Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='rashelek']Ale jak to się w ogóle stało, przecież Endy to nie kot wychodzący..?
Masz rację, niewychodzący bez kontroli. Pisałam już, że od ubiegłych wakacji zaczął nam sikać po kątach, więc sobie Babcia umyśliła, że kiciuś może zachce załatwiać się na dworze. I to był strzał w dziesiątkę - kot szedł do ogrodu się załatwić i zaraz, na złamanie karku wracał. Nie ciągnęło go na dwór, bo nie był do tego przyzwyczajony ;). I tak działało to wszystko do teraz, tzn. to, że kuwetę miał w ogrodzie, który jest naprzeciwko okna i w razie gdyby się zagapił, to my go wołaliśmy i przybiegał "o rany, o rany zapomniałem, szyyybko bo zaraz nie zdążę" :evil_lol:. W ciepłe dni czasem przebywał sobie na trawce obok nas, gdy robiliśmy coś w ogrodzie czy też przebywaliśmy na dworze: on kładł się obok nas i spał, ew. patrzył na zwierzątka czy próbował swoich akrobacji przy niskich drzewach. Jednak nigdy sam nie był na dworze - no i nie muszę mówić, że nie był luzem ;). Niestety, wczoraj wieczorem poszedł się załatwić tak jak zawsze i już nie wrócił.
Opcji jest kilka, ale wszystkie wydają się wątpliwe. Zresztą, mniejsza o to - to nie cofnie czasu i nie pomoże mi w szukaniu Endusława.

[quote name='Istar19']oj Justyna trzymaj się!
wierzę że Enduś się znajdzie! :calus:
[quote name='zaba14']Trzymam kciuki aby kociak się odnalazł !!
[quote name='Sonka95']Trzymam mocno kciuki , aby kociak się znalazł ... jak będziesz coś wiedzieć to napisz


Na razie telefon milczy. Nikt go nie widział. :( Boję się, że dostał się w łapska gołębiarzy i skończył podobnie jak Szaman.

Ja jak ja, ciężko mi, ale jakoś trochę przewidywałam, że kuwetowanie na dworze wcześniej czy później może się źle skończyć. Gorzej przeżywa to Babcia, naprawdę martwię się o nią :(. Na Milce też odcisnęło to piętno, już od parunastu dni nie załatwiała swojej większej potrzeby poza kuwetą, teraz znów zaczęła :shake: Chodzi, miauczy, nie może znaleźć sobie miejsca. I wciąż śpi w tych miejscach, w których zawsze układała się wspólnie z E. i cicho popłakuje.

Natomiast ja dzisiaj znów zżerałam się z rodziną o to, że nie życzę sobie, by Milka była kotką załatwiającą się w ogrodzie; że chcę, by była typowo domowym kotem. W końcu to MÓJ kot, JA za niego odpowiadam i nie mam ochoty znów opłakiwać kota. Na razie nie trafia... bo przecież koty powinny mieć chociaż pozwolenie na ogrzewanie się w ogródku. Widać, nie zawsze można tak sobie pozwolić - u nas jak widać ogród nie jest dostatecznie zabezpieczony (tzn. dla mruczków), a gołębiarze też nie są przychylni na te zwierzaki...

Posted

współczuje Twojej Babci :( no i Milce, Endi jest dla niej teraz jak starszy brat, "matka" i kumpel w jednym, a nagle ją zostawił

miejmy nadzieje, że gołębiarze nie maja z tym nic wspólnego!

co do telefonu, wiem z doświadczenia, ze ludzie mała zwracają uwagę na błąkające się koty - większość myśli, że to jakiś "dziki" dachowiec. przynajmniej u nas tak jest, a na ogłoszenia tez wraca uwagę tylko nieliczna część - smutna prawda. ciągle trzymam kciuki za to by zaraz Endi pojawił się za waszymi drzwiami!

