rashelek Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Ty$ka napisał(a):Szybka jesteś :p Szczerze? To planuję od jakiś 2lat :lol:, ale zawsze mi coś wypadało (zazwyczaj rozchorowywało mi się jakieś zwierzę albo ktoś z mojej rodziny trafiał do szpiatala, albo ja wyjeżdzżałam w trybie pilnym na jakiś obóz harcerski czy coś tego typu). :/ Ostatnio mi Morus zachorował dość poważnie, więc pokrzyżował plany. Jednak w końcu mam zamiar iśc i basta! Zgadza się z PLD, a także mam zamiar wesprzeć swą obecnością Dziewczyny z SOS Husky - ich pierwszy dogtrekking był super i strasznie żałowałam, że nie pojechałam, ale akurat wypadł na urodziny mojego braciszka, więc nijak mogłam pojechać. W tym roku jednak naprawdę w końcu muszę się wziąć za realizację swoich planów. Na razie myślę o Złotym Stoku (pytanie czy nie będzie już za gorąco?) lub Przesiece (to samo pytanie + czy nie będę jeszcze miała wtedy ogniska klasowego) oraz o Wiśle - byłby to mój prezent urodzinowy (dokładnie 21ego mam urodziny :lol:), no i oczywiście o sosowych DT. Zobaczymy czy jednak któraś z tych dat nie będzie kolidować z czymś tam. Mam nadzieję, że w końcu nie i wreszcie poczuję ten prawdziwy smak DT. ;) Tym bardziej, że za rok w marcu wybieram się na nocny EDK - 44km w nocy, w samotności, w nieznanym sobie miejscu :p No bo ja wyciągam ważne informacje :diabloti: My chcieliśmy iść na próbę koło nas, ale niestety został odwołany ;) Dlatego zastanawiam się nad czymś dalej, ale jednak dosyć blisko :lol: Klimat niesamowity i fajnie byłoby się wybrać :D Quote
Sonka95 Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Dogtrekkng to ogólnie super sprawa :) ja byłam raz i za miesiąc też się wybieramy :loveu: Quote
*Magda* Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 [quote name='Mada95']Jaki blog?[/QUOTE] A taki: [url]http://tacyjedni.blogspot.de/[/url] Quote
Ty$ka Posted March 27, 2013 Author Posted March 27, 2013 [quote name='Naklejka']My nie odpuścimy takiej okazji! :D Nie dość, że blisko, to bardzo fajnie, a od nas jedzie jakaś większa ekipa :D Myślimy nad innymi DT ze schroniskowcami :) Tylko musimy mieć transport i zebrać ekipę.[/QUOTE] To się bardzo cieszę :) Być może w takim razie się spotkamy, zobaczymy tylko, kiedy Dziewczyny umyślą sobie go zorganizować ;) Ja też muszę mieć transport... największy problem to z nim właśnie, bo mam ponad 5h jazdy :D, ale coś się zorganizuje [quote name='Anecioreczek']my też w tym roku bedziemy :)[/QUOTE] Na którym? W Tychach? :) [quote name='rashelek']No bo ja wyciągam ważne informacje :diabloti: My chcieliśmy iść na próbę koło nas, ale niestety został odwołany ;) Dlatego zastanawiam się nad czymś dalej, ale jednak dosyć blisko :lol: Klimat niesamowity i fajnie byłoby się wybrać :D[/QUOTE] Rozumiem :PPP U mnie nie ma możliwości jechać gdzieś blisko, bo bo... bo nie ma i już :lol: Najbliżej to mazowieckie, ale odpada - nie odpowiada mi towarzystwo :siara: Oj tak klimat i ludzie niesamowici :) Fajnie byłoby się spotkać :PPP [quote name='magdabroy']Doberek :) Kiedy nowy wpis na blogu??[/QUOTE] Hej :) Właśnie nie wiem. Miałam dzisiaj coś napisać, ale gorączkuję i nic mądrego nie przyszło mi do tej pory do głowy. Tzn. pomysły mam, ale ciężko mi się dzisiaj myśli nie obiorę to w słowa, jakie chcę :/ Cierpliwości :) [quote name='Mada95']Jaki blog?[/QUOTE] [quote name='magdabroy']A taki: [URL]http://tacyjedni.blogspot.de/[/URL][/QUOTE] :) Dziękuję Magdo za pomoc :D [quote name='Sonka95']Dogtrekkng to ogólnie super sprawa :) ja byłam raz i za miesiąc też się wybieramy :loveu:[/QUOTE] Ja byłam jedynie na długim, 30km spacerze z psiarzami :P I tyle :) Ale Dogtrekking marzy mi się od 2lat :) Quote
