Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 (edited) NA POPRZEDNIEJ STRONIE FILMIK Z APORTUJĄCĄ MILKĄ [quote name='trabeska']Hahaha, no dobra, powiem prawdę... Mam limit (internet z cyfrowego polsatu :evil_lol:) i filmiki mogę sobie oglądać po północy :evil_lol: :lol: OK, rozumiem :lol: Powiem Ci, że świetnie wybrnęłaś, kłamstwo łyknęłam :siara: :D Zaraz będą fotki Milkowe :D Edited March 31, 2013 by Ty$ka Quote
trabeska Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 To nie kłamstwo, przecież napisałam, że 'powiem' prawdę... :razz: Fotki kićki mogę pooglądać :cool3: Quote
Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 Lecą fotki ;) W ogóle jej nie widać :evil_lol: A jak schyli łeb to tym bardziej jej nie widać:diabloti: Kosmita :cool3: Quote
Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 [quote name='trabeska']To nie kłamstwo, przecież napisałam, że 'powiem' prawdę... :razz: Fotki kićki mogę pooglądać :cool3: :PPPP Lubię się droczyć :D Mówisz masz :D Patrzy na świat przez okno i pomiędzy kwiatkami rzecz jasna :P Tego adopcyjniaka Milka nie lubi i próbuje go zniszczyć :P Endy śpi, ale jego nosek zrobiłam :P I śpiące kotki :D TYLE :D Quote
trabeska Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 Jaki oczy wieelkie :-o Na prawdę jak kosmita :evil_lol::diabloti: Miałam kiedyś kilka kotów. Ostatni, a tak właściwie to ostatnia z nich wabiła się Turbik (była to kocica, ale została tak nazwana, bo myśleliśmy, że to kocur :diabloti:) ale zaginęła gdzieś. Głupia była, ciągle tylko o żarcie wołała :evil_lol: Moja mama (nie cierpi psów, a koty uwielbia) chce teraz znowu kota ze schroniska wziąć, ale na szczęście tata się nie zgadza :evil_lol: Choć przyznam szczerze, że czasem chciałabym mieć kota :) Quote
Baton Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 Cześć :) Czy mi się wydaje, czy Twoje koty zawsze śpią w jakichś dziwnych pozycjach? :evil_lol: Po raz kolejny pochwalę się, że zaległości nadrobione, ale chyba muszę jednak częściej znajdywać czas by zaglądać chociaż do Was, bo potem nadrabianie troszkę zajmuje :evil_lol: Quote
Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 Jeszcze takie, tu można zobaczyć, że trochę się zmieniła jednak :) [quote name='trabeska']Jaki oczy wieelkie :-o Na prawdę jak kosmita :evil_lol::diabloti: Miałam kiedyś kilka kotów. Ostatni, a tak właściwie to ostatnia z nich wabiła się Turbik (była to kocica, ale została tak nazwana, bo myśleliśmy, że to kocur :diabloti:) ale zaginęła gdzieś. Głupia była, ciągle tylko o żarcie wołała :evil_lol: Moja mama (nie cierpi psów, a koty uwielbia) chce teraz znowu kota ze schroniska wziąć, ale na szczęście tata się nie zgadza :evil_lol: Choć przyznam szczerze, że czasem chciałabym mieć kota :) :lol: Wiem, co mówię :lol: Turbik :D Świetne imię :PPP Natomiast Milka powinna być nazwana Zołzą albo Pierdółą :PPP Hehe... to u nas kiedyś Endy był taki nienażarty, teraz tak non stop je Milka, ale to chyba taki etap w jej wieku. Oby :D Koty są fajne... na swój sposób ;]] Quote
Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 [quote name='maryg22']Cześć :) Czy mi się wydaje, czy Twoje koty zawsze śpią w jakichś dziwnych pozycjach? :evil_lol: Po raz kolejny pochwalę się, że zaległości nadrobione, ale chyba muszę jednak częściej znajdywać czas by zaglądać chociaż do Was, bo potem nadrabianie troszkę zajmuje :evil_lol:[/QUOTE] Hej :) Zazwyczaj. Jak śpią normalnie to nie robię zdjęć :eviltong: Choć to też zależy, co kto rozumie pod słowem "normalne" - ja od bejtla wychowuję się z kotami, więc różne ich dziwactwa przyjmuję za normalne :razz: W takim razie gratuluję i też uważam, że musisz lepiej zagospodarować sobie czas :PPP Ile tym razem miałaś stron do nadrobienia? ;P Quote
