Jump to content
Dogomania

Pabianice - jamnik Nero znaleziony na ulicy JUŻ JEST W DS z Korunią i Killerkiem :)


Recommended Posts

Posted (edited)

NERUSIU WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!:new-bday::BIG::BIG:

... a dzisiaj ... Spokojnego dnia! po wczorajszym ucztowaniu....

Edited by anica
Posted

...Neruniu Ukochany-wybacz....nie miałam czasu , zakręcona jestem ostatnio-masz urodzinki tak jak moja Siostra Iza...

Kochanie-wszystkiego co najlepsze dla Ciebie od nas......:BIG:

Posted

Opowiem wam historię, która zakończyła się happy-endem...
Wczoraj na fb Rafała koleżanka umieściła dramatyczny apel o zaginięciu huskiego, ale to ponad 10km od Tarnowa...
Ja niestety nic o tym nie wiedziałam...
Dzisiaj rano jamniki narobiły wielkiego hałasu, aż uszy pękały... wyjrzałam i zobaczyłam odchodzącego pięknego miodowo-białego huskiego...
Jednak za jakiś czas zobaczyłam Go, że w oddali chodzi jakby zagubiony po drodze... za chwilę znowu szczekanie, ujadanie jamników...
Patrzymy z Rafałem - jest, pojawił się znowu (na całe szczęście)... wyszliśmy do Niego, ale nie było łatwo; jamniki szczekały, psina wystraszony, niby nie wyglądał na agresora, ale wcale nie tak łatwo łapać psa o takich gabarytach zwłaszcza, że przerażony...
Wróciliśmy do domu, żeby dzwonić na nr tel podany na fb, a psiak w tym czasie dosłownie się rozpłynął....
Ludzie, jak usłyszeli, że to być może On, aż krzyczeli z radości i przejęcia do teefonu. Wyruszyliśmy na poszukiwania Atosa, ja samochodem, Rafał pieszo, z kromkami z masłem:), bo tak nam powiedziała Jego Pani:)
Po krótkim czasie znalazłam Go, ale miałam tylko 1 kromkę, więc dałam Mu powoli, a Rafał biegł do nas z pozostałymi czterema...
Była nadzieja, że to On, bo reagował na imię i rzeczywiście był bardzo łagodny... koniec końców Atos znalazł się w samochodzie wskakując tam za ostatnią kromką:)
Przyjechaliśmy do domu, Atos na ogrodzie, jamniki oczywiście w domu... naprawdę fajny i miły psiaczek:)
Żebyście Ciocie widziały Jego radość, jak zobaczył swoich Ludzi - uszyska położone i taniec radości przy bramie, a potem rozdawwanie buziaków, nawet mnie się dostało buzianie i mizianie... Pobeczałam się ze szczęścia... Przeszło Psisko za 2 doby ponad 10km, ludzie owszem dzwonili, że widzieli, ale nikt Go nie zatrzymał...
Atos właściwie powrót do domu zawdzięcza jamnikom, bo przyszedł pod nasz dom 2 razy i One nie odpuściły, czym zwróciły naszą uwagę...
Zobaczcie, jaki Przystojniak z Atosa:

To zdjęcie z fb, ogłoszeniowe o zaginięciu:


Tu na ulicy, podczas wabienia Go do samochodu:




Posted

A tutaj Atos już u nas w ogrodzie:), bezpieczny czekał na swoich Ludzi:)









Powitanie z Panią:)


A w ogóle tak sobie pomyśleliśmy z Rafałem, że jeżeli to nawet nie będzie Atos, to ten Psiak u nas zostanie, bo to przecież los Go tutaj przyprowadził...
Jakby na to nie patrzeć Psina uratowany i na szczęście w swoim domu...

Posted

Świetna historia, fantastycznie zakończona :loveu:. Patrz jak psiak wyczuwał dobrych ludzi, że wrócił do Was drugi raz i zwróciliście na niego uwagę, też oczywiście dzięki dzielnym jamniczkom Twoim (Killerek chyba nie szczekał :evil_lol:). Brawo , pewnie bardzo cieszysz się i teraz wiesz jak smakuje ratowanie zagubionych psiaków. co oczywiście oddaje jedynie przedsmak satysfakcji ratowania życia bidulkom tym bitym, wyrzucanym pozbawionym własnego kącika i człowieka :(

Posted

Berni :kiss_2: Ty już masz wpisane w swój życiorys pomoc naszym Braciom Mniejszym,niesamowita a raczej niesamowicie fajna historia :loveu::Rose:... akurat biegał ,koło Twojego domu :sweetCyb:
... to mówisz ,że o mały włos byłby jeszcze ...

