Majkowska Posted May 13, 2014 Posted May 13, 2014 Waldka też uczę olewać koty, ale np moje na działce potrafi znaleźć ;) Tylko że jak spotka kota na ulicy to kot zwiewa, jak spotka kota na własnej działce to dostaje od niego w pysk :D W temacie pracy, to wiecie co mnie bardzo kiedyś interesowało - szkolenie psa do pomocy dla osoby niepełnosprawnej czy cukrzyka. Na takie coś z Waldkiem bym się mogła pisać. Quote
rashelek Posted May 14, 2014 Posted May 14, 2014 To będziemy zbierać kasę razem! Ja mam do zarobienia 1,5tysia na rower + te wszystkie inne "poboczne" wydatki, to ze 2 mi wyjdzie na czysto! :grins: Jeżeli masz okazję jechać na takie semi z interesującego Cię tematu, z porządnym szkoleniowcem, za rozsądną cenę i w dodatku blisko - no to odpowiedź nasuwa się sama :P Quote
Ty$ka Posted May 14, 2014 Author Posted May 14, 2014 [quote name='Majkowska']Wiesz co, nie , nie mam. On pracuje w inny sposób, szuka bażantów, czyli robi to co ma robić w naturze, fajnie by było też pobawić się w jakieś tropienie ale nie da się wszystko naraz. Zdaję sobie sprawę że jeśli bym go nauczyła szukać po tropie to mogłabym jakośtam zawalić górny wiatr, nad którym i tak musimy pracować, nie ma sensu robić mu sieczki z mózgu, choć nie powiem - chciałabym spróbować wszystko : agi, obi, frisbee,ipo, flyball, rower, sanki, opony... Ale to tylko moje chore ambicje ;) Właśnie - u Ciebie trochę inna sytuacja, bo masz psa konkretnej rasy i wiesz do czego został stworzony. Ja trochę strzelam, bo kundel to kundel. Na łańcuch, "by się spełniał" go nie przypnę :evil_lol: Ambicja - jak się cieszę, że musiałam ją schować do kieszeni. Sama pamiętam jak przez pierwsze dwa lata chciałam z psem i frisbee, i agility czy IPO, a obiedence już tak dość na poważnie, a tu okazało się, że piesek ma inne zdanie na ten temat, nauczył mnie zdecydowanie pokory. Generalnie Morus nie jest psim mistrzem w sportach, zostaje mi z nim tropienie, szukanie i pojedyncze elementy obi. O, i bym chętnie spróbowałabym z nim pasienia, bo uważam, że mogłoby mu się spodobać, kilka razy pokazywał mi do tego predyspozycje, ale z braku miejsca na treningi i braku owiec, no cóż i to przemyka nam koło nosa. Dlatego czuję ogromny niedosyt i poczucie marnowania psa, ale to pewnie tylko moja ambicja :eviltong: Grunt, że coś robimy pod siebie, w sensie, że się bawimy w pewne sporty, może je trochę zniekształcając, ale co z tego, przecież i mi, i psu sprawia to FUN w tej właśnie formie. [quote name='kalyna']ooo też polecam takie semi ;) a kto to organizuje? fundacja czy szkoleniowiec? Szukanie kota, a człowieka to nie to samo... :) Choć ja ostatnio wolę rewirowanie :loveu: I jestem zła Pańcia, bo wrzucam cosik w wysoką trawę i potem prowadzę psa, żeby szukał :evil_lol: tylko moje jak widzą szelki to już się zaczyna akcja... Semi prowadzone przez p. Marię Kuncewicz Ależ ja czegoś takiego nie powiedziałam! Jest podobne (bo nie jest to szukanie kota, który biegnie, no błagam :evil_lol: - mój nieraz znajdywał moje mruczki, które gdzieś się zapodziały, spały w jakiś dziurach albo pokazywał mi bezdomniaka, który sobie spał) Mój jak widzi wysoką trawę to dostaje szajby :evil_lol: W sumie to jestem ciekawa co by wygrało: praca szy trawa ;p [quote name='Majkowska']Masz rację, kot jest przysmaczkiem sam w sobie. Taka chodząca nagródka :evil_lol: Ej, Morus nie jest psem jedzącym koty ;p On je ignoruje. Jedyną pokusą jest własny kot - ten go wkurza, więc