Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/03/15 in Posts
-
Dzisiaj pożegnaliśmy Lolę, po którą przyjechała nowa rodzina z Lublina. Sunia odwiedziła jeszcze gabinet wetki, bo trzeba było zdjąć szwy po sterylce. Minka smutna, bo rozstania zawsze są smutne. Dużo miłości moja malutka już na zawsze! [URL=http://www.fotosik.pl][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][/URL]2 points
-
Pozdrowienia od Teofilka, którego pokazywałam jakiś czas temu - kocurkowi, dzieki pomocy dr Garncarza, udało się uratować jedno oczko. [URL=http://www.fotosik.pl][/URL]2 points
-
2 points
-
2 points
-
Chciałam tylko napisać, że te 50zl to bonusik na święta od mego TŻta, bo zmartwiliśmy się, że nasz Heniutek troszkę biedny się zrobił :( A deklarację za kwiecień jeszcze przeleję w połowie miesiąca, także te pięć dyszek niech będzie ekstra :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Najpiękniejsze święta Olenka :) Co z tego, że zimno, że deszcz, że wiatr i śnieg...we własnym domku z ludziem kochanym zawsze ciepło :)1 point
-
Może dziś uda mi sie zrobić rozliczenie Pysiowej skarpetki ;) Dziękuję wszystkim którzy przyczynili się że Pysia grzeje dupkę w swoim nowym domku . Dziękuję za słowa wsparcia , pieniazki , ogłoszenia , bazarki ...Pannie Marple oprócz tego dziękuję za wizytę PA i za to że wspierała mnie w tej najtrudniejszej chwili czyli w odebraniu Pysi z poprzedniego domu . Makli dziękuję za troskliwą opiekę nad Pysia . Po raz kolejny przekonałam się że Dogomania czyni cuda i że razem można więcej :) Wpłaty dla Pysi jakie dotarły do mnie od ostatniego rozliczenia: * Ciocia Litte_My za swojego bazarku - 259 zł : ) * Ciocia która chce pozostać anonimowa - 50 zł : ) * Ciocia Mattilu - 40 zł ( marzec i kwiecień) * Ciocia Little_My - 30 zł ( marzec) Jeśli chodzi o wydatki to wyprawka Pysia kosztowała 112.99 zł ( potwierdzenie post 1678) Zostało też 24 zł z kwoty na szczepienie i odrobaczenie ( 130 zł) którą przekazała dla Pysi Panna Marple . Potwierdzenie na kwotę 106 zł w poście 1594. Zapłaciłam Makili za marzec 250 zł . Powinnam zapłacić 280 zł bo Pysia była w hoteliku do 28 marca ale Makila zostawiła sobie te 24 zł ze szczepień więc ja miałam dopłacić 256 zł . Makila prosiła o 250 zł bez tej końcówki ( nie wiem czy dobrze wszystko wytłumaczyłam ) Kwota jaka zostaje w skarpetce Pysi na dzień dzisiejszy to : 266.01 zł Na razie trzymam te pieniązki i nie ruszam :) Poczekajmy aż Pysieńka zaklimatyzuje się w swoim domku na dobre :) Proszę Ciocie deklarowiczki które zapłaciły swoje deklaracje z wyprzedzeniem o wypowiedź w sprawie tych deklaracji . Jesli będziecie chciały to oczywiście odeślę tą nadwyżkę na Wasze konta . Czekam na Wasze zdanie :) I jeszcze najważniejsze : ponieważ robię rozliczenia na wielu wątkach to proszę skontrolujcie moje zapiski dzisiaj , czy abym nikogo i niczego nie pominęła :) No i oczywiście zapraszam do postu 3 gdzie jest główne rozliczenie już uaktualnione :)1 point
-
Ale miło coś takiego czytać :)1 point
-
To napisałaś Ty nie ja :) bo się przy innej dyskusji dowiem że ja tak napisałam znając życie . Co do trixie cavo(?) miałam niestety tylko 2 tyg i znajomej pies któremu ją przymierzałyśmy ją zgubił .. Bardzo lubiłam tą obroże , wydawała się mocna i idealnie nadawała sie pod kolczatke nie blokując połowy szyi psa :P1 point
-
1 point
-
