Patsi Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 wandul 66 napisał(a):oj , może być ,że to Agentka Cwaniaczka!!! Ma futro w kolorze Agenta Cwaniaka, więc kto wie...?:evil_lol: Quote
jo_joanna Posted November 14, 2006 Author Posted November 14, 2006 Wreszcie wpadłam tu na chwilkę.. W pracy zaczynają mi się wyjazdy służbowe :(:( NIENAWIDZĘ TEGO!! Dzwoniłam dzisiaj do weta, są wyniki. Lunka ma w nosie gronkowca i drożdżaki. Ogólnie wet cos mamrotał, że całe leczenie poprzednie powinno było być skuteczne, bo a antybiogramu wynika,że podali właściwe leki, znaczy trafili. Ale co z tego??!! Ona dalej ma katar, który rzęzi jej w nosie :(:( Zaczynam sie czuć nieco bezsilnie. Tak się zastanawiałam.... moze powinnam zmienić weta? Albo chociaż skonsultować jej kolejne leczenie z kims innym?? Mnie już ręce opadają. Najgorsze, że często teraz mnie nie będzie w domuuu!! Kto Lunkę bedzie nosil do weta?? To, że domek w koncu może mi podziękowac to mały problem, trudno. Ale mnie chodzi o jej zdrówko. Na szczęście cały czas ma niesamowity apetyt, bawi się i z zachwania jest OK. Poradźcie może cos.... Quote
wandul 66 Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 jeżeli jest już po leczeniu celowanym antybiotykiem , to napewno już wystarczy , a ten chrapiący świst z nosa zniknie napewno!! Quote
jo_joanna Posted November 14, 2006 Author Posted November 14, 2006 wandul 66 napisał(a):jeżeli jest już po leczeniu celowanym antybiotykiem , to napewno już wystarczy , a ten chrapiący świst z nosa zniknie napewno!! dzięki wielkie za słowa pocieszenia :) Tylko, że ile (mniej więcej) może znikać?? Aaa i jeszcze jedno, po ponad tygodniu leczenia ten katar jej wrócił, w znacznie slabszej formie ale jednak. Śmierdzi i jest raczej biały. Nie wiem, czy znów leczyc.... okropnośc Quote
Patsi Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Trzymamy kciuki za Luneczkę! Niech panna zdrowieje, bo ciachnąć jeszcze ją trzeba :diabloti:...A patrząc na problem z innej strony-to taka sytuacja świetnie weryfikuje przyszły domek koteczki. Jak kocha to poczeka!:evil_lol: Quote
wandul 66 Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 biała wydzielina to mogą być te drożdzaki!!! Quote
Patsi Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 A może Lunka zakochała się w Bazylim i dlatego udaje, że jest chora;) Quote
jo_joanna Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Byłam własnie u weta, bez Lunki. I w sumie dobrze. Dostałam receptę na maść do oczu (znaczy przez oczy do nosa) oxycort (chyba, bo pismo straaaaszne) i tabletki ketokonazol. Leczenie na ok. 2 tyogdni, bo ona ma poważną postać tego kataru, przez co podrażnioną (a być może i uszkodzoną śluzówkę). "instalowania" maści w oczach jakoś nie widzę (TRZY RAZY DZIENNIE), ona co prawda dzielnie (ale jednak już ledwo) znosi ciągle wycieranie nochalka. Będzie musiała to ścierpiec. Lepsze to niż zastrzyki. Tym bardziej, że znów byłby to antybiotyk, który mógłby wywołać kolejne drożdżaki. Po tym leczeniu (oby skutecznym!! trzymajmy kciukiiii) będzie myśleć o ciachaniu. Bo domek czeka, cierpliwy jest i troskliwy :) Więc Lunka ty już przestań tak cwaniakować i zdrowieć natychmiast prosze!!:cool3: Quote
jo_joanna Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 aha, wet mówi, że ona może mieć kiedyś nawroty choroby (gronkowiec paskudny :mad: ), ale, że jak się odpowiednio wczesnie zareaguje to nie ma strachu. Ważne, że mała ma apetyt (potrafi zjeśc więcej niż moj kocur, wielkościowo jeszcze raz taki jak ona), szaleje i własciwie zachowuje się jakby nic jej nie dolegało. Wygonimy drożdżaki i powinno być dobrze!! Quote
