Ty$ka Posted June 24, 2012 Author Posted June 24, 2012 [quote name='Fantowa']To czekam na niespodziankę :loveu: [quote name='Istar19']Ty$ka co za niespodzianka?? :smile: [quote name='rashelek']Tyśka, co z tą niespodziewajką? Bo czekam i się doczekać nie mogę! :-( Jeszcze trochę potrzymam Was w napięciu :diabloti: [quote name='Istar19']co do trzeciego psa ..ja też bym chciała trzeciego ...bo wiem, że z trzecim bym jeszcze dała radę a jakaś bida miała by dom i chyba nie taki najgorszy, co?...ale niestety jak się wynajmuje mieszkanie to i tak cud że mam moje dwa psy i kota ze sobą :D Nie mów, że uważasz, iż Twój dom nie jest rajem dla psów :). Przecież jest, sama bym chciała w takim mieszkać :D . Jednak zauważ tę różnicę, że Twoje suczki są już dorosłe, co nieco wychowane, podstawy savouir vivru znają i jesteś osobą pełnoletnią, pracującą, zdającą sobie sprawę ze skutków posiadania takiej ilości zwierząt. Natomiast shera to młoda osoba, jeszcze ucząca się, posiadająca dwa szczeniaki (nota bene bardzo urocze) i na utrzymaniu rodziców. Naprawdę nie wiem czym dyktuje się, by brać trzeciego szczeniaka do nieokrzesanego duetu... Stąd moje wątpliwości pytania... No i co będzie gdy psy dorosną - pójdą w odstawkę? A co z psami na studiach? Założę się, że shera o takich rzeczach jeszcze nie myśli racjonalnie, nie wie czego tak naprawdę chce, ja też w jej wieku nie myślałam konkretnie o wszystkim, bo widziałam świat w różowych barwach... ;) [quote name='Kirinna']Bajka śliczna:smile: mój ideał psa w typie husky widzę że też mam podobnie do was. chciałam dużego(ew. średniego) psa w typie chociażby onka ale użytka, lub czarnego sportowego psa a mam rudego, co prawda sredniego ale dla mnie za małego psa:smile: Junior przemówił do mnie wielkimi uszami, serce wygrało. chociaż juz miałam upatrzonego schroniskowca. za to mam wielki żal do siebie ze nie poczekałam na wzięcie psa chociaż tydzień bo wziełabym tegom zakochałam się, ale nie mogę go wziąść a siedzi już rok w schronie:-( http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index.php?co=psy&nr=6158 zobaczie jakie to fajne http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index.php?co=psy&nr=7584 Psiak faktycznie śliczny, też bym chciała psa w takim typie. I choć czasem myślę sobie (chociażby wczoraj :P), że może warto pomęczyć rodziców o drugiego psa to zaraz stwierdzam, że owszem... posiadanie dwóch psów jest fajne (Morus miałby towarzystwo), ale warto na razie zająć się należycie pierwszym i poprawić jakość jego życia ;). No i nie wiem czy M. wybaczyłby mi drugiego psa na stałe :D [quote name='rashelek']Ja w schronie byłam na żywioł, a psa wzięłam skrajnie różnego od swoich oczekiwań - bo miał być pies, czarny, krótkowłosy i wysoki. A wzięłam białą puchatą kulkę, w dodatku suczkę ;-) Ale serce nie sługa i wcale nie żałuję :-D U nas to samo - serce zadecydowało ;) Quote
