Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja już ją pokochałam, choć staram się patrzeć na to z dystansem.
Na razie cisza. Ponad 100wyświetleń na forum mojego miasta, fejsbuk zatrzęsiony od ogłoszeń o suce (dziękuję za udostępnianie i proszę o więcej!), moi znajomi (i naszych wspólnych znajomych) muszą mieć już mnie dość :p i nic. Na razie kilka osób mi powiedziało, że widziało ją od jakiegoś czasu błąkającą sie po mieście... Ale właścicieli brak. Idę dziś z nią na spacer, będę pytała. Trzymajcie kciuki.

Posted

Nie może! Nie, nie, nie!

Chyba, że ktoś zaoferuje mi mieszkanie z dwoma psami na czas studiów :siara:
I wyjaśni mojemu kotu, że pies nie jest straszny. Nadal nie wiem, które się bardziej boi: kot psa czy kota pies :D

Posted

Ty$ka napisał(a):
Nie może! Nie, nie, nie!

Chyba, że ktoś zaoferuje mi mieszkanie z dwoma psami na czas studiów :siara:
I wyjaśni mojemu kotu, że pies nie jest straszny. Nadal nie wiem, które się bardziej boi: kot psa czy kota pies :D


hehehehehe , to masz wesoło ;)

ale lepiej jak zostanie u Ciebie niż jak by miał trafic do schronu ;(

Posted

Ja to wiem, ale dobrze, że w ogóle mogłam ją wziąć. Mam umowę z rodzicami. Jak mój braciszek wróci z Wrocka (będzie jutro rano) to coś czuję, że mała zostanie na zawsze. U nas przytulisko jest fajne. Gorzej z tym w Zamościu. Myślę jednak, że haszczakomaniacy nie dadzą jej zginąć w gąszczu innych psów. Już działają.

Posted

Nie zostanie. Miałam pierwszy telefon. Przyjdą państwo obejrzeć suczkę. Mamy porozmawiać na miejscu, więc nic nie wiem. Przygotowuję się na wszystko.

Posted

Dziwnie tak. Pojechała. Pusto. A jeszcze przed burzą uspokoiła mi Morusa. Jak wiecie, on panikuje i omal z siebie nie wyjdzie, nawet gdy burza jest daleko. A przy niej? Nawet do domu wejśc nie chciał, był spokojny i spał zupełnie rozluźniony:


Mała pojechała z różowym kompletem. Oddałam jej, niech coś jej przypomina ciocię Tysię.


Posted

Cieszę się i jednocześnie smutam. Z jednej strony rodzinka wydała się fajna i ok, ale boję się jakoś, że może ją porzucą... nie wiem czemu. Co prawda miałam jedyne zastrzeżenie do DS: mają pełnojajecznego psa u brata, a suka nie jest odmaciczona, ale podobno nie chcą bawić się w hodowlę. Po to zresztą często odwiedzali schronisko, ale nie znaleźli tam dla siebie haszczanki. No i mają psy kontrolować, miejmy nadzieję... jak coś, jestem w stałym kontakcie z nimi, mogę w każdej chwili do nich pojechać. W ogóle ludzie młodzi, otwarci, mega pozytywni. Takie odniosłam wrażenie - i suka ich od razu zaakcpetowała, bawiła się jak ze swoimi, ochoczo weszła do bagażnika. Nie przejęli się tym, że właśnie linieje i przez pieszczoty są cali w sierści i ślinie :p

Posted

To ślicznie z Twojej strony,że jej tak pomogłaś,nie smutaj chociaż wiem,że to trudne bo jednak człowiek bardzo szybko się przywiązuje,trzymaj się Kochana :loveu:

Posted

Bardziej się niepokoję, bo do tej pory jedynie pomagałam w adopcjach, pośredniczyłam w nich. Nie przeprowadzałam adopcji od A do Z. I boję się, że gdzieś popełniłam błąd...

Posted

marta1624 napisał(a):
Nie smuć się, dobrze że ma dom ;)

Oby na zawsze ;)

Matko, nie wiedziałam, że tak trudno jest być DT... nawet tym awaryjnym :(

Posted

Wątpię, by ktoś ją szukał. Dostałam dzisiaj informacje i to od różnych ludzi, że była widywana wcześniej. Zero info gdziekolwiek, że mogła komuś zaginąć. Nasze miasto jest niewielkie, takie rzeczy szybko się rozchodzą, zwłaszcza że ja non stop śledzę sytuacją psią tutaj. Jednak jak ktoś się zgłosi, że to jego pies - wtedy podejmiemy odpowiednie kroki.

Morus cholernie tęskni. Chodzi w miejsca, gdzie spała mała. Wyje mi właśnie za nią. A jeszcze wczoraj było "mamo, zabierz ją ode mnie" - dzisiaj pakował się z nią do samochodu, musiałam go porządnie przytrzymać. Dziwne jakm szybko się przywiązał. Wiem, że husky kocha obłędną miłością od zawsze (hura! ma coś po mnie :p), ale żeby aż tak się przywiązał? Mnie też jest ciężko. Naprawdę. Byłam pewna, że się tak nie przywiążę. Wszystkim łezka w oku się zakręciła z mojej familii przy oddawaniu, a mi właśnie nie. Powtarzałam sobie, że tak ma być. A teraz nie umiem nic ze sobą począć, snuję się od kąta w kąt. W domu ciągle toczy się rozmowa na temat psa. Każdy mówi, że dobrze, że ma nowy dom, ale jest to takim tonem mało przkeonującym... jakbyśmy sobie chcieli wmówić. Aleee... będzie dobrze. Teraz czekam na telefon od DS. Jeśli za 3miesiące nie będzie "weźcie z powrotem tego psa" to dobry znak. ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...