go przegania jak ma fazę, ale ogólnie pełna sielanka - jedza z jednej miski, piesek schodzi mu z drogi, pozwala mu spać w swojej budzie, a z racji, że od małego się wychowywał z kotami ma pewne nawyki kocie - kiedyś nieraz siedział na parapecie :diabloti: - w sumie ma łatwo, bo buda stoi obok okna, ale wcześniej nie miał takiego nawyku. Do czego dążę... otóż inne kotełki jak mu nie pokażę to nie zobaczy, nie poleci jak głupi za tropem kotka "bo tak". Nieraz było tak, że ktoś mi mówił, że widział w tej i w tej uliczce bzdomnego kota i my go szukaliśmy po okolicy, w wyniku czego znaki jego bytowania znajdywaliśmy jak nie samego kota. Albo rzucałam głupie "szukaj" i po 5min pies prowadził mnie do leżącego kota. Nie zawsze był żywy... Ale ostatni kotek, przytargany z lasu by tam zdechł gdyby nie Morus, bo złapał nagle trop i wrócił do mnie niemal od razu prowadząc mnie gdzieś. I zaprowadził mnie do krzaków, gdzie leżała półprzytomna kotka - w sumie odwodniony szkielet. Przytargałam to biedneumierające w niedzielę i sam Morus kot doglądał, spał obok niej, był jej grzejnikiem, bo sama nie miała siły się ogrzewać... Następny dzień wet. Po 4dniach walki o jej życie, niestety pożegnaliśmy ją na zawsze. Jednak nie wiem jak długo by sama w lesie się męczyła. Dlatego nie uważam, by nasze szukanie kotów było takim szukaniem zwierzątek. Pewnie, że jest inne niż ludzi, ale jest to szukanie na tą samą komendę i pies postępuje identycznie jak szuka mnie czy K. Niemniej jednak o ile obcego kota znajdzie zawsze, tak ludzi nie. ;p [quote name='kalyna']i na dodatek takie uciekające, że pies może się spełnić w tym do czego został stworzony, zamiast przekierowywać to na człowieka :lol: wiesz moje przy szukaniu mają mieć kota w d*** i faktycznie to nam się udaje.. kot siedzi na płocie i PACZY, albo siedzi gdzieś w trawie obok fantu, a pies nie zwraca na niego uwagi i tak ma być :evil_lol: Ale po skończonej pracy, po nagrodzeniu i spokojnym wracaniu, wracają w miejsce gdzie kot był, zapaszek doleciał z opóźnieniem :shake: Zwłaszcza Sonia vel kiler na koty... A kto mówi o uciekających? ;) Takich nie ma sensu szukać. No mój zlewa koty, ma je gdzieś. Może dlatego, że w domu zawsze musiał konkurować z nimi o zasoby. Plus to, że co rusz przywlekę nowego, a na naszym podwórku jest też stołówka kotów bezdomnych i ciągle przychodzą do nas nowe. Kiedyś psa to jarało i nie dawał im spokoju, teraz stały się dla niego mało ciekawym obiektem - trochę to z faktu pracy nad tym, a trochę też z tego, że stały się mało interesujące, bo piesek wydoroślał i nie ma głupich pomysłów, wie że to bezcelowe. Nie powiem, te obce lubi niuchać, ale nie jest to łapczywe, szalone i bezmyślne, lecz takie spokojne, z dawką ciekawości, ale takiej opanowanej. ;] Zapoznaje się z nimi, przynajmniej próbuje, ale nie narzuca się swoją obecnością - akurat tu podchodzi z delikatnością jak do psów czy ludzi. ;) [quote name='Majkowska']Waldka też uczę olewać koty, ale np moje na działce potrafi znaleźć ;) Tylko że jak spotka kota na ulicy to kot zwiewa, jak spotka kota na własnej działce to dostaje od niego w pysk :D W temacie pracy, to wiecie co mnie bardzo kiedyś interesowało - szkolenie psa do pomocy dla osoby niepełnosprawnej czy cukrzyka. Na takie coś z Waldkiem bym się mogła pisać. Te na spacerze też nieraz Morusowi dawały w pysk. Choć i tak najlepsze było wychowywanie go przez moje mruczki, pewnie dlatego tak szanuje