jo_joanna Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Patsi napisał(a):A może Lunka zakochała się w Bazylim i dlatego udaje, że jest chora;) szkoda że bez wzajemnośći :cool3: Chociaż kto wie.. Może by się dogadały jak należy. I pewnie gdyby nie to, że domek jest chętny (i wydaje się dobry) to mała zostałaby u mnie. Ale skoro domek jest to cieszy :) A Bazyli zawsze może dostać jakąś koleżankę.... lub kolegę:) Quote
Patsi Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 jo_joanna napisał(a):szkoda że bez wzajemnośći :cool3: Chociaż kto wie.. Może by się dogadały jak należy. I pewnie gdyby nie to, że domek jest chętny (i wydaje się dobry) to mała zostałaby u mnie. Ale skoro domek jest to cieszy :) A Bazyli zawsze może dostać jakąś koleżankę.... lub kolegę:) Chociaż to trudniejsze to chyba lepiej brać (w miarę możliwości) jakiegoś biednego kotucha na tymczas. Ja też myślałam o dokoceniu się ale Wandul uświadomiła mi, że więcej dobra zdziałam jako tymczas. Quote
wandul 66 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 ketokonazol to lek na te wlaśnie drożdżaki , kup mu też LAKCID w ampulakach , taki jak dla dzieci , trzeba mu odbudować florę bakteryjną!!! sorrki , jej!!! Quote
jo_joanna Posted November 17, 2006 Author Posted November 17, 2006 wandul 66 napisał(a):ketokonazol to lek na te wlaśnie drożdżaki , kup mu też LAKCID w ampulakach , taki jak dla dzieci , trzeba mu odbudować florę bakteryjną!!! sorrki , jej!!! fakt, racja, dzięki za radę! instalowanie maści w oczach jako tako wychodzi. może nie idealnie, ale jak na moje możliwości i wytrzymałośc kota to chyba nieźle :-) czekamy na efekty.................... Quote
Patsi Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Czekamy, czekamy- będzie dobrze:thumbs: Quote
jo_joanna Posted November 19, 2006 Author Posted November 19, 2006 Patsi napisał(a):Jak się miewa Lunka? Lunka w sumie miewa się nieźle. Ciągle się każe nosic! A jak nie to plącze się pod stopami przez co czasem jestem bliska upadku :) Więc nosże, dla własnego bezpieczeństwa. Katar od wczoraj się nie leje, jak kicha to nic nie wypada. Już z tego nosa tak nie śmierdzi. Do oczek pakuję jej ten oxycort, już się z tym pogodziła. Wierzga "witkami" uzbrojonymi w pazury, ale jakos tak bez zamiaru drapania :) Tabletki ładnie zjada samodzielnie z miski z z royalem. Trochę mniej charczy. I obym nie zapeszyla..... Co prawda leczenie może trwać i dwa tygodnie, ale pod koniec tego zamierzam pojść do weta osłuchac. Patsi, a co za kociak, ten biały z plamką?? Quote
Patsi Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Ten maluszek był u mojej kumpeli, znalazła go na stacji benzynowej. Miał wtedy jakieś pięć tygodni. Dziewczyna nie mogła go zostawić na stałe bo ma trójkę dzieci, dwa koty i doga niemieckiego. Sama nie miała czasu, żeby mu szukać domku. Ale Wandul miała chętnych na jakiegoś maleńtasa i tym sposobem Białasek dzisiaj pojechał do nowego domu:multi: Quote
Patsi Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 Domek na Lunkę co prawda czeka ale księżniczka nie powinna być na drugiej stronie! Quote
wandul 66 Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 oj , niech szybko zdrowieje , mamy wysyp maluchow , tymczasy potrzebne!!!! Quote
jo_joanna Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 Katar jest coraz mniejszy, ale ten ciężki oddech..... Charczy czasem a czasem po prostu głosno oddycha. Ja nie wiem, kiedy to sie skonczy! Na szczescie domek jest cierpliwy... W weekend pojdziemy się osłuchac, zobaczymy Quote
Gem Posted November 25, 2006 Posted November 25, 2006 jo_joanna napisał(a):Katar jest coraz mniejszy, ale ten ciężki oddech..... Charczy czasem a czasem po prostu głosno oddycha. Ja nie wiem, kiedy to sie skonczy! Na szczescie domek jest cierpliwy... W weekend pojdziemy się osłuchac, zobaczymy Wielkie brawa dla domku! :) Quote
jo_joanna Posted November 28, 2006 Author Posted November 28, 2006 nooo kochana nie wypada spadać na drugą stronkę! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.