trabeska Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 Ja swojego tatę namawiam, żebyśmy jechali do schroniska po tego kota, ale tylko dlatego, że chcę pooglądać psy... :razz: Quote
Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 [quote name='trabeska']Ja swojego tatę namawiam, żebyśmy jechali do schroniska po tego kota, ale tylko dlatego, że chcę pooglądać psy... :razz:[/QUOTE] Bardzo hmmm... sprytne :D Quote
*Magda* Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 Dobry wieczór Tyśka :) A zdjęcie Maruska kiedy? Quote
Ty$ka Posted March 31, 2013 Author Posted March 31, 2013 [quote name='magdabroy']Dobry wieczór Tyśka :) A zdjęcie Maruska kiedy?[/QUOTE] Dobry wieczór :) Kiedy na dworze przestanie padać deszcz :) Quote
Baton Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 [quote name='Ty$ka']Hej :) Zazwyczaj. Jak śpią normalnie to nie robię zdjęć :eviltong: Choć to też zależy, co kto rozumie pod słowem "normalne" - ja od bejtla wychowuję się z kotami, więc różne ich dziwactwa przyjmuję za normalne :razz: W takim razie gratuluję i też uważam, że musisz lepiej zagospodarować sobie czas :PPP Ile tym razem miałaś stron do nadrobienia? ;P[/QUOTE] To zależy jak na to spojrzeć. Cały tydzień przesiedziałam w domu bo chora byłam. I w między czasie weszłam na dogo, zaległości ponadrabiałam, ale się już nie odzywałam :evil_lol: Tak zliczając dzisiejsze i te poprzednie to będzie pewnie jakieś 10 stron :D PS: Milkowe przeboje w kuchni genialne :lol: Wiem, że ja też się raz zdziwiłam co do Joy. Trzymałam smaki na półce do której wydawało mi się, że niedosięgnie. Wydawało :diabloti: W każdym razie wtedy jeszcze zbyt dużo wyjeść nie zdążyła. Biorąc to jednak pod uwagę, zapakowałam smakołyki w pudełko (co prawda takie, które Joy nauczyła się otwierać już za szczeniaka, ale liczyłam że dalsza kryjówka będzie wystarczająca) i schowałam je do górnej szuflady. 'Tam się na pewno nie dostanie' :diabloti: Po powrocie ze szkoły oczywiście szuflada była otwarta, smakołyki wyjedzone :) Jak ona to zrobiła? Sama nie wiem, ale najprawdopodobniej wskoczyła na krzesło, łapami otworzyła szufladę, z której wyjęła smakołyki. Możliwa jest też jednak druga wersja: skok na łóżko, potem parapet. Przeskoczenie z niego na biurko i z tamtąd otworzenie szuflady :crazyeye: Quote
trabeska Posted March 31, 2013 Posted March 31, 2013 Obejrzałam filmik :) I pierwszy raz w życiu widziałam aportującego kota :D Aportuje lepiej od mojego Bastera! :evil_lol: Kto by pomyślał... Ciężko mi uwierzyć w to, że pies nie potrafi przynieść głupiego patyka, a kot przynosi zabawki :D Hahaha :evil_lol: Zdolna ta Twoja kota :) Quote
rashelek Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 Ej marudzisz, że Morus nie chce się bawić, to wyobraź sobie Milkę w psim ciele :lol: Bo Mika się zachowuje dokładnie tak samo :lol: Faktycznie wyładniała dziewczyna :loveu: Już nie taki patyczak ;) Quote
Sonka95 Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 Ale super Milkę wytrenowałaś do aportowania :cool3: Quote
