Dziękuję za porady. Nie jest na pewno tak, że faworyzujemy koty, a na Lakiego krzyczymy jak tylko na nie popatrzy. Przeciwnie, zachęcamy go do wejścia do pokoju gdzie są koty, głaszczemy, chwalimy, dajemy smakołyki.
Co do internetu, to już przed wzięciem psa przeczytałam wszystko co znalazłam na ten temat. Co do psa i kotów - krzyczymy na niego tylko kiedy warczy albo atakuje. Koty do niego już w ogóle nie podchodzą - boją się, więc argument, że np podchodzą do niego gdy je, nie ma w ogóle racji bytu. Laki zaatakował wczoraj Gacka, po przyjściu ze spaceru. Kot siedział spokojnie w salonie, a Laki rzucił się na niego z ujadaniem. Odniosłam wrażenia, że robi to, gdy chwilowo czuje się u nas pewniej - np. właśnie po przyjściu ze spaceru. Staramy się go chwalić za każdym razem gdy np zignoruje (czyli nie warczy) kota przemykającego chyłkiem przez przedpokój, bierzemy często kota na ręce i podchodzimy z nim głaskać psa - wtedy nie warczy, ale też po ostatnich atakach psa, kot już nie chce być przynoszony w pobliże Lakiego.
Pisze Pani, Pani Martyno "mam nadzieję,że nie wyobrażasz sobie,że już od początku będziecie żyli w zgodnej kocio-psiej rodzinie w domu z ogródkiem" - wyczuwam w tym zdaniu nieuzasadnioną ironię. Oczywiście, że nie spodziewam się, że wszystko od początku będzie idealnie! Ale też nie spodziewałam się, że pies będzie przy nas atakował kota, który siedzi spokojnie daleko od niego i w niczym mu nie zagraża.
Co do wyznaczania granic - nie pozwalam kotom wchodzić sobie na głowę i nie zamierzam na to samo pozwalać psu. Nie traktuję Lakiego jak swoje dziecko, nie antropomorfizuję go. Raczej uważam się za rozsądną osobę - ani nie pozwalającą zwierzętom na wszystko, ani też nie jakąś przesadnie surową, która zabraniałaby im ich naturalnych zachowań (jak np. drapanie kotów, czy szczekanie na obcych lub kopanie dołów przez psy). W sytuacjach, w których jego zachowanie nam nie odpowiada krzyczymy "nie", albo np blokujemy ciałem dostęp psa do kotów.
Będę na bieżąco relacjonować postępy jakie robimy, choć na dzień dzisiejszy coraz bardziej skłaniam się do wyeksmitowania psa do budy (czego nie zakładałam na początku). Ale jeszcze czekam i obserwuję sytuację. Dziękuję za porady, Wasze doświadczenia podnoszą mnie na duchu, bo stres jest teraz ogromny. Bardzo mi szkoda kotków, a zwłaszcza naszej Kociczki, która przeżywa ogromny stres - siedzi na górze pod kołdrą cały dzień i się trzęsie. A jak się wczoraj odważyła zejść na dół, to Laki od razu ją zaatakował. Mam nadzieję, że sytuacja ułoży się tak jak to było u Was Kaju i Paulo. Przy okazji - śliczne fotki, śliczne pieski, cudny kociak (w typie mojego Gacusia) i królik. Pozdrawiam