Jump to content
Dogomania
Aga76

*** Gabi, moja tęczowa miłość ***

Recommended Posts

[B]Gabciu, [/B]

Dziś są Twoje 13 urodziny.
Wcześniej kupione prezenty czekają...Tylko Ciebie tu nie ma. Odeszłaś
w poniedziałek, o 12-ej zamknęłaś zmęczone powieki. Nie ma już bólu Malutka, nie ma cierpienia kochana Dziewczynko. Uwielbiałaś prezenty, siadałaś w kuchni pod szafką i słodko domagałaś się frykasów albo sama je wyjmowałaś z torebek, plecaków. W Wigilię zawsze byłaś pierwsza pod choinką.
Przyniosłam Cię do domu tuż przed Bożym Narodzeniem i już na zawsze zostałaś Naszą Gwiazdką. Jeszcze dobrze nie chodziłaś, a już pięknie szczekałaś i odważnie atakowałaś obcych. Lubiłaś spać w poprzek łóżka. Denerwowałaś się,gdy w nocy woda w misce sie skończyła.Stanowczo nie pozwalałaś na łzy i smutek.
Z wdziękiem co roku obskubywałaś cynie na działce i dumnie jeździłaś w koszyku na rowerze. Czekoladowe kosteczki to były prawdziwe chwile przyjemności dla Twojego podniebienia. Rozbicie skorupki ugotowanego na twardo jajka elektryzowało Cię nawet przez zamknięte drzwi. Miałaś najpiękniejszą kolekcję spinek i nie wychodziłaś na spacer bez uczesania. Każdą swoją zabawkę znałaś
z imienia i darzyłaś uczuciem. Wierzę, że ulubiona marchewa Antonio wiernie Ci towarzyszy na spacerach po tęczowych łąkach.

Dziękuję za Twoją bezgraniczną miłość, bezwarunkową przyjaźń, za Twoja opiekę.
Kocham Cię i kochać będę.
Mam nadzieję, że w Psim Raju rozdają dropsy jogurtowe.

[B]*** Pamięci Gabi *** [/B][B]3.XI.1993 - 30.X.2006[/B]

Miłości Moja bądź radosna, hałaśliwa, zdrowa i szczęśliwa,
to nie jest pożegnanie,
przecież kiedyś znów będziemy Razem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziękuję za Wasze słowa, dziękuję że Jesteście ze mną.
Wciąż płaczę, czasem nie wierzę, że to się stało. Ukochane serducho jest tak daleko ode mnie :-(
Tak bardzo bym chciała, żebyś była przy mnie, Twój czarny mokry nosek i spojrzenie słodkich oczu spod białej grzywki. Nie wypychasz mnie już z fotela, żeby zająć wygodniejsze miejsce. Nie siedzisz z firanką na głowie, żeby pójść na spacer.
Wiesz Gabciu, zima już przyszła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Slicznie napisalas, ja jeszcze nie potrafie, mimo, ze Atos odszedl 22 pazdziernika 2004 roku - ale wiem, ze kiedys to zrobie, jak zbiore sily.
Tobie zycze przede wszystkim ukojenia i pamietaj - jestesmy tutaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B][I][COLOR=#8b0000]A kiedy się pożegnać trzeba...i psu czas iść do psiego nieba... to niedaleko pies wyrusza, przecież przy tobie jest psie niebo... z tobą zostanie jego dusza...[/COLOR][/I][/B]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B][I][COLOR=blue]:-( jestem z Tobą kochana.[/COLOR][/I][/B]
[B][I][COLOR=#0000ff]Wiem jak bardzo boli strata ukochanego pupila. [/COLOR][/I][/B]
[B][I][COLOR=#0000ff]Za TM już nic nie boli, ona tam czeka na Ciebie [/COLOR][/I][/B]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak, panna mloda w wydaniu Gabiego byla najwspanialsza pod sloncem, jedyna w swoim rodzaju.A jej podsiadanie bylo perfidne, ale urocze. Nie zapomne jak zabawnie potrafila rozmawiac-oj byla z niej gadula! Przez telefon zawsze musiala cos dodac od siebie, zawsze miala cos do powiedzenia. A jej stopki?!Najslodsze stopki na swiecie i tak charakterystycznie je eksponowala w czasie snu.A Dziunia pamietasz, jak pozno w nocy, budzila sie i przychodzila do nas, taka zaspana, by potowarzyszyc nam choc przez chwile.Lubilam to!
Ciesze sie, ze mam tak duzo, cudownych wspomnien i wierze, ze za jakis czas beda one wywolywac jedynie usmiech, bo narazie sa to jedynie lzy. Nie moge przyzwyczaic sie do mysli, ze juz jej z nami nie ma, ze juz jej nigdy nie zobacze, nie przytule, nie poklepie bo grubym brzuchu, nie popatrzy na mnie swoimi madrymi, wielkimi, pieknymi oczami.Tak bardzo mi jej brakuje, tak bardzo tesknie za nia. Jest tak pusto!Ale wiem, ze tam, za Teczowym Mostem, tez jest jej dobrze, juz nie czuje bolu.
Gabi byla najwspanialsza, najbardziej kochana, wlochata istota w moim zyciu. I tak juz na zawsze pozostanie.Miala tak wielkie serce dla kazdego, bez wyjatku, tak wiele wniosla w nasze zycie, tak wiele nas nauczyla!
Zawsze bede Cie kochac Gabiczku i nigdy o Tobie nie zapomne!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jesteście Kochani, dziękuję.