Posted

Tymbardziej mi przykro, że zniknął. Mam nadzieję, że szybko się znajdzie i wszystko będzie w porządku :)
Ja straciłam trzy koty przez to, że były wychodze. Dwa gdzieś polazły i nie wrociły, a jednego ktoś zwinął z podwórka :shake:

Posted

[quote name='Istar19']współczuje Twojej Babci :( no i Milce, Endi jest dla niej teraz jak starszy brat, "matka" i kumpel w jednym, a nagle ją zostawił

miejmy nadzieje, że gołębiarze nie maja z tym nic wspólnego!

co do telefonu, wiem z doświadczenia, ze ludzie mała zwracają uwagę na błąkające się koty - większość myśli, że to jakiś "dziki" dachowiec. przynajmniej u nas tak jest, a na ogłoszenia tez wraca uwagę tylko nieliczna część - smutna prawda. ciągle trzymam kciuki za to by zaraz Endi pojawił się za waszymi drzwiami![/QUOTE]
Na razie młoda dowaliła się do Morusa i znów swoją frusrację przelewa na s.anie gdzie popadnie, ale mam nadzieję, że z czasem jej przejdzie albo, co jest najlepsze, Endusław wróci. :)

Też chciałabym tak myśleć, ale chyba się nigdy nie dowiemy, co się tak naprawdę teraz dzieje z rudzielcem.

U nas jest jakaś poprawa. Ludzie coraz bardziej są uwrażliwieniu na pomoc zwierzętom, jak swego czasu mojej znajomej zaginął pies to po 1h się odnalazł: po drugiej stronie miasta, ale znalazł, bo ludzie pomagali, dzwonili, ktoś go przytrzymał aż do odbioru. Także mam nadzieję, że z kotami będzie podobnie ;) Tym bardziej, że swego czasu była przecież u nas akcja "Tu mieszka morderca kotów", która miała na celu zawstydzić wszystkich ludzi, zabijających mruczki. Czy podziałała? Nie wiem, ale sam fakt, że ona zaistniała oznacza, że powoli coś u nas się zmienia z mentalnością ;)

[quote name='rashelek']Tymbardziej mi przykro, że zniknął. Mam nadzieję, że szybko się znajdzie i wszystko będzie w porządku :)
Ja straciłam trzy koty przez to, że były wychodze. Dwa gdzieś polazły i nie wrociły, a jednego ktoś zwinął z podwórka :shake:[/QUOTE]
Też mam taką nadzieję. Chociaż u nas już jest -20*C... obawiam się jak przeżyje tą noc.
U nas kilkanaście kotów zginęło właśnie przez to. Niestety, jakoś to nie dało do myślenia mojej rodzinie. Co prawda, teraz niby coraz bardziej pilnujemy, by były domowe, ale... jeszcze całkowicie jak widać nie są niewychodzące.

Posted

Na pewno gdzieś się schowa i da radę a wy go szybciorem znajdziecie! :)
Dlatego ja nie lubię wizji "wychodzących" kotów. A jeżeli już, to szeleczki i smyczka i idziemy ;) U nas na osiedlu jest pani, która wyprowadza kota bez niczego. Wie, że ludzie psy trzymają więc w ogóle się kotem nie przejmuje, dlatego już pare razy kota Miką postraszyłam, może to ją czegoś nauczy. Bo któregoś dnia go napadnie bezdomny pies albo ktoś nie utrzyma i tragedia gotowa. Bo przecież cięzko kupić najmniejszy automat z Hiltona za 15zł i kota zabezpieczyć :shake:

Posted

[quote name='rashelek']Na pewno gdzieś się schowa i da radę a wy go szybciorem znajdziecie! :)
Dlatego ja nie lubię wizji "wychodzących" kotów. A jeżeli już, to szeleczki i smyczka i idziemy ;) U nas na osiedlu jest pani, która wyprowadza kota bez niczego. Wie, że ludzie psy trzymają więc w ogóle się kotem nie przejmuje, dlatego już pare razy kota Miką postraszyłam, może to ją czegoś nauczy. Bo któregoś dnia go napadnie bezdomny pies albo ktoś nie utrzyma i tragedia gotowa. Bo przecież cięzko kupić najmniejszy automat z Hiltona za 15zł i kota zabezpieczyć :shake:[/QUOTE]
Obyś miała rację :)

