Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/03/21 in Posts
-
Długo wahałam się, czy to napisać, nie jestem nawet deklarowiczem, ale chyba nie rozumiem tego, co stało się u Marcelka. Też uważam, że Marcelek to farciarz... Dwa razy otrzymał nowe życie (kiedy Livka go wypatrzyła i kiedy WiosnaA uratowała go od wegetacji w "hoteliku"). Tylko jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w decyzji WiosnaA jest wiele goryczy... Moim pierwszym odruchem było oprotestowanie tutaj decyzji WiosnaA, bo to nie jest moment na samotne rozwiązywanie problemów Marcelka, tylko jeszcze większe zwarcie sił i możliwości wielu osób zainteresowanych losem psa i odpowiedzialnych za niego. Przecież ostatnie wpisy (od s.59) WiosnaA dotyczyły choroby Marcelka, przeprowadzki, nerwowych wydarzeń z niedzieli, własnych kłopotów ze zdrowiem, zniszczeniem klatki – jedynego sposobu transportowania psa. I to wszystko miało spowodować przełomową radosną decyzję WiosnA?? Od 40 stron wątku WiosnaA opowiada o Marcelku, o jego stanach, lękach. Robi to bardzo dokładnie, niemal tłumaczy każdą sytuację zdjęciem lub filmikiem, żeby wszyscy mieli jasność, że pies z wywalonym językiem akurat się nie uśmiecha, tylko zieje ze strachu, że pies biega w obłędzie, a nie podskakuje z radości. Że nie ma sielanki. I co?? Dowiaduje się, że po co robi tyle filmików, to przecież strata czasu. WiosnaA tłumaczy też od 40 stron to, co było wiadome od początku, czyli od schroniska i „hotelu”, że nie dla Marcelka smycz, wiele przeżyć kosztowało przypięcie obroży. Ostatnie posty to relacja z niedzieli, kiedy było b.ciężko i kolejny dramatyczny post, w którym pisze (być może to jeden z wielu momentów wyczerpania emocjonalnego i fizycznego), że trudno tak dalej funkcjonować, ale nie wycofuje się, tylko prosi tylko o wsparcie w kwestii transportowania nieobsługiwalnego psiaka. I co?? Dowiaduje się, że Ona tu znowu o tej klatce, a można po prostu przypiąć smycz. Tak sobie myślę, że decyzja WiosnaA nie wynika z nagłego przypływu miłości do psiaka - Ona tę miłość miała dla niego już w chwili, gdy brała go "w ciemno", ratowała z "hoteliku". To raczej próba honorowego wyjścia z sytuacji, w której brakuje zrozumienia lub wsparcia. Warto prześledzić jaki był odzew, jakie rady otrzymała WiosnA po swoim poście, w którym prosi o pomoc (s.59). I dlatego jakoś nie podzielam radości, ani nie czuję tej ulgi, że Marcel ma dom. Bo wszystkie problemy pozostały, i wydatki pozostały, tyle że już w DS u WiosnaA (zniszczona prywatna klatka, zniszczone prywatne posłania, pewnie i inne domowe wyposażenie czy szkody, o których, przez delikatność, WiosnA nie pisze, ciągłe pranie i sprzątanie po brudzącym psie, karmienie, leczenie, behawiorysta, o dostosowaniu życia rodziny nie wspomnę) W DS sielanki raczej jeszcze dłuuuugo nie będzie, ale na wątku już jest, darczyńcy ekspresowo zawiadomieni, podziękowania, gratulacje, jakby problemy zniknęły, jakby Marcel nadstawił głowę do obroży, zamerdał ogonkiem… To nie jest moment na samotne rozwiązywanie problemów 'problemowego' Marcelka.4 points
-
