Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 242
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przekopiowałam tu z bloga

Spieszę donieść co nowego: otóż Laki jest bardzo fajnym, mądrym pieskiem. G był z nim wczoraj u weta, dostał krople do oczu i maść i dał sobie zapuścić (co prawda niechętnie), ja najpierw byłam przerażona - jak zakroplić chore oko obcemu bądź co bądź psu, ale poszło gładko, tak samo jak podanie do gardła tabletki odrobaczającej (oczywiście to wszystko robił Grzesiek, aj nie czuję się zbyt pewnie w takich sytuacjach, zresztą zawsze bałam się piesków). Wieczorem poszliśmy na spacer po wsi i Laki wreszcie się załatwił. Widać, że bardzo się cieszy gdy do niego podchodzimy, zwłaszcza rano po nocy i szybko się do nas przyzwyczaił. Na kotki niestety ciągle warczy, ciekawe na ile Gackowi starczy entuzjazmu, w tych próbach poznania się. Mogą się nie kochać, ale chciałabym żeby chociaż zapanowała "szorstka przyjaźń", jak mawiał L. Miller. Najbardziej mi szkoda Koci, ale nawet odważyła się przed chwilą zejść z góry do salonu (oczywiście owarczana przez psa), szła szorując brzuchem po podłodze, tak mi jej strasznie szkoda. Ale widać, że pies nie jest agresywny wobec nich, tylko warczy bo się boi, więc jest to jakiś plus. Wybaczcie, że na razie nie dodaję zdjęć, ale jestem teraz w permanentnym stresie, zwłaszcza jak G idzie do pracy. Za tydzień mam wizytę u dentysty, co oznacza wyjście z domu na 3 godziny, zastanawiam się co wtedy?
trzymajcie kciuki, bo działają :-) - sesja zamknięta, ostatnie wyniki bardzo pozytywne :-) Pozdrawiam


Podczas wizyty u dentysty zamknij kotki w domu, a psa zostaw na zewnątrz i będzie dobrze. To docieranie się musi chwilę potrwać. Wiem że to trudne, szczególnie gdy patrzy się na zestresowane ukochane kotki które do tej pory swobodnie chodziły po domu ale trzeba jakoś przebrnąc ten okres. :roll:

Posted

[quote name='Becia66']
Podczas wizyty u dentysty zamknij kotki w domu, a psa zostaw na zewnątrz i będzie dobrze. To docieranie się musi chwilę potrwać. Wiem że to trudne, szczególnie gdy patrzy się na zestresowane ukochane kotki które do tej pory swobodnie chodziły po domu ale trzeba jakoś przebrnąc ten okres. :roll:[/QUOTE]
A ja nie zostawiałabym psa, który jest jeszcze bardzo przestraszony nową sytuacją na podwórku samego. Jak dla mnie za duże ryzyko.

Posted

Witam wszystkich jako nowa opiekunka Lakiego.
Niestety wczoraj był najgorszy dzień od czasu gdy Laki jest z nami, bo pies zaczął atakować koty! Od samego początku też gdy wychodzę z nim na spacer - na widok obcego kota szarpie się na smyczy i szczeka, wyraźnie nie ma zbyt przyjaznych zamiarów, co sprawia, że jestem nieco rozczarowana tym jak był opisywany, cytuję: na kota reaguje z ożywieniem, ale nie jest to agresja. Ja widzę niestety tą agresję nie tylko w stosunku do moich domowych kotów, ale też do obcych za ogrodzeniem, czy na spacerze. A przecież kilkukrotnie w rozmowach telefonicznych podkreślałam, że bezpieczeństwo kotów to dla mnie priorytet. Jeżeli nie było okazji sprawdzić jak pies reaguje na koty, można było po prostu napisać, że nie wiadomo jak na nie reaguje. To taka uwaga do Państwa na przyszłość, bo mamy teraz niezły pasztet do zgryzienia :-(
Laki jest super pieskiem, ale najlepiej nadaje się do domu, w którym nie ma innych zwierząt - na obce psy też niestety reaguje szczekaniem i szarpaniem na smyczy (oczywiście zdaję sobie sprawę że jest to spowodowane lękiem pieska).
Moje uwagi powyżej nie są atakiem pod niczyim adresem, proszę raczej je potraktować jak dobre rady na przyszłość, w przypadku innych adopcji, że jeżeli coś jest niesprawdzone, to lepiej nie pisać o tym w ogłoszeniu, czy mówić w rozmowach.
Jeżeli chodzi o zdrowie Lakiego - podajemy mu maść i krople z antybiotykiem do oczka, nawet sobie daje to robić, choć niechętnie. Widać, że najlepiej się czuje na spacerach w lesie, tam gdzie nie ma innych psów.
Póki co daję psu jeszcze czas na oswojenie się z kotami, ale jeśli będzie je dalej atakował (i to nie w przypadku gdy kot podchodzi do niego, ale gdy np siedzi spokojnie w innym pomieszczeniu) - Laki pójdzie do budy na podwórko. Choć to też będzie kłopotliwe, bo z kotami też wychodzę na dwór. W sumie jest niezły zgryz. Wiem też oczywiście, że jeszcze upłynęło mało czasu, dlatego nie przejmowałam się aż tak jego warczeniem na koty, ale takich bezpośrednich ataków nie mogę tolerować :-(
To by było na tyle na dzisiaj, czekam na dalszy rozwój wypadków. Pozdrawiam