rashelek Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 To do Tych masz w planach dotrzeć? Dla nas to chyba najbliższa opcja :cool3: Quote
Ty$ka Posted March 27, 2013 Author Posted March 27, 2013 [quote name='rashelek']To do Tych masz w planach dotrzeć? Dla nas to chyba najbliższa opcja :cool3:[/QUOTE] Dla Dziewczyn SOSowych tak ;) Aczkolwiek podejrzewam, że będzie problem z podwózką i nic z tego nie wyjdzie... no, ale... może ktoś jeszcze z lubelskiego będzie jechał to się wepcham do jego auta po chamsku :siara: :D Quote
Dzikie nieporadne Posted March 27, 2013 Posted March 27, 2013 Ja też kiedyś myślałam o dogtrekkingu i może coś w tym roku...W zeszłym nie byłyśmy w wystarczającej formie ale w tym...Mam wrażenie że to będzie rok w którym ziszczą się plany które były latami realnymi niespełnionymi marzeniami.....:razz: A Blog jest ekstra ,super piszesz:multi: Quote
Karro Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 Hej! Całkiem fajny ten Wasz blog :) Wesołych świąt przy okazji życzę :) Quote
Sonka95 Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 [quote name='Ty$ka'] Ja byłam jedynie na długim, 30km spacerze z psiarzami :P I tyle :) Ale Dogtrekking marzy mi się od 2lat :)[/QUOTE] Wow :crazyeye: jak dużo km przeszliście :) Quote
Ty$ka Posted March 28, 2013 Author Posted March 28, 2013 [quote name='Mada95']Ja też kiedyś myślałam o dogtrekkingu i może coś w tym roku...W zeszłym nie byłyśmy w wystarczającej formie ale w tym...Mam wrażenie że to będzie rok w którym ziszczą się plany które były latami realnymi niespełnionymi marzeniami.....:razz: A Blog jest ekstra ,super piszesz:multi:[/QUOTE] To co - dbiutujemy razem? :D Dziękuję bardzo, cieszę się, że komuś moje bazgroły się podobają :PP [quote name='understandme']Hej! Całkiem fajny ten Wasz blog :) Wesołych świąt przy okazji życzę :)[/QUOTE] Hej :) Chciałam by był wiosenny. Bo w tym roku wiosny raczej nie będzie :p Dziękuję i wzajemnie :) [quote name='Sonka95']Wow :crazyeye: jak dużo km przeszliście :)[/QUOTE] To nie jest wcale dużo. Lasem, w lecie, z psiarzami :). Tylko, że wracając natknęliśmy się na burzę, hehe i Morus zaczął panikować :/ Więc te ostatnie 10km burzowych musieliśmy wręcz przebiec. Ale wrażenia były niesamowite :) A jaka Bella (kto nie wie temu mówię, że to haszczanka mojej cioci) zachwycona. Za to Morus nie chciał słyszęć o spacerze przez dwa dni - miał zakwasy chyba :lol: Quote
Ty$ka Posted March 28, 2013 Author Posted March 28, 2013 Wiosny nie ma. I nie będzie. :diabloti: Za to ja jestem chora i nie zapowiada się, bym szybko wyzdrowaiała :P. A słońce świeci i kusi, kusi, kusi. Dodatkowo Morus drze ryja, że chce na spacer. :roll: A ja nie mogę - chorzy grzeją dupę w domu. Eh, wolałabym umrzeć :eviltong:. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Posprzątałam dom, ogarnęłam kota, pomarudziłam, przeczytałam kolejną książkę Terakowskiej i zrobiłam po teście z WOSu, historii i polskiego - w końcu trzeba zacząć się przygotowywać do egzaminu gimnazjalnego, bo inaczej nie zdam w ogóle ;P. I tak mi dzień minął. Ufff, nie skusiłam się na spacer. Czy to jednak potrwa aż do czasów, gdy wyzdrowieje? Czy ulegnę pokusie? Nie wiem. Mam nadzieję tylko, że wyzdrowieję szybko, bo mnie coś trafi. Mówiłam już, że nie lubię siedzieć w domu? ;) Już wiem też, dlaczego. Odpowiedź brzmi: Milka :evil_lol:. Wiem, że jak za długo z nią pobędę to źle się to skończy. Dla mnie, albo dla kotki. :evil_lol: To dureń, nie kot. Ona nie chodzi, lecz lata. Po meblach, po głowie, po żyrandolu, po wszystkim. No i nie lubi husky. Mój kalendarz z SOSu co rusz ląduje na podłodze - nie wiem jakim cudem to robi, ale ściąga go ze ściany. A ja już ściągnie.... :diabloti: to zaczyna się rzeź. Drapie, niszczy, prycha. Byle zniszczyć husky na kalendarzu. Milka to nie kot. To bestia. W dodatku nie ma mózgu i przyprawia wszystkich o nerwicę :PPP. Głupota połączona ze sprytem to najgorsze, co może nas spotkać. Mnie spotkało. Tak, mówię o Milce :eviltong: Mówicie, że przesadzam? że tylko gadam głupoty? Dobra niedowiarki, przytoczę przykład. Jest środek nocy. Cisza, ciemność i spokój. Debil oczywiście fruwa w te i we wte, ale kto by zwrócił na nią uwagę... nagle budzi mnie stuknięcie. Leniwie otwieram oczy, wydostaję się z ciepłej pierzyny i udaję się na miejsce zbrodni. Zapalam światło. O dziwo, morderca jest w samym srodku tragedii - zawsze zwiewa, gdzie pieprz rośnie. Zazwyczaj zaszywa się pod moją kołdrą z miną "aletoniejanaprawdęnieja". Tym razem jest inaczej. I się zaczyna dusić, udławiła się czymś. Obok niej leży... ej! ale jak to?! - że tak se po chamsku przerwę opis wydarzeń :P Tak, to było przestępstwo przemyślane... - stwierdzam po cichaczu i usuwam dowody - lepiej, żeby nikt o tym się nie dowiedział... Nie wiecie o co chodzi? Jak nie wiecie chodzi to wiadomo, że chodzi o... nie, nie o pieniądze (głodnemu chleb na myśli, kurde! :diabloti::cool3:), ale o żarcie. :evil_lol: Kotki dostają od Babci smakołyki. Dwa dziennie. Mają po tym fantastyczną sierść. I zapach z pyska. :diabloti: Dobra, ale to nie o tym... Otóż, Milka kocha te smaki. Jest od nich uzależniona, na nich zachowuje się jak na dopalaczach (tak, jeszcze bardziej odlatuje :PPP). I żeby sama się nie częstowała, smaki są schowane w górnej szafce. Zamykanej. Milka doskonale WIE, gdzie są schowane, WIE jak ją otwieramy, ale jakoś nie przyszło mi do głowy to, by z tego powodu się martwić. Bo jakim cudem mogłaby sobie otworzyć?! A jednak. To nie kot powtarzam po raz setny. To jest diabeł wcielony. Ustaliła plan działania i w nocy, gdy wszyscy spali, postanowiła wykraść smakołyki tylko dla siebie. Jak? Tego nie wiem. Jeszcze żeby śmieszniej było to akurat było to nowe, NIERUSZONE (czyli NIE otworzone) opakowanie. Sprawdzałam wieczorem, tuż przed spaniem czy wszystko jest na swoim miejscu. I było. Jakim cudem w takim razie otworzyła opakowanie? Nie wiem. Pewnie zębami, bo o umiejętność używania nożyczek wolę ją nawet nie posądzać. Bo bym musiałą zacząć poważnie martwić się o swoje życie :razz:. Tak czy inaczej fakt zostanie faktem. W nocy coś łupnęło. Na miejscu zbrodni siedziała Milka i coś żarła w pośpiechu, tzn. już kończyła stołówkę i zaczęła się krztusić. Obok niej leżała otwarta (!), pusta (!) torebka po smakołykach. Jak się do niej dostała? Jak ją otworzyła? Jakim cudem w ciągu tych paru sekund wyżarła całą jej zawartość? Tego nie wiem. I jak to zrobiła, że zamknęła też szafkę? Jedno jest pewne - Milki zaczynam się bać :lol: Jednak to nie koniec. Posprzątałam, powkurzałam się na kotka (a ta oczywiście łasi się o mnie, że to nie jej wina, że ją głodzą :evil_lol:) i położyłam