Sarunia-Niunia

A w ogóle tak sobie pomyśleliśmy z Rafałem, że jeżeli to nawet nie będzie Atos, to ten Psiak u nas zostanie, bo to przecież los Go tutaj przyprowadził...
Jakby na to nie patrzeć Psina uratowany i na szczęście w swoim domu...

Posted

yunona napisał(a):
Świetna historia, fantastycznie zakończona :loveu:. Patrz jak psiak wyczuwał dobrych ludzi, że wrócił do Was drugi raz i zwróciliście na niego uwagę, też oczywiście dzięki dzielnym jamniczkom Twoim (Killerek chyba nie szczekał :evil_lol:). Brawo , pewnie bardzo cieszysz się i teraz wiesz jak smakuje ratowanie zagubionych psiaków. co oczywiście oddaje jedynie przedsmak satysfakcji ratowania życia bidulkom tym bitym, wyrzucanym pozbawionym własnego kącika i człowieka :(


Też o tym myślałam, że całe szczęście, że wrócił, no i szczęście, że Rafał akurat widział Go na fb. Ja nie wierzyłam, że pies w 2 doby może przebyć odległość ponad 10km... a jednak... to w jakimś sensie też domena rasy...
Jak smakuje ratowanie porzuconych i krzywdzonych bied wiem właściwie od dziecka, bo od zawsze przynosiłam do domu jakieś bidy, albo np chore ptaki...
Jednak jak zobaczyłam wczoraj tę radość ze spotkania, łzy Pani Atosa... ech, buczałyśmy we dwie...
Tak, muszę przyznać, to wspaniałe uczucie, czuliśmy się świetnie, to satysfakcja wręcz nie do opisania... i jeszcze to nieprawdopodobieństwo, że to akurat Atos, a jednak...

Posted

anica napisał(a):
Berni :kiss_2: Ty już masz wpisane w swój życiorys pomoc naszym Braciom Mniejszym,niesamowita a raczej niesamowicie fajna historia :loveu::Rose:... akurat biegał ,koło Twojego domu :sweetCyb:... to mówisz ,że o mały włos byłby jeszcze ...

Tak, tak Anusiu, właśnie pisałam, że to wręcz nieprawdopodobne, że przyszedł w okolice naszego domu dwa razy i w tzw międzyczasie nie wyszedł poza osiedle, gdzie droga bardzo ruchliwa....
Jak już mieliśmy Atosa na ogrodzie i czekaliśmy na Ludzi, którym zaginął husky dwa dni wcześniej, to w pewnym momencie padły słowa: kolejny uratowany psiak, tylko nie wiadomo czy to Ich pies?, ale nawet jak nie to i tak uratowany!!! i każde z nas doskonale wiedziało, co drugie ma na myśli...
My wciąż czekamy na psa stróża, który spacerując po ogrodzie swoim wyglądem będzie budził respekt więc może (jeżeli wcześniej nie znajdziemy jakiejś bidy),
inna bida sama do nas przyjdzie:):):)...
Bo np, gdyby Rafał nie widział ogłoszenia na fb, Atos od wczoraj byłby u nas, tylko role byłyby odwrotne, bo to my ogłaszalibyśmy Go, jako znalezionego... a czy Jego Ludzie akurat trafiliby na te ogłoszenia? Nigdy zapewne nie wpadłabym na to, żeby jeździć po okolicznych miejscowościach...

Posted

b-b napisał(a):
Oj cioteczko...ktoś chyba kierował jego w okolice Twojego domu. Widocznie tak miały być :)


Nio, do dziś wydaje mi się wprost nieprawdopodobne... Najważniejsze, że Psiak uratowany:) tak jakoś dobrze mi na sercu z takiego szczęśliwego obrotu sprawy:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...