Posted

Witaj i bardzo się cieszę,że jesteś na forum...co do kotów to nadal uważam,że Laki nie wykazuje oznak agresji do kotów,zupełnie nie reagował na kota schroniskowego Łiskasa,trzeba psiaka nauczyć,że koty są domownikami na takich samych warunkach jaki i on sam...kategoryczne "nie" i Laki na pewno zrozumie.To docieranie jak pisze Becia może trochę potrwać...i mam nadzieję,że nie wyobrażasz sobie,że już od początku będziecie żyli w zgodnej kocio-psiej rodzinie w domu z ogródkiem.To Twój pierwszy pies poczytaj proszę trochę w internecie na temat wprowadzania psa do domu gdzie są koty...my wszystkie służymy Ci pomocą.Wyślę Ci na PW(prywatna wiadomość)nr telefonów co najmniej 2 rodzin gdzie są psy i koty:w jednym owczarek i koty a w drugim koty i 2 amstafy po przejściach...na pewno będą służyć pomocą.
Co do szczekania na obce psiaki to obserwowałaś to także w schronisku...on chce zasłużyć na Waszą pochwałę i ostrzega szczekaniem i broni stada...to raczej nie jest lęk,choć pewnie w niektórych sytuacjach tak...Lakiego trzeba także oswajać z innymi psami...tak,żeby umiał spotykać się z nimi,np:na spacerach i by czasami potrafił pobawić się z innym psem...to radość także dla niego.Po kilku dniach nie jesteś w stanie poznać Lakiego dokładnie on też wciąż jest w ciągłym stresie,nie przyzwyczaił się do nowego miejsca i nie wie czego od niego oczekują.
Co do obcych kotów...to nawet psiaki ,które mieszkają z psiakami,traktują obcego kota jak...obcego...tak to już jest.Musisz też wiedzieć,że zaprzyjazniony z kotami psiak,może zaatakować kota nawet swojego jak będzie działał w sforze...to zupełnie inny rodzaj emocji.
Nawet jeśli Laki trafi do budy...a tego mu nie życzę,należy i tak oswoić go z domowymi kotami i absolutnie zabronić mu kontaktu,który spowodowałby im krzywdę...
Myślę,że stres i pewna bezradność,którą widać z tego co piszesz wynika po prostu z tego,że to Twój 1 pies...i lepiej znasz zachowanie kotów a psiaka dopiero się uczysz...idealizowanie wspólnoty kocio-psiej (jedna wielka szczęśliwa rodzina)bez kategorycznego postawienia granic jak w każdej rodzinie,spowoduje jeszcze większą bezradność...to Ty tam rządzisz a nie Laki...a jako mądry i super inteligentny psiak wyczuje,że jesteś bezradna i...przejmie władzę.Zaobserwuj kiedy dochodzi jak piszesz do "agresji",może jak wspólnie podajesz jedzenie albo jak Laki śpi a kot mu przeszkadza...to są bardzo ważne sprawy.I jeszcze jedno Laki wyczuje,że jest mniej ważny niż koty...i będzie nie lubił ich jeszcze bardziej...masz teraz gromadkę dzieci w domu...zaprowadz porządek według TWOICH reguł!!!Zaraz wysyłam Ci PW...

