Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 unikatowydiament napisał(a):doberek,miłego tygodnia:) Dzień dobry :) Na pewno będzie miły :) Lecę na spacerek. :) Quote
Aleksa. Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 fajnie ćwiczycie :) a co narzekasz praktycznie Ciebie nie widać :p Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 Aleksandra95 napisał(a):fajnie ćwiczycie :) a co narzekasz praktycznie Ciebie nie widać :p Dzięki, dzięki - choć akurat na filmiku nie ma niczego, czym moglibyśmy się pochwalić ;) Faktycznie jestem tak mała, że mnie nie widać ;] Dzisiaj M. na spacerze dostał głupawki. Wciąż biegał i szalał, nie miał kiedy się zatrzymać :lol: Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 A twarz to dobrze, że aż tak bardzo nie widać, bo byście się wystraszyli :D Quote
rashelek Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 Mika też dzisiaj latała jak wściekła po lesie, aż przyjemnie się na nią patrzyło :loveu: Quote
Patik Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 A kiedy Morus nie ma świra ??Bo nie pamiętam :evil_lol: Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 (edited) rashelek napisał(a):Mika też dzisiaj latała jak wściekła po lesie, aż przyjemnie się na nią patrzyło :loveu: I znowu się zgadali :roll: :cool3: Patik napisał(a):A kiedy Morus nie ma świra ??Bo nie pamiętam :evil_lol: Przecież to poważny Pan Pies jest :mad: Choć ostatnio mi się baaardzo rozbrykał. Przykład? Chociażby z wczoraj. ;) Zaczyna u nas lać, wieje i coś tam buczy. "O ho - zbliża się burza" - myśli sobie Ty$ka, wyłączając komputer. "a to oznacza... Morus w domu! Tylko nie to!" - na samą myśl o tym, że zaraz zjawi się u nas Śmierdziel aż dostaję dreszczy. No, ale jak trzeba to trzeba. Nie ma rady. Piesek, jak przystało na wychowanego, słysząc grzmoty dostaje świra i zaczyna sobie z radości szczekać, że zaraz trafi mu się wyżerka na całego (bo musicie wiedzieć, że zawsze podczas burzy dużo się szkolimy: ksztaltujemy, powtarzamy komendy, szlifujemy je, dodatkowo zawsze coś pieskowi skapnie od babci). Słysząc, że jestem już przy drzwiach, uszczęśliwiony piesek szczeka jeszcze głośniej. Tego było za wiele! Huczę na niego, że, tu cytat: "jak się zaraz głupkunie uspokoisz to dupę z tego będziesz miał!". I co? I nastała cisza. :evil_lol: Odetchnęłam, ale przeczekam jeszcze chwilę. Niech głupek nie myśli sobie, że szczekaniem coś ode mnie wymusi! Co to to nie! Po chwili otwieram drzwi, pies od razu wlatuje za próg i... odbija się od moich nóg :evil_lol:. Cofam go, każę mu usiąść na dworze i dopiero za moim pozwoleniem może wejść. Kultura musi być. Morus szybko wpadł do kuchni i ku jego radości właśnie Endusław miał wyżerkę. Piesek chciał sprawdzić co takiego dobrego ma koteczek, jeszcze życzyć mu smacznego, ale pańcia mu zabrania. Wysyła go do pokoju. No jak trzeba to trzeba, nie jego wina, że trafił na jędzę... Jednak w pokoju piesek musiał się wyżyć, jak nie skoczy, jak nie zapiszczy, jak nie zacznie biegać dookoła! OK, emocje na wodzy, emocje na wodzy - powtarzam sobie. Cholera, to nie działa! Kto mnie podkusił wybrać Morusa, no kto! A piesek jakby niby nic biega sobie dalej po pokoju - no głupek no! Bezmózgowiec! Ale... przecież mam na