Ten szał przeprowadzkowy trwa odkąd u nich pracuje :P przecież ja od dwóch miesięcy spędzałam więcej czasu w ich domu, niż swoim, ale płacą mi za to..fakt wiec nie mogę narzekać w ten sposób od tamtego tyg jestem wreszcie w domu, aż mam za dużo czasu :D W tamtym tyg. P. Aga z Maria były na wyjeździe, a w tym była mama p. Agi. Do dziś mają zdać mieszkanie, wiec tam jest kosmos, dlatego Lara u mnie. Niech się rozpakuja, zrobią do końca mieszkanie...bo wczoraj p. Aga mówiła ze coś zrywaja, bo nie tak jest jak powinno.. Sama napisała, ze zobaczymy jak to będzie po przeprowadzce.. :) z drugiej strony od wczoraj wzięłam się z Lara poważniej za posłuszeństwo z poradami od osoby doświadczonej w rally o i obedience, kto wie może mnie na tyle zmotywuje, że i z Lara kiedyś coś będę robiła z tego na poważniej :D1 point
-
boleć będzie zawsze 26 będą dwa lata jak nie ma Pika w niedzielę 3 tygodnia jak nie ma Maksia tylko ból i pustka została a życie toczy się dalej , będą z nami tak długo jak trwa o nich pamięć ,to tylko psy są z nami krótka a tak bardzo zmieniają nasz świat czynią go na moment lepszym i bardziej znośnym a potem odchodzą1 point
-
Dobra, ta w zmianka o sniegu wcale nie taka nieaktualna, u nas dzisiaj padał snieg potem grad potem deszcz potem znów snieg i wszystko to przeplenione pięknym słoneczkiem! :look3: Mijalismy czechów z samojedami, oj tak własnie powinno to wyglądac, pies ciagnie do przodu a nie w bok, do tyłu albo w ogóle :P ale ja nie narzekam, przeciez wiedziałam ze tak będzie, co to za atrakcja dla wilczaka ciagnąć człowieka na nartach i to w dodatku w jednym kierunku i nie interesować się otoczeniem :P jeszcze taka pamiątka z rezerwatu:1 point
-
Ja także życzę zdrowych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych i mokrego Śmigusa Dyngusa1 point
-
1 point
-
yhm... mi się wydaje, że pies musiałby nie tylko nie ziajać ale i w ogóle... nie oddychać :> jak ktoś nie miał maseczki to może chociaż szalik zimą założony na nos i buzię? i jaki był efekt? a człowiek się nie chłodzi tak jak pies. Zwłaszcza zimą.1 point
-
Fajnie, oby tak dalej :)1 point
-
Dziękuję za życzenia i Wszystkim życzę pięknych i spokojnych Świąt:)1 point
-
Podpisujemy się rękami i łapkami - Wszystkiego Najlepszego!1 point
-
Zapraszam wszystkich na zakupy dług po Maksiu musi być uregulowany http://www.dogomania.com/forum/topic/146286-dor%C3%B3%C5%BCnych-rzeczydla-maksiaselmy-i-skarpety-imtalcottdo-2004godz20/?p=161493791 point
-
Witajcie Na FB wraz z innymi osobami dodajemy psiaki na ta strone : https://www.facebook.com/pages/Zaginione-Znalezione-PSY-woj-%C5%9Bl%C4%85skie-Nowa-Strona/1388120564813416 dodajemy tez psiaki ze schronisk z kwarantanny aby zwiekszyc szanse na odnalezienie psa przez właściciela jeśli zaginał Niestety dziewczyna ma problem ze zdjęciami ze strony z Katowickiego schroniska bo zapisują się w malym formacie przy ściąganiu i później na stronie sa niewyraźne Czy jest możliwość ściągania lub otrzymywania zdjęć nowo przyjętych psów w dobrym rozmiarze?1 point
-
Serdecznie dziękujemy Mariczko i wzajemnie życzymy tego, co najpiękniejsze i najradośniejsze!1 point
-
Wesołych ...Radosnych Świąt Dziewczynki a dla bezdomnych ogonków najlepszych DOMKÓW NA ŚWIECIE!!! :)1 point
-
Wesołych ...Radosnych Świąt Dziewczynki i Wspaniała Rodzinko ślicznej Lilu a dla bezdomnych ogonków najlepszych DOMKÓW NA ŚWIECIE!!! :)1 point
-
Wesołych ...Radosnych Świąt Dziewczynki a dla bezdomnych ogonków najlepszych DOMKÓW NA ŚWIECIE!!! :)1 point
-