makot'a Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Widzę, że gustujesz w PRAWDZIWYCH haszczakach, a nie tych wystawowych puchatkach hodowanych w polsce... :D Też uwielbiam takie chude haszczaki, są naprawdę przepiękne i zdecydowanie są na mojej liście "must have" na kiedyś (i to wysoko, bo na drugim miejscu ;D) A jak są wilczaste, to ja już w ogóle wymiękam :loveu: Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 makot'a;19290399 napisał(a):Widzę, że gustujesz w PRAWDZIWYCH haszczakach, a nie tych wystawowych puchatkach hodowanych w polsce... :D Też uwielbiam takie chude haszczaki, są naprawdę przepiękne i zdecydowanie są na mojej liście "must have" na kiedyś (i to wysoko, bo na drugim miejscu ;D) A jak są wilczaste, to ja już w ogóle wymiękam :loveu: Bo tylko te prawdziwe są haszczakami. Reszta to dla mnie podróby :D :lol: A fuj :P Jeszcze większe FUJ, gdy są niebieskookie ;P Pierwsze miejsce u Ciebie to CzW? ;) One mnie zawsze czarowały, parę lat temu zastanawiałam się nad nimi, ale stwierdziłam, że to są zbyt trudne i specyficzne psy... no, ale zawsze pozostaną w sferze moich marzeń i zaraz po haszczakach są u mnie na drugim miejscu :). Nie ukrywam, że zawsze na ich widok wzdycham... :P Quote
DominikaAnna Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Witamy się w Waszym wątku :) Morus jest przepiękny. :) Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 Witamy ciepło w ten deszczowy dzień :) Cieszymy się, że pies się podoba. Zaraz wpadnę do Was ;). Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 Oceny wystawione już od wtorku, więc wakacje przedłużyłam sobie o tydzień :lol: Nauczyciele nas wyganiali ze szkoły już w piątek, więc po 2. godz. lekcyjnej opuściłam szkółkę. Jak dobrze mieć takich nauczycieli :P A dzisiaj na spacerze się na psa wkurzyłam. Jak zawsze przychodzi na każdy mój gwizd, wczoraj nawet odwołałam go od sarny, tak dzisiaj udał się w pogoń za (od siebie większym) lisem... wrócił po kwadransie. Brudny, szczęśliwy i zmęczony. Myślałam, że go uduszę. Quote
Dzikie nieporadne Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Lejdi też tak ma...mniby perfekcjnie posłuszna ale zdarzają jej się humorki.... Quote
rashelek Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 A najgorsze jest to, że jak wróci to nawet opieprzyć nie można, tylko najlepiej się pocieszyć jeszcze... :shake: Mika za to dziś znowu trupa znalazła, tym razem ptaszydło jakieś. Kocham swojego psa :loveu: :mad: CO Z TĄ NIESPODZIEWAJKĄ?! Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 U nas humorki nie mają racji bytu :P ;) No, ale po przeanalizowaniu sytuacji stwierdzam, że to moja wina - nie wzięłam na spacer gwizdka i tego są konsekwencje ;). A ja się cieszyłam, rashelek a jakże... Przywitałam psa z uśmiechem na twarzy i słowami "Gdzie ty małpo wredna się szwendał?!" - oczywiście wszystko to bardzo spokojnym tonem, choć w środku się gotowałam ;). Biedna Mika... nie dość, że obiad Ci przynosi to Ty jeszcze wybrzydzasz :lol: Niespodzianka za jakiś czas, spokojnie :P Trwają przygotowania. Quote
anorektyczna.nerka Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 O, my klasyfikację dopiero dziś mieliśmy. Ty teraz kończysz gimnazjum? Co do zahcowania Morusa, no cóż zdarza się, pies to nie robot, dlatego nie mówię, że mam psa odwoływalnego na sto pro. Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 anorektyczna.nerka napisał(a):O, my klasyfikację dopiero dziś mieliśmy. Ty teraz kończysz gimnazjum? Co do zahcowania Morusa, no cóż zdarza się, pies to nie robot, dlatego nie mówię, że mam psa odwoływalnego na sto pro. Nie, jeszcze jedna klasa mi została :P Oczywiście, że tak. Ale kto by się spodziewał, że pies, który zawsze wracał na moje zawołanie (nawet gdy udaje się w pogoń) gdzieś poleci? Tym bardziej, że 5 minut wcześniej ładnie mi pracował przy wiewiórkach, ptakach, psach i czających się niedaleko sarnach oraz dał się odwołać za uciekającym zajączkiem. A tu proszę wystarczył moment, by pomóc koleżance przejść przez skarpę i psa nie ma - pogoni za lisem mu się zachciało... Nawet nasz STÓJ nie pomogło... Quote