niego sposób. Nakazuję mu warować, pokazuję mu haszczaka i zaczyna się rzeźnia. To, co się teraz dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Gorzej jak w horrorze! Krew sączy się z haszczaka, ja walczę o zdobycz z Morusem. Przeciągamy się, zagrzewam M. do walki ("no dalej! zabij go! urwij mu łeb!"), ten tylko na to czekał. Jak się nie zaweźmie, jak go nie poniesie. Urwał haskaczowi łapę. To ON poniósł zwycięstwo. On! Teraz niesie swą zdobycz na własne łóżko i tam zabiera się za wyrzucanie z haskiego flaków. Walka była zacięta - nic dziwnego, że naderwał sobie M. zęba i ślady walki są widoczne na haskaczu. No, ale to nic, walka nie raz gorzej się kończy. Haszczak już nie żyje, więc M. zakopuje go w narzucie - tak na czarną godzinę. Zmęczony, ale szczęśliwy. Idę z nim do kuchni, by napił się wody. Zanim tam doszłam czarna kula śmignęła mi przed oczami - pobiegła do mojego pokoju. Ja pędem za nią. No tak. Piesek wziął sobie skrzydełko kurczaka, które podarował mu Endy. Właśnie Morus wszama je na swoim legowisku. Efekt nieziemski: pies jedzący krwisty kąsek, a przy nim zwłoki zakrwawionego haskacza. W duchu przeklinam, że nie mam aparatu. Jednak na tym nie koniec: pies zjadł, odbiło mu się, na koniec uczty zamlaskał i poleciał do Babci. Nim zdążyłam zaprotestować, Śmierdziel do mnie wraca. W pysku ma kolejną zdobycz - tak, to udany wieczór :diabloti: Ukradł Babci tzw. "oszukańca schabowego" i właśnie delektuje się smakiem. Szlag by to! I jak ja mam odchudzić Śmierdziela? Piesek się najadł, więc może iść spać. Oczywiście na pańci, a jakże. Zaraz, zaraz - jest burza! Ano tak, to pies musi zmienić taktykę na "mamo, mamo jestem w silnym stresie". Właśnie widzę :diabloti: Powoli przestaje coś buczeć, grzmieć, więc oddycham z ulgą. Ufff, piesek zaraz sobie pójdzie. Wołam go i idziemy na dwór. Morus już wie, co się święci - siada w kuchni, robi minę "alejajestemtakibiedny" i czeka na motywację. Zdesperowana ostatecznie sięgam do lodówki i wyciągam mu oszukańca. Taaaaakiego duuuużego. Piesek wsadza sobie do pyska i kieruje się w stronę drzwi wyjściowych. Niestety, oszukaniec za duży - aż sobie Śmierdziel go przydeptuje, więc po drodze na dwór je... jego połowę. Całego nie zdążył, bo prawie na kopach go wyganiam na dwór. Uff, chwila spokoju. Jeszcze liczę: 3,2,1 i... słyszę Morusowe wycie. Taaaa, jak ja go doskonale znam :evil_lol: Wyglądam przez okno i o dziwo piesek szybko pakuje się do swojej budy. Jak dobrze, że już jest spokój... Potem znów wróciła do nas burza, pies więc w nocy był w domu, ale nie będę zdawać z tego relacji, bo nawet nie wiem czy ktoś nas przeczyta :eviltong: Edited August 27, 2012 by Ty$ka Quote
Istar19 Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 uśmiałam się :D bardzo lubie Twoje opowieści i czekam aż napiszesz jak minęła noc :D Morusek nie ma z tobą lekkiego życia ....:evil_lol: przynajmniej nie ma nudno - no i jest super psem, a nie takim rozwydrzonym bachorem jak moja Holi ;) Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 magdabroy napisał(a):Ja czytam :eviltong: Miło mi :loveu: Istar19 napisał(a):uśmiałam się :-D bardzo lubie Twoje opowieści i czekam aż napiszesz jak minęła noc :-D Morusek nie ma z tobą lekkiego życia ....:evil_lol: przynajmniej nie ma nudno - no i jest super psem, a nie takim rozwydrzonym bachorem jak moja Holi ;-) Ja się uśmiałam wczoraj :D Dziękuję ślicznie, choć i tak nie umywają się do Twoich ;). Potrzymam Was w niepewności i zdam relację jutro ;P Nigdy nie mówiłam, że ze mną jest łatwo i przyjemnie :evil_lol: E tam, superowość to pojęcie względne - moim zdaniem Holi jest super super :loveu: Z jednej strony ja dużo wymagam od swojego psa, z drugiej strony na wiele rzeczy przymykam oko ;) Naprawdę nie jesteś aż taką sadystką ;D Quote
Aleksa. Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 [QUOTE=Ty$ka;19580529Idę z nim do kuchni, by napił się kuchni. czytałam i to w oczy mi się rzuciło.:evil_lol: Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 Aleksandra95 napisał(a):czytałam i to w oczy mi się rzuciło.:evil_lol: To przez pośpiech :D Już poprawiam. Quote
Aleksa. Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 aaa a ja myślałam że miało tam być 'by napił się wody ':evil_lol: Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 Aleksandra95 napisał(a):aaa a ja myślałam że miało tam być 'by napił się wody ':evil_lol: To jest jasne przecież :lol: Quote
Istar19 Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 a ja myślę, że moje opowieści są o wiele nudniejsze i gorzej napisane od Twoich :) ja też myślę że Holi jest super ..ale nie oszukujmy się, jest rozwydrzona i nadpobudliwa^^ ....a Morusek jest genialny ! w każdym centymetrze swego ciałka i w tych kilku kilogramach futra :) patrząc jak się szkolicie zazdroszczę wam ..też bym chciała by Holi tak potrafiła - pewnie gdybym bardziej wzięła się za szkolenie jej, znałaby więcej sztuczek - tylko ona niechętnie się uczy. Szybko łapie, ale nie sprawia jej to radości tak jak zabawa np. a Masza ...Masza ma tylko jedno w głowie i przez kilka miesięcy uczyłam ją podstawowych komend typu siad, waruj i łapa ^^' No i musiałabym je szkolić osobno - ale to nie wykonalne z Holi, która samej mnie do łazienki nie puszcza ...:) a i tak cokolwiek się one nie nauczą i tak Morusowi do pięt nie dorosną :D Quote
Ty$ka Posted August 27, 2012 Author Posted August 27, 2012 Pisałam już - zbyt krytyczna dla Siebie jesteś, naprawdę ;) Wiesz... praca, praca i jeszcze raz praca robią swoje. Naprawdę się da, choć powiem Ci, że Morusa też jest ciężko zmotywować, bo zabawki niet, smakołyki są nudne, a środowisko bywa ciekawsze, jednak ciężko nim operować jako nagrody. W dodatku bardzo szybko się nudzi i jak mu się nie chce to nie nie chce i już (patrz: ostatni filmik). Jednak coś tam robimy. Nie jest to rewelacja i tak patrząc na innych to zazdroszczę im kontaktów z psami oraz tyyyylu sztuczek, ale zawsze coś tam umiemy ;). Mogłabym psa uczyć więcej i więcej, ale u nas zbyt częste szkolenie spala psa - nie ma już takiego powera :). A Holi możesz przecież nagradzać zabawą - używanie piramidy nagród bardzo się przydaje w zmotywowaniu psa. A patrząc na zakręcenie Holi na punkcie piłek po prostu Ci tego zazdroszczę - bo możesz wykorzystać to do nagradzania łupem ;). Podobno na raz da się uczyć dwa psy - sama nie wiem, nie sprawdzałam. Zawsze jak mam dwa psy to jednego puszczam wolno (u nas jest to komenda "spadaj"), a drugi jest szkolony. Jednak z zaborczymi psami jest trudniej ;). Przestań, my to co umiemy to pic na wodę. I klnę się w duchu, że nie pracuję z M. więcej. Bo mam tyle pomysłów na sztuczki, a tylko parę z nich wprowadzam w czyn ;) A szkoda. Musze się jakoś dodatkowo zmotywować =)) Quote