1 point
-
Dziś też był bardzo owocny spacer z Martynką i ze mna : Mała przeszła na koniec bloku i zrobiła siusiu :) Udało się też namówić ją żeby weszła po schodach na pierwsze piętro :) I choć to wszystko długo trwało to uważam to za sukces :)1 point
-
Właśnie cisza... ale znając margoth zaraz podniosłaby alarm, że coś dzieje. Więc uznaję, że wszystko gra i życzę udanych, pogodnych i spokojnych Świąt dla Romanka i Pańciostwa, tak na przyczepkę...1 point
-
Ralf trafił do super domku, Pan dzwonił kilka razy do mnie i wypytywał o psiaka. W końcu zdecydował się przyjechać do schroniska i poznać Ralfa. Tak go urzekł, że tego samego dnia pojechał do nowego domu.1 point
-
Być może wiedza o historii kynologii u Spikea sięga tylko 20 lat wstecz. Może nie wszyscy Forumowicze znają starszą historię; więc kilka faktów. Faktów przede wszystkim z Krakowa, który miał bardzo dobre tradycje szkoleniowe, w dużej mierze dzięki pracy prof. Dyakowskiej (pierwsze regulaminy PT, pierwsza komisja szkolenia, pierwsza, lub jedna z pierwszych publikacja na temat rozwoju szczeniąt i medeli zachowań psów w języku polskim - Pies, istota nieznana - wydana w serii zeszytów naukowych Polskiej Akademii Nauk, rok 1970. Kraków). Zasada nieprzyjmowania psów młodszych niż 6 miesięcy na szkolenia zbiorowe, organizowane przez ZKwP, wynikała z prostego faktu, że zajęcia w grupie trwały 2 razy po 45 minut - za dużo naraz dla szczeniaka. Były to zajęcia zbiorowe - i bardzo tanie. Wynagrodzenie instruktora na takich zajęciach, płacone przez ZKwP, nie pokrywało ceny pary przyzwoitych butów za 90 godzin pracy. Każdy mógł szkolić szczeniaka lub dorosłego psa indywidualnie. U kogo chciał, za ile chciał. Ale tych prywatnych szkółek było jak na lekarstwo. W Krakowie pierwsze, albo jedne z pierwszych prywatnych przedszkoli dla szczeniąt funkcjonowało w 1980 roku. Darmowe. Także w 1980 roku na I mistrzostwach Polski Psów Towarzyszących startował niespełna 5-miesięczny szczeniak. Z oddziału rzeszowskiego. A więc można było szkolić szczeniaki, jeśli ktoś chciał i umiał. Za uderzenie psa podczas szkolenia grupowego, organizowanego przez krakowski ZKwP wyrzucano z kursu. Wyjątkowo jeden raz, po interwencji we władzach związkowych, polecono dać drugą szansę przewodnikowi, który podczas zajęć uderzył psa. Jak zawsze i jak wszędzie byli trenerzy dobrzy i źli. Były ośrodki szkoleniowe bardzo dobre, kiepskie i złe. Prywatne szkółki na większą skalę zaczęły funkcjonować później. Natychmiast w niektórych szkółkach zaczęto szkolić nie psy, a kolejnych trenerów już nie z legitymacją ZKwP, ale prywatnej szkółki. Już w coraz krótszym czasie można było dostać licencje trenera, instruktora, wreszcie behawiorysty-praktyka, nawet po kilkunastu dniach zajęć praktycznych - lub zostać behawiorystą po zajęciach teoretycznych. I zakładać następną szkółkę. Żeby znaleźć jak najwięcej klientów, trzeba legitymować się wynikami własnych czy szkolonych przez siebie psów, albo reklamą. Albo chwytliwymi hasełkami. Albo świadectwami uczestnictwa w seminariach - co kto woli. Każdy, bez żadnych kwalifikacji może założyć ośredek szkolenia psów czy trenerów. Choćby własnego psa nie nauczył zostawania na siad, że o aporcie nie wspomnę, bo to już dla wielu nowych szkółek umiejętność na poziomie uniwersytetu. We wszystkich szkółkach związkowych czy prywatnych pracują trenerzy albo dobrzy albo źli. I to jest jedyny logiczny podział.1 point