Ja się z Tobą zgadzam, ale jak widać poglądy moje są dość ciężkie do wdrożenia w życie. Owszem, Endusław był, że tak powiem półwychodzący, ale w ogóle nie powinien chodzić bez linki do ogrodu. No, ale cóż zrobić... Teraz mam nieco większe pole do popisu, bo Milka jest niby mojego brata, ale ja ją utrzymuję, kupuję żarło (jak jeszcze Babcia kupowała E. to i jej skapnęło, teraz już nie) i się nią opiekuję, więc mam nadzieję, że i moje decyzje w końcu zostaną przyjęte jako norma i nikt nie będzie ich podważał. Mnie osobiście marzy się woliera, ale kto ją zrobi jak ja mam dwie lewe ręce? ;P Dla mnie też kot, jeśli już to na lince, ale weź to przetłumacz osobom, co uważają, że kot to zwierzę wolne... no ciężko jest ;). A co do takich ludzi, jaką opisałaś to masakra... U nas też jakaś dziewczynka prowadzała swego czasu swojego kotka bez żadnego zabezpieczenia. Jednak odkąd zobaczyła jak Kero pożera innego kota i na jej dostaje ślinotoku, przestała z tym kotem wychodzić.

Posted

Z tych milszych rzeczy... Odkąd u nas prawdziwa zima, Morus całą dobę spędza w domu :multi:. Zachowuję się idealnie i widzę, że sprawia mu to przyjemność, więc mam nadzieję, że i to zauważyła moja Babcia i na wiosnę pieseczka z domu do budy nie wyrzuci. Najwyżej będę się kłócić :p. Oczywiście jest pewna wada, a mianowicie piesek zagląda do kociej kuwety i wyżera co nieco, ale po kilku moich ostrych reprymendach powoli próbuje się powstrzymywać od tego typu zajęć ;). A osobiście uważam, że bardzo fajnie jest się obudzić ze śpiącym kotem na policzku i leżącym obok łóżka pieseczku :loveu:. Z tej okazji dzisiaj trzasnęłam aż 15 fotek, zresztą miałam nadzieję, że i E. wróci do dzisiaj, ale się myliłam niestety...
Szeleczki są uprane, zmierzyć to się nieźle trzeba nagimnastykować. Nadal nie wiem czy je dobrze zmierzyłam, zaraz potuptam jeszcze raz wykonać obliczenia i ostateczne wyniki podam. ;)
Króliś dalej choruje, niby po tygodniu zastrzyków było OK, ale dzisiaj znów kichał, więc kolejna wizyta u weta i znów wdrożony antybiotyk. Jutro ponownie wizyta.
No i Silver. Silver żyje tyko po to, by jeść. :evil_lol:Czy to drewno, czy smakołyki, więc o nim rozpisywać się nie będę. :P

Kropka dostaje od cioci Ty$ki szelki. Widzicie, jaką jestem fajną ciocią :loveu:
Ło o takie szelki, nie należą do cudnych, ale dopasowywałam do obróżki i smyczy, jaką już ma.

Posted

Widziałam te szelki na bazarku, sama się zastanawiałam nad tymi zielonymi, które były wcześniejsze :) Tylko ja sądziłam, że to na Morusa - nie będą za wielkie na Kropkę?Mówiłam Ci, że mierzenie szelek to katorga, a norwegi to już w ogóle :lol:No ja też czekam na zdjęcia, zwłaszcza Morusa w szelkach!! :mad:Woliera jak jest fajnie zrobiona to i wygląda cudownie, i koty mogą się wyszaleć. Tylko no właśnie - kto by takie zrobił..?