Posted

Ja jeszcze napiszę, że trzeba Luckiego nagradzać za poprawny kontakt. Jeżeli spojrzy na kota i się ożywi i już jest krzyczenie, izolowanie, stres to on sobie pomyśli ,,Aha, jeśli widzę kota to Pani robi się zła i krzyczy na mnie", w takiej sytuacji nigdy kotów nie polubi. Dobrze byłoby, gdyby osoba bardziej związana z Luckim stała z nim na smyczy, w miejscu neutralnym a druga ze spokojnym kotem, w odległości nawet kilkudziesięciu metrów. Każde spokojne spojrzenie na kota = super pies, dobry pies, głaski i smakołyk, żeby wiedział, ze koty są super, bo gdy się pojawiają jest dużo super smakołyków i głaski.


Lucky jest z Wami dopiero kilka dni, musicie dać mu czas. On się jeszcze nie odnalazł w nowej sytuacji, być może dlatego reaguje tak a nie inaczej. Co do obcych kotów - mój pies nie cierpi obcych kotów, zawsze się szarpie, szczeka i warczy a mimo to nie było problemu gdy jeden dzień przechowywałam kilkumiesięcznego kociaka. Mało tego, zaczął się nim opiekować, wylizywać mu futerko. A teraz, gdy znów jest sam na koty spotkane na spacerze reaguje tak samo jak wcześniej.
Inna sytuacja, trochę inna od waszej, bo U was pierwsze był koty, później pies.

Mój pies, w typie dalmatyńczyka, z grupy psów gończych, których zadaniem jest tropić i gonić zwierzynę, który uwielbia na dworze ganiać zające, kuropatwy itd. W najgorszym momencie Naszego wspólnego życia, czyli kiedy Sopel był rocznym, niewyżytym stworzeniem, reagującym agresją na wszystko, co się rusza sprowadziłam do domu...królika. Małą, włochata kulkę, która bała się wszystkiego. Sopel reagował z żywym zainteresowaniem, cały czas siedział przy klatce, drapał w nią. Było mnóstwo zachodu, bo pies wychodzi na spacer = wypuszczanie królika, pies wraca = pogoń za maluchem, żeby go schować.
W końcu zaczęłam wyjmować królika z klatki, pies był wtedy na smyczy, dostawał komendę siad i był faszerowany górą smakołyków. Królik chowany - smakołyków nie ma. Długo to trwało, bo bardzo bałam się o króliczka. Pewnego dnia wyszłam sobie na dwór, wracam, a tam moja rodzina przy psie, który leży do góry łapami, obok kicający królik.

Od tego czasu minęły 4 lata, królik zdominował psa do tego stopnia, że jak jest w moim pokoju luzem to pies siedzi na korytarzu, bo boi się wejść. Ponadto klatka królika jest otwarta 24 h na dobę, nawet jak nie ma nikogo w domu. Po prostu ufam mojemu psu w 100%.







Posted

Ja do domu gdzie mieszkała 6letnia króliczka sprowadziłam młodego, lękliwego psa. Z początku ominęła klatkę i leżała w kuchni, dopiero jak zobaczyła, królika biegającego po mieszkaniu ożywiła się. Na początku nie było mowy o kontaktach z bliska, a co dopiero sam na sam. Wypuszczony królik i pies w tym samym pokoju = ciągłe obserwowanie. Cały czas musiał ich ktoś pilnować. Kati(sunia) miała zapędy, żeby podgryzać króliczka, bić go łapką, czy popychać nosem. Misi(królik) nie podobało się to. Musiałam nagradzać Kati za spokojną obecność przy króliku, ale mój pies nie mógł wysiedzieć, więc do wszystko trwało bardzo długo.
Z czasem bardzo się do siebie przyzwyczaiły, królik wchodzi na psa, może wejść od jej posłanka, wskoczyć obok niej na łóżko, chodzić sobie po całym domu i Kati praktycznie to nie obchodzi. Czasem jak się rozbryka to zagoni Misię do klatki, ale bez żadnej agresji. Wyjada jedzonko Misi z klatki, wylizuje ją i królik nie ma nic przeciwko.
Jak pies idzie odpoczywać to bardzo często kładzie się przed zamkniętą klatką, albo obok królika.
Czasem wrzuca jej do klatki zabawki z nadzieją, że wreszcie się pobawią :D
To wszystko trwało rok. Dzisiaj bez problemu mogę wyjść i zostawić ich samych, bardziej boję się o rzeczy w domu niż o życie któregoś z nich.