Nie bardzo mam ochotę ciągnąć dalej tematu o powodach decyzji tej adopcji. Żadnym bogaczem oczywiście nie jestem,ale będę się starać dbać o Marcelka jak najlepiej,a jeśli ktoś prywatnie tu uzna ,że warto nas wesprzeć nie jako dt ,a dom stały,to do nas może odezwać,przyjechać. Wracamy do spraw bieżących. Z wnuczką się bawiliśmy,to może i tu na odprężenie Marcelek Wiosna chyba teraz się nazywam...tak mi w Dzień psa powiedzieli Podwórko w mieście powoli poznaję,choć jeszcze się boję i w domku być wolę...Pani mówi,że mam jej słuchać i czasem się staram,ale z tym jest ciężko,bo kiedyś nikogo nie musiałem...facet jakiś ostatnio codziennie do naszego (chyba?) domku przyłazi,którego nie cierpię,..a Pani mówi,że kawę z nim wypić muszę,..że szczekać niby nie mogę i jeszcze wujaszkiem każe mi jego nazywać...nic nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi,bo faceci są źli przecież...ale Majka widzę tego wujaszka lubi i czekoladki codziennie od niego dostaje ,więc i ja chyba muszę,bo też czekoladki chciałbym codziennie dostawać...3 points
-
Biorąc pod uwagę bardzo mądry post lipsik, z którym bardzo wiele osób udzielających się na wątku ale też i "podczytywaczy" takich jak ja się całkowicie zgadza oraz to co napisała Zagrodowy pies polski pięknie prosimy WiosnA o przemyślenie swojej decyzji i powrót do roli DT. A jeśli kiedyś w przyszłości, jak przy Morisku, zechcesz zmienić Marcelkowi DT na DS to wtedy wszyscy tu szczerze będziemy się bardzo z tego cieszyli. Jednak to jeszcze nie ten moment, Aniu nie możesz teraz wszystkich spraw Marcelka brać na siebie bo ani Twoje finanse, ani Twoje serce tego nie udżwigną, a jeśli nawet jakoś dasz radę to koszty będą ogromnę... A to nie o to chyba powinno chodzić...3 points
-
Ivi jest fantastyczna, gdyby nie problem z zostawaniem w domu to z czystym sumieniem mogłabym napisać, że całkowicie bezproblemowa :) Z kotami dogadala się, miłość wprawdzie nie ma, ale stosunki są obojętnio - pokojowe. Z zostawaniem w domu cały czas pracujemy. Dziś po moim wyjściu nie było już skakania na drzwi, nie szczekała, troszkę popiskiwała. Nie było to takie całkiem samodzielne zostawanie, bo była z córką. Uczymy też się zostawać całkiem samej w domu. Uczę ją, że " spacer" znaczy, że idzie ze mną, a "zostań", że tylko ja wychodzę. Myślę, że załapała, bo już nie wyskakuje z szybkością pocisku na klatkę schodową, kiedy tylko otworzę drzwi, mogę a miarę spokojnie wyjść i zamknąć drzwi za sobą.2 points
-
https://nosem.pl/pies-w-domu/nauka-pozostawania-lek-przed-samotnoscia-lek-przed-zamknieciem/ Pozwalam sobie podać link.2 points
-
Za pobyt Bemolka w hotelu i szczepienie w wysokości 255zł opłaci mój syn Paweł, za co mu z całego serca dziękuję!2 points
-
1 point
-
1 point
-
Malizna się zadomawia - dziś pierwsze założenie obróżki i smyczy - albo umie chodzić przy nodze, albo jest stremowana i grzecznie drepcze przy człowieku. Nie będę jej zakładać wątku, karmę na razie mam (jeszcze po szczeniakach trochę zostało), Tomek podstawowe zabiegi wet zrobi dziś, na sterylizację jeszcze czas, póki mnie nie będzie.1 point
-
1 point
-
Bardzo mi smutno z powodu koteczki Od początku były problemy, ale pomimo kłopotów ze znalezieniem miejsca dla dzikiej kotki, chciałam ją ratować. Potem na jej drodze stanęła Jagna, która zaproponowała pomoc i miejsce w swoim domu i zdawało się, ze będzie coraz lepiej. Niestety, nie udało się Byłam z Jagna w kontakcie, ale nic nie pisałam, bo dopóki nie przyszły wyniki badań, była nadzieja... Jagna - ogromnie dziękuję za serce, pomoc i opiekę do ostatniej chwili. Synowie koteczki mają się dobrze, zostali na stałe w domu tymczasowym u p. Małgosi w Zamościu. Chciałam tutaj pożegnać koteczkę [*]1 point
-