Ty$ka Posted April 1, 2013 Author Posted April 1, 2013 [quote name='maryg22']To zależy jak na to spojrzeć. Cały tydzień przesiedziałam w domu bo chora byłam. I w między czasie weszłam na dogo, zaległości ponadrabiałam, ale się już nie odzywałam :evil_lol: Tak zliczając dzisiejsze i te poprzednie to będzie pewnie jakieś 10 stron PS: Milkowe przeboje w kuchni genialne :lol: Wiem, że ja też się raz zdziwiłam co do Joy. Trzymałam smaki na półce do której wydawało mi się, że niedosięgnie. Wydawało W każdym razie wtedy jeszcze zbyt dużo wyjeść nie zdążyła. Biorąc to jednak pod uwagę, zapakowałam smakołyki w pudełko (co prawda takie, które Joy nauczyła się otwierać już za szczeniaka, ale liczyłam że dalsza kryjówka będzie wystarczająca) i schowałam je do górnej szuflady. 'Tam się na pewno nie dostanie' :diabloti: Po powrocie ze szkoły oczywiście szuflada była otwarta, smakołyki wyjedzone :) Jak ona to zrobiła? Sama nie wiem, ale najprawdopodobniej wskoczyła na krzesło, łapami otworzyła szufladę, z której wyjęła smakołyki. Możliwa jest też jednak druga wersja: skok na łóżko, potem parapet. Przeskoczenie z niego na biurko i z tamtąd otworzenie szuflady :crazyeye:[/QUOTE] A widzisz, to ja też byłam chora, ale na dogo się odzywała. I dzięki temu nie miałam aż tyle do nadrabiania :lol: 10str to nie dużo, przecież nieraz miałaś więcej do nadrobienia:evil_lol: Hehe, to widzę, że Joy to też świetny agent. Normalnie ta sama krew, co Milka :cool3: [quote name='trabeska']Obejrzałam filmik I pierwszy raz w życiu widziałam aportującego kota :D Aportuje lepiej od mojego Bastera! Kto by pomyślał... Ciężko mi uwierzyć w to, że pies nie potrafi przynieść głupiego patyka, a kot przynosi zabawki :D Hahaha :evil_lol: Zdolna ta Twoja kota :)[/QUOTE] Cieszę się niezmiernie :) U mnie w domu było kilka kotów, które przynosiły do rąk zabawki, ale zazwyczaj po 2. razie im się nudziło i odchodziły gdzieś, by im nie przeszkadzano. A Milka jest inna :). Hehe, no widzisz - koty nie są takie złe :PP Bywa i tak, chichot losu :lol: Morus chyba nigdy nie nauczy się aportowania, za to mogę się nacieszyć milkowatym aportem :PPP [quote name='rashelek']Ej marudzisz, że Morus nie chce się bawić, to wyobraź sobie Milkę w psim ciele :lol: Bo Mika się zachowuje dokładnie tak samo :lol: Faktycznie wyładniała dziewczyna :loveu: Już nie taki patyczak [/QUOTE] To w takim razie chciałabym Mikę :lol: Bo właśnie te cechy u Milki powodują, że jeszcze żyje. Naprawdę jest urocza pod tym względem. I tylko pod tym :diabloti: I szczura wreszcie nie przypomina :P Jednak jeszcze będzie się zmieniać, ciekawe tylko jak :) [quote name='Mada95']Jak Milka fajnie aportuje:loveu:[/QUOTE] [quote name='Sonka95']Ale super Milkę wytrenowałaś do aportowania :cool3:[/QUOTE] [quote name='Aleksandra95']Super fotki i filmik:)[/QUOTE] Hehe, dzięki dziewczyny :). Przynajmniej Milka sprawia mi radość i nigdy nie zawiedzie z aportowaniem. Owszem, nie mogę narzekać na kundla - zazwyczaj jest och i ach, normalnie puchnę z dumy, że nasza praca daje owoce (jesteśmy stworzeni dla sukcesu :razz:), ale czasem tak mnie Morus zdenerwuje, że brakuje mi sił. I tak było dziś. Po 1,5h spacerze (ale co to było: 0,5h luzem bez żadnych zadań ani nic, reszta na smyczy!) złamałam zakaz i weszłam z gamoniem na ogród, aby powtórzyć parę sztuczek i przy okazji nagrać filmik. Włączyłam aparacik, zaczęłam sesję. Wszystko szło na początku fajnie, złapał od razu kontakt i pracował na nim (ostatnio go dopracowywaliśmy i szło mu to dobrze dzisiaj), ale po kilkunastu sekundach zerwał mi się z siadu, bo... bo wróg namber łan (onek - to nic, że go w ogóle nie zna - przecież Morus nienawidzi łonków ostatnio) szedł sobie po przeciwnej stronie płotu i miał w dupie otaczający go świat, więc trzeba było przegonić intruza :roll: Poleeeciał