Merenwen Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 He, mój pies co prawda nie zwiewa, za to się zawąchuje i czasem wystarczy ciche "chodź, idziemy", a czasami wołami ją odciągać, bo inaczej się nie da. I raz to zdzierżę, tłumacząc sobie, że potrzebuje naładować mózg bodźcami, bo jest psem, i wtedy względnie szybko mnie dogania i możemy normalnie współpracować, a drugim razem tak mnie wnerwia, że nawet jak wróci, to wszystko mi w niej przeszkadza - i wtedy lepiej, jak sobie po prostu idziemy w pewnej odległości od siebie :diabloti:. Quote
Dzikie nieporadne Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 No Lejdi też nie ucieka..ale zdarza się że trzeba parę razy powtórzyć komendę ;) Bo niech spróbowała by nie przyjść:diabloti: Ty chodzisz do 2 gimnazjum:crazyeye: Jesteś ode mnie o 2 lata młodsza....(ja kończę 1 liceum) jej czuję się dziwnie, myślałam że jesteś CO NAJMNIEJ w moim wieku:cool3: Quote
Istar19 Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 eh skąd ja znam to ganianie za zwierzyną ...Masza nawet na dziki naskakuje ... choć ostatnio uczymy się komendy "stój" i w połowie przypadków Masza się zatrzymuje zanim zdąży pobiec :D a druga połowa to te przypadki kiedy nie zauważę wczas zwierzyny i Masza się już nakręci ...ale szybko wraca na szczęście. Nie wiem co bym zrobiła gdyby mi pognała i zniknęła z oczu na więcej niż 30 sekund^^ jeny ludzie ja się przy was stara czuje :D Quote
Joann Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Istar19 napisał(a):eh skąd ja znam to ganianie za zwierzyną ...Masza nawet na dziki naskakuje ... choć ostatnio uczymy się komendy "stój" i w połowie przypadków Masza się zatrzymuje zanim zdąży pobiec :D a druga połowa to te przypadki kiedy nie zauważę wczas zwierzyny i Masza się już nakręci ...ale szybko wraca na szczęście. Nie wiem co bym zrobiła gdyby mi pognała i zniknęła z oczu na więcej niż 30 sekund^^ jeny ludzie ja się przy was stara czuje :D mój Vito też jest bardzo "łupowy" i dzik nie robi na nim wrażenia Vito zjeżony i pewny siebie leci na niego a ja mam strach w oczach , na szczęście Vito sie słucha wiec da się go ogarnąć;] Ty sie czujesz stara? ehhe ja też;p Quote
makot'a Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Ty$ka napisał(a):Bo tylko te prawdziwe są haszczakami. Reszta to dla mnie podróby :D :lol: A fuj :P Jeszcze większe FUJ, gdy są niebieskookie ;P Pierwsze miejsce u Ciebie to CzW? ;) One mnie zawsze czarowały, parę lat temu zastanawiałam się nad nimi, ale stwierdziłam, że to są zbyt trudne i specyficzne psy... no, ale zawsze pozostaną w sferze moich marzeń i zaraz po haszczakach są u mnie na drugim miejscu :). Nie ukrywam, że zawsze na ich widok wzdycham... :P Tak, moja miłość do nich trwa niezmiennie od maja '02 roku, kiedy to pierwszy raz miałam okazję ujrzeć cudeńko na żywo :) Ale haszczaki też uwielbiam - jakby nie było, to podobny typ zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru :) I też zdecydowanie wolę użytki, niż te puchate eksteriery, które się teraz hoduje i wmawia ludziom, że tak wygląda husky. Nie, żeby mi się nie podobały wizualnie, bo mnie się każdy pies w typie podoba... no ale z uzytkowością to one mają coraz mniej wspólnego niestety. Natomiast te prawdziwe jak mówisz haszczaki - są po prostu boskie, naprawdę :loveu: A "wyścigowce" to już w ogóle mniam - ja strasznie lubię duże, ale lekkie psy :D Quote