się spać. Zasnęłam, a tu znów ŁUBUDU! No nie, zaraz mnie szlag trafi - myślę sobie. Poszłam. I weszłam w kałużę... Co to do...???!! Kurdeeeee.... Milka wylała cały dzban z wodą! Tak, chciała się z niej napić (a ona pije łapami - nie pytajcie o konkrety :diabloti:) albo wykąpać :PPP. I żeby tego było mało, to robiła tak już co noc. Do dzisiaj. Miarka się przebrała. Dzbanek zakryliśmy, opancerzyliśmy, smakołyki i karmę schowaliśmy do górnej szafki na klucz i jest spokój. Tzn. nie do końca, bo dzisiaj spała w zlewie (szaro-białe kłaki ją zdradziły :roll:) oraz wywaliła z suszarki na podłogę talerze i słoiki... Taaaa, Milka jest serio durna. :mad: Pominę fakt, że robi kupska po kątach, bo to wiecie - wcale jej nie przeszło... Ma jedną, a właściwie dwie zalety, dzieki którym jeszcze żyje. Jest cholernie piękna (w końcu robi się fajna, poszerzyła się nieco, jest mocniejszej budowy już - nie takie młae chuchro i delikatne) i aportuje zabawki. :evil_lol: A! I zna swoją urodę, więc to wykorzystuje - wchodzi po chamsku na kolana, szyję, ręce, głowę i tam śpi głośno mrucząc lub się toto łasi czy wystawia brzuch do smyrania. Tak, chyba wie, że bez tego dawno by skończyła pod siekierą. Albo w lesie :evil_lol::diabloti: A może komuś uroczego kotka imieniem Milka? :siara: Dopłacę. :P Quote
Dzikie nieporadne Posted March 28, 2013 Posted March 28, 2013 Oj ,Tyśka ty chyba diabla wcielonego nie widziałaś:diabloti: Moja Fretka (niestety już zmarła...) te historie przebija....Dowody ? 1.Fredzika uwielbiała ....piwo , kiedy ktoś je pił ta siadała na nim i dziko starała się dostać do kufla , a wyglądała wtedy nie jak czterołap a bardzo szybki zwinny wąż...Pewnego razu byliśmy na działce i koleżanka mojej mamy piła piwo ,wszyscy sobie rozmawiali a Freda siedziała obok udając że jej nie ma ,kiedy w pewnym momencie piwo zostało położone na ziemi ,wtedy Fredka skoczyła jak dzika i wyżłopała ile się da.... 2.Bardzo lubiła chować przedmioty i robić dokładnie to czego jej było nie wolno,a potem jak ktoś wchodził patrzyła jakby nagle doznała szoku (Bo przecież ona tak sobie przechodziła obok szafki i to wszystko nagle spadło jej na głowę....).Tak to był sprytny diabełek ... Quote
Anecioreczek Posted March 29, 2013 Posted March 29, 2013 gdzie masz te slonce? :D bo ja mam biało za oknem :D Quote
rashelek Posted March 29, 2013 Posted March 29, 2013 O borze, Milka niech się cieszy, że u Ciebie jest. Jakby trafiła do cioci Marty, to by sobie głowę z dupy wyciągała :evil_lol: Zrób jej jakieś foty, ciekawa jestem tej przemiany :D Quote
Ty$ka Posted March 30, 2013 Author Posted March 30, 2013 [quote name='Mada95']Oj ,Tyśka ty chyba diabla wcielonego nie widziałaś:diabloti: Moja Fretka (niestety już zmarła...) te historie przebija....Dowody ? 1.Fredzika uwielbiała ....piwo , kiedy ktoś je pił ta siadała na nim i dziko starała się dostać do kufla , a wyglądała wtedy nie jak czterołap a bardzo szybki zwinny wąż...Pewnego razu byliśmy na działce i koleżanka mojej mamy piła piwo ,wszyscy sobie rozmawiali a Freda siedziała obok udając że jej nie ma ,kiedy w pewnym momencie piwo zostało położone na ziemi ,wtedy Fredka skoczyła jak dzika i wyżłopała ile się da.... 2.Bardzo lubiła chować przedmioty i robić dokładnie to czego jej było nie wolno,a potem jak ktoś wchodził patrzyła jakby nagle doznała szoku (Bo przecież ona tak sobie przechodziła obok szafki i to wszystko nagle spadło jej na głowę....).Tak to