kundel z warkotem, a ja? Mogłam na niego warknąć, by zawrócił, ale jakoś nie byłam sobą i tego nie zrobiłam. Chyba odjęło mi mowę, bo już dawno nie borykałam się z problemem zrywania jakiekolwiek komendy przy obecności nawet największych wrogów (a to był obcy łowcarek! nie żaden wróg!). Zamiast "czułego" warkotu, powiedziałam całkiem wesoło "Dziękuję, s*******iłeś trening" (i to na nagraniu tylko słychać - nadal się śmieję, że tak radośnie to powiedziałam, jakbym normalnie wygrała w totka :cool3: chociaż słówko "s*******iłeś" zaakcentowałam groźnie), wzięłam wkurzona aparat i wyszłam z ogrodu. Za mną szczęśliwy kundel, gapi się na mnie i liczy na k/s (bo go nagrodziłam, no nie?). Ku... ja mu dam klik-smakołyk... :diabloti: w dupę. Ale i to się nie wydarzyło (kurde, co się ze mną dzieje???? :PPP) Zamknęłam ogród i udałam się do domu, trzaskawszy drzwiami. Mina Morusa ("co to-koniec sesji? a gdzie smakol? to ja nie miałem szczekać na wroga?") bezcenna. :diabloti: Także filmiku nie ma i nie będzie. Za to mam fotki. Durne, nudne i bardzo podobne do tych wszystkich śnieżnych, ale może ktoś zechce :P Quote
trabeska Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 No to nieźle Cię Morus wkurzył :) Ale tak to już jest z tymi naszymi psami- raz jesteśmy z nich dumni, a raz mamy chęć je udusić (ja mam taką chęć często :diabloti:). Ja chcę fotki :) Quote
Baton Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 [quote name='Ty$ka']A widzisz, to ja też byłam chora, ale na dogo się odzywała. I dzięki temu nie miałam aż tyle do nadrabiania :lol: 10str to nie dużo, przecież nieraz miałaś więcej do nadrobienia:evil_lol: Hehe, to widzę, że Joy to też świetny agent. Normalnie ta sama krew, co Milka :cool3: Hehe, dzięki dziewczyny :). Przynajmniej Milka sprawia mi radość i nigdy nie zawiedzie z aportowaniem. Owszem, nie mogę narzekać na kundla - zazwyczaj jest och i ach, normalnie puchnę z dumy, że nasza praca daje owoce (jesteśmy stworzeni dla sukcesu :razz:), ale czasem tak mnie Morus zdenerwuje, że brakuje mi sił. I tak było dziś. Po 1,5h spacerze (ale co to było: 0,5h luzem bez żadnych zadań ani nic, reszta na smyczy!) złamałam zakaz i weszłam z gamoniem na ogród, aby powtórzyć parę sztuczek i przy okazji nagrać filmik. Włączyłam aparacik, zaczęłam sesję. Wszystko szło na początku fajnie, złapał od razu kontakt i pracował na nim (ostatnio go dopracowywaliśmy i szło mu to dobrze dzisiaj), ale po kilkunastu sekundach zerwał mi się z siadu, bo... bo wróg namber łan (onek - to nic, że go w ogóle nie zna - przecież Morus nienawidzi łonków ostatnio) szedł sobie po przeciwnej stronie płotu i miał w dupie otaczający go świat, więc trzeba było przegonić intruza :roll: Poleeeciał kundel z warkotem, a ja? Mogłam na niego warknąć, by zawrócił, ale jakoś nie byłam sobą i tego nie zrobiłam. Chyba odjęło mi mowę, bo już dawno nie borykałam się z problemem zrywania jakiekolwiek komendy przy obecności nawet największych wrogów (a to był obcy łowcarek! nie żaden wróg!). Zamiast "czułego" warkotu, powiedziałam całkiem wesoło "Dziękuję, s*******iłeś trening" (i to na nagraniu tylko słychać - nadal się śmieję, że tak radośnie to powiedziałam, jakbym normalnie wygrała w totka :cool3: chociaż słówko "s*******iłeś" zaakcentowałam groźnie), wzięłam wkurzona aparat i wyszłam z ogrodu. Za mną szczęśliwy kundel, gapi się na mnie i liczy na k/s (bo go nagrodziłam, no nie?). Ku... ja mu dam klik-smakołyk... :diabloti: w dupę. Ale i to się nie wydarzyło (kurde, co się ze mną dzieje???? :PPP) Zamknęłam