ten gatunek (może myśli, że jest kotem? :eviltong:). O tak, mnie chyba nigdy nie przestanie to interesować. Zwłaszcza, że wynika to z faktu, że u mnie rodzina jest cukrzyków, a dwa - miałam dziadka na wózku inwalidzkim i zawsze chciałam dla niego psa, który by mógłby mu pomóc. I stąd wzięło się moje zamiłowanie do tego typu szkolenia, ale nie wiem czy bym podołała - najpierw człowiek poświęca swój cały wolny czas na psa, a potem oddaje. Wiem, że szedłby w ręce dobre, ale szybko się przywiązuję do zwierząt i nie umiem ich oddawać ;p [quote name='rashelek']To będziemy zbierać kasę razem! Ja mam do zarobienia 1,5tysia na rower + te wszystkie inne "poboczne" wydatki, to ze 2 mi wyjdzie na czysto! :grins: Jeżeli masz okazję jechać na takie semi z interesującego Cię tematu, z porządnym szkoleniowcem, za rozsądną cenę i w dodatku blisko - no to odpowiedź nasuwa się sama :P Szalejesz, kochana! Zbierajmy, zbieramy. Tak, ale dodajmy, że jeszcze trzeba doliczyć: zakup karmy dla psa, Foresto, nowe buty, bo glany zajechałam no i w lecie... nie, nie jestem hardckorem by w nich chodzić, biwak drużyny, pielgrzymka, wypad ze znajomymi na 3dni pod namioty... trochę sporo jak na osobę niepracującą :eviltong: Rozglądam się za pracą, ale na razie lipa... [quote name='marta1624']Witam z rana Ty$ka ;) [quote name='dOgLoV']hejka ;) Hej Dziewczyny. :loveu: Opowiedziałabym Wam coś... ale mi się nie chce. Idę się pouczyć biologii. Jutro mam 3h :loveu: Quote
kalyna Posted May 14, 2014 Posted May 14, 2014 aaa czytałam o tym semi ;) warto, warto, zbieraj kasę i idź, może nawet jako sam obserwator ;) Ale ja w pierwszym poście nie napisałam o uciekających, a w drugim odpowiedziałam żartobliwie na post Majkowskiej ;) No dla mnie to jest różnica, bo pies w terenie ma szukać zapachu człowieka, a nie zwierząt. Po to jest szkolony i po to są ślady zwodnicze, aby właśnie ignorować zapach zwierzyny. Pies puszczony w rewir ma znaleźć np. mój czy kogoś innego rzeczy, a nie zwierzęta. No tak to rozumiem ;) Bo w tropieniu wykorzystuje się łańcuch polowań i przekierowanie go na człowieka. No chyba, że będzie rozróżniać kiedy czego ma szukać. Choć dla mnie to trochę mieszanie psu w głowie :) edit. co do sportów, to ja Ciapkowi zapewniam to co lubi najbardziej, mimo że to pod żaden sport nie można podciągnąć ;) Quote
Majkowska Posted May 14, 2014 Posted May 14, 2014 Jak chodzi o samego pointera to on jest baaaardzo wszechstronny. Tak naprawdę przy dobrej chęci i dużym nakładzie cierpliwości z pointerem można robić i ipo i agi i obi i polować i rowerować i wszystko ;) To co ja pisałam to też o szukaniu zaginionych kotów - jak narazie Wald ma na koncie swoje koty (nie wiem czy czytałaś ale one nam lubią się gdzieś zaszyć jak wracamy ze wsi) i znalazł też martwego kocura sąsiadki w lesie :( Wald się kotami jara strasznie, ale to już nawet nie przez to ze chce je zagryźć. One go pobudzają, coś leci to trzeba gnać za nim,jak kot stoi to pozostaje psia ciekawość z respektem bo wie że kotów się nie tyka bo można za to mieć szramę na pysku ;D To samo z jeżami czy innymi zwierzami : na niedawnym spacerze nocnym szłam bez smyczy i ćwiczyłam chodzenie przy nodze, nagle Wald wypalił jak z procy... byłam pewna że coś pogoni, a on ... zobaczył w trawie jeża więc do niego podbiegł, niuchnął i pieronem znowu do nogi z miną " dobra, już jestem , jestem grzeczny, sory, myślałem że to coś ważnego...". Podeszłam z nim do tego jeża