Mam nadzieję, że i Lucky z czasem przekona się, że kotki są fajne, że nie można na nie warczeć. Trzymam za to kciuki!

A tutaj moje Kati i Misia:





Posted

Dziękuję za porady. Nie jest na pewno tak, że faworyzujemy koty, a na Lakiego krzyczymy jak tylko na nie popatrzy. Przeciwnie, zachęcamy go do wejścia do pokoju gdzie są koty, głaszczemy, chwalimy, dajemy smakołyki.
Co do internetu, to już przed wzięciem psa przeczytałam wszystko co znalazłam na ten temat. Co do psa i kotów - krzyczymy na niego tylko kiedy warczy albo atakuje. Koty do niego już w ogóle nie podchodzą - boją się, więc argument, że np podchodzą do niego gdy je, nie ma w ogóle racji bytu. Laki zaatakował wczoraj Gacka, po przyjściu ze spaceru. Kot siedział spokojnie w salonie, a Laki rzucił się na niego z ujadaniem. Odniosłam wrażenia, że robi to, gdy chwilowo czuje się u nas pewniej - np. właśnie po przyjściu ze spaceru. Staramy się go chwalić za każdym razem gdy np zignoruje (czyli nie warczy) kota przemykającego chyłkiem przez przedpokój, bierzemy często kota na ręce i podchodzimy z nim głaskać psa - wtedy nie warczy, ale też po ostatnich atakach psa, kot już nie chce być przynoszony w pobliże Lakiego.
Pisze Pani, Pani Martyno "mam nadzieję,że nie wyobrażasz sobie,że już od początku będziecie żyli w zgodnej kocio-psiej rodzinie w domu z ogródkiem" - wyczuwam w tym zdaniu nieuzasadnioną ironię. Oczywiście, że nie spodziewam się, że wszystko od początku będzie idealnie! Ale też nie spodziewałam się, że pies będzie przy nas atakował kota, który siedzi spokojnie daleko od niego i w niczym mu nie zagraża.
Co do wyznaczania granic - nie pozwalam kotom wchodzić sobie na głowę i nie zamierzam na to samo pozwalać psu. Nie traktuję Lakiego jak swoje dziecko, nie antropomorfizuję go. Raczej uważam się za rozsądną osobę - ani nie pozwalającą zwierzętom na wszystko, ani też nie jakąś przesadnie surową, która zabraniałaby im ich naturalnych zachowań (jak np. drapanie kotów, czy szczekanie na obcych lub kopanie dołów przez psy). W sytuacjach, w których jego zachowanie nam nie odpowiada krzyczymy "nie", albo np blokujemy ciałem dostęp psa do kotów.
Będę na bieżąco relacjonować postępy jakie robimy, choć na dzień dzisiejszy coraz bardziej skłaniam się do wyeksmitowania psa do budy (czego nie zakładałam na początku). Ale jeszcze czekam i obserwuję sytuację. Dziękuję za porady, Wasze doświadczenia podnoszą mnie na duchu, bo stres jest teraz ogromny. Bardzo mi szkoda kotków, a zwłaszcza naszej Kociczki, która przeżywa ogromny stres - siedzi na górze pod kołdrą cały dzień i się trzęsie. A jak się wczoraj odważyła zejść na dół, to Laki od razu ją zaatakował. Mam nadzieję, że sytuacja ułoży się tak jak to było u Was Kaju i Paulo. Przy okazji - śliczne fotki, śliczne pieski, cudny kociak (w typie mojego Gacusia) i królik. Pozdrawiam

Posted

witam wszystkich. zostałam poproszona o rade przez Romke w sprawie hmmm "niecheci "psa do kota. przeczytałam watek i jestem zszokowana postepowaniem wobec psa. przede wszystkim nie karanie bo to dla psa zadna motywacja-karcic trzeba ale PRZEDE WSZYSTKIM CHWALIC PSA!!!!!! nawet z pozornie nic nie znaczacego -ale dla nas ludzi, nie psa - przejscia obok kotów. pies przeszedł obojetnie obok kota -jest euforia - dobry piesek i nagroda na poczatku wprowadzmy smakołyk pies lezy koty łaza -zero reakcji ze strony psa -nagroda jesli z jego strony jest nieporządana reakcja- fe co pies robi !!!. ja mam w domu 2 psy w typie amstaffa ( obydwa z adopcji w tym j pies po przejsciach i-po walkach psów podobno
) ikocice ktora jesr diabłem wcielonym i ktora prowokuje psy a mimo to psy wiedza ze nie wolno jesli chodzi o kota przekroczyc pewnych granic. granic ustalonych przeze mnie jesli np moje psy jedza a kot podchodzi do michy psy musza usiasc i poczekac az kot zrobi przeglad , wiem ze moze chaotycznie napiusałam ale chodzi o to ze to własciciel ustanawia hierachie. pies ktory wie gdzie jego miejsce w hierachi stada to pies ktory wie co moze a co nie . jesli pani Lakiego zechciała by porozmawiac ze mna to słuze nr tel 510 756 094 i jak najbardziej pomocą. w kazdym ze razie zalecam motywacje psa poprzez nagradzanie. dla smakołyka kazdy pies zrobi wszystko