-
jesli chodzi o wymuszanie jedzenia mistrz jest Lodek.Suche zarcie jest fee od kiedy nie ma konkurencji do jedzenia jest stale w misce a on jęczy stęka tak obrzydliwie i do skutku,ze ja nie mam siły i kupuje puszki.Wieczorem byłam u Tonika baran owkors siedział mi na kolanach(cofanie w rozwoju do etapu szczeniaka).Zastanawia mnie czy on sie cieszy bardziej na mnie czy na klucze i pluszaka do nich przypiętego,ktore zawsze mam w ręku jak wchodze do nich.Druga sprawa czy chodzi mu o pluszaka czy wie ,ze klucze do auta wazna rzecz i ma coś czym moze szantazowac' mam cos na czym wam zalezy to teraz oferujcie fanty na wymiane'...i latamy z przysmakiem nie,chrupki nie,kiełbaske ok dobra oddaje klucze za kiełbaske.Sytuacja z porwanymi kluczami powtarza sie ciągle bo obojętnie gdzie nie schowam on wywęszy je i zapierniczy.1 point
-
Oj tak, zegarki to Oni mają, oj maja ;) Wiem cos na ten temat ;) U mnie jak zbliża się 10-ta i 16-ta, nie dasz jeść "dzieciakom" - nie posiedzisz, nie zaznasz spokoju ;)1 point
-
Merenwen, to nc nie da. Jesli pies jest tak rozkojarzony to klikanie wszystkiego tylko sprawe pogorszy, jest duze prawdopodobienstwo ze bedziesz klikac wrecz niepozadane zachowanie. Moim zdaniem lepiej skupic sie na jakims prostym zadaniem, takim, ktore bedzie uniemozliwialo niepozadane zachowanie. Pies szczeka? Klikac trzymanie czegos w paszczy. Pies skacze? Klikac 4 nogi na ziemi, albo siedzenie. Oczywiscie najpierw jedna rzecz. Poza tym moim zdaniem niesamowicie wazna role, niewazne jakie metody sie stosuje ma nasze zachowanie. Jesli pies jest podniecony, to przede wszystkim zadnych gwaltownych ruchow, spokojny i niski glos, jesli chcesz psa nagrodzic, to nawet jesli zrobil cos bardzo dobrze, to nie podskakuj jak wariat, rob to spokojnie. Ja osobiscie tez dostosowywalabym zadania/cwiczenia pod katem wyciszania psa. Czyli np jesli ma ADHD to nie ucz jej narazie siadac czy lezec, bo szanse sa marne, a za to np zacznij ukladac slady, albo niech pies szuka zabawki w domu... Musi uzywac nosa, co generalnie uspokaja, jest w ruchu, wiec energia ma jakies ujscie...1 point
-
[QUOTE]przysiegam: nie bedzie chodzic do zadnego przedszkola prowadzonego metoda pozytywna ani naturalna.[/QUOTE] Psie przedszkole powinno być jak najbardziej prowadzone pozytywnie. Chociaz nie ma pojecia co sie kryje pod słowem naturalnie w takim przedszkolu jak chodziłas. Natomiast było na dogo juz dawno poruszane jakie powinno być psie przedszkole. - To czas kiedy własciciel jest dla szczeniaka duzym autorytetem i mozna je wspaniale wykorzystac, aby nauczyc psa pracy z człowiekiem, wspólnych zabaw, rozwijanie popedu łupu, nauczenie pierwszych komend. Natamoast nalezy sie wystrzegac takich szkół gdzie przedszkole słuzy do puszczeniu psów aby sie same ustawiły. Nie wiem skad się wzieły takie metody. Chyba po to aby instruktor taki zebrał kase i sie czasem nie przemęczył. Teoretycznie po takim przedszkolu niektórzy mogą być zadowoleni. Szczególnie Ci których psy sie wybiegają bo są silniejsze w takiej grupie. Niestety dla tych słabszych będzie to jak worek treningowy. Jednak wartosci edukacyjne i dla tych silniejszych i dla tych słabszych beda żadne. Te silne utrwalaja sobie zachowania:wszystko mi wolno. Chociaz pewnie na krótka metę, bowiem jesli spotkaja na swojej drodze mocniejszego , doroslego psa to dostana łomot, który skończy się u weterynarza. Te słabsze są w wiecznej roli