Istar19 Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 (edited) krytyczna czy nie ... co do sztuczek, to wiem jak się pies potrafi znudzić ..jak Holi za długo musi słuchać moich poleceń to sobie po prostu idzie - i nic, smakołyk zabawka nie działa motywująco - znaczy ekhm ..zabawka zawsze motywuje do głupawki. Za to Masza robi sztuczki tak długo jak długo mam w ręce smakołyk - jak nie mam patrzy zbolałym wzrokiem i odchodzi/siada i nic już robić nie będzie. Dlatego zawsze ćwiczymy bardzo krótko. Niestety u mnie nie da rady powiedzieć Holi żeby sobie poszła, chyba że jesteśmy we dwoje, wtedy jedna osoba zabawia Holi a ja mogę Masze czegoś pouczyć. jak jestem sama to zazwyczaj mówię Maszy by poszła kopać te swoje tunele, a Holi wtedy uczę, a za nagrodę jest rzut piłką :) jest to o tyle dobre, że Holi nie nakręca się w tym sposobie zabawy tak bardzo. jest komenda - wykonanie - rzut - kilka sekund na ochłoniecie, znów komenda - rzut itp - taki sposób zabawy jest dla nas bezpieczniejszy - ja mam całe palce, a Holi nie gubi łapek :D A Ty krytyczna dla siebie i Moruska to może nie? potraficie bardzo dużo - znaczy Morus potrafi, a to że mu się czasem nie chce ..ale i tak wykonuje choć z mniejszym entuzjazmem :) tymczasem ja się cieszę, że Masza nauczyła się komendy :STÓJ i staje nawet gdy jest 15-20 metrów od nas :D tylko jak zapomnę dodać - CZEKAJ, to gdy się trochę zbliżymy to idzie już sobie dalej .... no nic znikam spać, ciekawe ile będę mieć w środę do nadrabiania :D Edited August 27, 2012 by Istar19 Quote
Milena9 Posted August 28, 2012 Posted August 28, 2012 Ty masz dużo pomysłow na sztuczki, a ja bym chciała jakieś nowe nauczyć, ale nie wiem jakie ;) Quote
Pusiakowa Posted August 28, 2012 Posted August 28, 2012 To Morus tak jak Puszek się w burze zachowuje ;) Quote
:: FiGa :: Posted August 28, 2012 Posted August 28, 2012 [quote name='Ty$ka'] Tylko na usprawiedliwienie przypomnę, że piesio na tym spacerze był już po 3 sesji, więc kompletnie mu się nie chciało (co zresztą doskonale widać), a ja... wyglądam jak sierota, no ale nie umiem się zebrać w 5min. :watpliwy: (Dostałam telefon: "Justyna, chodźmy na spacer" i zanim wyszłam z domu, K. stała już przed domem). A potem piesek w ferworze radości wywalił mnie na trawę, stąd spodnie takie a nie inne :P Dla wytrwałych: http://www.youtube.com/watch?v=4_9f_eMYw70 A teraz idę się gdzieś schować ze wstydu. :scared: Do lasu pójść albo coś... abyście mnie już nie znaleźli :nerwy:Oj nie tlumacz sie z plam na spodniach, myslisz ze Ty jedna wychodzisz z psem na podworko? :diabloti: Nie chcialabys wiedziec w jakim stanie ja czasami wracam :evil_lol: I to nie z winy psow, a swojej.... bo wiecznie sie o cos potykam, wywracam, slizgam.... :diabloti: A Morusinski ladnie pracuje, nie wiem co Ci w nim nie pasuje ;) Oczywiscie nie porownuj go do BC czy innych ras nastawionych na prace ;) Relacja z burzy genialna :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.