Posted

zapomnialam dodac ze moje psy mimo ze zyja w zgodzie z kotem w domu nie oznacza ze na dworzu nie zamordowały by kazdego widzianego kota ...zamordowały by jak nic ...ale zawsze kiedy widze chec mordu dre ryja -fe nie wolno lub cos w ten deseń
i pamietac!!! motywacja porzez nagradzanie daje lepsze efekty niz samo karanie
i jeszcze zdjecia świetej trójcy


Posted

Sylfka, dziękuję za podpowiedzi. Jednak nie wiem dlaczego napisałaś, że jesteś zaszokowana naszym postępowaniem wobec psa. Chyba wyraźnie napisałam, że właśnie staramy się go nagradzać za każdą OBOJĘTNĄ reakcję na koty, a krzyczymy (właśnie taką głośną krótką komendą - u Ciebie jest to "fe", u nas "nie") jeśli warczy lub atakuje. Naprawdę nie wiem co Cię tak szokuje. Rozumiem, że na tym forum można zamieszczać tylko entuzjastyczne posty, a jak ktoś ma problem z psem to jest z automatu potraktowany jak jakiś dziwak (i używam tu delikatnego sformułowania). Jak zauważyliście - naszą pierwszą reakcją na problem nie jest rezygnacja i odwiezienie psa do schroniska, tylko radzenie się tych lepiej doświadczonych i próba rozwiązania problemu. A tu - oprócz fajnych i dużo wnoszących podpowiedzi Kai i Pauli - mam z jednej strony ironiczną uwagę ni z gruszki ni z pietruszki - o domku z ogródkiem, a z drugiej wielkie zaszokowanie moim postępowaniem, czyli niby jakimś strasznym karaniem psa, choć wyraźnie napisałam , że właśnie używamy jak najwięcej pozytywnej motywacji. Ech, odechciewa się rozmawiać w takiej atmosferze, więc dziękuję wszystkim za rady i nie zamierzam kontynuować bezproduktywnej dyskusji. Polecam natomiast czytanie ze zrozumieniem zanim się napisze coś o byciu zaszokowanym czyimś domniemanym "okrucieństwem" wobec psa. Pozdrawiam