Adopcja jest przemyślana i świadomie decyzja została podjęta. Mogłabym postów takich nie pisać,..ale piszę jak jest o wszystkim. Takich "niedziel" z Marcelem było wiele,rozwiązania przychodziły do głowy,ale tym razem stanęłam pod "ścianą",ze względu na zdrowie. Rozwiązanie było potrzebne nie skazując Marcela na kojec,bo to najprostszym by było wyjściem. A ja prostymi drogami nie chodzę ...i mam na szczęście wsparcie w rodzinie. Nie skaczę z radości, bo póki co cieszyć się nie ma z czego.... Zależy mi jednak na tym kundelku i pod jego kątem jak również moim ducha spokojem adopcja przemyślana. Do proszenia "ciężka" jestem....wolę oddać swoje. Postawiłam kojec,zrobiłam wybieg,brat klatkę naprawił,po niedzieli kawałek ogrodzenia Panowie przyjadą zrobić/naprawić,wstawią podmurówki,zamówiłam obrożę z GPS, ..na dechach spać u mnie nie będzie i kupiłam ponton do kojca,żeby na rozwalający syf już nie patrzeć....kupiłam puszek do oporu,żeby przy garach nie stać...zatankowane mam pod korek jeździć koty dokarmiać na wieś,bo z Marcelem muszę być w Białym jeszcze... Zapewne jestem "walnięta",żeby dla kundla tak kasę wywalać, ale akurat Temu jednemu próbuję i Chcę świat zmienić!..,bo On jest Dobry,tylko ludzie mu krzywdę ogromną zrobili! Rodzina ostateczną decyzję podjęła,wspólnie podjęliśmy,żebym mogła się skupić tylko na najważniejszym celu. Mogę fiknąć nogami do przodu za tydzień oczywiście,tego przewidzieć nie mogę... ************************************************************ Spotkanie z behawiorystką dziś odwołane,najprawdopodobniej za tydzień dopiero będzie.Trochę szkoda,bo my w Białym i byłoby bliżej,ale trudno. "1 point
-
Ja za ciocią z mnostwem kciukow1 point
-
A ja uważam że to decyzja Wiosny.Skoro napisała że chce go adoptować , to myślę, że to świadoma decyzja, bo nikt nie podejmuje takiej decyzji z powodu honoru.A przynajmniej nie powinien. wiosna nie poprosiła zdecydowanie o przeniesienie Marcela np do Jamora lecz o adopcję. nie naszym zadaniem jest dociekanie intencji, tylko wybór odpowiedniego domu dla psa .Z relacji Wiosny wynika że dom jest znakomity, dlatego ja się ucieszyłam.Nie dlatego , że bagatelizuje problemy Marcela tylko uważam Wiosnę za osobę poważna , która wie , co proponuje .1 point
-
Mam wiadomości z DT. Piszę z DT, a nie od Pani Kasi, bo nigdy nie wiem z którą z Pań rozmawiam. Pani Kasia ma tak młodzieńczy głos, że zawsze mylę Ją z córką Jak na razie nie ma problemów z lękiem separacyjnym, ponieważ sunia jeszcze nie została sama w domu. Panie czytały już art. na stronie nosem.pl i w razie potrzeby skontaktują się z Sowa. Będą zostawiały Suzi samą w domu. Na początku przez krótki okres czasu, który stopniowo będzie wydłużany. Panie stwierdziły, że Suzi jest cudowna Są już wyniki badania krwi, ale kilka parametrów jest mocno przekroczonych, co wskazuje na problemy z wątrobą. Wynik mają przesłać do Basi.1 point
-
Byłam u państwa 1,5 godziny. I jestem na TAK. Rodzina czyli państwo i syn są bardzo wrażliwymi osobami na los zwierząt , a szczególnie psów. Całe życie mieli psy ze schroniska. 1% wpłacali dotychczas na schronisko we Wrocławiu, ale od przyszłego roku będą wpłacać na ZEA , a niezależnie od tego wpłacą już teraz jakąś kwotę. Teraz mieszkają we Wrocławiu ,ale pod koniec wakacji przeprowadzają się pod Wrocław do bliźniaka. Umowę adopcyjna podpisze syn, który też bardzo chce Amolkę. Starszy pan powiedział , że tak pokochali sunię, że nawet gdyby miała 10 lat, to i tak by ją adoptowali. Omówiłam z nimi wiele spraw, uważnie słuchali i notowali. Amolka, imię chcą zostawić, będzie miała dużo miłości. Na spacery rano będzie chodzić pani, na kolejny spacer pan , a na wieczorny syn. Jak się przeniosą do domku, to będzie miała jeszcze więcej spacerów i ogródek do biegania. Państwo prosili, żeby kastracja była w hoteliku, bo ich poprzednie sunie nie były kastrowane( nie miały szczeniaków), i bardzo by przeżyli operację. Obiecali pokryć koszty kastracji. Poprzednie sunie były leczone w bardzo dobrej lecznicy. Odpowiem na pytania1 point
