Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 308
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='mama_Alfika']Moje psiaki mimo początkowej niechęci jakoś się jednak dotarły. Teraz miłość kwitnie. A przede wszystkim, dotrzymują sobie towarzystwa, kiedy pozostali domownicy są "w terenie".[/QUOTE]

Mój Montuś był "jedynakiem" prawie 10 lat, również nie był zachwycony nową lokatorką, bo to taki typ samolubka. A teraz wylizuje Katię od stóp do głów, przytula się na łóżeczku, kładzie pysio na jej głowie i tak śpią. Bardzo się zżyli ze sobą, chociaż początki łatwe nie były.

Szkoda Czarusia.:shake:

Posted

Skoro ta yoreczka taka egocentryczna, to lepiej,że Czaruś nie musi znosić jej fanaberii;). To nie był "ten" domek i tyle. Dziwi mnie tylko postawa pańciostwa yoreczki.Czyżby nie znali swojej suni, jej charakteru, nie obserwowali zachowania do innych stworzeń? Tylko wet zauważył? Ile razy i ile czasu weterynarz widywał yoreczkę, a ile własciciele? No cóż, mieli dobre chęci ...i chyba nic poza tym.

Posted

[quote name='mama_Alfika']Moje psiaki mimo początkowej niechęci jakoś się jednak dotarły. Teraz miłość kwitnie. A przede wszystkim, dotrzymują sobie towarzystwa, kiedy pozostali domownicy są "w terenie".[/QUOTE]
Do 4-letniej absolutnej dominantki PON-ki dokupiłam młodą briardkę.Było trochę pyskowania,ale w ciągu 3 tygodni wszystko się ułożyło.Oczywiście 3 x mniejsza PONka była totalną alfą.

Posted

Bardzo mi przykro,że Czarek nie znalazł jeszcze tego właściwego domku.
Swoje wątpliwości, co do zachowania tych państwa wyraziłam w poście 240,ale wtedy wielu uważało,że nie mam racji.
Dzisiaj wiadomo,że pewne zachowania są znamienne dla pewnego typu osobowości.I na tej podstawie można wnioskować i przewidywać.:-(:-(:-(

  • 2 weeks later...
Posted

eliza_sk napisał(a):
Oj nie mam pojęcia jakie tam zwyczaje panują. Toffik chyba w delegacji i siedzi cicho.


Pan Tofika i Filusi wrócił z delegacji i... wyadoptował Czarusia. Dzisiaj przyjechali po niego panstwo z Tarnobrzegu. Ci sami, którzy wcześniej zrezygnowali. Tłumaczyli, ze nie zrezygnowali, tylko rozwazali rozne opcje, w tym oddanie Czarka do swojej mamy, która mieszka pare domów dalej. Tak czy siak po prześwietleniu, długich rozmowach telefonicznych Czarek został wyadoptowany. Zrobiłem parę zdjęć, coś spróbuje wrzucić jutro bo chwilowo jestem zbyt zmęczony żeby unieść tyłek z kanapy.

Uczciwie powiem, że Czarek nie był zbyt szczęśliwy bo pokochał już hotel na Łużyckiej i swoją towarzyszkę z kojca. Ale myślę, że po paru dniach się przyzwyczai i będzie mu dobrze. Poza tym pani Paulina (córka pani, która Czarka adoptowała) kilka razy odwiedzała Czarka jeszcze w lipcu więc Czarek ją poznał i się cieszył.

Odnośnie kolana: Czarek ostrożnie, ale już staje już na zoperowanej łapie. Dalej jest słabiutki i tak już pozostanie bo to staruszek, ale przynajmniej nie cierpi przy każdym kroku.

Nowi właściciele zapraszali na wizytę poadopcyjną, ale w ciągu najbliższego roku na pewno się w tamte rejony nie wybiorę. Ale będę dzwonił i kontrolował sytuację.

Posted

No i Czarek wrócił po trzech dniach :( Smutny i zawiedziony. Państwo z Tarnobrzegu oddali go, bo ich suczka Zuzia robiła armagedon. Gryzła Czarka, szczekała, wyła i "była bliska zawału". Adopcyjna porażka. A plan B - czyli domek u rodziców pani Elżbiety - nie wypalił bo do nich do domu prowadzi 7 stopni, a Czarek spadał nawet z dwóch prawie płaskich. Jest za stary i słaby i nie radzi sobie ze stopniami.

Posted

mama_Alfika napisał(a):
Szkoda :-(


Dzwonili do mnie wczoraj ludzie, ktorzy oddali Czarka. Znowu cali zapłakani. Mówią, że remontują właśnie dom rodziców (to miał być ten dom zapasowy) i że próbują jakiś podjazd zbudować, po którym Czarek mógłby te 7 stopni wchodzić. Ja pozostaję sceptyczny i na nic specjalnie nie liczę.

Posted

Pani Toffina napisał(a):
Dzwonili do mnie wczoraj ludzie, ktorzy oddali Czarka. Znowu cali zapłakani. Mówią, że remontują właśnie dom rodziców (to miał być ten dom zapasowy) i że próbują jakiś podjazd zbudować, po którym Czarek mógłby te 7 stopni wchodzić. Ja pozostaję sceptyczny i na nic specjalnie nie liczę.

Za dużo emocji i dobrych chęci , za mało konkretów. Do czasu zbudowania podjazdu psa można było znosić w ostateczności ( bo Czarek to nie bernardyn przecież ) a nie oddawać. Za jakiś czas może się pojawić następny problem i psiak znowu zostanie bez domu.

Posted

Pani Toffina napisał(a):
Dzwonili do mnie wczoraj ludzie, ktorzy oddali Czarka. Znowu cali zapłakani. Mówią, że remontują właśnie dom rodziców (to miał być ten dom zapasowy) i że próbują jakiś podjazd zbudować, po którym Czarek mógłby te 7 stopni wchodzić. Ja pozostaję sceptyczny i na nic specjalnie nie liczę.



Matkoo co za ludzie. Nie wiem co o tym myśleć.

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...