Posted

[quote name='wilddzik']Sylfka, dziękuję za podpowiedzi. Jednak nie wiem dlaczego napisałaś, że jesteś zaszokowana naszym postępowaniem wobec psa. Chyba wyraźnie napisałam, że właśnie staramy się go nagradzać za każdą OBOJĘTNĄ reakcję na koty, a krzyczymy (właśnie taką głośną krótką komendą - u Ciebie jest to "fe", u nas "nie") jeśli warczy lub atakuje. Naprawdę nie wiem co Cię tak szokuje. Rozumiem, że na tym forum można zamieszczać tylko entuzjastyczne posty, a jak ktoś ma problem z psem to jest z automatu potraktowany jak jakiś dziwak (i używam tu delikatnego sformułowania). Jak zauważyliście - naszą pierwszą reakcją na problem nie jest rezygnacja i odwiezienie psa do schroniska, tylko radzenie się tych lepiej doświadczonych i próba rozwiązania problemu. A tu - oprócz fajnych i dużo wnoszących podpowiedzi Kai i Pauli - mam z jednej strony ironiczną uwagę ni z gruszki ni z pietruszki - o domku z ogródkiem, a z drugiej wielkie zaszokowanie moim postępowaniem, czyli niby jakimś strasznym karaniem psa, choć wyraźnie napisałam , że właśnie używamy jak najwięcej pozytywnej motywacji. Ech, odechciewa się rozmawiać w takiej atmosferze, więc dziękuję wszystkim za rady i nie zamierzam kontynuować bezproduktywnej dyskusji. Polecam natomiast czytanie ze zrozumieniem zanim się napisze coś o byciu zaszokowanym czyimś domniemanym "okrucieństwem" wobec psa. Pozdrawiam[/QUOTE]
jestem winna przeprosiny bo zle zrozumialam czytany tekst ale napewno twoim błedem jest blokowanie psa ciałem od kota -to naprawde nic nie daje .....i uwiezr mi prosze(przepraszam za te ty) ale doskonale wiem co znaczy miec problematycznego psa bo mam 2 takowe jeden pies był uzywany walkach psów i cholernie agresywny jak go wziełam ze schronu (miał niecały rok) a suka (ta czarno-biała) jest cholernie lekliwa i potrafi własnie ze strachu zareagowac agresją zarówno do zwierzat jak i ludzi a psy trafiły do mnie kiedy juz była w domu roczna kotka która tez ma charrrakter . i tak jak w Waszej sytuacji dochodziło do spięc -moze nawet drastyczniejszych niz u Was bo to w awanturach pomiedzy zwierzakami kocica zawsze uchodziła cało a psy pare razy musiałam rozdzielic a sa to takie a nie inne psy teraz juz wiem ze jak widze ze zwykła zabawa sie za bardzo rozkreca to j interweniuje koncze wiedzac jak moze to sie skończyc . nie wiem czy w przypadku waszego psa to podziała bo u mnie działa ale tylko na psa na suke juz nie -zmeczenie i to porzadne psa ...border colli podobnie jak psy bojowe to psy pracujace wiec moze jakis psi sport albo przynajmniej intensywne cwiczenia z psem np chodzenie przy nodze aportowanie itp??? jak wiadomo dobry pies to zmęczony pies :) ja ze swoimi jezdze na specjalne szkolenia dla psów ras bojowych z ta róznica ze suka poza posłuszenstwem ma treningi pewnosci i socjalizacje kazdym ze razie zycze powodzenia i cierpliwosci i wytrwałosci

Posted

Wilddzik,na żadną ironię sobie nie pozwoliłam,pewnie tak to wyszło,jak czasami na forum gdzie wszyscy piszą szybko i z emocjami...próbuję po prostu znależc rozwiązanie dla Waszych problemów...jak widzisz na wątku są dziewczyny,które poradziły sobie z problemem ,ściągnęłam je ,żeby można było na ten temat porozmawiać...pomoc dla Ciebie i Lakiego...i tylko to mną kieruje...dobro Lakiego jest najważniejsze...a uda się to wtedy jak pomożemy Ci wszystkie zrozumieć problem...:lol::lol:Różne temperamenty,postawy to często różnica a potem... poróżnienie na forum...a tego nikt nie chce...

Posted

Jak pisze Kaja i Paula oswajanie ze sobą kotów i psa może trwać długo...i trzeba dużo cierpliwości i miłości,żeby to się udało...on walczy też o Wasze uczucia...zrób wszystko,żeby to zrozumieć i nie stracić uczuć do Lakiego...w takiej sytuacji jest o to bardzo łatwo...

Posted

Witajcie,
Behawiorysta nie przyjechał, wypadły mu jakieś ważne sprawy, ale dużo porozmawialiśmy przez telefon. Generalnie polecał nam większość rozwiązań, które już stosowaliśmy. Niestety potwierdził też coś, co już zaobserwowaliśmy - im Laki staje się u nas pewniejszy tym bardziej "zaczyna pokazywać rogi", nie tylko odnośnie kotów. Na początku np bardzo ładnie chodził na smyczy, ale po kilku spacerach zaczął strasznie ciągnąć i wyrywać się. Na koty dalej reaguje agresją. Największym problemem jest reakcja na to mojej kotki, która, od kiedy Laki ją zaatakował, już od czterech dni nie je i wymiotuje. Bardzo się o nią boję i to chyba przesądzi sprawę :-( Czekam na wiadomość czy znajdzie się domek dla Lakusia, bo bardzo nie chciałabym go odwozić do schroniska, ale nie mogę też czekać aż mi się kot wykończy ze stresu. Szkoda, bo jak pisałam Laki jest super psiakiem, żebyście widziały jego zabawy z moim mężem, jaki jest wtedy radosny i rozbrykany. Strasznie smutno, ale decyzja została już raczej podjęta :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...