gnebionej ofiary. Nic to nie uczy a jednoczesnie tracimy czas który szybko mija i za moment mamy rozbrykanego, albo zastraszonego psa, który nie nauczył sie najwazniejszego czyli jak pracować z psem. No ale to oczywiscie łatwiej jest puścic psy na żywioł niz nauczyc ich pracy. No cóz, tego na kursach korespondencyjnych nie ucza. Ale daja ładny papierek którym mozna sie podpierac kiedy brak doswiadczenia. Ostatnio rozmawiałam z osoba która ma dwa psy, tej samej rasy. Z pierwszym chodziła do szkoły tradycyjnej z drugim do pozytywnej, zreszta dosyc czesto sie tutaj przewijała. Ten drugi pies jeszcze na zjeciach jakos dawał sobie rade, tylko ze potem w normalnym zyciu juz nie bardzo. Mimo iż z drugim psem chodziła dłuzej do szkoły, to jednak umiał 1/10 tego co ten z tradycyjnej. Od szkół wymagamy nauczenia podstawowych rzeczy, jednak liczy się takze efektywosc i czas. Było tu powiedziane ze mozna to zrobić sama metoda pozytywna. Oczywiscie, ale trzeba pracowac od małego szczeniaka i poswiecac mu duzo czasu. W innym topicu na dowód ze mozna klikerowo nauczyc psa wsyztskiego wstawiono filmik z psem szkolonym klikerem. Pominieto tylko ze jest to filmik dwukrotnej M Swiata w Agility która na codzien sie zajmuje szkoleniem i jej psy sa trenowane dzien w dzień po pare godzin. Oczywscie jestem za metodami pozytywnymi, jednak wszystko to jest uzaleznione od checi i od mozliwosci własciciela. No i nie zawsze mozna na pozytywach przy bardzo motywujacych bodźcach. Pare lat temu na semi pasterskim, spotkanie z taką pozytywnie szkolonym psem skończyło sie mocnym pokaleczeniem owcy, bo własciciel nie wyobrazał sobie jak mozna negatywnie zadziałac na psa. [QUOTE]pani tez uzywala argumentow, ze jest treserem i zoopsychologiem od dawna... co trzeba zrobic, zeby byc zoopsychologiem? a treserem? niezbyt wiele chyba.[/QUOTE] Skończyc kurs korespondencyjny, zaliczyc 4 dwudniowe zjazdy i sie ma. Nawet nie trzeba miec wiedzy praktycznej, doswiadczenia w szkoleniu.1 point
-
hmm, rzadko tu pisze raczej czytuje, ale nie pierwszy raz faktycznie jestem zażenowana poziomem dyskusji.... Troche też z psim światem mam doczynienia i czesto slyszę negatywy na temat tego forum, jednakże jakoś nie mogłabym zostać obojetna temu tematowi. Osobiście mam wrażenie, że tekst Pana Marka Fryca, mimo ze zawiera wiele prawdy, ale według mnie też wiele niedorzeczności - jest swego rodzaju apelem, nawołującym do powrotu do szkoły tradycyjnej? Brzmi to jak kampania Telekomunikacji, która ma na celu ponowne pozyskanie klientów. A do tego na forum forumowicze w większości kierują sie sercem, nie rozumem. Byłam na szkoleniu u Pana Jacka, ze swoim psem- 4 letnim beaglem... o beaglach pewnie też tu wiele opinii wygłaszanych jest przez znawców rasy - w większości takich którzy nawet psa nie widzieli na oczy.... Muszę z przykrością dla niektórych tutaj powiedzieć , że szkolenie przyniosło efekty jakich nawet nie zakładałam przed szkoleniem. Pewnie każdy tutaj może pochwalić sie psem, który chodzi po lesie, w górach po łąkach bez smyczy i po szkoleniu nie ma problemu z przywołaniem, ale czy akurat beaglem? Dodam rownież, że po szkoleniu jesteśmy juz dwa lata, i nie chodze z klikerem ani ze smaczkami non stop:) mimo wszystko pies pracuje ze mna bardzo chętnie. Pamietam slowa, ktore wzięłam sobie bardzo do serca, że na edukacje psa składają sie trzy czynniki: Zaufanie+wychowanie+szkolenie. Jednakże nie ma