Joann Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 ogólnie mi sie haszcze nie podobają,pracujące owszem;] dla mnie pies musi cos robić a nie biegać tylko z pieskami po lesie i zero wymagań;] ale Wilczaki co raz bardziej przykuwają moja uwagę ...;] Quote
rashelek Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Tyśka, ale z Ciebie jest gówniarz :-o Oj starość nie radość niestety. Wcześniej mnie to tak nie bolało, ale jak mi w październiku stuknie okrągle to chyba się załamę :D A w ogóle to ja się focham już, bo chcę niespodziewajkę :mad: Quote
Ty$ka Posted June 26, 2012 Author Posted June 26, 2012 [quote name='Merenwen']He, mój pies co prawda nie zwiewa, za to się zawąchuje i czasem wystarczy ciche "chodź, idziemy", a czasami wołami ją odciągać, bo inaczej się nie da. I raz to zdzierżę, tłumacząc sobie, że potrzebuje naładować mózg bodźcami, bo jest psem, i wtedy względnie szybko mnie dogania i możemy normalnie współpracować, a drugim razem tak mnie wnerwia, że nawet jak wróci, to wszystko mi w niej przeszkadza - i wtedy lepiej, jak sobie po prostu idziemy w pewnej odległości od siebie. Też to znamy :). Jednak u nas to wygląda troszkę inaczej, bowiem pies może sobie wąchać kwiatki, kiedy zasłuży, wtedy potrafię nawet stać pół godziny z nim, aby się naniuchał. Za to, kiedy nie zapracuje na tę przyjemność to po prostu zmuszam go do szybkiego wąchnięcia, a potem wołam mocno "idziemy" i sobie idę... a za mną pies. Dlatego mam tak usłuchanego psa na spacerach - no nie zawsze :eviltong: [quote name='Mada95']No Lejdi też nie ucieka..ale zdarza się że trzeba parę razy powtórzyć komendę ;-) Bo niech spróbowała by nie przyjść Ja unikam powtarzania komendy, bo jeszcze ją spalę ;). No, ale ja to maruda straszna jestem =) [quote name='Istar19']eh skąd ja znam to ganianie za zwierzyną ...Masza nawet na dziki naskakuje ... choć ostatnio uczymy się komendy "stój" i w połowie przypadków Masza się zatrzymuje zanim zdąży pobiec a druga połowa to te przypadki kiedy nie zauważę wczas zwierzyny i Masza się już nakręci ...ale szybko wraca na szczęście. Nie wiem co bym zrobiła gdyby mi pognała i zniknęła z oczu na więcej niż 30 sekund^^ My na szczęście bliskiego kontaktu z dzikiem nie mieliśmy, bo myślę, że to skończyłoby się pogonią ;). Za to sarny widzieliśmy a i owszem - jednak zawsze piesio dawał się odwołać :loveu: [quote name='Joann']mój Vito też jest bardzo "łupowy" i dzik nie robi na nim wrażenia Vito zjeżony i pewny siebie leci na niego a ja mam strach w oczach , na szczęście Vito sie słucha wiec da się go ogarnąć;] Ciekawa jestem jakby mój zareagował w takiej sytuacji. Jednak wolę karność swojego psa nie testować w ten sposób. :evil_lol: Wczoraj naprawdę najadłam się stracha - wszak u nas panuje wścieklizna, a ten głupek udał się w pogoń za lisem... Ale skąd się wziął lis przy domach? Gdzie już z lasu się wychodzi? Nigdy nie podejrzewałabym, żeby akurat TAM było jakieś zwierzę oprócz kotów i psów... Stąd też i pies latał bez smyczy. No, ale mądry Polak po szkodzie ;). makot'a;19294489 napisał(a):Tak, moja miłość do nich trwa