Miłości moja, w Ogrodzie Psiej Szczęśliwości zasadziłam kwiatek dla Ciebie. Niedługo zakwitnie.
Tak bardzo kochałaś młode cynie, niech więc to będzie Twoja Specjalna Cynia.
Nie wiem jak żyć bez Ciebie :-( Z każdym dniem tęsknię bardziej, z każdym dniem mocniej mi Ciebie brakuje. Pustka jaką mi uczuniłaś swoim odejściem jest bezgraniczna. Tak bardzo się przyzwyczaiłam, że jesteś przy mnie i wierzyłam mocno, że miłością uratuje Cię przed śmiercią. Zawsze mówiłam, że jesteś młoda i wiele przed Nami wspólnych chwil, na przekór losowi, bo tak bardzo chciałam, żeby tak było.
Nie udało się :-( Wieczorem łzy mi płyną, bo czekam, a Ty nie przychodzisz, rankiem budzę się, a Ciebie nie ma obok :-( :-( :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie jesteś sama.
Rozejrzyj się choćby tutaj ile nas jest i doskonale Cię rozumiemy.
Na początku niedowierzamy w to co się stało. Później kiedy dociera do nas myśl, że ta mała istota już nas nie obudzi, nie podejdzie do nas, nie zaszczeka nastepuje rozpacz, potworny , palacy ból. Gardło ściska ogromny żal, łzy bezwiednie spływają po policzkach, zadajemy sobie pytanie czy zrobiliśmy naprawdę wszystko co możliwe. Wspominamy ukochanego psiaka, ale zamiast się uśmiechąć ryczymy. Sen z oczu spedza nam ogromna tęsknota.
Ja dodatkowo widząc kogoś z psem na ulicy zazdrościłam mu. Tak, nie wstydzę się o tym pisać. ZAZDROŚCIŁAM. Zdawałam sobie pytanie dlaczego mnie to spotkało, dlaczego ja nie mogę już paradować po mieście z moją ukochana Psonią. Oczami wyobraźni widziałam tego psiaka jak jego pani do niego przemawia, jak go karmi, jak tuli. Wówczas ogarniała mnie wściekłość i żal do całego świata. Sprzatając mieszkanie płakałam nad każdym znalezionym kłaczkiem z psiej sierści. Nie miałam ochoty na schowanie miseczek, zapakowanie zabawek, na nic. Żyłam jakby obok wszystkich i wszystkiego. Chodziłam smutna, z wiecznie podpuchniętymi oczami.
Tu dziekuję mojej rodzinie. Mojemu mężowi, synowi za wyrozumiałość.
Po dwóch miesiącach nie ja, właściwie mój mąż podjął decyzje , że tak dłużej być nie może. I nastapił przełom. W domu pojawiła sie wówczas 1,5 roczna sunia ze schroniska. Poczatkowo wiedzielismy tylko, ze psina miała małe i karmiła. Na dobę przed adopcją sprzedano jej maluszka, była w rozpaczy a do schroniska przywiozło ją dwóch meneli. Nikt nam nie powiedział, że sunia była bita, że cierpi na masę lęków ( z niektórymi walczymy do dzisiaj). Kiedy zobaczyłam tego trzęsącego się kudłacza z powplatywanymi wszędzie ostami popłakałam się. Wściekłam natomiast gdy spostrzegliśmy, że nasza nowa lokatorka bardzo boi się ludzkiej dłoni. Na jej widok cała drżała , kładła się na boczku,zasłaniała głowkę łapkami przy tym cichutko kwiląc. Mysłałam, że mnie szlag trafi. Byłam pewna, że sunia była maltretowana. To było dla mnie wyzwanie. Biedactwo nie wiedziało co to zabawki, kość z prasowanych ścięgien- niczego. Bała się podejść do miseczki z jedzeniem. Ukradła kąsek i biegem chowała się w ciemnym kącie, żeby zjeść swoją zdobycz. Swoje odchody , które początkowo zostawiała na dywanie gotowa była chyba zjeść żeby nie dostać bicia.
To był przełomowy moment w mojej psiej tragedii. Tak naprawdę nie wiedziałam czy płakać za Psotką czy nad losem tego małego psiego nieszczęścia. Wziełam się za siebie i za pracę nad nowym domownikiem.
Po 4 dniach Balbina wylądowała w szpitaliku na operacji. Miała ropomacicze po oszczenieniu i zapalenie obu listw mlecznych. Myśłałam, że oszaleję. Na szczęście wszystko przebiegło dobrze i po 4 dniach sunia była w domku. Znów mineły 4 dni jak nasza panienka dostała kaszel kenelowy. Ale to już była kaszka z mleczkiem. Po leczeniu zaszczepiliśmy ja na wszystko co się rusza.
Dziś nasza panienka jest niesamowita pieszczochą. Kochaną przylepką i pełnoprawnym czlonkiem rodziny.
Jednak nie było dnia abym nie myślała o Psoni i tak jest do dzisiaj. Nadal są momenty, że miewam nawroty rozpaczy. Wówczas wystarczy spojrzeć jak patrzy na mnie moja druga sunia. Jak przychodzi do mnie i na siłę chce mnie pocieszyć. Nie wiem, czy Psonia nam jej nie zesłała zza chmurek? Zwolniła miejsce w domku, w którym pies jest istotą kochaną i szanowaną przez wszystkich, byż może zwolniła je dla tej suni, która nie zaznała miłości, a człowiek był dla niej katem.
Dziś potrafię już mówić o Psoni , a nawet wspominać jej figle i złodziejstwa z uśmiechem na twarzy, ale nie oszukujmy się, są także jak juz napisałam wczesniej chwile rozpaczy i ogromnej tęsknoty.
Przepraszam, że tak sie rozpisałam. Trzymaj się . Jestem z Tobą w tych trudnych chwilach, jak i z każdym, kto stracił swojego pupila.

