Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/06/26 in all areas
-
Pan Mikołaj przyjechał po kotki. Wczoraj pisał że bardzo wystraszone ale zapewnia,że jest przygotowany na czekanie żeby dziewczyny się oswoiły. Ma nawet kamerkę żeby móc widzieć co porabiają w osobnym miejscu w mieszkaniu. Trzymamy kciuki!2 points
-
Jak to miło widzieć na dogo dawną gwardię. Paskudny FB wyssał tyle fajnych dogomaniaczek. Też pomyślałam o odchudzeniu Loli.2 points
-
Na tym wątku rozpoczęła się dogo-historia malutkiego staruszka, więc i tutaj chcę napisać, że cudowny, kochany ślepcio Miluś po 6,5 roku u mnie w ostatni dzień 2025 roku podreptał za Tęczowy Most. Pomimo całkowitej ślepoty znakomicie sobie radził, znalazł tu miłość i psich przyjaciół... serce pęka i trudno uwierzyć, że nie będzie 7 rocznicy Dziękuję tym Wspaniałym Osobom, które pomogły mu trafić do mojego domu... trudno pisać przez łzy1 point
-
Serdeczności ciepła posyłam Niestety mroziska nadchodzą wielkie1 point
-
Amelka ma często taki odruch jakby chciała się otrzeć o nogi lub połasić o ręce, ale nagle się opamiętuje i przypomina, że jest przecież "dzikim kotem". Jestem ciekawa czy kiedyś się przełamie.. Postaram się o jakieś nowe zdjęcia w najbliższym czasie, bo chyba cały grudzień się obijałam w tym temacie. Rozliczenie za grudzień: -403 zł hotelowanie 1-31.12 (zniżka ze względu na karmę)1 point
-
Pozdrowienia znad morza!1 point
-
Tosia i Zosia - wszelkiej pomyslnosci!!!!1 point
-
I jak tam Nesia dzisiaj? Wybaczyła wam te próby zakładania obroży? Mam nadzieję, że szybko się przekona, że jesteście tak samo niegroźni przez ogrodzenie jak tuż obok1 point
-
1 point
-
SŁONECZNIE I MROŻNO NA DWORKU ALE ZAPRASZAMY GORĄCO1 point
-
1 point
-
https://www.facebook.com/reel/873815558603082?locale=pl_PL To jest właśnie ta nowa kotka opisana poniżej Śliczna długowłosa, zaniedbana niestety. Ale jak widać wesoła i proludzka.1 point
-
1 point
-
Takie pytanko - czy Loli to nie dałoby się trochę odchudzić...? Ps. Przelew zrobiony, pewnie doleci jutro.1 point
-
1 point
-
Czas zaprosić nocną zmianę.1 point
-
Deklaracja za styczeń już w drodze. Miło zobaczyć nowe fotki.1 point
-
Może elik będzie coś wiedziała, były chyba w kontakcie.1 point
-
1 point
-
Pół miesiąca to chyba 180zł...? Poproszę o dane konta do wpłaty.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Mam chyba gdzieś jeszcze ze dwa pudełka euthyroxu po moim Figusiu. Sprawdzę.1 point
-
Witam wszystkich serdecznie w Nowym Roku, oby był szczęsliwy i bylo jak najmniej zgłoszeń zwierząt do zaopiekowania. Wstawiam zaległą fakturę za zakup mięska z bazarku Poker. Jeszcze raz dziękuję. O kota miałam tylko jeden telefon i dla dzwoniącej chłopaki były za stare. Dzwoniła z ogłoszenia o dwa kocurki z kwietnia, szukając malutkiej koteczki. Chłopcy są przemili, zrobili się przylepni jak ich matka. Pchaja się oczywiście do łóżka, nie zwracają uwagi na psy. Traktują je jak takie trochę inne koty. Tych największych też się nie boją, a z małymi śpią. Faktura (4).pdf1 point
-
wszelkiej pomyslnosci w Nowym Roku1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich użytkowników! Niech ten czas będzie pełen spokoju i dobrej energii.1 point
-