i nagle okazało się że on go wcale nie obchodzi, samo nagłe zauważenie wywołuje emocje - to też mi się wydaje z kotami , że jeśli psa się zahamuje w momencie pobudzenia nimi to zaczyna je postrzegać inaczej ;) Jak byłam na wsi to też polował na żaby i jaszczurki - potrafi je autentycznie znaleźć, poduważyłąm nawet kilka razy jak wykopuje je z ziemi... Samo szukanie sprawia psu dużo radości, tkwi w jego naturze, więc właściwie to chyba obojętne czego szuka, choć szukanie ma też "profesjonalne" oblicze narzucające pewne zasady ;) Ja też mam cukrzycę w rodzinie więc pomyślałam nawet czy by Waldka w jakiś sposób nie nauczyć tego wykrywać, ale za diabła nie wiem jak. Nie mowię o oddawaniu go, ale o takim dorywczym rozpoznawaniu. Tyśka a raz jeszcze przypomnij dla jasności- mieszkasz w mieście czy na wsi/małej miejscowości? Quote
Ty$ka Posted May 14, 2014 Author Posted May 14, 2014 Jeśli nie uzbieram całej kwoty to będę musiała zadowolić się obserwowaniem. Ależ jest sens w tym co mówisz, pewnie. Tylko tak jak pisałam - dla mnie to nie ma znaczenia czy pies szuka ludzi, czy kotów. To nie jest pies pracujący, robimy to dla zabawy. Jak na razie w ogóle mu się to nie myli (nigdy się nie zdarzyło, by szukając mnie czy K. znalazł kota i na odwrót), wspaniale to rozróżnia, a że to może jest bez sensu... cóż, grunt, że ćwiczy swój nos. A skoro mu to sprawia frajdę to nie widzę powodu, by przestać mu to robić. Pewnie gdybym miała pozorantów, to szukanie kotów przestałoby być zamiennikiem, a skoro na razie mruczki są bardziej chętne na współpracę :lol: :D Z kolejnym psem zamierzam pobawić się w to na poważnie, więc to będzie inna bajka. I grunt robić to, co się lubi. Co lubi pies. Nieważne czy podepniemy to pod jakiś sport, czy nie. PS: Mieszkam na przedmieściach 18tys. miasteczka :D Quote
ewaal1982 Posted May 14, 2014 Posted May 14, 2014 Przylazłam :D Melduję się:D Ale fajna mordka z tego Twojego Moruska. Najważniejsze, ze potrafisz spędzać fajnie czas ze swoim psem, że sprawia to radość zarówno Tobie i jemu ;) Chyba taki jest sens przyjaźni z psem! Quote
Ty$ka Posted May 14, 2014 Author Posted May 14, 2014 [quote name='ewaal1982']Przylazłam :D Melduję się:D Ale fajna mordka z tego Twojego Moruska. Najważniejsze, ze potrafisz spędzać fajnie czas ze swoim psem, że sprawia to radość zarówno Tobie i jemu ;) Chyba taki jest sens przyjaźni z psem![/QUOTE] Witamy :loveu: Dziękujemy. Myślę, że tak ;ppp Quote
Majkowska Posted May 14, 2014 Posted May 14, 2014 Pytałam o zamieszkanie bo np w mieście zawsze gdzieś dorobisz w jakimś sklepie, zakładzie itd, a wieś, no cóż, nie daje już takich możliwości, ale... ja zawsze na wsi zarabiałam najwięcej i najprzyjemniej . Sezon letni przychodził to były wyprawy do lasu na grzyby i jagody, sprzedawałyśmy owoce, pomagałyśmy przy zbiorach, zatrudnialiśmy się przy sprzątaniu ludziom ogrodów ... Nie powiem bo i nawet się budowlanki trochę chwytałam :evil_lol: W mieście z kolei wyprowadzałam psy. Nie było tak żebym nie miała kasy mimo że oficjalnie i legalnie nie pracowałam, ale tysiak miesięcznie był ;) Nigdy mi nie brakowało, znajomi się nawet śmiali że jak zaczęłam pracować to miałam mniej kasy niż jak nie pracowałam. No dla mnie to jest różnica, bo pies w terenie ma szukać zapachu człowieka, a nie zwierząt. Po to jest szkolony i po to są ślady zwodnicze, aby właśnie ignorować zapach zwierzyny. Pies puszczony w rewir ma znaleźć np. mój czy kogoś innego