-
To jest niby pierwsza rata z bazarku, ale nie wiem czy będzie druga (niewielka) bo 2 osoby się nie odzywają.1 point
-
E tam... Wszystko Twoja zasługa :) Ale dużo się tu dzieje na wątku, kotki domki znajdują :) A w naszej Arkadii zakoceni po uszy, maluchów pełno, adopcje stoją.1 point
-
Ślicznie Wam dziekuję za odzew. Zrobiłam na Bielsko Białą, stare ogłoszenie, na którym są we dwie szczeniaczki zostawłam na Katowice i tego mi nie usunęli, Tola zrobiła na Kraków. Patmol , jesli dasz radę to prosiłabym na Tychy. Poker zrobisz na Wrocław? Tel jest na Tolę, po przesiewie daje do mnie. Maila nie ma co dawać, ja mam taką nieaktywną wersję. Tu tekst mojego ogłoszenia: Nowego, najlepszego domu poszukuje szczeniaczek suczka 5 mies. Rita. Jest drobnej budowy, waży aktualnie ok 10 kg, ale ma szczupłe, długie łapki. Rita wychowała się w schronisku, potrzebuje więc cierpliwej, spokojnej rodziny, zeby mogła bez stresu uczyć się życia w domu. Przejechała niesamowicie długą drogę w poszukiwaniu nadziei na lepsze jutro. Wymaga jeszcze treningu czystości, nie ma problemów z apetytem, uczy się chodzić w szelkach i na smyczy, co nawet jej sprawnie wychodzi :) Aktualnie przebywa W DT na Śląsku. jest zachipowana, zaszczepiona, odrobaczona, ma wykonany test na lamblie ( z wynikiem ujemnym) Wymaga w początkowym kontakcie trochę cierpliwości, jest bardzo zainteresowana człowiekiem, chce się przytulać, ale ze względu na swoje wczesniejsze doświadczenia, jednak troszkę boi się początkowo kontaktu z obcymi i potrzebuje odrobinę czasu na przekonanie się, że nie wszyscy ludzie są źli. Ze względu na usposobienie nie nadaje się do domu z malutkimi dziećmi, bo będzie się bać ich żywiołowości i głośnych dźwięków. Suczka jest zdrowa, blizny widoczne na głowie to skutek pogryzień w schronisku przez inne psiaki, nie choroba. Przed wydaniem suczki do nowego domu chcemy porozmawiać z przyszłym opiekunem w miejscu zamieszkania i podpisać umowę adopcyjną. Adoptujący zobowiązuje sie do przeprowadzenia zabiegu sterylizacji suczki. Do odbioru w Jarząbkowicach woj. śląskie. Kontakt w sprawie adopcji wyłacznie telefoniczny: 609160440. Za okazane serce Rita odwdzięczy się tym, co ma najcenniejsze - swoją miłością i bezgranicznym oddaniem1 point
-
1 point
-
Spokojnie... Pewnie jak zaglądnie to się odezwie.1 point
-
Szelek nie ściągnął, ale tarzając się zamaszyście przekręcił je przesuwając ten pasek spod brzucha na bok. Został ogarek sznurka. Gdy za niego chwycę odsuwa się, ale bez paniki i zaraz wraca. Dzisiaj dał się pogłaskać naszej koleżance, która gości nas od paru dni. Co prawda nie sam z siebie tylko w grupie. Jak inne się pchały do głasków to i on. Ale to zawsze coś.1 point
-
Ulubione miejsce Lilka. Przy wejściu na werandę ( o ile nie pod płotem). https://images91.fotosik.pl/514/e41184daeb9f8380gen.jpg https://images91.fotosik.pl/514/cad36d4ca52e27f1gen.jpg https://images91.fotosik.pl/514/cc262c6d3ef68582gen.jpg1 point
-
https://images90.fotosik.pl/512/538019329a3597aagen.jpg https://images89.fotosik.pl/512/55c1f17724625d7egen.jpg1 point