niezmiennie od maja '02 roku, kiedy to pierwszy raz miałam okazję ujrzeć cudeńko na żywo :smile: Ale haszczaki też uwielbiam - jakby nie było, to podobny typ zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru :smile: I też zdecydowanie wolę użytki, niż te puchate eksteriery, które się teraz hoduje i wmawia ludziom, że tak wygląda husky. Nie, żeby mi się nie podobały wizualnie, bo mnie się każdy pies w typie podoba... no ale z uzytkowością to one mają coraz mniej wspólnego niestety. Natomiast te prawdziwe jak mówisz haszczaki - są po prostu boskie, naprawdę A "wyścigowce" to już w ogóle mniam - ja strasznie lubię duże, ale lekkie psy "Lubię to" :D Zgadzam się z Tobą jak najbardziej, dla mnie szczury są piękne, choć i tak pozostanę wierna slimom :loveu: A dla mnie miśki to kompletne nieporozumienie, one mają z haszczakami wspólną ylko nazwę, bo nie wyobrażam sobie, by pies tak spasiony, ciężki i krótkołapny dałby radę ciągnąć coś... Nie wierzę w cuda ;). [quote name='Joann']ogólnie mi sie haszcze nie podobają,pracujące owszem;] dla mnie pies musi cos robić a nie biegać tylko z pieskami po lesie i zero wymagań;] ale Wilczaki co raz bardziej przykuwają moja uwagę ...;] Dokładnie, mogę się pod Tobą jedynie podpisać. Pies - tak, ale pracujący. W końcu każda rasa została do czegoś stworzona... ;) [quote name='Mada95']Ty chodzisz do 2 gimnazjum Jesteś ode mnie o 2 lata młodsza....(ja kończę 1 liceum) jej czuję się dziwnie, myślałam że jesteś CO NAJMNIEJ w moim wieku [quote name='Mada95']jeny ludzie ja się przy was stara czuje [quote name='Joann']Ty sie czujesz stara? ehhe ja też;p [quote name='rashelek']Tyśka, ale z Ciebie jest gówniarz Oj starość nie radość niestety. Wcześniej mnie to tak nie bolało, ale jak mi w październiku stuknie okrągle to chyba się załamę A w ogóle to ja się focham już, bo chcę niespodziewajkę A cóż Wy wszyscy tacy zdziwieni? :p Wiem, że jestem gówniarą, ale nic na to nie poradzę :P. Szczerze powiem to ja się nie czuję na 15tkę, wiele osób próbuje mi wmówić, że mam te 16-17lat, bo nie mam fiu bździu w głowie i myślę o wiele poważniej niż oni :lol: [kurde, ale skromnością też nie grzeszę :diabloti:]. Jak kiedyś pewna hodowczyni psów mi powiedziała: "Siwe włosy nie świadczą o mądrości, lecz o starości", więc nieskromnie powiem, że pewnie ma rację, pisząc mi, że jestem inną nastolatką :lol:. No, ale ja wychowałam się wśród dorosłych, z rówieśnikami nigdy nie umiałam się dogadać i mam trochę inne wartości wpojone... Szczerze Wam powiem, że o wiele lepiej dogaduję się z licealistami i studentami, aniżeli z gimnazjalistami, jakoś Ci drudzy wydają mi się strasznie dziecinni i kompletnie niemyślący racjonalnie... Najlepiej mi się rozmawia z osobami tak 18+, jakoś rozmowy lepiej się kleją, są z nimi poważniejsze i takie, jakie lubię toczyć ;). Ostatnio na zbiórce (bo chodzę na harcerstwo od paru lat :P) mieliśmy fajną dyskusję nt jak rozumiemy przyjaźń i każdy mógł się wypowiedzieć. No to ja walnęłam to, co pomyślałam i osoby starsze ode mnie o te 4 lata skomentowali to jednogłośnie: "Justyna, Ty przywracasz wiarę w nastolatki." :lol: Szczerze się z nich uśmiałam, bo naprawdę znam kilka osób podobnie myślących jak ja.... ups... no ale oni są już w liceum :oops:. Moimi przyjaciółmi również są licealiści, jakoś oni mnie rozumieją, a w klasie to za chiny ludowe nie umiem się dogadać :eviltong:. No, ale to takie moje gadanie... mam 15lat i nic na to nie poradzę :D. A wracając do tematu to z okazji dzisiejszego dnia chciałam Wam wkleić niespodziewajkę, o którą tak głośno upomina się rashelek (:evil_lol:), a nią miał być filmik ze sztuczkowania Endusia. Tak, kota można nauczyć sztuczek. :P No, ale niestety kot ostatnimi czasy tylko śpi, a jak nie śpi to się opala, więc nie chce ze mną współpracować. W dodatku zapomniałam hasła na YT, więc filmiku ze szkolenia kota nie ma. Za to powiem Wam w sekrecie, że dzisiaj mija rok odkąd Enduś jest z nami :loveu:. W rekompensatę w tym tygodniu postaram się o świeże fotki psa, królika i kota, być może będzie relacja ze spotkania z łowcarkiem kolegi :D. A jak przypomnę sobie hasło do YT to powstawiam obiecany filmik ze szkolenia kota... no i jakiś ze sztuczkowania psa :cool3:. Quote
DominikaAnna Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Kurczę czy ja tu jestem najstarsza na tym wątku galeriowym? Czuję się jak babcia... nie no, już chociaż lepiej ciocia, bo widzę, że tu same gimnazjalistki i licealistki, a ja ten etap mam już za sobą :-( Czekamy, czekamy na filmiki, i masę zdjęć :) Quote
makot'a Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 A ja od kilku lat na wiek w zasadzie nie zwracam uwagi, więc proszę mi tu nie miauczeć, że ktoś młodszy, a ktoś starszy :D Jest pewien wiek, w którym osiąga się na tyle dorosłe podejście do zycia, że potem różnica wieku między ludźmi nie ma już takiego znaczenia... Ja sama mam bardzo liczne grono znajomych starszych ode mnie (ponad 30 lat), a czuję się z tymi wariatami jak z rówieśnikami :D Mam też znajomych sporo młodszych ode mnie, znajomych w moim wieku, oraz duuuużo starszych (ponad 50l.) i nie mówię tu o znajomych moich rodziców, tylko o MOICH znajomych ;) Także przestać mi tu miauczeć :diabloti: Quote
anorektyczna.nerka Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Podziwiam ludzi, którzy szkolą koteczki ;D Chociaż coraz częściej dochodzę do wniosku, że szkolenie niektórych szpiców nie rożni się zbytnio od szkolenia kotów ;D O ile można użyć słowa "szkolić" w odniesieniu doi kota. Mi kiedyś, kiedyś jak byłam dzieckiem, hodowca opowiadał, że jego owczarek tak, jak bł przyzwyczajony do chodzenia pryz nodze bez smyczy, tak jednego dnia się oddalił i właściciel nawet nie ogarnął, bo bł przyzwyczajony kolei do tego, że pies jest przyklejony do jego nogi. Także nawet owczarkom się zdarza i nie ma co się przejmować, tylko dalej pracować z psem ;D Quote
Jean Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 [quote name='Ty$ka'] "Justyna, Ty przywracasz wiarę w nastolatki." :lol: Szczerze się z nich uśmiałam, bo naprawdę znam kilka osób podobnie myślących jak ja.... . Widzę, że poruszyliście bardzo ważny i jakże ciekawy temat :) Jakoże siedzę w pracy i się nudzę postanowiłam zająć czas czymś konstruktywnym i wypowiedzieć swoje skromne zdanie. Też uważam, (choć nieznam Cię Ty$ka w realu), że bardzo mi kogoś przypominasz.. Pewna dziewczyna też nie mogła się dogadać z rówieśnikami, bo w latach gimnazjalno-licealnych nie interesowały ją używki, imprezy do rana i wymioty na odległość po libacjach. To ma swoje plusy, ale ma też minusy.. jednym z nich obecnie dla owej dziewczyny jest samotność. Nie ma się znajomych, jeśli się od nich odstaje. Taka jest niestety rzeczywistość dzisiejszego świata, albo