cudów, pracowałysmy z moją psina również po zajęciach, a opinie osób, które przychodza na kurs i myślą, że bez własnego wkładu będą miały wyszkolone psy nie są dla mnie wyznacznikiem oceny danej szkoły. Między innymi zauważyłam tu wypowiedz Pani "diabełkowej", że psy w szkoleniu pozytywnym są wrzucane do jednego worka, a to w takim razie jak to jest robione w szkołach awersyjnych....?? Bo ja nie czułam sie wrzucona do jednego worka, wręcz przeciwnie, na przykład przez "piramidę nagród" mogłam sama wybrać co dla mojego psa jest naprawdę nagrodą. Mimo wszystko ważne moim zdaniem jest czy ktos chce mieć normalnego psa domowego, czy psa sportowego. Osobiście widziałam kilka psów biorących udział w psich sportach, również ze skrzywiona psychika przez nadambicje właścicieli, bo jak mozna inaczej określic psa ktory jest cały czas" nakręcony na pracę" na takim poziomie, że nie potrafi spać? Ciekawi mnie równiez ilu z Was bylo na szkoleniu u Pana Jacka,czy u Pana Marka albo przynajmniej widziało jak to wygląda? bo ocenianie po filmikach z YouTube świadczy raczej o niskim poziomie wypowiadających sie. Bardzo nie lubie jak ktos opiera sie na wyrwanych z kontekstu filmikach i internecie w którym każdy moze napisac jaka bzdurę chce co widac po tym forum...Zazenowała mnie również wypowiedz bodajże Laluny ( zreszta wszystkie jej wypowiedzi były faktycznie na niskim poziomie), że u wyżła ciagnięcie na smyczy to nie problem.... ciagnięcie nie ale rzucanie sie na każdego kto przejdzie chyba juz jest problemem, chociaz widze ze tu zadne behawioralne problemy nie są problemami, najwiekszym wyznacznikiem dobrego trenera jest egzamin PT:/ a to ze pies gryzie wszystkich do okola to nie wazne,ważne , że chodzi przy nodze.... Puli cos mówiłaś o tym, że przez wiele lat trenuje sie psy myśliwskie i nie potrzebne do tego są ksiązki oparte na badaniach, które pomagają wykorzystać pewne atuty w szkoleniu, przepraszam nie umiem przytoczyc dokladnie bo tego tu dużo, ale to takim rozumowaniem po co nam pralka skoro nasze babcie praly na tarach:/. Jeśli chodzi o sama magiczna kolczatke... dlaczego zakładać , że 4 miesięczny szczeniak, który przychodzi na szkolenie potrzebuje korekt? czy nie warto wyszkolić "po dobroci", a korekt używać kiedy faktycznie to potrzebne, trzeba by tez było odróżnić szkolenie podstawowego posłuszeństwa od terapii behawioralnej, gdzie na przykład konieczne jest użycie korekty... to takie zakładanie z góry, że pies jest zły i potrzebuje korekty...Zresztą mimo nie wyjaśnienia ani pojęcia szkolenie tradycyjne, ani pojęcia szkolenie pozytywne, mam mimo wszystko wrażenie, że wiele osób szkolenie pozytywne myli z bezstresowym wychowywaniem. Na zakończenie dodam, ze u mnie na ulicy mieszka owczarek szkolony u Pana Fryca i faktycznie slucha właściciela, maly mankament - jest strasznie agresywny, nie potrafi bawić sie z innymi psami, a ostatnio pogryzl psa i jego właścicielke, ale chodzi na "kolczatce z uśmiechem na mordce". A to, że gryzie to nie problem, problemem by było gdyby nie chodzil przy nodze.... Nie będę tutaj polemizować dalej, choc pewnie teraz posypie sie pełno emocjonalnie przeładowanych postów, nie mialam na celu ani obrony pana Jacka - bo fakt tego nie potrzebuje, ani ataku Pana Marka, ani na odwrót. Moge powiedziec tyle, że nie byłam na zajęciach u Pana Marka więc nie chce sie wypowaidać na temat jego metod szkolenia, jednak ten owczarek nie daje mi spokoju. Być może agresja u tego owczarka nie jest spowodowana kolczatką, byc może..... PS. Lalunia - nie jestem przyajcółka, żoną, mężem, pracownikiem, itd Pana Jacka, tylko jego kursantką Pozdrawiam.1 point
