia.
    4 points
  20. I tak jak Bonus nie przepada za mężczyznami. Każdą gościnię kobietę witała merdając ogonem. Do gościa mężczyzny wyskoczyła z ząbkami, uskoczył w porę
    4 points
  21. Jak inne jest jego obecne życie od tego schroniskowego. Widać, jaką mu radość sprawia wylegiwanie sie na miękkiej kanapie
    4 points
  22. Bardzo serdecznie dziękuję Limonce80 za wpłatę 40 zł stałej i elik za wpłatę 30 zł stałej na maj Viki kanapę uznaje już za oczywiste miejsce do odpoczynku:) Całkowicie zaakceptowała już pobyt w hotelu. Za około miesiąc zrobimy kastrację i panienka będzie szukała domu. Apetyt dopisuje, to znaczy, że usunięcie zębów było bardzo dobrym pomysłem. To ne mogło czekać A żeby nie było, że Viki tylko śpi, zdjęcia ze spaceru
    4 points
  23. Tak pisze dziś do mnie Kasia: Hej Wszystkim , Maurycy się wita poniedziałkowo, oczywiście jak zwykle w biegu . Ciężko mu zrobić przyzwoite zdjęcia, bo on ciągle biegnie, a jak nie biegnie, to tak się chowa sprytnie za drzewami, że nic nie widać, a jak podchodzę z telefonem to znowu biegnie . Rusza się sporo, zwłaszcza późnymi wieczorami, prawie zawsze jak wychodzę po coś przed dom, albo jak idę już zamykać towarzystwo na noc, to Maurycy jest na dworzu, z daleka słychać tylko jak przy wybieganiu i wybieganiu z domku skrzypi jego prywatna klapka w drzwiach . Jeśli chodzi o wyniki, to rozmawiałam z wetką i mówiła, że guz był wycięty z dużym zapasem, więc teoretycznie wszystko powinno być dobrze i dłuuugo nie powinniśmy się martwić, że będzie się coś działo...
    4 points
  24. No śpię.. Mówię, że śpię.. No jak tu spać, jak się tak gapicie.. Dobra jestem obudzony Ooo.. to ja nie spałem tu sam? No jednak rzeczywiście nie sam. I to jakieś wielkie zgromadzenie w dodatku! A śniło mi się, że jestem na bezludnej wyspie. Dobre, co?
    4 points
  25. Nasza Sepia prosi o kciuki - jest chętny domek, ale aż w Siedlcach, a tam nie ma wizytatorów. Na wizytę zgodziła się podjechać niezawodna Jo37, której ogromnie dziękujemy. Może to wreszcie ta rodzina... Pani Danka bardzo stara się o kocię - dzwoni, pisze, robi kocie zakupy, przysyła zdjęcia, a nawet zaproponowała, ze podjedzie do Warszawy po JO37 i potem odwiezie do Warszawy. W następnym tygodniu mają też montować siatkę na balkonie. Sepia we wtorek ma zabieg sterylizacji i po zdjęciu szwów będzie gotowa do wyjazdu.
    3 points
  26. Według mnie to nie jest właściciel tylko człowiek który go tam przechowuje i gdyby nie pomoc Dory to by ani do weta nie poszedł zaszczepić a karmił pewnie od czasu do czasu. Nie wiadomo czy go czasem nie uderzy jak nie ma humoru a Bartuś jest od niego zależny. Czasami tak jak teraz go zamyka , zasłaniając mu wejście i Bartuś nieszczęśliwy tylko przy budzie może siedzieć. Bartuś jest psem niczyim. Jest coraz starszy, będzie potrzebował bezpieczeństwa i stałej troskliwej opieki , nawet jeśli nigdy nie będzie psiakiem domowym to przyzwyczai się do nowego miejsca bo będzie na wolności - tak jak Maurycy jest u katakka , który ma swój pokój ale też swobodę poruszania się po całym terenie ogrodu, ma psiego przyjaciela a to piesek wycofany nie tak jak Bartuś przyzwyczajony trochę do człowieka. A spokój , trawa nowe zapachy ,nowy teren do zwiedzania wynagrodzą mu w pewnym sensie utratę tego co miał. Psiaki naprawdę przyzwyczajają się do lepszego.
    3 points
  27. No właśnie....czy dałoby się taką "inwentaryzację" zrobić w tych boksach ogólnych? Może jednak uda się pomóc któremuś z nich.... wiem, głupia, naiwna, marzycielka....i jeszcze parę innych, mocniejszych określeń mi się należy, ale może jednak cokolwiek by drgnęło, może jakoś udałoby się pomóc... może szczęśliwy nigdy już nie będzie, ale jeśli chociaż strach byłby mniejszy, to dla niego zmiana ogromna... i czas oprócz zmiany miejsca to jedyne "lekarstwo". Gaja i Niunia też szczęśliwe nie były przy zabieraniu ze schroniska... to są bardzo skrzywdzone psy, z wieloletnią traumą.... zostały te najbiedniejsze, najbardziej pomocy potrzebujące.... i najbardziej trudne w ewentualnym pomaganiu....
    3 points
  28. Myślałam, że uda mi się zrobić jakieś lepsze zdjęcia Julkowi, ale niestety. On coś nie odnajduje się z chłopakami (Ozorkiem i Mrozikiem) w pokoju. Nie wiem w czym jest problem, ale to Julek ma podrapany nosek. Pewnie by mu bardziej odpowiadało towarzystwo jakiejś kotki (jak przez chwilę była w pokoju młoda Fiona to był nią bardzo zainteresowany i bardziej aktywny), ale w tym momencie mam same kocurki. On jest bardzo łagodny, pozwala się głaskać i nawet się przy tym głaskaniu uspokaja. Ale sam nie podejdzie, unika człowieka, chowa się po różnych kątach. Jak był wcześniej sam w pokoju było tak samo. Myślałam, że obecność innych kotów pomoże, ale chłopaków się boi/nie lubi ich. Długi czas znaczył po ścianach (chyba to on, bo wcześniej tego problemu nie było). Może jeszcze trzeba poczekać aż hormony opadną po kastracji. Aktualnie nie mam wolnego pokoju, żeby go odseparować. Mogłabym go ulokować w izolatce, ale szkoda mi go, bo widzę często jak sobie siedzi na parapecie i patrzy przez okno, a w izolatce jest malutkie okienko przez które niewiele widać. Poza tym wolałabym mieć izolatkę wolną na nagłe przypadki.
    3 points
×
×
  • Create New...