Posted

Uwaga, uwaga.
Wasze ciepłe myśli czynią cuda.
Ledwo co wysłałam wczoraj ostatni mój post w galerii, a....
Endy się odnalazł :multi::multi::multi:

Popłakałam się ze szczęścia, Babcia zresztą też. Morus na widok kotecka dostał kręćka i wylizywał go jak głupi, a Milka... cóż, ona ma specyficzny sposób okazywania uczuć :cool3: Od razu kotka wkur..., co skończyło się dla niej natychmiastową izolacją :diabloti: Nie wiem, gdzie Endy był. Zero nowych ran, co mogłoby oznaczać spotkanie z gołębiarzami czy też psami, zero brudu - przyszedł nawet bardziej czysty niż poszedł (czyżby ktoś go przygarnął na tą całą dobę, a widząc moje ogłoszenia go wypuścił?), zero też jakiś innych obrażeń. Kotek cały i zdrowy, tylko nienażarty :evil_lol: Żarł całą noc. :P
A teraz właśnie śpi, oczywiście gówniara musiała wepchnąć swoje dupsko i śpią razem wtuleni :loveu: No i Milka znów zaczęła bezbłędnie trafiać do kuwety :loveu:

Dzisiaj w ogóle jest piękny dzień. Świeci słońce, skrzypi śnieg, mróz -20*C. Żyć nie umierać :loveu: Z tego też względu poszłam z Morusem na spacer do lasu. Co prawda tylko na 1,5h, ale się nieźle zmęczyliśmy. Oczywiście w norwegach :loveu: Sam sobie wybrał :P Norwegi są rewelacyjne, a M. w nich wygląda zarąbiście! :loveu: Dziękuję rashelek :loveu: A co w lesie? Ano, że były już roztopy to zrobiła się warstwa lodu, która w niektórych miejscach pęka pod ciężarem. No i jak poszliśmy na leśną polanę to najpierw Morus wypruł do przodu, w stronę narciarzy, ale im wyżej, tym warstwa lodu była cieńsza i piesecek zaczął się zapadać :p. Trochę się tego wystraszył i musiałam go zachęcać, by poszedł dalej. Dzielnie przeszedł całą polankę i poszliśmy w głąb lasu. Co prawda daleko się nie zapuszczaliśmy, bowiem co krok było jakieś drzewo połamane czy przewrócone, czy to na ścieżce, czy przy drugim drzewie, no ale strach było iść. I Morus był w siódmym niebie, bo biegł i się nie zapadał już, a ja niestety tak ^^ Aż nagle z krzaków wyskoczyła nam sarna, a potem słyszeliśmy obok nas chrumkanie dzika :eviltong: Na szczęście Morus odwoływalny jest i tylko się na nich popatrzył i poszliśmy dalej. No, a dzik nie chciał się z nami spoufalać. Jakoś nad tym nie rozpaczam :razz: Mam kilka fotek ze spaceru, ale oczywiście są komórkowe... :P

A tak jeszcze z innych niusów. To ja dzisiaj coś zaczęłam pół żartem pół serio gadać, że przydałyby mi się narty biegowe, no bo wtedy bym biegała przez cały rok. Co prawda nigdy nart na nogach nie miałam, ale kiedyś trzeba spróbować. I co? I mój Tatuś kochany jak pojechał po wiązankę do kwiaciarni, wrócił też z biegówkami dla mnie :-o Ja oczy takie i się pytam czy żartuje :-o On na to, że nie. :diabloti: I tak oto dostałam narty. I z tego też względu nie mogę pozwolić sobie na lustro. Bo my na kasie nie śpimy, a mój plan był taki, że ja teraz kupię sobie obiektyw, a Tata mi za sponsoruje puszkę. Teraz aż głupio mnie o to prosić Tatę. :shake: A tyle raczej nie uzbieram do wakacji, by mieć jeszcze na body. Eh... ale może to nawet dobrze. Z moim talentem do gubienia i niszczenia rzeczy lustro mogłoby ze mną niedługo pożyć :evil_lol:

Posted

[quote name='Talucha']To gdzie te 15 zdjęć? :diabloti:
Piękne szeleczki :loveu:
Trzymam kciuki żeby E. wrócił ;-)[/QUOTE]

Dodam. Może dzisiaj :eviltong:
Kropce będą pasować myślę ;P
Już możesz puścić kciuki :multi:

[quote name='paulaa.']Fajne szelki :loveu:

Tylko gdzie reszta fotek ? :lol:[/QUOTE]
Identyczne jak obroża Kropki. Chyba, że coś mi się pokićkało i pomyliłam wzór :lol:
Później będą ;P

[quote name='rashelek']Widziałam te szelki na bazarku, sama się zastanawiałam nad tymi zielonymi, które były wcześniejsze :smile: Tylko ja sądziłam, że to na Morusa - nie będą za wielkie na Kropkę?Mówiłam Ci, że mierzenie szelek to katorga, a norwegi to już w ogóle :lol:No ja też czekam na zdjęcia, zwłaszcza Morusa w szelkach!! :mad:Woliera jak jest fajnie zrobiona to i wygląda cudownie, i koty mogą się wyszaleć. Tylko no właśnie - kto by takie zrobił..?[/QUOTE]
Hihi, nie - myślę, że nie będą. Ona ma 55cm pod pachami i nosi obrożę o obwodzie 35cm ;)
Dobra, ale zmierzyłam :diabloti: No więc tak, smycz jest do dupy, bo ma tylko 72cm (jeśli liczyć tylko od "rączki"), a z "rączką" 90cm - mówiłam, że jest krótka :roll: Teraz szelki:
obwód pod pachami to min. 45cm-max. 80cm
obwód ten linki przez szyję - ok. 20cm-62cm
(i dwie linki już mniej istotne to ta przechodząca pod brzuchem ma 19-25,5cm
zaś grzbietowa ma ok. 14,5cm)
Szelki i smycz mają szer. 2cm i u smyczy jest duży karabińczyk ;)
Mam jedno, w którym widać szele. Ile ja się namęczyłam, by je zrobić to moje :lol:
Mogłabym spróbować coś skombinować na wakacjach, ale czy w ogóle mi ta woliera wyjdzie? :P

[quote name='unikatowydiament']śliczne szeleczki:smile:[/QUOTE]
Dziękujemy :loveu:

Posted

[quote name='Klaudia&Aza']Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło:calus:

Ano :) I kotki taaakie szczęśliwe :loveu:




Wyjec :D


No co? Pośpiewać nawet nie wolno?


Eh...

Posted

NALEŚNIKIII?!


Nie ma nalesników? :shake:


Budzenie pańci :p


Przyniosła zabawkę, by jej porzucać :P

Ale jak to nie będziesz mi rzucać? :placz:

Posted

Takie słoneczko wita mnie codziennie :loveu:


----------------
I dzisiejsze ;P



Morus udaje sarnę :evil_lol:


I idziemy na górę :loveu:


I znowu sarna :diabloti:

Posted

[quote name='Mada95']To super dziś dzień macie;)

http://imageshack.us/photo/my-images/826/zdjcie1730.jpg/ jak słodko:loveu:
Oby takich więcej :loveu:

:loveu:

Tak drzewa zagradzały nam drogę... Te akurat wyrwane z korzeniami.




I się wspinamy :P Najpierw pies pruł na przód :P


Przyglądał się też obok nas narciarzom (im nie robiłam zdjęć :P)


Aż w końcu wpadł :lol: I stracił pewność siebie ;P

A widoki były piękne i przeklinałam świat, że akurat w takiej chwili nie mam aparatu

Posted

Ot, a tu taki skutek zimy albo młodzieży :roll: - tabliczka z nazwą ulicy wywalona


I jeszcze dwa piesiowe :loveu:


Tu widać norwegi :P


I to tyle :eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...