-
Cały ten wątek przypomina mi spór miłośników samochodów sportowych z hobbystami terenówek. Jedni drugich nie przekonają, nie ma jak tych aut porównać – owszem sportowe pojazdy przejadą szybciej odcinek na asfalcie, ale po leśnych drogach i bezdrożach szans nie mają. Ten spór może trwać w nieskończoność. Tak samo są właściciele psów, którzy mają potrzebę rywalizacji sportowej i chcą startować w zawodach, a są też tacy, którzy chcą mieć psa niekłopotliwego w życiu codziennym. Spór między takimi osobami również może trwać w nieskończoność, co widać na załączonym obrazku. Wszystko zależy od tego, co chcesz z psem robić i do czego go używać i co Ci sprawia przyjemność.1 point
-
[QUOTE]To Mary Ray szkoląca na klikera.[/QUOTE] Tak sobie myślę, że nie porównywałabym tego pięknego i ponadprzeciętnie inteligentnego border collie - pewnie szkolonego od szczeniaka - z psiakiem Jacka, który z tego co pamiętam jest psem po przejściach i drogę do "edukacji" miał nieco utrudnioną. Zresztą inaczej pracuje się z domowym pupilem - mając na uwadze skromniejsze wymagania, a inaczej z psem przeznaczonym do udziału w zawodach. Tu oczekiwania są znacznie wyższe.1 point
-
a mnie irytuje to, że psy w szkołach pozytywnych są wrzucane do jednego worka. Wszystkie trzeba wyszkolić tzw. "pozytywnymi" metodami, które w wielu przypadkach nie działają przy różnych typach osobowości psa. A co jeśli pies jest zupełnie niezsocjalizowany, agresywne, żadne klikanie, halterki ani jakiekolwiek pozytywne metody nie działają? Uśpić psa? Co jest bardziej humanitarne: założyć psu kolczatke, która pod okiem dobrego trenera nie sprawi żadnej krzywdy psa czy pozbawić go życia? Sama używam sporadycznie klikera, używałam go do nauki aportu, a raczej do tego, że wypluwanie jest zachowaniem nieporzadanym, owszem pomogl. Wedlug mnie szkolenie ma byc wyposrodkowane, dostosowane do konkretnego osobnika a nie z gory zakladajac, ze jestesmy dobrzy i jestesmy tzw. szkola bez kolcow. Efekty takiego czegos widzialam wielokrotnie, nawet ostatnio natknelam sie na artykul o tym, ze kolczatka sprawia, ze psy staja sie agresywne szanownej pani ze szkoly Azorres w warszawie( niestety komentarz pod artykulem nie zostal opublikowany, bo tresc wskazywala na brak kompetencji trenerki). Szkola bez kolcow, 11 lat doswiadczenia i co z tego ? widzialam filmiki, ktorych pelno na ich stronie ze studia nagraniowego, gdzie pani pokazywala taniec z psem. Pies mial kompletnie w nosie przewodnika, na czym polega szkolenie pozytywne? Na tym zeby pies czerpal radosc z pracy z przewodnikiem jak to wczesniej pani wspominala czy na tym ze pies kombinuje jak sie dostac do pojemnika z jedzeniem jak to pozniej wyszlo na filmiku. Czym jest to doswiadczenie? Nie bardzo wiedzialam czy sie smiac czy plakac. Jasne, ze najlepiejby bylo zeby kazdego psa dalo sie wyszkolic dobrym slowem i smakolykami, ale psy jak ludzie sa rozni i do kazdego trzeba podejsc indywidualnie, a DOBRY szkoleniowec powinien o tym wiedziec... Uważam, powyzszy artykul jest bardzo sensowny i mam nadzieje, ze otworzy wielu ludziom oczy.1 point
-
Ja tez plastruje mojemu dogusiowi hiihi i masuje przy zmianie plastra ale trzeba plastrować do skutku :)1 point