rzeczy, a nie zwierzęta. No tak to rozumiem ;-) Bo w tropieniu wykorzystuje się łańcuch polowań i przekierowanie go na człowieka. Nie wiem jak jest bo się nie znam aż tak na tropieniu, ale pies chyba taki tępy nie jest żeby nie rozróżniał. Jasne że jak jest nastawiony na jeden rodzaj to jest lepiej, ale chyba zabawą w szukanie zwierząt czy przedmiotów nie zepsuje się aż tak dobrze prowadzonego psa. A dla ciekawostki powiem jeszcze co Wald jeszcze potrafi szukać... GRZYBY. :cool3: Odkryłam to w tamtym roku, początkowo byłam pewna że to przypadek, potem zobaczyłam że zwraca uwagę na nie , zaczęłam chwalić i on się w to wkręcił. Śmiejcie sie albo nie, ale on naprawdę umie znaleźć w lesie grzyba :D Dla większej ciekawostki np powiem jeszcze że w węgierskiej jego rodzinie psy są szkolone na poszukiwanie trufli, przy czym też aktywnie polują i rozróżniają kiedy szukają zwierzyny a kiedy trufli :D Quote
Ty$ka Posted May 14, 2014 Author Posted May 14, 2014 W takim razie muszę porządnie szukać. Może tysiąc miesięcznie nie będzie (jak u Ciebie :D), ale zawsze coś ;) Na razie uruchamiam kontakty, zobaczymy czy ktoś coś mi znajdzie. O proszę, szkoda że ja się na grzybach nie znam ;D Jednak lubię jeść. Szukający pies grzybów to jets dopiero coś! Quote
Baski_Kropka Posted May 14, 2014 Posted May 14, 2014 OoO tropienie... mój pies żadnego wiatru nie łapie.. ale jak podejmie jakiś interesujący trop na ziemi to jak po sznurku pędzi... ale ja akurat nie chce chyba w nim tego kształtować.. wole żeby gapił się na mnie i hopsął sobie radśnie przez hopki :D Quote
ewaal1982 Posted May 15, 2014 Posted May 15, 2014 Kurcze, ja tęsknię na spacerach z Kosmosem za jedną rzeczą. I zazdroszczę Ci Majka okrutnie tego:D Mianowicie, jak gdzieś usłyszę bażanta u Kosmity nie ma żadnej reakcji. Seter żył dla takich chwil, jak drący się bażant w krzakach.I pewnie wygodniej, jak pilnuje mnie zamiast latać za bażantami, ale tak jakoś chciałoby się zobaczyć jak piesek leci policzyć kuropatwy ;-) Quote
Majkowska Posted May 15, 2014 Posted May 15, 2014 o nie zazdrość mi, bo u nas na dźwięk bażanta aż Waldkowi uszy stają w pion i wtedy tylko bażant jest ważny :D A dziewczyny w temacie tropienia i szukania mam jeszcze pytanie : jak uczycie psy ogólnie szukać jeśli chodzi np o przednmioty? Tj rozpoznanie zapachu który ma znaleźć i nakierowywanie go na tą właściwą? I co wasze psy robią jak znajdą? Ja z Waldkiem czasem bawię się po domu węchowo chowając mu różne rzeczy albo rozstawiając mu kubeczki z jedzeniem odwrócone do góry dnem z których tylko jeden jest pełen. Z poszukiwaniem rzeczy mamy też tak że jak juz wprowadzę nową rzecz to on zawsze leci i tak do tej pierwszej. Nie do końca wiem jak go nauczyć takiej precyzji, bo mówię mu nie i on odchodzi, ale muszę za każdym razem. No i szarpie wszystko, musi wymemlać nim mi przyniesie. I zastanawia mnie też jak np nauczyć psa np przedmiot obszczekiwać, a nie od razu łapać i pędzić do pańci. Quote