się dostosujesz albo jestes wyrzutkiem. Co do dzisiejszych nastolatek właśnie.. (będzie wywód dinozaura)... Męczą mnie strasznie.. Ostatnio dziewczyna (aby nie rzec dziewczynka) z 6 klasy podstawówki stała wraz z koleżanką ze mną na przystanku. Przyszła jakaś trzecia i zaczęły rozmawiać.. Pomijam ile poleciało ku.... , jedna drugiej chwaliła się, że będzie chodziła z jakimś delikwentem z 6c. Włosy mi się zjeżyły. Co 6-klasiści nazywają chodzeniem? Kiedyś w 6 klasie grało się w klasy, chodziło na sksy, a teraz ... chodzi się z chłopakiem. Inna sytuacja.. Wychowałam się z szacunkiem do swojej mamy. Nigdy nie nazwałam jej przy koleżankach dla szpanu 'matką', ani 'starą'. I jak słyszę, albo czytam jak ktoś pisze o swoich rodzicach 'starzy' albo 'moja matka' to mam ochotę w gębe przyłożyć. Jestem już 'stara'. wiele w życiu przeszłam i jeśli kogokolwiek mama nie jest alkoholiczką, nie bije dzieci, tylko pracuje na pajdę chleba.. Niech ma szacunek i nazywa ją na tyle godnie na ile zasługuje. Mogłabym pisac i pisać, ale nie chcę zaśmiecać wątku ;) [quote name='DominikaAnna']Kurczę czy ja tu jestem najstarsza na tym wątku galeriowym? Czuję się jak babcia... nie no, już chociaż lepiej ciocia, bo widzę, że tu same gimnazjalistki i licealistki, a ja ten etap mam już za sobą :-( Czekamy, czekamy na filmiki, i masę zdjęć :) Ja też , więc nie rozpaczaj ;) Quote
Joann Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 [quote name='Jean']Widzę, że poruszyliście bardzo ważny i jakże ciekawy temat :) Jakoże siedzę w pracy i się nudzę postanowiłam zająć czas czymś konstruktywnym i wypowiedzieć swoje skromne zdanie. Też uważam, (choć nieznam Cię Ty$ka w realu), że bardzo mi kogoś przypominasz.. Pewna dziewczyna też nie mogła się dogadać z rówieśnikami, bo w latach gimnazjalno-licealnych nie interesowały ją używki, imprezy do rana i wymioty na odległość po libacjach. To ma swoje plusy, ale ma też minusy.. jednym z nich obecnie dla owej dziewczyny jest samotność. Nie ma się znajomych, jeśli się od nich odstaje. Taka jest niestety rzeczywistość dzisiejszego świata, albo się dostosujesz albo jestes wyrzutkiem. Co do dzisiejszych nastolatek właśnie.. (będzie wywód dinozaura)... Męczą mnie strasznie.. Ostatnio dziewczyna (aby nie rzec dziewczynka) z 6 klasy podstawówki stała wraz z koleżanką ze mną na przystanku. Przyszła jakaś trzecia i zaczęły rozmawiać.. Pomijam ile poleciało ku.... , jedna drugiej chwaliła się, że będzie chodziła z jakimś delikwentem z 6c. Włosy mi się zjeżyły. Co 6-klasiści nazywają chodzeniem? Kiedyś w 6 klasie grało się w klasy, chodziło na sksy, a teraz ... chodzi się z chłopakiem. Inna sytuacja.. Wychowałam się z szacunkiem do swojej mamy. Nigdy nie nazwałam jej przy koleżankach dla szpanu 'matką', ani 'starą'. I jak słyszę, albo czytam jak ktoś pisze o swoich rodzicach 'starzy' albo 'moja matka' to mam ochotę w gębe przyłożyć. Jestem już 'stara'. wiele w życiu przeszłam i jeśli kogokolwiek mama nie jest alkoholiczką, nie bije dzieci, tylko pracuje na pajdę chleba.. Niech ma szacunek i nazywa ją na tyle godnie na ile zasługuje. Mogłabym pisac i pisać, ale nie chcę zaśmiecać wątku ;) Ja też , więc nie rozpaczaj ;) to samo mogła bym napisać;] dzisiejsza 'młodzież' mnie przeraża.. za moich czasów było inaczej w sumie to za naszycz czasów- Jean ;] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.