Witajcie Byłam wczoraj na wizycie u weterynarza, sama konsultacja, bez psa. Omówiłam sytuację Maurycego, bo te leki które dostał, niestety nic nie zmieniły, zupełnie, zero reakcji. Jedyne co Maurycy robił na samym początku, a czego nie robi, to tyle, że nie ucieka i nie chowa się pod półki – na tym koniec, ale to było dawno i to tyle co nic patrząc na ciąg dalszy . Myślałam na początku, że będzie lepiej, że cokolwiek będzie szło do przodu, ale nie idzie. Maurycy życie swoim systemem – do miski z jedzeniem idzie jak znika człowiek, na zewnątrz wychodzi jak nie ma nigdzie człowieka, poza swój malutki świat w postaci pokoju, kanapy i kojca, nie wychodzi w ogóle – nie przejawia zainteresowania. Może wychodziłby w nocy, jak byłoby pusto zupełnie, ale na noc domek jest zamknięty i tego nie sprawdzę. Wracając do weterynarza – zmieniliśmy leki, dostał gababentynę z tramazolem – to samo brała u mnie bardzo lękowa sunia, brała dosyć długo, więc prócz leków do poprawy jej stanu dołożył się po prostu czas, ale wszystko razem działało. W tej chwili po tamtej lękowej suni nie ma najmniejszego śladu, tyle że to trwało - pierwszy rok był bardzo trudny… Nie wiem czy to zadziała u Maurycego, nie mamy tego dużo, na tydzień – na próbę. Podobnie lękowa jak Maurycy była moja Mania, po roku dobrnęliśmy do etapu, kiedy Mania daje się pogłaskać po głowie i nie cofa się w głąb budki, kiedy wyciąga się do niej rękę – ale to trwało, no i Mania od początku mieszkała w domu i chciał nie chciał, była skazana na obecność człowieka 24/24 , a to tez jest mimo wszystko inny kontakt, kiedy pies jest nieustannie w centrum domowego codziennego życia. Co mogę powiedzieć …. bardzo mi żal Maurycego, przykro się patrzy na to jak mu jest źle w życiu. On często patrzy na mnie z takim wyrzutem , a ja nie wiem co chce mi powiedzieć Jeśli nic nie drgnie, a jego życie będzie się sprowadzać do kąta na kanapie, może trzeba by rozważyć lepsze miejsce niż u mnie, gdzieś gdzie mógłby mieszkać dosłownie w domu ludzkim, idealnie gdyby był sam – żeby całe człowiecze moce były skierowane na niego, ewentualnie ze spokojnym zrównoważonym psem Szczerze mówiąc na tym etapie jego pobytu u mnie, nie wiem czy dla niego psy mają znaczenie, którykolwiek ze mną wchodzi do niego, czy młodszy, czy ledwo chodzący, czy zwraca nie niego uwagę czy żadnej, to dla Maurycego bez różnicy. Ja czasem obserwuje , jak idzie do niego do pokoiku sam pies, beze mnie, nie podchodzi nawet do niego, nie zaczepia, a Maurycy? – Maurycy leży nieruchomo i wodzi za koleżanką/kolegą wzrokiem , takim samym wystraszonym jakim potrafi patrzeć na mnie – tak mi się przynajmniej wydaje. Może jemu potrzebny jest po prostu czas, duuuuuużo czasu. Tak jak pisałam wyżej – Mani zajęło prawie rok, żebyśmy mogli głaskać ją po główce i żeby się przy tym nie szarpała uciekając w głąb swojej niezastąpionej materiałowej budki. Ale były kiedyś psy, akurat to były sunie z Palucha, które nigdy się nie otworzyły i na widok ludzi uciekały w panice (one wychodziły na zewnątrz jak nie było nikogo, ale leciały na złamanie karku, jak się pojawiał ludź na horyzoncie) . Wiecie kiedy stawały się obsługiwalne? – jak złamały je zupełnie choroby i nie były w stanie uciekać. Florka , Szarunia – duże, czarne, koszmarnie skrzywdzone psy, przy czym Flore wolontariusze odkryli w ogóle przez przypadek, bo życie spędzała wprasowana w tylną ścianę budy i długo nikt nie wiedział, że tam w ogóle istnieje jakieś życie Więc...dajemy czas naszemu miśkowi, więcej czasu...I trzymajcie kciuki, żeby nowa próba- nowe pigułki wyciszyły trochę wielkie lęki i miały na Maurysia moc sprawczą. Zalecenia z wczorajszej konsultacji w klinice i leki – zdjęcie wysyłam do Alfy1 point