Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/28/25 in all areas

  1. Nie pisałam, bo mam mały dołek. Młodzi chcą ją, ale po informacji, że Nuri ma dom, zmienili plany na najbliższe miesiące. Pan wyjeżdża na cały kwiecień, a pani powiedziała, że chcą razem być z sunią od początku, bo to ma być ich wspólny pies. Poza tym pani ma 5 dwunastogodzinnych dyżurów w tym miesiącu i nie chce zlecać spacerów komuś obcemu. W połowie maja mają wspólny wyjazd na 5 dni zagranicę. I też nie chcą po 2 tygodniach jej pobytu oddawać ją na przechowanie. Uważam, że brzmi to rozsądnie. Jesteśmy umówieni na telefon po ich powrocie w maju. Oczywiście wiedzą, że ja suni nie rezerwuję.
    3 points
  2. Wczoraj dostałam wyniki badania histopatologicznego - nie stwierdzono komórek nowotworowych. Rozmawiałam z panem doktorem i Gucio ma termin operacji usunięcia guza mózgu na 9 kwietnia godz 7.00.
    3 points
  3. Proponowałabym chodzenie tak długo, aż pies się załatwi - pomocne może być prowadzenie psa tam, gdzie dużo psich zapachów. Lub razem z jakimś znajomym łagodnym psem/suką. Jeśli się nie załatwi - powrót i za chwilę ponowne wyjście. Dosłownie spod drzwi, żeby nie załatwił się w domu. W domu obserwacja psa. Przy oznace niepokoju - natychmiastowe wyjście. Uwaga - nie można po załatwieniu się psa natychmiast wracać do domu, tylko pochwalić, smakol najlepszy z ręki i jeszcze chwila spaceru przed powrotem. Inaczej skojarzy że fizjologia to koniec spaceru. W windzie pies na rękach, o ile to możliwe, żeby nie zabrudził windy. To, że nie je, to najmniej ważne, ważne, aby jedzenie nie stało w misce. Nie je - to miskę się zabiera i tylko woda zawsze dostępna. Żaden pies nie umrze z głodu nad pełną miską, stres puści, w końcu.
    3 points
  4. Grześ pozdrawia, pani pisała wczoraj że już merda ogonem i szczeka z radości, więc super wiadomości
    2 points
  5. Tu nie zgodzę się. Mam takie, że jak nie dostaną tego, co im smakuje, to nic nie zjedza, wpadną w hipoglikemię, która bez interwencji kończy się zaburzeniem akcji serca i śmiercią. Kontakty ochłodziliśmy specjalnie dwa dni wczesniej. Żadnego "ciuciania" i przytulanek. tym bardziej łzawych pożegnań. Jednak Nemo przez godzinę, kiedy państwo byli tu i tak jak ping pong podskakiwał, starając się usilnie tylko dostać w ramiona mojego męża. Nemo tu zjadłby konia z kopytani a smaczki łapał w locie. nawet przy nowej rodzince jeszcze zładł ich kupę, az męża upomniałam że dosć, bo dostał wczesniej Bravecto, wiec dobrze było, żeby nie zwymiotował wszystkiego razem po drodze. Mam nadzieję, ze stres Nemo odpuści i nie wróci. Pani ode mnie wie, że taki okres aklimatyzacji może trwać do 2 tyg. I wiecej chyba zależy nawet od ludzi, niż od psa. Trzymam kciuki. Tak bardzo ucieszyłam się z tej adopcji.
    1 point
  6. Rolada biszkoptowa z malinami upieczona. Czekamy jutro na panią z Gdańska.
    1 point
  7. Przeczytałam na FB że Łatusia już nie ma przykro bardzo że tak krótko mógł się cieszyć własnym domkiem. Nie wiem co to jest ale mam wrażenie że niektóre psiaki czekają na na to żeby nie umrzeć nie będąc dla kogoś ważnym
    1 point
  8. Potwierdzam, że dla Nuri wpłynęły na moje konto 92,70 zł Bardzo dziękuję Nadziejce i wszystkim wspomagającym sunię i mnie przy okazji.
    1 point
  9. Jeszcze troszkę jeszcze ciut ..jeszcze tydzień u nas to trwało prawie rok ...z moją lalunią wszedzie nawet na stole była codzięnnie kupkala i si... a si na wszelkich poduszkach i kocykach nawet na kuchence gazowej Niechaj nie poddają bo cudnego psinusia mają
    1 point
  10. Dzisiejsza wiadomość od pani Moniki: Tosia vel Jasia ma … dwa poslanka:) pączka na noc i prostokątne do polegiwania w ciągu dnia Do tego zaczyna testować łóżka
    1 point
  11. Łatuś od ponad półtora tygodnia czuł się źle, miał problemy żołądkowe, nie chciał jeść, wyniki badań były coraz gorsze, był coraz słabszy, ostatnio nie miał już sił wyjść na spacer, pani go wynosiła na pole. Ostatnia noc była bardzo ciężka. Pani nie chciała żeby Łatuś się dłużej męczył. Odszedł we wtorek po południu. Jeśli chodzi o panią to mówiła że ma wsparcie w bliskich. Niestety adoptując starszego pieska człowiek zdaje sobie sprawę, że tego wspólnego czasu może nie być zbyt dużo. Bardzo żal że Łatuś tego czasu w swoim domku miał tak mało. Chociaż ostatnie ponad dwa lata żył dobrze i godnie. I był szczęśliwy. Zaopiekowany. Najpierw jak się go udało odratować, jak nóżka przestała go boleć. Potem w hoteliku u Szafirki. Tak się pocieszam. Łatuś był taki kochany , taki poczciwy. I mimo tego co przeszedł , w jakim był stanie - bardzo chciał żyć I był taki ciekawy świata. I taki łakomczuszek.
    1 point
  12. Dochód z bazarku wynosi 711 zł. Kwotę tę przelałam dla kotków na konto guccio. Wszystkim dziękuję bardzo za pomoc dla kociaków.
    1 point
  13. Grzegorzu... Oleno... Wszyscy tu zgromadzeni... Życzę radosnych Świąt
    1 point
×
×
  • Create New...