ogród i udałam się do domu, trzaskawszy drzwiami. Mina Morusa ("co to-koniec sesji? a gdzie smakol? to ja nie miałem szczekać na wroga?") bezcenna. :diabloti: Także filmiku nie ma i nie będzie. Za to mam fotki. Durne, nudne i bardzo podobne do tych wszystkich śnieżnych, ale może ktoś zechce :P[/QUOTE] Powinnam brać z Ciebie przykład :D Pewnie, że zdażało się więcej...np. te 25 stron po wyjeździe na wakacje :evil_lol: No! Kolejny dowód, że Joy jest spokrewniona z kotami ! :wolfie: Chociaż ostatnio dowiedziałam się, że też z rakiem. Ale kto by się dziwił, skoro piesek wchodził tyłem po schodach :evil_lol: Ale przecież Morus Cię bronił przed złym i okropnym ONem !:evil_lol: Pewnie, że fotki chcemy:D Quote
rashelek Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 Ale masz przykład, że to męczące jednak :P E tam u mnie to norma, ostatnio znowu mam psa-bezmózga i tak szczerze, to znudziło mi się walczenie z nią i idę po najmniejszej linii oporu. Ja chcę fotki :D Quote
Dzikie nieporadne Posted April 1, 2013 Posted April 1, 2013 Hehe, dzięki dziewczyny :smile:. Przynajmniej Milka sprawia mi radość i nigdy nie zawiedzie z aportowaniem. Owszem, nie mogę narzekać na kundla - zazwyczaj jest och i ach, normalnie puchnę z dumy, że nasza praca daje owoce (jesteśmy stworzeni dla sukcesu :razz:), ale czasem tak mnie Morus zdenerwuje, że brakuje mi sił. I tak było dziś. Po 1,5h spacerze (ale co to było: 0,5h luzem bez żadnych zadań ani nic, reszta na smyczy!) złamałam zakaz i weszłam z gamoniem na ogród, aby powtórzyć parę sztuczek i przy okazji nagrać filmik. Włączyłam aparacik, zaczęłam sesję. Wszystko szło na początku fajnie, złapał od razu kontakt i pracował na nim (ostatnio go dopracowywaliśmy i szło mu to dobrze dzisiaj), ale po kilkunastu sekundach zerwał mi się z siadu, bo... bo wróg namber łan (onek - to nic, że go w ogóle nie zna - przecież Morus nienawidzi łonków ostatnio) szedł sobie po przeciwnej stronie płotu i miał w dupie otaczający go świat, więc trzeba było przegonić intruza :roll: Poleeeciał kundel z warkotem, a ja? Mogłam na niego warknąć, by zawrócił, ale jakoś nie byłam sobą i tego nie zrobiłam. Chyba odjęło mi mowę, bo już dawno nie borykałam się z problemem zrywania jakiekolwiek komendy przy obecności nawet największych wrogów (a to był obcy łowcarek! nie żaden wróg!). Zamiast "czułego" warkotu, powiedziałam całkiem wesoło "Dziękuję, s*******iłeś trening" (i to na nagraniu tylko słychać - nadal się śmieję, że tak radośnie to powiedziałam, jakbym normalnie wygrała w totka :cool3: chociaż słówko "s*******iłeś" zaakcentowałam groźnie), wzięłam wkurzona aparat i wyszłam z ogrodu. Za mną szczęśliwy kundel, gapi się na mnie i liczy na k/s (bo go nagrodziłam, no nie?). Ku... ja mu dam klik-smakołyk... :diabloti: w dupę. Ale i to się nie wydarzyło (kurde, co się ze mną dzieje???? :PPP) Zamknęłam ogród i udałam się do domu, trzaskawszy drzwiami. Mina Morusa ("co to-koniec sesji? a gdzie smakol? to ja nie miałem szczekać na wroga?") bezcenna. :diabloti: Także filmiku nie ma i nie będzie. Za to mam fotki. Durne, nudne i bardzo podobne do tych wszystkich śnieżnych, ale może ktoś zechce :P Miałam dzisiaj podobną historię (a pól godziny wcześniej chwaliłąm się w galerii Lejdi że już ze szczekaniem na inne psy jest lepiej:roll:) ,ale chyba akurat to mnie wkurzyło i jak się wydarłam to ze szczekającej bestii zrobił się aniołek który siedzi mi przy nodze:loveu: A zdjęcia ,oczywiście że chcemy:multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.