Ty$ka Posted May 15, 2014 Author Posted May 15, 2014 [quote name='Baski_Kropka']OoO tropienie... mój pies żadnego wiatru nie łapie.. ale jak podejmie jakiś interesujący trop na ziemi to jak po sznurku pędzi... ale ja akurat nie chce chyba w nim tego kształtować.. wole żeby gapił się na mnie i hopsął sobie radśnie przez hopki :D[/QUOTE] U nas pies tropi, ale nie ucieka ślepo za śladem, a wręcz przeciwnie - odnoszę wrażenie, że odkąd ćwiczymy sobie nosem to łatwiej nam się pracowało nad opanowaniem przy zwierzątkach. Tłumaczę to tym, że po prostu nagle dla pieska się stałam atrakcyjniejsza niż środowisko, a jak jest w trybie "praca" to jest skupiony na danym zadaniu i nie widzi świata poza tym. Teraz jak nawet widzę, że się zawącha to wystarczy moje "ej!", a Morus na to: "Mamo, mamo, będziemy ćwiczyć. SUUUPER" - myślę też, że sobie też fajnie zgeneralizował po tym, jak nie raz w nagrodę pozwalałam mu polecieć za wybranym tropem (ot np. odwołanie od tropu - zgoda na polecienie za tym tropem; spojrzenie na pancie - zgoda) i teraz nie wie kiedy dostanie taką ekstra nagródkę, choć nie wiem z kolei czy w tej chwili byłaby dla niego tak atrakcyjna... ;) [quote name='ewaal1982']Kurcze, ja tęsknię na spacerach z Kosmosem za jedną rzeczą. I zazdroszczę Ci Majka okrutnie tego:D Mianowicie, jak gdzieś usłyszę bażanta u Kosmity nie ma żadnej reakcji. Seter żył dla takich chwil, jak drący się bażant w krzakach.I pewnie wygodniej, jak pilnuje mnie zamiast latać za bażantami, ale tak jakoś chciałoby się zobaczyć jak piesek leci policzyć kuropatwy ;-)[/QUOTE] Sentyment będzie zawsze. Ja cieszę się, że mój piesek nie ma hopla na punkcie dzikich zwierzątek, wolę psa bardziej skierowanego na człowieka, nie na otoczenie. [quote name='dOgLoV']Witamy się słonecznie ;)[/QUOTE] Oddaj mi słońce :placz: U nas taka wichura, że kilka drzew połamanych na ulicy. Jak do domu wracałam to nie dość, że myślałam, że zwieje mnie na tym przystanku, a potem jeszcze te drzewa... :roll: W dodatku leje, urwanie chmury od wczoraj i zimno jak diabli. Czuję, że na bank się rozłożę na łikend :loveu: [quote name='Majkowska']A dziewczyny w temacie tropienia i szukania mam jeszcze pytanie : jak uczycie psy ogólnie szukać jeśli chodzi np o przednmioty? Tj rozpoznanie zapachu który ma znaleźć i nakierowywanie go na tą właściwą? I co wasze psy robią jak znajdą? Ja z Waldkiem czasem bawię się po domu węchowo chowając mu różne rzeczy albo rozstawiając mu kubeczki z jedzeniem odwrócone do góry dnem z których tylko jeden jest pełen. Z poszukiwaniem rzeczy mamy też tak że jak juz wprowadzę nową rzecz to on zawsze leci i tak do tej pierwszej. Nie do końca wiem jak go nauczyć takiej precyzji, bo mówię mu nie i on odchodzi, ale muszę za każdym razem. No i szarpie wszystko, musi wymemlać nim mi przyniesie. I zastanawia mnie też jak np nauczyć psa np przedmiot obszczekiwać, a nie od razu łapać i pędzić do pańci.[/QUOTE] Oj, u mnie to różnie jest. Kiedyś uczyłam najpierw rozpoznawania przedmiotów: wie co to misiek, haszczak, kaczka, gwizdek, kliker (zawsze je gubiłam), szarpak i rękawiczka. Najpierw kojarzyłam nazwę z przedmiotem i po opuszczeniu mówiłam "gdzie jest X?" za wskazanie nosem była nagroda, z czasem odległości były większe (ja od pluszaka, pies ode mnie i pluszaka), aż w końcu nie widział jak mu chowam. Tutaj ma pole na własną inwencję - głównie posługuje się wzrokiem niż nosem, nie pracuje z nim przy ziemi, ale no cóż... Drugi sposób, od niedawna od nas praktykowany to ewidentna praca nosem. Najpierw była nauka warowania przy danym znalezisku, a potem chodzenie "po sznurku", czyli wydeptywanie przeze mnie śladu (krok po kroku), by co 5kroków były smakołyki, a na końcu znalazło się coś (na początku micha z żarciem), teraz jest już np. pluszak, który ma wskazać warowaniem. I mocna nagródka. Generalnie tu pies pracuje ciągle z nochalem przy ziemi, na lince, ćwiczy się ewidentnie