Ps. Z opisu twojej suni wynika, że miała podobny charakterek do mojej Psoni. Oj rozbabiaja tam za TM , oj rozrabiają i gadają do upadłego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szajbus,
dobrze, że tacy ludzie jak Ty są tutaj i służą wsparciem w tych najtrudniejszych dniach, no i znów beczę...
Gdy widzę psa podobnego do mojej Gabi to ryczę na ulicy, jak słyszę podobne szczekanie to szukam jej błędnym wzrokiem. Szaleństwo z ropaczy.
Właściciele niedużych i kudłatych dziewczynek powinni chyba mieć się na baczności, jeszcze trochę, a zacznę się przytulać do każdej takiej napotkanej kruszynki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'].................[/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT='MS Sans Serif']"Stoję przy Twoim łóżku, przyszedłem chociaż zerknąć
widziałem jak płakałaś i ciężko Ci było zasnąć
zapiszczałem cichutko gdy ocierałaś łzę z policzka
"to ja" nie zostawiłem Cię, jestem tu i czuję się dobrze
byłem przy Tobie gdy jadłaś śniadanie, gdy nalewałaś herbatę
zamyślona sięgałaś dłonią w pustkę by mnie pogłaskać
byłem przy Tobie gdy stałaś nad moim grobem i delikatnie go pielęgnowałaś
chciałem Cię zapewnić, że ja tam nie leżę
teraz jest możliwe żebym był stale blisko
i mogę Cię zapewnić, że nigdzie nie odszedłem
siedziałaś bardzo cicho i nagle uśmiechnęłaś się jakbyś wiedziała
że tego cichego wieczoru jestem obok Ciebie
dzień się skończył, uśmiech znikł, ziewasz
dobranoc, zobaczymy się rano
kiedy przyjdzie czas i przekroczysz tęczowy most, spotkamy się po drugiej stronie
pobiegnę do Ciebie co sił w łapach i zawsze będziemy razem
chciałbym Ci pokazać tyle rzeczy, jest tyle miejsc do zobaczenia
bądź cierpliwa, dokończ swoją podróż, a potem wróć do mnie - do domu..." [/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'][/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT='MS Sans Serif']Ja płaczę...........[/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak sobie teraz pomyślałam, że nasze psiaki zrobiły nam przykrą niespodziankę. Twoja odeszła tuż przed 13 urodzinami, a moja w dniu swoich 10 urodzin. To dopiero nazywa się pech.
Może obie chciały świętować wśród zielonych łąk w tej pięknej krainie za TM?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chyba miały własne spojrzenie na świat i nawet odejście za TM musiało być według ich scenariusza, musiały to zrobić po swojemu.
Cudne miały charakterki.
Czasem myślę, że miałyśmy szczęście poznać, pokochać i być blisko najcudowniejszych stworzeń pod słońcem, i to One dały nam o wiele więcej.