był sprytny diabełek ... Pffff... znam to też :P Morus jak wyczuje piwo na kilometr to koniec :evil_lol:. No, ale o nie aż tak bardzo nie walczy na śmierć i życie ;PPP Milka też wszystko chowa, przewraca, niszczy - dlatego musiałam kupić dla psa nowy kliker, gwizdek, a sobie co rusz nowe długopisy, dobrze że rodzinka nie każe mi odkupywać te wszystkie szklanki i talerze, które Milka chciała schować, ale nie wiedziała, że są zbyt delikatne na turlanie :diabloti:. A jak coś się dzieje to zwiewa - przecież to nie ona. Jak nagle przychodzi, zaczyna się patrzeć, paaaatrzeć, paaaaaatrzeć głęboko w oczy, a następnie łasić i przytulać to oznacza, że coś przeskrobała :evil_lol: [quote name='trabeska']Dlatego ja nie lubię kotów... :diabloti: Dlatego ja nie lubię Milki :diabloti: Koty są suuper, mówię poważnie, ale... ale trzeba mieć do nich anielską cierpliwość :PPP A! I się modlić o to, by nie trafić na klon Milki - tego nawet wrogu bym nie życzyła :lol: [quote name='Anecioreczek']gdzie masz te slonce? :D bo ja mam biało za oknem :D Dzisiaj mam pochmurno, mroźno, śnieżnie i pluchę pod nogami :/ [quote name='rashelek']O borze, Milka niech się cieszy, że u Ciebie jest. Jakby trafiła do cioci Marty, to by sobie głowę z dupy wyciągała :evil_lol: Zrób jej jakieś foty, ciekawa jestem tej przemiany :D A ja się dziwię, że ONA jeszcze żyje :diabloti:. Dzisiaj z kolei co rusz zrzuca, obudziła nas wywaleniem tacy, na której było ciasto... Widać, obserwowała nas wczoraj, że koło tej tacy się krzątaliśmy, więc chciała nam pomóc. :P Myślę, że fotki nie będą tego odzwierciedlać - to czuć przede wszystkim w dotyku i jej sposobie poruszania sie po człowieku - już nie ma takich leciutkich kości :PPP I śmiesznie skacze, żaden mój tak nie skakał jak ona :lol: Aczkolwiek postaram się o jakieś fotki :) [quote name='magdabroy']Milka jest boska :evil_lol: Oddam. Będzie robić Wam za królika wielkanocnego :razz: [quote name='phase']Kochani życzę Wam [quote name='Ptysiak'] Dziękuję Dziewczyny za życzenia i również Wam życzę wesołych, rodzinnych i ciepłych świąt :) Oraz wszystkim odwiedzającym naszą galerię (jeśli ktokolwiek pamięta, że to galeria :PPP). :loveu: Quote
Ty$ka Posted March 30, 2013 Author Posted March 30, 2013 :lol: Jaki brzydal :P A właśnie, kiedyś obiecałam Marcie pokazać, że Milka wcale nie ma strasznego wzroku ;) Demon miał straszniejszy wzrok :) Na dowód wklejam fotkę: Chociaż tu wyszedł słodko: Dla porównania postaram się o świeże fotki Milki (nota bene waży teraz więcej niż ważył Demoniasty i jest jego wzrostu, co oznacza tylko, że jednak nie będzie zbudowana jak Demon, trochę szkoda...) Quote
Ty$ka Posted March 30, 2013 Author Posted March 30, 2013 Szczerzy się, bo lato :eviltong: Połknie nawet samochód :evil_lol: Moja mała dzidzia :loveu: :loveu: Ile wtedy miał? Kurde, nie pamiętam. Chyba 10msc (listopad 2009), bo tego dnia kłóciłam się z rodziną, że to duży pies będzie i jeszcze roku nie ma :PP ale głowy sobie obciąć nie dam. Potem mi kundel zbrzydł, wyłysiał i zrobił się strasznie nieproporcjonalny :PPP A to jego pierwszy Sylwester - akurat to pamiętam :PPP Czyli miał równo 11msc dwadzieścia parę dni :lol: To takie wspominkowe, może dzięki temu wiosna szybciej przyjdzie :lol: Quote
phase Posted March 30, 2013 Posted March 30, 2013 Urooooczy chłopak http://images49.fotosik.pl/703/0ed70f0213ed66f2med.jpg :loveu::loveu::loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.