jego cierpliwość i skupienie, nie ma tu miejsca na kreatywność psa - idzie po prostu za moim śladem i nie może go złamać, np. nie może sobie skrócić drogi idąc skuśkami, bo ja skręcałam pod kątem prostym, a on - no co się będzie wysilać... nie może tego zrobić. U nas skręty na razie są słabe (bo Morus akurat zawsze zakosami pracował, byleby coś najszybciej zrobić, z dokładnością ma problem) i mocno zasmakolone, ale szczerze - boję się teraz zrobić krok naprzód i zmniejszać częstotliwości smakoli podczas tropu, ale jakoś mam tysiąc pińcset innych rzeczy na głowie, bo boję się, że przesadzę z trudnością i piesek mi zgłupieje. A on łatwo się zniechęca jak mu coś nie wyjdzie. I tak tkwimy w miejscu z tym. A bawienie się gdzie jest smakołyk dla Morusa jest najlepszą frajdą. Kubeczki już dawno przeszły dla lamusa, są dla frajerów, dziecinnie proste stały się dla M. i muszę porządnie ruszać głową, by pieskowi życie utrudnić w znalezeniu i zdobycia smakoli. :p U nas przynoszenie rzeczy nie przejdzie, bo M. nie jest psem aportującym, dlatego wybrałam wariant z warowaniem. ;) Oszczekiwania bym nie chciała, bo na co dzień z jego gadulstwem walczę, poza tym jak szczeka traci mózg, zbyt bardzo go nakręca i byłoby to kłopotliwe w przypadku tak wyciszającego i wymagającego skupienia zajęcia jak zabawy noskiem. Tak swoją drogą miałam dziwny sen. Otóż śniło mi się, że na 18stkę dostałam pudla :mdleje: Chyba za dużo spędzam czasu w lekcjach i na dogo, bo mi już coś się ten... klepki poprzestawiały :eviltong: Quote
Baski_Kropka Posted May 15, 2014 Posted May 15, 2014 Hmmm, być może faktycznie przełożyło by się to in plus... Ale tutaj w tej naszej dziurze nic nie ma... tam gdzie jeżdżę na agility zdania są różne opinia raczej kiepska.. ale postanowiłam spróbować i sprawdzić i na razie jestem zadowolona, wiem dokładnie w jaki sposób chce z psem pracować, ale też nikt mi tam nic nie próbował na szczęście narzucić ;). Ale jednak agility ma inną formę niż posłuszeństwo itp... No ale... Quote
Ty$ka Posted May 15, 2014 Author Posted May 15, 2014 Myślę, że tak - Morus wbrew pozorom fajnie generalizuje i kombinuje, nie robi rzeczy nieopłacalnych. Ot, ideał. ;) Trzymam kciuki, byście jednak miały gdzie i jak trenować. Sama bym się też treningów agi nie podjęła, dla mnie to czarna magia, a i siebie nie widzę na torku. Psa też :p Quote
Ty$ka Posted May 15, 2014 Author Posted May 15, 2014 Dziękuję pięknie za cukrowy banerek Majkowskiej, jest cudowny :loveu: Zwłaszcza, że wszystkie debile mają stan bezmózga, czyli taki, jaki mają na co dzień :D Quote
Sonka95 Posted May 15, 2014 Posted May 15, 2014 Ale fajny banerek :) podoba mi się bardzo :cool3: Quote
Ty$ka Posted May 15, 2014 Author Posted May 15, 2014 [quote name='Sonka95']Ale fajny banerek :) podoba mi się bardzo :cool3:[/QUOTE] Mnie też. Zawsze Endusław spał na różowej pościeli, śmiałam się że wie, w czym mu do pyszczka. A teraz jest na takim tle ;pp Quote
*Magda* Posted May 15, 2014 Posted May 15, 2014 Przyszłam powiedzieć "dobry wieczór" :) I pochwalić Twój banerek-śliczny :p Quote
Ty$ka Posted May 15, 2014 Author Posted May 15, 2014 Dobry wieczór :loveu: Maja, taka zdolna, a ja ją perfidnie wykorzystałam ;p Quote
*Magda* Posted May 15, 2014 Posted May 15, 2014 [quote name='Ty$ka'] Maja, taka zdolna, a ja ją perfidnie wykorzystałam ;p[/QUOTE] Jak się dała wykorzystać, to co się martwisz :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.