[B](***) Na zawsze pozostaną w naszych sercach (***)[/B]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aga masz rację .Możemy być dumne, że los obdarzył nas tak wspaniałymi istotami i mamy co wspominać. A charakterki jak sama widzisz miały do siebie podobne. Wyobrażasz sobie teraz ten duecik za TM?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smutny poniedziałek. Dziś minęły dwa tygodnie od chwili, gdy odeszłaś za TM. Dwa ciemne i zimne tygodnie.
Z każdym dniem jest mi smutniej i trudniej żyć bez Ciebie. Czy moje myśli gorące ożywią Ciebie i wrócisz?
Moja Miłości Najdroższa :-( :-( :-(
W myślach moich Ty i tylko Ty, gdy serce pęka z bólu i płacze z tęsknoty, nie ma miejsca na rozsądek. Wiem, że to się nie powtórzy, dni nigdy już nie będą takie same, bo Ciebie tu nie ma.
Przyjdź, połóż główkę na kolanach, dotknij rękę mokrym noskiem, zażądaj stanowczo pieszczot i dropsów, zepchnij mnie z łóżka...
Podaruj mi choć jedno spojrzenie Twoich oczu mądrych, kochających i ufających.

Czy kiedyś zabraknie łez?

Share this post


Link to post
Share on other sites
No i się poryczałam.
Pewnie,że nie zabraknie łez. To nadal boli, choć z czasem ( jak ktoś mi kiedyś napisał ) ból staje się mniej palący. Boli nadal, ale troszeczkę inaczej.
Trzymaj się! Jesteśmy z Tobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×